1.05. Święto pracy, czyli świat do góry nogami

1 maja, dzień 425.

Wpis nr 414

zakażeń/zgonów

2.345.678/12.345

Wciąż się bronię przed tą satysfakcją, ale mi już szkoda tej opozycji totalnej. Teraz chłopaki chcą wyjść z własnego lejka, w który się wpakowali bojkotem uchwalenia Krajowego Programu Odbudowy i udają, że wspólnie z Lewicą będą coś tam warunkowo negocjować. Czyli wychodzimy z totalnego NIE w kierunku udawanych rokowań nad warunkami zgody KO na ten deal. Ale, jak mówił kiedyś towarzysz Czarzasty, jak nie idzie, to nie idzie. Słaba passa w międzyczasie. W kampanii popierającej kandydata na szefa Rzeszowa, tu jeszcze zjednoczonej opozycji totalnej, dwójka liderów – Budka i Dulkiewicz – pomylili Rzeszów z Wrocławiem. Nie wiem co to za paranoja, że im tam się wszystkim wszystko z Wrocławiem kojarzy. Wypraszam sobie jako zagorzały Wrocławianin. W dodatku zaraz potem Budka w telewizji wystąpił z przypinką flagi czerwono-białej. Poszły zakłady czy to Indonezja, czy Monako. Wygrywają ci, którzy sugerują, żeby odwrócić ekran z Budką naabarot, to wtedy flaga będzie w porzo.

W Watykanie pomieszanie. Papież Franciszek jak coś powie to albo to cieszy postępaków i martwi kościół ludowy, albo odwrotnie. Właśnie idzie na to pierwsze. W stolicy Piotrowej odbywa się konferencja z udziałem kontrowersyjnych osób: jest zaproszona Chelsea Clinton, córka Hillary, aktywistka proaborcyjna, Albert Burla, szef Pfizera oraz pan Anthony Fauci, ktoś w rodzaju naszego profesora Horbana, tyle, że amerykańskiego i to do kwadratu – źródło wszelakich obostrzeń, gróźb i panicznych enuncjacji pandemicznych. Dla wierzących foliarzy, to konferencja z diabłami. Nie wiem czy w doktrynie katolickiej zawiera się dialog z diabłem. Ostatni, jaki pamiętam, to kuszenie Chrystusa, ale może coś przegapiłem, bo ostatnio zaniedbuję. Twardowskiego nie biorę pod uwagę, bo to był Polak i nie wiadomo czy wierzący, w dodatku ten mówił po polsku, a wiadomo (z Bułhakowa), że diabeł to po niemiecku.

W USA oficjalnie uchwalono, że w budynkach amerykańskiej dyplomacji będą już stały obok siebie dwie flagi – sztandar gwiaździsty i tęczowy. To trochę tak jak u nas z flaga unijną, może u nas będą trzy? Jak widać mamy do czynienia z jakimś nowotworem państwowym. Dwie flagi to jak by była jakaś unia, albo podbój. Nie wiem co lepsze dla Stanów. Czy będzie to samo z wpinkami w klapy? Może tak jak Budka ktoś pomyli górę z dołem. Czy w ogóle ktoś wie jaka tam jest kolejność kolorów w tej tęczy? Może wyjdzie jakaś Indonezja. Wtedy też trzeba będzie odwracać ekran do góry nogami. Jak już tam wszystko na głowie stoi, to lepiej pokazać rzeczy po imieniu.

Skoro jesteśmy na tęczowym akapicie. TVN startuje nowy serial. Po „Rolnik szuka żony” mamy nowy format „Geje szukają księcia”. Szczegóły jeszcze nie są znane. Ale można się domyślać. Nie wiedziałem, że TVN to taki niszowy kanał – widać, że desperacko szukają nowej widowni. Ale ten rodzaj widza to raczej nie szuka wieści i zabawy w TVP, a więc ta widownia tam już jest. Może to nie chodzi o to by przyciągnąć, ale by utrzymać i pardon… dopieścić. Ciekawe czy będą tam też rolnicy. Ale czy oni w ogóle szukają księcia?

Poważniejmy. W Londynie kilkudziesięciotysięczne manifestacje antylockdownowe. Tłumy przewalają się przez stolicę, a w BBC – nic. Bądźmy pewni, że tak jak i w naszych paru telewizjach, jak się pojawi jakaś garstka demonstrantów na prawilnym proteściku z jednym zapisanym kartonem od pizzy, to będzie tam relacja na żywo, z zapraszaniem przez dziennikarzy do uczestnictwa. Nie wiadomo już kto tu jest trendsetterem, ale mit BBC jako instytucji niepodatnej na wpływy polityczne rozwiał się jak ostry cień mgły. Boże, kiedyś się z tego wykłady robiło…

Wracamy do kraju. Ciekawe rzeczy wychodzą przy projekcie CPK, czyli atakowanego przez opozycję projektu megalotniska, ale przede wszystkim piasty w kole z kolejowymi szprychami, które mają zlikwidować wykluczenie transportowe w Polsce. Okazuje się, że jest co robić. Pamiętam, kiedyś jak się jeździło za komuny pociągiem, to były na korytarzach takie mapki, pokazujące sieć kolejową w Polsce. Widać było dokładnie podziały pozaborowe. Gęsta sieć na zachodzie, na wschodzie pustki, na południu – średnio. Wszystko to wynikało z tego, jak zaborcy traktowali Polskę. Niemcy i Austro-Węgry jako wysunięty przyczółek do ewentualnego ataku na Rosję, więc mieli podciągnięte linie na przyszły front. Rosja – odwrotnie. Traktowała Polskę jako bufor geograficzny, który miał zamieniać przestrzeń na czas, potrzebny do przygotowania się do odparcia agresora, ale dopiero na świętej ziemi ruskiej. A więc nie było w interesie Rosji robić linii kolejowych, bo tymi jeździliby sobie agresorzy. Teraz mamy do dziś spadek takiego dziedzictwa. Wychodzi np., że wiele miast wojewódzkich nie ma ze sobą bezpośredniego połączenia, które dopiero przetrze CPK. Mamy następujące wykluczone pary miast z sąsiadujących ze sobą województw: Łódź-Kielce, Kielce-Rzeszów, Opole-Łódź, Białystok-Lublin, Gorzów Wielkopolski-Szczecin, Gorzów Wielkopolski-Wrocław.  

Zbadano aktywa Polaków. Jest tego 140 mld zł więcej niż prognozowano po kowidzie. Marzenie każdego banku, w tym centralnego. Ale to wcale nie takie pewne, że Polacy nie będą tego trzymać w skarpetach. A co ciekawe – rząd promuje bezgotówkowe operacje i lokaty na kontach, zaś NBP nie chce odejść od gotówki. To znaczy, że gra tradycyjnie na bezpieczeństwo finansowe Polaków. Od kiedy pojawiają się projekty całkowitego przejścia na pieniądz elektroniczny wzrasta obawa co do bezpieczeństwa uwirtualnienia pieniądza. Jak się do tego doda paszporty kowidowe i chińskie „standardy” kontroli oraz punkty karne za zachowania społeczne, to łatwo można połączyć kropki, że dowolnego gościa da się wyłączyć w jednej chwili. Nie tylko z dostępu do usług, ale i do własnej kasy. A więc powrót do skarpet? A jak nie będą przyjmować gotówki? Przecież już tak jest w paru sieciach. Na razie z powodów epidemiologicznych, ale wirus nie przenosi się z banknotami i monetami, a więc coś tu jest ćwiczone…   

W internecie ciekawe zestawienie – rozkład elektoratu poszczególnych partii ze względu na podział robotni/bezrobotni. „Wygrywa” PiS z największą frakcją niepracujących, co jest przyczynkiem do starej piosenki opozycji, że to patusy, żyjący za cudze, zagwarantowali to sobie przy urnach. Najmniej bezrobotnych jest wśród elektoratu Konfederacji, ale patrząc na ofiary lockdownu w postaci małej i średniej przedsiębiorczości, to chyba to się szybko odwróci.

Starsi wynajmują młodych. To nic nowego, ale czasy pokazują nowe nisze. A więc płaci się młodemu, by pobiegał z zegarkiem wyposażonym w krokomierz, aby wyszedł napakowany wynik. Ten wynik potem staruch możne pokazać znajomym na fejsiku jako fajne osiągi. Widać rezultaty izolacji, no bo jak to sprawdzisz w realu, że kolega po 40-ce, który codziennie dogina jogging na Kabatach w tempie średniego średniodystansowca, to w realu spasiony kartofel, który, nawet by kupić krokomierz, nie ruszył się sprzed kompa, bo przyniósł mu go kurier. Kowid wprowadził wiele nowych specjalizacji do życia, coraz więcej z nich oddziela świat realny od wirtualnego. Ale karetki przyjeżdżające po zawałowców są wyłącznie w realu. Za to młodzi się przewietrzą i zarobią, a im o pracę – po wykształceniu się w polskim systemie edukacji – będzie coraz trudniej. Chyba, że ci fałszywi biegacze z krokomierzami na rękach młodzieńców wymrą, robiąc miejsce może nie doświadczonym, ale na pewno – wybieganym.

Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”      

3 thoughts on “1.05. Święto pracy, czyli świat do góry nogami

  1. A ja uważam że Pan Budka jest bardzo fajny. W ostatni czwartek rano przy śniadaniu w hotelu obejrzałem sobie z nim wywiad w Polsacie. Pierwszy raz! No, bo w domu nie mam telewizora, a nie mam bo nigdy nie wpadłem na pomysł aby takie coś sobie sprawić.
    I okazało się jak wiele tracę.
    Bo występ Pana Budki był świetny! Facet ma wielki talent komiczny, całe znane mi współczesne towarzystwo polsko-kabaretowe mogłoby mu buty czyścić!
    Jego występy w czasie publicznej nieobecności Ryśka Petru (ten to to prawdziwa Mega Gwiazda, miałem przyjemność oglądania jego występów kilkakrotnie. Jego bon-moty przejdą do Historii Polskiej Kultury…) mają dla narodu wyjątkową wartość, szczególnie terapeutyczną.
    Wszak nic tak dobrze nie poprawia nastroju jak dobry śmiech…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: