1.07. Kowid a ruch. Naukowa wolta urzędników

1 lipca, dzień 851.

Wpis nr 840

zakażeń/zgonów

643/5

Każdy ma swego kowidowego ulubieńca. Jedni takiego co się go słuchają, drudzy takiego, którego pokazują jako przykład pandemicznego odjazdu. Ja mam takiego, nazywa się Grzegorz Cessak i jest moim odkryciem jeszcze zanim poseł Braun najechał go widowiskową kontrolą. Pan Cessak odpowiada za to czy i jakie lekarstwa dostaną się na półki polskich aptek, surowo egzaminuje wszelkie preparaty zanim Polacy dostaną je do ust lub żył. Z wyjątkiem jednego typu lekarstwa jakim są szczepionki na kowid. Te, mimo powszechnego, wręcz wymuszanego dostępu całej ludności zbadane nie zostały, przemknęły do użytku na zasadzie zawierzenia w rekomendacje podobnej do Cessakowej instytucji na poziomie europejskim (EMA).

Pan Cessak zasłużył się także w kowidzie na skalę międzynarodową. To on był inicjatorem zgłoszenia Polski jako jednego z czterech krajów do badania działania szczepionki na dzieciach od szóstego miesiąca życia. To na polskich dzieciach, przyprowadzonych do sześciu wybranych klinik dokonywano eksperymentów szczepionkowych, z czego wyniki na tyle poszły w świat, że właśnie radośnie ogłoszono w USA, że jedziemy ze szczepami od miesiąca szóstego. Rzecz jasna rodzice poświęcali swe dzieci dla nauki, bo przecież nie wyobrażam sobie, by móc szafować zdrowiem (i życiem?) swoich dzieci w celach zarobkowych…   

I tu rewelacja. Pan Cessak opublikował na twitterze wiadomość, że powziął rezultaty najnowszych badań, z których wynika, że wzrost aktywności fizycznej o 4 godziny tygodniowo zmniejsza ryzyko hospitalizacji z powodu kowida o 11-14%, z czego wnosi konkluzję, że „dzięki ruchowi ryzyko hospitalizacji wywołanej C19 spada o 40%”.

Co prawda pan Cessak jest aktywny w mediach i sprzedaje rewelacje spoza swej działki, jest walczącym sanitarystą, jak przystało na stanowisko, ale ten wpis jest szczególny. Jeżeli jego autor jest odpowiedzialny za lekarstwa, które dostajemy, to jego rewelacja, że ruch zbawczo działa na kowida jest rekomendacją tego „środka” na poziomie medycznym. A więc pan Cessak certyfikuje kowidowo ruch, tak jakby certyfikował (a właśnie – w jakim trybie?) remdesivir, który zresztą nie działa na kowida, ale ma te „zaletę”, że terapia tym środkiem kosztuje 9.000 zł. To dobrze, bo jeszcze by wyszło, że ruch szkodzi i byśmy byli go w ramach rekomendacji pozbawieni. Ale… tak było.

I tu trafiamy na naukę. Skoro ruch sprzyja odporności na kowida (wiedzieliśmy i przed panem Cessakiem o tym), to czemu od początku pandemii mieliśmy do czynienia z administracyjnym i policyjnym zakazem takowego? W ramach rzecz jasna rekomendacji wydanych przez (być może) jakąś Radę doradczą, oczywiście w oparciu o twarde dowody naukowe. Wtedy ruch – źle, dziś – dobrze. Dwa sprzeczne podejścia, a nauka niby ta sama. Przecież nie można było chodzić do lasu, nawet w pojedynkę, ojców z dziećmi w piaskownicy aresztowano i ciągano w obecności przestraszonych Milusińskich, ogłaszano i zdejmowano bez końca godziny policyjne na dzieciaków, by siedziały w domach. Kto dał takie rekomendacje? Przyleciała czarownica na miotle, zakręciła się, wprowadziła, odleciała i szukaj wiatru w polu? Przecież już wtedy najbardziej prości ludzie, nie mówiąc już o logice wynikającej z doświadczenia, mówili, żeby się ruszać, oddychać na świeżaku, wystawiać na witaminę D od słońca. A „medycyna doradcza”, szybko zamieniana w postanowienia obostrzeniowe, zmieniała tę podstawową wiedzę w jej zaprzeczenie. Zamiast budować naturalną odporność, traciliśmy ją zamknięci i zestresowani przed straszącymi ekranami mediów.

Wiadomo, powie ktoś, tu nie chodziło o absurd, że ruch szkodzi, chodziło o siedzenie w domu, by się wirus nie rozprzestrzeniał. I co, zadziałało to siedzenie po domach? A ktoś zrobił bilans, gdzie po jednej stronie leżałyby jakieś statystyki powstrzymania transmisji wirusa za pomocą tak daleko idącej samoizolacji bezobjawowych, a po drugiej leżałyby rezultaty masowej utraty odporności spowodowanej odzwyczajeniem organizmu od odpornościowego reagowania na patogeny, w dodatku obniżając poziom reakcji immunologicznej poprzez długotrwały, masowy stres? Ktoś zrobił ten bilans? Nawet dzisiaj? No dobra, ruch powoduje zmniejszenie ostrych stanów kowidowych o 40%, a o ile procent zmniejszył ten faktor DDM (dystans, dezynfekcja, maseczki)? Kolejne badania popandemiczne dowodzą, że ich znaczenie dla powstrzymania transmisji było znikome. I jak to się ma do tych 40% z ruchu?

A skoro jesteśmy przy wspominkach dotyczących „ruchu”. Pamiętacie Państwo pierwszą, z marca 2020 jeszcze, akcję (prawie na poziomie profetycznej „Ostatniej prostej”?) pt. „Zostań w domu”? No kto to wymyślił, bo na pewno nie zdrowy rozsądek? Wszędzie to było, na plakatach, wlepkach, nawet artyści nagrali budującą piosenkę. Tu akurat Bozia pokarała, bo spełniła życzenia i artyści stali się długodystansową ofiarą takiego postulowanego przez siebie pozostania w domach, bo publiczność się tam zasiedziała na tyle, że parę teatrów i karier stanęło na granicy bankructwa. Wiadomo – akcja była szlachetna, wszyscy myśleli (a nauka znowu zapewniała), że chodzi o 2-3 tygodnie, więc tyle można było dla sprawy posiedzieć. A tu nauka, po raz kolejny, odwołała swoje stanowcze tezy.   

I teraz te rekomendacyjne Cessaki mają czelność pisać, że było inaczej niż wtedy nam wmuszali. I co? I nic. Wydaje się to cynizmem ponad ludzkie pojęcie, nawet nadaje się na szyderę z absurdalności jak z Barei. Gdyby nie to, że za takimi decyzjami stoją tysiące ludzkich nieszczęść, nawet śmierci, ba – dług zdrowotny masowej utraty naturalnej odporności, który teraz zaludnia szpitale z niezwykłymi, zwłaszcza o tej porze, falami zakażeń (pomijam, że głównie zaszczepionych, ale to inny temat). Taki cynizm może dziwić, ale chyba tylko tego, kto nie zauważył, że towarzystwo winne tego stanu właśnie na podsumowanie kowida (a raczej jego Fazy Pierwszej) obdarowało się wzajemnie tytułami zbawców narodu, którzy uratowali swoją działalnością społeczeństwo przed zagładą.

Ja już na samym początku pandemii wieszczyłem, że kowid kowidem, ale najbardziej stracimy na ofiarach naszych własnych decyzji co do sposobu walki z patogenem o panikarskiej śmiertelności na poziomie grypy.

Pytanie tylko czy były to „nasze” decyzje.

Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.      

9 thoughts on “1.07. Kowid a ruch. Naukowa wolta urzędników

  1. JA myślę, ze tu nie o sam ruch na świeżym powietrzu chodzi, ale o samo przebywanie na nim. Kiedy jesteśmy za zewnątrz wszystkie patogeny się rozrzedzają w ruszanym przez wiatr powietrzu. Niestety mamy tego pecha, że mieszkamy w Polsce. A tu przez niemal pół roku musimy siedzieć zamknięci w pomieszczaniach. Dodatkowo okazało się ,ze wiele miejsc publicznych jest fatalnie wietrzonych, włącznie z domami i mieszkaniami. Pisałem kilka dni temu tutaj o CO2, który powoduje różne reakcje w zbyt dużym stężeniu. To duże stężenie powstaje kiedy są niewłaściwe cyrkulacje powietrza w zamkniętych pomieszczeniach. Otóż CO2 jak cięższe znajduje się bliżej powierzchni, a więc bliżej naszego nosa. Dlatego by dobrze przewietrzyć pomieszczenia należy wpychać od góry świeże powietrze i wypychać dołem wszystkie „brudy”. Tymczasem takie ujścia nie są dostępne w żadnym prawie budynku. Potem na wysokości 1-1,5 mera znajduje się spora ilość różnych rzeczy. Także wirusów. A teraz proszę popatrzeć na jakiej wysokości mamy nosy, gdy siedzimy przy biurku, stole, w szkole, zakładzie pracy, itd. No właśnie. A potem płacz bo ludzie zarażają się od siebie. Cóż. Może czas też przemyśleć jak budować pomieszczenia by wietrzyć je odpowiednio i by potem nie było, że w sumie to szkoły powinny być przeniesione na zewnątrz.
    I tak ku pokrzepieniu serc, że nie tylko Cessak szaleje..
    https://www.msn.com/pl-pl/zdrowie/nasze-zdrowie/koronawirus-zn%C3%B3w-atakuje-niedzielski-pojawiaj%C4%85-si%C4%99-nowe-mutacje/ar-AAZ2CeK?ocid=msedgdhp&pc=U531&cvid=a6c0b3933e8f4aabb0bad5a86c500fd3

    1. „-atakuje-niedzielski-” lepiej by brzmiało po prostu: „Niedzielski atakuje”. Ale na każdego psychopatę w końcu przyjdzie czas.

    2. Ty BMX chodziłeś kiedykolwiek do szkoły? Chyba tak, bo litery jakoś składasz, ale
      wypisujesz nieprawdopodobnie kompromitujące bzdury. Kto ci powiedział, że przy powierzchni jest więcej CO2 ? O dyfuzji pewnie nigdy nie słyszałeś?
      Za pomysły wentylacyjne nobla dostaniesz, to pewne. Odkrycie związku zakażeń w wysokością umieszczenia kratek wentylacyjnych to rewelka. Źle, że głupoty wypisujesz na poważnym blogu. Dobrze, że co chwila lansujesz tu tusku. Widać dzięki temu jacy mózgowcy go popierają.

      1. Problem z takimi ludźmi jak Ty polega na tym, że nie doświadczyłeś nigdy działania CO2, albo, (gdybym był złośliwy to bym napisał) że po Twoich wpisach widać, że doświadczyłeś działania nadmiaru CO2. Ale po kolei. Oczywiście, że CO2 jest cięższe od azotu i tlenu w powietrzu nieruchomym i gromadzi się niżej. Jeśli nie ma wentylacji. Jeśli byś umiał czytać to byś zrozumiał mój tekst. Poczytaj sobie jaka jest różnica pomiędzy wentylacją grawitacyjna, która nie działa w pomieszczeniach zamkniętych, a większość domów ją ma np. kratki sa zanieczyszczone, przepływ powietrza jest w odwrotnym kierunku, itd), a otwartych. Pierwszym z brzegu przykładem sa starsze kościoły, gdzie duża ilość ludzi, brak przepływu właściwego powoduje, że gromadzące się poniżej pewnego poziomu gazy oraz wirusa unoszą się na poziomie naszej głowy. Osoby młode, słabsze, chore, mogą odczuwać problemy z oddychaniem, duszności i mogą zasłabnąć. I to nie jest przypadek. Ale rozumiem, ze jak Ty zachowujesz się jak w PIS. Wy macie swoja wiedzę i nikt Wam nie wmówi, że białe jest białe, a czarne czarne.

        1. I żeby nie było, że osoba z chronicznym bolem zwyzywała mnie od nieuków i idiotów:
          https://www.instalacjebudowlane.pl/obrazki3/poprawny_montaz_rekuperacji_o_czym_pamietac_jakie_bledy_sa_najczestsze_rekuperatory_pl_230120.jpg
          Powietrze czyste idzie z góry przez rekuperator i przemieszcza w dół zabierając zanieczyszczenia i inne złe elementy powietrza i wraca przez kanały odpływowe na zewnątrz. W tym te wirusy, które nagle w pomieszczeniach człowiekowi z chronicznym bolem nie przeszkadzają. A wiemy od 2 lat, że wirus atakuje(w tym TEN wirus) przede wszystkim w pomieszczaniach zamkniętych z dużą ilością ludzi i z błędnie zaprojektowaną wentylacją (szkoły, urzędy, koscioły, uczelnie, biura, itd).

  2. No ja bym nie wierzył. Skoro p.Cessak mylił się przy szczepionce to i przy aktywności fizycznej może się też mylić.

  3. Cessak. Jedna z trzech osób covidowych w Polsce, które nie powinny utonąć.
    Godny następca niemieckiego dr M. (Za te testy na polskich dzieciach)
    Postać wyjątkowo , ale to wyjątkowo obrzydliwa

  4. Zakazu wstępu do lasu im nie daruję i rocznicę tego wydarzenia będę obchodził jak wybuch II WŚ.
    A skoro o fachowcach i naukach. Ostatnio wysłuchałem redakcyjnej pogadanki na temat ASF
    ( świńskie-afrykańskie) rozpływającej się po świecie. Wietnamczycy ogłosili w maju że mają szczepionkę przeciw ASF i tu zaproszono „ekspertów” (główny weterynarz Polski) i jakiś niby-minister od tzw rolnictwa. Pytanie od redaktora- czy to możliwe żeby Wietnamczycy…?
    To, jakie DYRDYMAŁY opowiadali fachowcy w odniesieniu do kowidowych zaleceń lekarskich zjeżyło mój wątły włos…
    https://www.tvp.pl/informacje-rolnicze/tydzien/wideo/03072022-0800/60726966

    (streszczam)
    -TO NIEMOŻLIWE żeby mieli szczepionkę!
    -A nawet jakby mieli to…my jej nie będziemy mieli bo pracujemy nad własną ( w czym pomagają nam Amerykanie)
    -A poza tym wprowadzenie NOWEJ, GENETYCZNEJ szczepionki MUSI przejść liczne badania, testy i nie wolno z tym eksperymentować bo to jest niebezpieczne i dla zwierząt i dla ludzi…
    wnioski:
    szczepionka wietnamska beee, szczepionka amerykańska- cacy.
    Tu przypominam, za namową amerykańskiego lobby parę lat temu Duda podpisał papiery zakazujące sprowadzania leków z Indii.

  5. Wszystkie podejmowane decyzje, wszystkie wygłaszane opinie były słuszne i służyły dobru ludzi. Co do tego nie może być najmniejszych wątpliwości, bo przecież gdyby było inaczej, to pan premier wyciągnałby konsekwencje wobec tych, co Polsce i Polakom szkodzili. A jeśli by tak nie było, to sami Polacy wyciągnęliby konsekwencje. Ale nikt tych konsekwencji, poza kompletnym marginesem, nieliczącymi się zupełnie grupkami i indywiduami – NIE WYCIĄGA. A to znaczy jedno – LUDZIE SĄ ZA.

    Więc dostaną ponownie to, co popierają.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

%d bloggers like this: