8.11. Co po masakrze?

0

Kraków, zamach, terrorysta, Tusk, strzelanina, policja, Kierwiński, TV Republika

Krak

8 listopada, wpis nr 1430

Zapraszam do wsparcia mego bloga

Videoblog

Na pewno śledziliście na bieżąco wypadki w Krakowie. Prawdopodobnie kiedy państwo będziecie to czytali, będziecie więcej wiedzieli niż ja pisząc ten felieton. W związku z tym nie skupię się na faktach i najnowszych doniesieniach, ale na konsekwencjach tego, co się stało, o czym wiemy na pewno. No wiemy na pewno jedną rzecz, że z tych mapek, na których pokazywaliśmy na różne sposoby statystyki Polski jako pewnej oazy bezpieczeństwa w Europie, zostały już a niej resztki. Dołączyliśmy do niechlubnego ciągu krajów zachodnich, gdzie uliczny terroryzm jest już smutną codziennością. Do tej pory żyliśmy w pewnej enklawie komfortu, że nam się to akurat nie przytrafi. Pamiętam do niedawna jeszcze te filmiki pod tytułem Polska bezpieczny kraj: możecie tutaj przyjeżdżać, osiedlać się. Dołączyliśmy do bardzo niefajnego klubu i wydaje się, że teraz dużym znakiem zapytania i potrzebą odpowiedzi będzie to, czy to są nasze przewiny, czy ogólnoświatowe trendy, do których Polska została obecnie dołączona.

Padło już w mediach pytanie, komu miałoby zależeć na chaosie w Polsce, bo się szuka po takich motywacjach ewentualnych winnych, jeżeli tacy gdzieś są. Nawet jeżeli się okaże, że był to atak jakiegoś samotnego wilka, w dodatku jeszcze niespełna rozumu, to i tak to pytanie warto sobie zadać i to troszeczkę inny sposób. Nie komu miałoby zależeć na chaosie w Polsce, ale odwrotnie: komu miałoby zależeć na stabilnej Polsce? Bo to pokazuje w jakim miejscu geopolitycznym znaleźliśmy się, na tyle, że tych podmiotów, którym by zależało na stabilnej Polsce nie jest tak wcale za dużo. No nie działa w związku z tym ta zasada, kto odnosi z tego korzyści: qui prodest. W związku z tym możemy sobie teraz wymienić, skoro doszło do takiej dyskusji, komu nie zależy akurat by w Polsce było spokojnie, co dowodzi mizerii naszej dyplomacji i geopolitycznego położenia.

PODEJRZANI

No na pierwszym miejscu jest na pewno Rosja. O tym się już teraz mówi. Zaraz dojdziemy do tego, że również ta dyskusja dzieje się również wewnętrznych powodów politycznych. To oczywiste, ale wydaje mi się, że ostatni bieg zdarzeń w Polsce zdaje się świadczyć, że Rosja niewiele musi robić, bo Polacy rozmontowują się dzielnie sami. Pytanie jest też takie, czy i Niemcom zależy na stabilnej Polsce, bo ostatnie wypadki pokazują, że nie za bardzo, szczególnie jeśli chodzi o Trybunał Konstytucyjny, gdzie wyraźnie, przynajmniej Unia, ale teraz i Niemcy ustawiły się po jednej stronie tego sporu, nie mogąc wytrzymać by siedzieć cicho. No pytanie jest też takie, czy Ukrainie zależy tak bardzo na stabilnej Polsce. Ostatnie moje spotkania na moim kanale Do Rzeczy z szefami wywiadu NATO i paroma analitykami pokazały, że Ukraina ma też tutaj interes, żeby Polska nie była zbyt mocna, a przynajmniej dawała się trzymać tutaj pod pewnym impasem, jeśli chodzi o kwestie związane z sabotażami, żeby móc na niej wymóc kontynuację bezkrytycznej pomocy. No i ale też jest pytanie po ostatnich wypadkach, czy rządowi zależy na stabilizacji sytuacji w kraju? To co się teraz dzieje w kwestii instytucji państwa, chociażby w przypadku Trybunału Konstytucyjnego, pokazuje, że tutaj ręka się nie za bardzo zawaha.

Co do tego, jak się potoczy dzisiejszy wieczór i wypadki, zdecydują ujawnienia, których jeszcze nie znamy i – uwaga! – możemy ich nie poznać, bo te ujawnienia faktów stojących przede wszystkim za tożsamością i motywacjami zamachowca mogą być wygodne dla władzy i mogą być niewygodne. W związku z tym dowiemy się o nich raczej tylko wtedy, kiedy co najmniej narracja wokół tego będzie korzystna dla władz, albo co najmniej obojętna dla zarządu. Ja się obawiam przerzucania odpowiedzialności: z jednej strony obarczaniem nieudolności policji, z drugiej strony mówieniem, że wszystko zostało dowiedzione, a bohaterscy policjanci walczą o życie. No dowiemy się w związku z tym wyłącznie to, na co pozwolą władze. Jeżeli się w ogóle czegoś dowiemy. Jak pamiętacie państwo z ostatnich lat większość kryzysowych przygód Polski nie została do tej pory wyjaśniona. Śledztwa się toczą w przypadku tych dronów, rakiet, różnych innych sabotaży i nie widać tutaj za bardzo końca.

Wydaje mi się, że akurat mamy tu moment krytyczny i właściwie formacyjny dla nowej sytuacji w Polsce i jednak będzie trzymana presja ze strony opinii publicznej, żeby do jakichś wniosków jednak dojść. No właśnie tak jak pisałem, pytanie do jakich? Jeżeli będą to moim zdaniem jakieś niekorzystne dla władzy, czy to zaniedbania, czy fakty z przeszłości, to się może okazać, że nie zostaną ujawnione. No, tak jak pisałem, kwestią polityczną staje się w tej chwili ustalenie tożsamości, powiązań i motywacji napastnika. Już w mediach słyszałem następujący głos eksperta, który mówił: „Odetchnąłem, kiedy się okazało, że jest to Polak”. No proszę państwa, to jesteśmy jednak w bardzo dużym matriksie, bo ten pan zaraz wytłumaczył, że no nie daj Boże byłoby tak, że to jest jeden z przedstawicieli nacji, z którą ostatnio mamy na pieńku i dopiero by się działo. W związku z tym widzę, że tutaj wielu komentatorów, ale i analityków trzyma mocno kciuki, żeby się tutaj ta linia poprawności politycznej utrzymała na dłużej, co moim zdaniem może grozić obiektywizmowi śledztwa.

PLEMIONA RUSZAJA DO BOJU

Cała sprawa już zostaje rozgrywana w kwestiach duopolu politycznych plemion. No, jedni oskarżają o to, że rezultat tej masakry w Krakowie spowodowany jest brakiem policji, która albo to stoi pod Trybunałem, albo przy obwodzie kaliningradzkim. No, reakcja rządu na początku była wymijająca. Na pewno się nie ma co spodziewać bicia w pierś, ale będzie tak mówione, że to co się stało, to się stało i będzie to, co żeśmy słyszeli przy tych wszystkich harcach z dronami, że system zadziałał prawidłowo, wszystko jest w porządku, a jednakowoż tam doszło do czego doszło i nie mamy się co spodziewać, że będzie kiedykolwiek lepiej. Tak było na początku, ale potem Tuski włączyły swoją starą maszynkę. Wyszedł minister z pogłosem i ogłosił oksymoron: „Wszystko wskazuje, że sprawca była zafascynowany ideologiami prawicowymi, choć będzie to podlegało sprawdzeniu”. To znaczy, ze minister już wie, że to prawicowiec, choć jeszcze nie sprawdził. Mamy więc już wrzucane kamyczki do ogródka, następne dni pokażą czy nie są to całe głazy.

Jeśli chodzi o odpowiedzialność polityczną, chciałem przypomnieć jeden przypadek, taki z Rygi 21 listopada 2013 roku. Tam zawalił się dach supermarketu Maxima. W wyniku czego, uwaga, uwaga, ustąpił pan premier, o nazwisku Dombrovskis. Wyobraźcie sobie państwo, że stało się to idąc po ścieżce pod tytułem: błędy budowlane-> brak nadzoru-> państwowy nadzór nad nadzorem budowlanym-> nad którym piecze wprawia premier. I doprowadziło to do odpowiedzialności premiera za tę katastrofę, który sam natychmiast podał się do dymisji. Wyobraźcie sobie państwo podobną sytuację w Polsce. Wydaje mi się ona niemożliwa, gdyż bez względu na to, co się teraz wydarzy, jeśli chodzi o śledztwo, to nie można tutaj mówić za bardzo o zorganizowanej formie zapobieżenia temu aktowi no terroryzm. Raczej bardziej o bohaterskiej postawie policjantów, wcale nie szkolonych do odpierania takich ataków.

A przypomnieć, że jesteśmy tutaj w reżimie, kiedy policji wydano długą broń maszynową z powodów właśnie zagrożeń terrorystycznych. Nie miało to już jednak przełożenia na to, żeby w centrum miasta, jakim jest rynek krakowski takie oddziały tam stały i dały natychmiastowy, odpór na tyle, żeby nie trwało to tyle czasu, łącznie z strzelaniem do ludzi na rynku i pościgiem, no i później interwencją policjantów, które mogliśmy obejrzeć na filmach. Pojawiły się informacje, że po pierwsze mimo tego, że rząd nas straszy od miesięcy, to w razie rzeczywistych zagrożeń okazało się, że ten cały alert nie spotkał się ze zorganizowaną gotowością. Więcej tam było straży miejskiej, strażaków i pogotowia niż oddziałów antyterrorystycznych. No i jeżeli tak to ma wyglądać ten stan podwyższonej gotowości polskich służb, to należy tutaj domniemywać bardzo dużą dozę niekompetencji.

POLITYCZNE CHARCE NA TRUMNACH

Pojechali do Krakowa wszyscy święci, żeby poodbywać odprawy. To jest tak podobnie jak w czasie powodzi. Lepiej, żeby normalnie służby na miejscu robiły co trzeba, a nie marnowały czasu na PR-owskie transmisje z odpraw, gdzie nikt nie ma nic do powiedzenia konkretnego, oprócz robienia polityki. I tak będzie konieczne śledztwo nie tylko w sprawie zamachowca, ale przede wszystkim by przekonać się czy zadziałały te wszystkie procedury. I też znowuż obawiam się, że tutaj niewiele więcej się dowiemy, chyba że będą to same peany. Natomiast jeśli coś nie zadziałało to może być kiepsko z takim z takim myśleniem i przekazem w przypadku władz.

No, na pewno zaczęły się gusła polityczne. To znaczy całe to wydarzenie i tragedia od razu popadły w imadła wojny polsko-polskiej. Już widać mniej więcej jak to będzie wyglądało z narracjami. Raczej nie będzie wyciągania jak zwykle wniosków systemowych, tylko kto akurat w tym przypadku został winowajcą. Możemy się z jednej strony bardzo prosto domyśleć i już takie słowa padają, że to ci, którzy stali pod płotem Trybunału powinni stać na rynku w Krakowie. Jest to moim zdaniem bardzo duże nadużycie z taką formą narracyjną, nie polegającą zbytnio na prawdzie albo że policjanci i specjalsi byli pod obwodem kaliningradzkim, ponieważ po drugiej stronie granicy ktoś chodził z latarką po nocy.

Natomiast jestem pewien, a już się to pojawia, że zaraz zaczną tutaj fruwać wątki putinowskie. I może się skończyć znowu ze strony rządowej, że nikt nie zawinił. Natomiast wszyscy, którzy podważają kompetencje i zachowanie władz, to grają do jednej bramki z wiadomym mieszkańcem Kremla. No, PiS ustami Republiki sam wzywa do czegoś, przed czym niedawno ostrzegał. Wzywa bowiem do tego, żeby było więcej wojska na ulicach. Wystarczył, widzicie państwo, taki może nie incydent, ale taka tragedia, żeby się nagle okazało, że ci dotychczas obrońcy tego, żeby nie militaryzować ulic, sami już do tego wzywają. No i właśnie efekt jest odwrotny. Teraz właściwie Polacy mają słuchając się, nie wiem, chociażby TV Republiki uważać, że tego wojska policji jest za mało. Więc nagle to się obróciło o 108 stopni i ci, którzy utyskiwali na takie plany ze strony Tuska, sami będą za chwileczkę go wzywać do tego rodzaju działań.

MARSZ NIEOPODLEGŁOŚCI

Stoi pod moim zdaniem dużym znakiem zapytania przyszłość Marszu Niepodległości. No i też znowu uwaga, być może na życzenie samych potencjalnych uczestników lub ich części. Moja córka, która się wybierała na Marsz, właśnie zadzwoniła do mnie mówiąc, że bardzo się zaczyna zastanawiać nad tym, czy przyjechać. Jest tą młodą matką dwuletniej córki i ja ją doskonale rozumiem. Nawet bym jej przyjazd odradzał. Zastanawiam się ile takich telefonów obecnie wykonują do siebie Polacy. No i to będzie oznaczało niestety spekulacje, że taki był cel zamachu w Krakowie, żeby ten marsz został odwołany przy aprobacie społecznej, co oznacza moim zdaniem natychmiastowe podniesienie temperatury politycznej zimnej wojny domowej, bo tu też będą oskarżenia o wręcz sprowokowanie takiej masakry jak w Krakowie Po to, żeby uniknąć politycznych konsekwencji niekorzystnych dla Tuska, jeśli chodzi o liczebność i przebieg Marszu Niepodległości. Oznacza to, że już jesteśmy w standardowej nawalance plemiennej, która będzie polegała już na tym kto odniósł korzyści, ale już w taki sposób ograniczający to do wojny polsko-polskiej.

Jedno można powiedzieć, że po 7 listopada nic nie będzie już takie samo. Kiedyś, nie wiadomo dlaczego, patrzyliśmy się z politowaniem na podobne sceny na Zachodzie. Piszę „nie wiadomo dlaczego”, gdyż nasze zawierzenie w polską wyjątkowość nie polegało na pewno na zaufaniu do służb, tylko na tym, że u nas to jakoś jest niemożliwe, że Polacy to są złote ptacy i u nas to żaden tam muzułmanin, inny terrorysta, putinista czy inny ekstremista nie narobi terroru ulicznego.

Właśnie słyszałem ostatnio jakiś pan powiedział, że typowy naziol zaatakował Krakowie. Nie wiem czy ten pan się kiedykolwiek spotkał z typowym naziolem. Nie wiem kto to jest naziol, zresztą. Moim zdaniem bardzo wątpliwe, żeby ten zamachowiec to był jakiś tam narodowiec, który strzelał z tego, co wychodzi, do kogo popadnie, bo mógłby jeszcze trafić w… narodowca. Czyli ta nasza wiara w to, że nas to ominie, polegała moim zdaniem na dosyć słabych podstawach. Jakieś przekonania, że nas to z niewiadomych powodów ominie, chociaż geopolitycznie, co do trendów migracyjnych, ale też i co do no sprawności naszych służb było przesądzone. Było wiadomo moim zdaniem, że prędzej czy później z tej mapy wyjątkowości Polska zniknie.

EFEKTY NA DŁUŻEJ

Ten moment moim zdaniem spowoduje zaostrzenie militaryzacji działań państwa, bo będzie miał swoje uzasadnienie. Obcinanie kolejnych kawałków praw obywatelskich – jest to do tego teraz super pretekst. Państwo, co pokazało za czasów covida, nie marnuje dziś takich okazji. Trudno, żeby się opozycja do tego, jak już widać dzisiaj nie przychyliła. W związku z tym, znowu jak za covida, będziemy mieli dwie parki do tej pory niby z walczących ze sobą partii, które akurat tutaj będą się nawzajem licytowały, kto jeszcze bardziej powinien dokręcić śrubę i co kto deklaruje. Do dziś każdy kto się temu sprzeciwiał – takiej militaryzacji działań państwa – był raczej ruską nucą, a od dziś będzie terrorystą.

Nad Polskę naciągnęły już ciemne chmury i cały horyzont chyba nam zapaskudziły, bo będziemy mieli za chwileczkę zgodę Polaków na zaostrzenie działań państwa, przyzwolenie powodowane strachem. Po prostu przechodzimy na kolejny poziom sterowania społeczeństwa za pomocą zarządzania paniką i to nastąpi na pewno bez względu na ustalenia śledztwa. Możemy powiedzieć sobie po prostu: do widzenia, albo nie daj Boże żegnaj, bezpieczna Polsko! Mam nadzieję, że odpowiedź na pytanie o powody utraty bezpieczeństwa Polski stanie się głównym tematem kampanii przed następnymi wyborami.

Jeśli te wybory w ogóle się odbędą…

P.S.

Ale zobaczyć ministra Żurka na konferencji w bojowym moro, to było warto. Ci ludzie nie mają wstydu, przebierają się „z ludem” na każde, coraz smutniejsze okazje upadku naszego kraju. Szkoda, że pan Żurek na konferencję ws. powodzi nie ubrał woderów (takie długie kalosze do pachwin), tez by wyglądał adekwatnie do sytuacji. Aby byc w tendzie prosze szykowac już strój więzienny – jak nie dla narodu, to dla siebie…

Napisał i przeczytał Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.

About Author

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *