25.03. Polityka

Dzień 22.

Zakażonych/zgonów/ozdrowień 1051/14/1

Pogoda to wyzwanie. Niebo błękitne a tu pierwszy dzień niewychodzenia. Reguły dość mętne: 20 ludzi jako limit w transporcie publicznym. Jak to liczyć? Co będzie na przystankach, gdzie jedni wychodzą a drudzy wchodzą? Kto to liczy? Kogo nie wpuszczać jak się przekroczy limit? A może to tylko sugestie? Ale z drugiej strony – karane mandatem.

Dzisiaj już komunikacja według rozkładu z dni powszednich. A więc jednak te wcześniejsze kursy jak w soboty to był chyba błąd. Skoro po zakazie wychodzenia wprowadza się zwiększoną częstotliwość kursów, to ich ograniczanie, kiedy było w komunikacji więcej ludzi sprzed zakazu, było nielogiczne.

Wczoraj przyrost zakażonych przyspieszył. Dziś pewnie przekroczymy 1000, czyli próg medialnie graniczny. W mediach spekulacje wzdłuż granicy wojny polsko-polskiej. Przekaziory wspierające opozycję powtarzają jak mantrę trzy rzeczy i jeden wniosek. Po pierwsze – więcej testów (rząd nie testując ma „pompować” sobie niskie wyniki zachorowalności), po drugie – przełożyć wybory (technicznie i politycznie będzie coraz ciężej odbyć je w terminie, ale wymaga to zawieszenia w wielu miejscach Konstytucji – dziwny postulat… jej obrońców). Po trzecie – gospodarka (tu niewielu mądrych, są tylko powolni). Wniosek jest jeden – rząd zawodzi.

Nie tak w telewizji, jak w mediach społecznościowych ogromny wysyp piętnowania PiS-u. Żaden oddział czy szpital nie będzie pominięty, jeśli coś – według sygnalistów – jest nie tak. To z jednej strony dobrze, bo trzeba wyławiać takie przypadki, aby im zaradzić (i zapamiętać), ale z drugiej strony widać pewną stronniczość słabo weryfikowalnych fake news’ów. Obserwuję jak w innych krajach ten czas próby jest testem na solidarność, ale nie u nas. W kraju, który tę solidarność kiedyś wydobył ze słownika abstrakcji i pokazał światu w działaniu.

Wojna polsko-polska nie zna pojęcia rozejmu.

Zastanawiam się, czy takie ostre upolitycznianie epidemii wyjdzie opozycji na dobre. Tropienie nieudolności PiS-u (cytuję kolegę, który tłumaczył falę [?] samobójstw tym, że „nikt nie chce umrzeć dusząc się w PiS-owskim szpitalu”) przekonuje już przekonanych. A aby politycznie zdyskontować epidemię trzeba do hasła „państwo z dykty” przekonać wahających się. A ci, jak mówią mądrzy, w okresach kryzysu skupiają się na własnym mikrokosmosie i szukają… mocnej władzy. Mało tego – upolitycznianie wirusa odstręcza ich od stręczących. Ludzie w czasie zarazy łakną dobrych wieści. W obecnej narracji opozycja ich nie dostarcza.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: