15.02. Zarządzanie napięciem społecznym

15 lutego, dzień 350.

Wpis nr 339

zgonów/zakażeń

1.591.497/40.832

W czasach postpolityki wszystko się pozmieniało. Kiedyś rządziło się za pomocą prawa, częściej ustawodawstwa, w ostateczności odwoływano się do siły, na którą państwo ma monopol i pilnuje tego jak (własnej) suwerenności. Dziś się wszystko pozmieniało. Rządzi się za pomocą narzucanych społeczeństwu, ale co ważniejsze – również opozycji – tematów. Włącza się je i wyłącza, kiedy wygodniej, sufluje nowe, odgrzewa stare i jakoś leci. Media tym rezonują, jedne chwalą, drugie ganią, ale to nie ważne. Ważne, że robi się z tego temat podjęty przez wszystkich.

To prymitywna dwójpolówka przeznaczona dla plemion, bo one w swoich mediach szybko dowiedzą się co im wypada myśleć pod tym swoim totemem. Zresztą samo źródło nowych narracji jest już znacznikiem co trzeba myśleć i czy być za czy przeciw. Większość starań narzucenia swoich tematów przez opozycję się nie powiodła, choć było parę prób, czasem ocierających się o blamaż. Ale tak to jest – władza może wrzucać co chce, ale opozycja może już tylko jedno – ***** ***. I to cały i jedyny program, który robi z nich totalniacką drużynę pierścienia ośmiu gwiazdek. Każdy postulat programowy inny niż ten bluzg wprowadza w gronie totalnych zamieszanie i te patchworkowe łaty zszyte jednym hasłem zaczynają się rozchodzić po ideologicznych szwach.

To dlatego opozycja taka słaba, bo jedyne co utrzymuje w całości jej polityczną jedność jest mizeria programowa. Chciałbym wierzyć, że zamierzona, by utrzymać pozorną jedność. Ale plotki są różne – jak by było tam na bogato, to nie byłoby tak totalnie. Ale naród to widzi i widać, że niechętnie oddałby kraj takiej paczce, która natychmiast by się pokłóciła po uzyskaniu władzy, bo ile można żyć hasłem o zabiciu PiS-u jak już się tę władzę dostanie? No parę miesięcy (vide USA) stymulowanego antypisizmu i wyszukiwaniu niedobitków po instytucjach i piwnicach, jakieś trybunałki i co potem? Będą igrzyska, ale skąd chleb?

Jarosław Kaczyński ma taktykę dość konsekwentną. Na prawo od niego – nic (i dlatego kocha się z Konfederacją jak pies z wilkiem, a szkoda, bo zieje tam spora dziura), na lewo: wrzucać podziały wewnętrzne, głównie o ostrym podłożu ideologicznym, ekstremizujące postulaty lewicy do nieprzekraczalnych dla elektoratu centrum granic. Jeśli dodamy do tego ideologiczną niemożność wyjścia opozycji poza formułę ośmiu gwiazdek, to mamy przepis na długoletnie rządzenie. PiS-u.

I tak jak w reelekcji Dudy pomógł wrzucony podział na LGBT i resztę (przedtem było sennie i niebezpiecznie), tak teraz mamy wykreowany następny obszar nierozwiązywalnego sporu, który sam bym wywołał, by utrzymać opisana wyżej dynamikę. Prezes bardzo oszczędnie zarządza kwestią aborcji. Po kawałeczku, powoli i nic na raz. Przepuścił w 2016 r. czarny marsz parasolek (to był jeszcze Wersal, c’nie?), sprawę wyciszył, jak się pojawiło poselskie zapytanie jego własnej konserwy do TK, to podmroził je przez rok i odgrzał kiedy mu było wygodniej. W październiku to był czas by przykryć drugą falę pandemii i jej blamaż w zakresie służby zdrowia. Elektorat mu przyspał, a więc wyjście błyskawic na ulice, a zwłaszcza już atakowanie kościołów pozwoliło wrzucić swoją narrację, wykazać podział i odzyskać inicjatywę oraz skonsolidować poparcie.

Bo takim złotkiem to można zarządzać, gdyż to historia na dłużej. I dzieci z Downem, które się dało uratować jest czas pokazać i chamstwo rozwydrzonych dzieciaków oraz aktywistek/ów/o. Wraże media – na odwrót, ale wciąż w temacie i wszyscy nawet po domach zaczęli pod światło oglądać konstytucję, zwłaszcza ci, którzy jej wcześniej bezwarunkowo bronili. I ta biedna opozycja nie mogła nie podjąć tematu, skoro zaktywizował on tłumy nowego potencjalnego elektoratu. Były też próby przejęcia całego interesu, ale wtedy wszyscy, łącznie z opozycją, usłyszeli wy..alać!

Teraz Prezes oszczędnie gospodarując tematem odłożył sobie sprawę uzasadnienia orzeczenia TK co do aborcji na później. I wywołał go znowu wtedy kiedy mu to było wygodniej. Błyskawice zareagowały jak pies Pawłowa, co było do przewidzenia, wyszły na nowe burdy, ciut zubożone frekwencyjnie i kowidowo, a więc podkręcone w środkach wyrazu. Zaś elektorat PiSu, a zwłaszcza wahające się centrum, któremu nie za bardzo podobał się zerwany kontrakt na narodową kwarantannę do stycznia – dostał nowy temat, który przykrył nawet próbę strajku przedsiębiorców. Błyskawice zadziałały jak w zegarku, a przecież było oczywiste: najpierw, że TK nie mógł w świetle konstytucji orzec inaczej, a potem, że jak już orzekł to nie mógł dać innego uzasadnienia niż dał. Każde inne prowadziłoby go do zakwestionowania swego orzeczenia.

I nie wiem – tak jak w kwestii kowida – skąd ta druga fala? Błyskawice myślały, że uzasadnienie będzie jakie? Wierszem? Że Przyłębska przeprosi? Najpierw były nawoływania – czemu PiS nie uzasadnia, coś knuje, sędziowie nie chcą się podpisać, zdania odrębne są miażdżące. A jak opublikowali to – nie publikować, co to za uzasadnienie!

W dodatku ta wrzutka TK 2.0 dla Kaczyńskiego spełniła znakomicie jego drugi postulat – podziału po lewej stronie. Bo teraz KO musiała się biedna zająć tematem aborcji, a jak się zajęła to trafiliśmy na wewnętrzne podziały tamże i jej konflikt ze znaczącym członkiem drużyny ośmiogwiazdkowego pierścienia – lewicą. I już słynna konwencja KO, a właściwie jej scenariusz, musiała być zmieniona w ostatniej chwili, bo okazało się, że KO, która miała coś konkretnego ogłosić w sprawie aborcji musiała porzucić temat. I dlatego dwaj panowie pod ścianką tak się męczyli. Zabrano im w ostatniej chwili clou programu i trzeba było się ratować starymi kupletami na nową melodię. A dla KO aborcja to śmierć, bo trzeba wyjść poza formułę ***** *** i powiedzieć coś konkretnego, coś co może ich podzielić, a na pewno oddalić o centrum.

I Prezes to wie i gra na tym jak na… korcie. Ma przewagę, stoi nieprzenikniony jak maszyna do podawania piłek, a przeciwnik lata od linii do linii, bo musi odbić każdą piłkę, wszak jest zawodnikiem totalnym. I jak go się zagoni w lewy narożnik podkręconym LGBT, to jakoś dobiegnie, odbije byle jak bo zziajany, to dostaje pigułę w prawy narożnik wolejem pt. aborcja. I trzeba dobiec, nie ma zmiłuj. A teraz skrócik za siatkę pt. opodatkowanie reklam i… można zostawić płuca na korcie. I kto postawi na takiego gracza? No może chyba tylko niektórzy Polacy, bo mamy narodową estymę do ganianych przegrywów.  

I tak to się kręci w kółko. Opozycja wytresowana w opisanym procederze jak słoń w cyrku odtwarza wyuczone sztuczki i gesty, myśląc, że robi na złość treserowi. Treser nawet nie musi wyciągać bata, bo wie jaka jest sekwencja doprowadzająca do tego, że elektorat na widowni będzie gwizdał albo klaskał nie widząc, że dach przecieka a bilety coraz droższe.

Ale, że to się suwerenowi nie znudzi? Tak latami kibicować tylko żeby ten nasz przeciwnik się tak ciągle wywalał i sobie ten głupi ryj rozp…ał? Ja już jestem tym znudzony, dlatego piszę po nocach te felietoniki. Nie żeby kogoś tam przekonać, ale tak może dla potomności, żeby nie było, że nikt tego nie widział, a dzieci nie uczyły się po latach po szkołach, że ich dziadowie to głupi byli jak ci, co przywiedli I Rzeczpospolitą do upadku.

Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.  

4 thoughts on “15.02. Zarządzanie napięciem społecznym

  1. Nie żebym był czarnowidzem, ale jak widzę tych dziadków z pampersami na nosach, nawet w lesie i parku, to czarno to widzę. A jak widzę naszą „młodą inteligencję” w tychże, w dodatku z dziećmi w małych, zgrabnych „maseczkach”, to już całkiem.

  2. Dobry wieczor.

    Cytat z naglowka:
    „zgonów/zakażeń
    1.591.497/40.832”

    Chyba odwrotnie powinno byc. Przynajmniej w starych wpisach bylo odwrotnie: „zakażeń/zgonów” i pierwsza liczba wieksza, czyli poprawnie.

  3. Ja ująłbym to trochę inaczej:
    PiS popełnia wiele irytujących błędów, ich niektóre działania budzą podejrzenia co do rzeczywistych intencji, jednak ogólny kierunek działań wydaje się być zorientowany na zabezpieczenie interesów kraju i ogółu mieszkańców.
    W przypadku reszty >> niech nam życie urządzą inni, są mądrzejsi, bogatsi, lepiej zorganizowani.
    Taka wizja jest zapewne atrakcyjna dla różnej maści „nowoczesnych” lemingów.
    Tylko czy to nadal będzie Polska?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: