6.08. Zaprzysięgła opozycja

6 sierpnia, dzień 156.

Wpis nr 145

zakażeń/zgonów/ozdrowień

49.515/1.774/35.642

Właściwie to władzę w opozycji przejął mecenas Giertych. 31 lipca napisał na Tweeterze, że nie rozumie opozycji, która jak się już zabrała (zresztą też za jego poduszczeniem) za kontestowanie wszystkiego to powinna kosekwentnie nie pójść na ślubowanie prezydenta Dudy. Sekwencja była taka, że to nie ten Trybunał, nie ten KRS, nie ten Sąd Najwyższy, nie ta PKW, nie ten termin wyborów, nie takie odrzucenie protestów, nie ta Polska. I w ogóle nieuczciwe wybory, a po drodze wniosek o ich unieważnienie i powtórzenie. Opozycja nie może wyjść z okopów „totalności”, bo ta się wzmaga i mamy coraz więcej „cukru w cukrze”, zamiast obiecanej nowej jakości. Tak więc opozycja weszła w „lejek Konia” i teraz już zjada tę żabę. Zaprzysiężenie zbojkotowała.

Nawet odbyła się krótka utarczka internetu z mecenasem Giertychem, który utrzymywał, że wedle przepisów jak na zaprzysiężeniu, poprzez bojkot, nie będzie quorum, to będzie ono nieważne. Skończyło się na blamażu mecenasa i określeniu „Kworum Romanum„, które zostanie już chyba z nami na zawsze.

Półpuste rzędy sejmowych foteli to widok naszego państwa na dziś. Ale jakaż to propozycja dla zwolenników opozycji? Bojkot państwa? Alternatywne państwo podziemne? Emigracja? Wewnętrzna? Przez 3 lata? Opozycja musi coś jednak zaproponować. A idzie jak krew z nosa, o czym już wkrótce napiszę, bo to szerzy temat. Teraz gesty lekceważenia wobec prezydenta pokazują, że opozycja nie potrafi wygrać, ale i też przegrać z klasą. Się obraża, co może daje jakąś małostkową satysfakcję zwolennikom, ale co dalej?

Żałosne są te drobne prztyczki wobec Dudy, takie tam „a ja też nie przyjdę” i rosnąca lista „obrażonych” wraz z ich mętnymi tłumaczeniami, że albo to wszystko nielegal ten Duda, albo, że noga boli i koronawirus, i wicie-rozumicie, mruganie oczkiem do swoich, że hehehe, znowu daliśmy popalić tym pisiorom i nich se mają ten swój własny piknik. sPOKO w końcu zdecydował się wprowadzić dyscyplinę i ogłosił, że wyśle tylko delegację co bardziej odpornych. Zaś marszałek Grodzki obok marszałek Witek zachowywał się jak Pelosi kiedyś za Trumpem w trakcie jego orędzia dla Kongresu. Robił miny, demonstracyjnie nie wstawał i nie klaskał, jak trzeba. Małość. Dla niektórych – radość…

Właściwie to tylko lewica zachowała się normalnie. Kwaśniewski przyszedł, a mógł się przecież powołać na goleń prawy lub chorobę filipińską – każdy by zrozumiał. Nawet Czarzasty trochę ofuknął opozycję i zasiadł w gronie swoich – co prawda bez tych tęczowych – towarzyszy.

Kolorowa opozycja,a owszem, dała po swojemu popalić dudzie, a to przebierając się w prowokującą tęczę, a to maskując się na tęczowo. Nie zawiodła także posłanka Jachira z błędem ortograficznym na transparenciku. Ja już nawet zaczynam ją lubić, a właściwie – przyzwyczajać, co jest już śmiertelne dla polityczki-performerki. A więc nuda. Droga (chyba) na Ostrołękę…

Uroczystość odbyła się więc bez większych zakłóceń, choć tweeterowy lider opozycji, Donald Tusk szydził, że przy słowach przysięgi o przestrzeganiu konstytucji będzie trudno utrzymać powagę i zgromadzonym, i samemu elektowi. A to, że pisał to szef rządu, który nie wykonał 48 orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego, to już nikt – z grona wielbicieli, rzecz jasna – nie pamięta.

Nie widzę innej niż długodystansowa motywacja do takiego bojkotu, która ma podważać (przez trzy lata?) legitymację nowego prezydenta. A ten wcale nie obiecywał, że będzie prezydentem wszystkich Polaków, tylko „prezydentem polskich spraw„. Wydaje się, że przez następne pięć lat będzie o nie zabiegał i tak bez uczestnictwa połowy swoich, głosujących, rodaków.

Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: