7.07. Kanada pachnąca komuną

7 lipca, dzień 492.

Wpis nr 481

zakażeń/zgonów

2.880.503/75.114

Dzis wywiad z Kanadyjką z Polski:

Obserwowałem Kanadę od kowidowego czasu do czasu, ale bardzo mnie poruszyło zwalenie pomnika królowej Wiktorii. Co doprowadziło do tak ekstremalnych zachowań? Co tam się u was dzieje w tej Kanadzie?

Obalono 15 pomników historycznych postaci w ramach ruchu dekolonizacji. Ja pracuję w instytucji publicznej i jestem tego bezpośrednim świadkiem. Piszemy historię na nowo. Obalono np. pomnik Macdonalda, który był pierwszym premierem Kanady, a właściwie ją stworzył. Pomnik obalono, bo ktoś tam znalazł, że on zabił jakiegoś Indianina, który go prawdopodobnie zaatakował. Potem upadł pomnik założyciela Montrealu, bo „na pewno” zamordował jakichś tam Indian.

Ale o co chodzi? Przecież ci, co zwalają te pomniki to nie są potomkowie poszkodowanych Indian, ale patrząc się na filmy – raczej beneficjenci kolonizacji.

To trzeba wrócić do sprawy zasadniczej – kultury „woke”. W Europie tego nie macie (na razie). Ta „kultura” totalnie objęła całą sferę publiczną i dyskurs społeczny. Po pierwsze premier Trudeau, to woke numer jeden, do czego dochodzą właściwie wszystkie poziomy władzy. To jest kultura wstydu i winy. Podam przykład – przed każdym spektaklem teatralnym odczytywany jest list ekspiacyjny, w którym przepraszamy, że tu w ogóle jesteśmy na terenie tego i tego plemienia, że dziękujemy, że nam pozwalają tu w ogóle nogę postawić. A na przykład okazuje się, że na terenie Montrealu jak przyszli biali, to nie było niczego i nikogo. A więc trudno znaleźć jakieś plemię do przeprosin. Do bibliotek wysłano specjalne ekipy, które dekolonizowały kolekcje, wynajdywały książki z obraźliwymi słowami np. „Indianin”, które usuwano z bibliotek.

A co z rasizmem i walką z nim?

No, to tu też jest odjazd. Na przykład jest dużo kasy na organizację działań integrujących różne narodowości. I było dużo propozycji takich działań. Ale okazało się, że wiele kreatywnych pomysłów przepadło, bo wytłumaczono aktywistom, że tu nie chodzi o integrację, ale o reedukację białych w ich genetycznym i systemowym rasizmie. A cała reszta to są wspaniali ludzie, na których nie można powiedzieć złego słowa, nawet jak zasłużą.

Jakie to ma skutki?

No na przykład taki permisywizm doprowadził do skokowego wzrostu przestępczości. Wylęgarnią są dzielnice imigrantów, do których przestaje wjeżdżać policja. Ta jest sfrustrowana, że każda jej interwencja jest później krytykowana jako rasizm, a więc… policja jest w dzielnicach nieimigranckich, gdzie nie ma przestępczości na taką skalę, a więc jest tam, gdzie jest najmniej potrzebna. Ludzie uciekają np. z Montrealu, mówi się, że niedługo zostaną tutaj socjalni menele i imigranci.

Czy kowid przyspieszył jakieś trendy obyczajowe?

Niesamowicie. W momencie, w którym ludzie zostali zdominowani przez strach zaczęli akceptować rzeczy, na które wcześniej nigdy by się nie godzili. Lockdowny odseparowały ludzi.

Jak wyglądała u was historia pandemii?

No, na początku była ostra kwarantanna, jak na całym świecie, luzowano w okolicach czerwca, ale tak dziwnie, że straciły głównie usługi i małe oraz średnie firmy. Potem na jesień zaczęła się druga fala, najpierw stopniowo, a potem nagle zrobili godzinę policyjną od 20.00 i tak przez całą jesień i zimę.

Były jakieś manifestacje?

Były niewielkie, ale pacyfikowano je od razu.

Jak wygląda sytuacja ze szczepieniami?

Propaganda jest potworna. Ludzie bardzo popierają szczepienia, poza… imigrantami. A to jest trudny problem, by przymusić do czegoś imigrantów, przed którymi klękamy. Wyszło, że 80% społeczeństwa wzięło pierwszą dawkę, natomiast imigranci – 30%. Po imigranckich domach chodzą całe ekipy, które w ichnich językach namawiają do szczepień, bo imigranci mówili, że nic nie wiedzą o szczepieniach, bo nie rozumieją co się do nich mówi.  

Jak jesteś niezaszczepiony to masz jakieś uciążliwości?

Na razie jeszcze nie, ale dzisiaj rano usłyszałam, że rząd zapowiedział, że każda prowincja musi znaleźć rozwiązanie problemu niedoszczepienia wszystkich. Na przykład rząd w Quebecu powiedział, że nie będzie nikogo zmuszać, ale będzie dawał przywileje zaszczepionym, ale bez wprowadzania paszportu kowidowego.

Tak to jest wszędzie. Państwa nie chcą oficjalnie przymuszać do szczepień, bo wtedy ponosiłyby odpowiedzialność za taką decyzję. Obecnie straszą i utrudniają, po to by człowiek „dobrowolnie” się zaszczepił na własną odpowiedzialność. A jak jest ze szczepieniem dzieci?

Zaczęli teraz szczepienia dzieci od 12-tego roku życia. Już pracują mocno nad tym od miesiąca. Teraz chcą zaszczepić jeszcze młodsze dzieci, tak by wszystkie były zaszczepione zanim zacznie się rok szkolny.

A co na to rodzice?

Tu jest tak, że dla praktycznie wszystkich jest nie do pomyślenia, że ktoś się nie chce zaszczepić. Zaszczepianie dzieci zaczęto od otwartych klinik, gdzie każdy mógł przyjść z dzieckiem. Były tłumy. Ale np. wśród imigrantów z Ameryki Południowej nikt się nie szczepi.

Czy macie zapowiedzi następnej fali?

Potwornie straszą. Ale ludzie mają powoli wątpliwości. Na przykład mamy puchar Stanley’a w hokeja, a to religia w Kanadzie. I na mecz wpuścili do hali na dwadzieścia parę tysięcy ze dwa tysiące widzów. A pod stadionem było ich kilkadziesiąt tysięcy bez maseczek, stłoczonych jak w tramwaju. Zrobił się klangor „ekspertów”, że to będzie siedlisko nowej fali zakażeń. Wszyscy mówili, że jak będzie więcej niż 8 osób, to natychmiast będzie kolejna fala. Minęło trzy tygodnie i… nic.  

Jak jest z cenzurą?

No układ jest domknięty, ale nie do końca. Mamy w Montrealu jedną taką gazetę, która pisze prawdę. Ale co do reszty w mainstreamie, w tv, w radio, czy w mediach społecznościowych jest już pilnowany jeden, oficjalny przekaz.

Coś u nas było ostatnio o paleniu kościołów w Kanadzie. Co tam się dzieje?

To dłuższa i smutna historia. Otóż w latach 40 i 50-tych zeszłego wieku był taki trend, by przymusowo cywilizować i asymilować ludność tubylczą. Zabierano dzieci rodzicom i oddawano do przytułków przykościelnych. Teraz wyszła sprawa, że przy niektórych kościołach odkryto masowe groby dzieci, nie wiadomo jeszcze z jakich lat oraz, najważniejsze – jaka była przyczyna ich śmierci. To wzmogło i tak negatywne nastroje wobec Kościoła. I zaczęły się pożary w takich miejscach, a właściwie podpalenia z co najmniej przyzwoleniem społecznym, jako akt zemsty, a właściwie ekspiacji, bo to nie Indianie podpalają te kościoły.

Ty w latach osiemdziesiątych uciekłaś do Kanady przed polską komuną. Coś mi się zdaje, że może tego teraz żałujesz. Jaka jest ta komuna w Kanadzie?

No są różnice, ale jest wiele podobieństw. Najbardziej dołująca jest tożsamość zasad awansu społecznego, który nie polega na pracy czy kompetencjach, ale na ideologicznej poprawności. Wystarczy, jak za komuny, klepać jakieś formułki, odbywać jakieś kolektywne rytuały i te działania będą cię wypychać do góry społecznej drabiny. Jak w PRL-u. W dodatku tak jest również na uczelniach, co już jest o wiele poważniejsze, bo takie postawy indukują młodzież.

A jakie są obecne efekty takiego układu?

Cały system jest kompletnie sparaliżowany. Nie ma nie tylko miejsca na kreatywność, ale i na… podejmowanie decyzji. Bo każda decyzja może kogoś tam urazić, a to jest przecież przestępstwo. A, że systemowych powodów do urażenia kogoś może być tysiące, to każdy się boi. I jak za komuny, jak jest jakiś problem, to się go nie rozwiązuje, tylko powołuje komisję, ta powołuje podkomisje i jesteśmy w ciągłym panicznym dialogu, byleby nie podjąć decyzji. Nie jest już istotne czy cokolwiek robisz, produkujesz, ważne jest byś wypowiadał słowa, które ci każą mówić.

Czyli to tak jak za komuny. Pusty rytuał, wszyscy wypowiadają słowa, nawet dla nich, bez znaczenia. Ty uciekałaś na Zachód, bo myślałaś, że jest on indywidualistyczny i wolny, zaś okazał się kolektywistyczny i zamordystyczny. Jak to się stało?

Kanada jest krajem, który tak bardzo nic nie przeżył, że tu wszyscy są naiwni jak dzieci. Ta otwartość, łatwowierność, zaufanie bardzo mi się spodobały, ale jak do tego doszła kolektywistyczna zgoda na niezauważalny przymus, to zrobiło mi się trochę nieswojo. Ludziom jest o wiele łatwiej żyć jak wierzą, a społecznie wiara przymyka oczy na wiele faktów. Zwłaszcza w społeczeństwie, które w swej historii nie miało żadnych traumatycznych przygód z władzą.

Spisał Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.

3 thoughts on “7.07. Kanada pachnąca komuną

  1. To taki paradoks, to co mocno przyczyniło się do potęgi Zachodu, czyli wysoki poziom zaufania społecznego, teraz prowadzi do jego upadku. Widzę to obserwując zmagania Brytanii z covidem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

%d bloggers like this: