10.01. Wirus, który leczy

10 stycznia, dzień 314.

Wpis nr 303

zakażeń/zgonów

1.385.522/31.189

Pisałem już o tym fenomenie we wrześniu. Dziwny to wirus, bo okazało się, że leczy inne choroby. Na przykład wykrywalność raka spadła o ponad 25%. Oczywiście to niewczesny żart bo, choć mamy do czynienia z tak pozornie pozytywnym wskaźnikiem to w rzeczywistości taki trend jest tragiczny, gdyż dowodzi, że właśnie ponad 25% chorych na raka chodzi niezdiagnozowanych. Powodem tego stanu rzeczy jest upadek medycyny specjalistycznej, system teleporad który wyklucza bezpośredni kontakt z pacjentem mogący wykryć pierwsze objawy, wreszcie brak zaufania do służby zdrowia, gdy pacjenci desymuluja objawy, by się nie załapać do kowidowej maszynki.

Oczywiście to tykająca bomba, bo to, że takich chorych nie wykazuje system, to wcale nie oznacza, że ich nie ma. To tylko oznacza, że chodzą niewykryci, niezaopatrzeni, poza procedurami wykrywania i terapii. Przyjdą zaś do systemu już w stanie, w którym będzie o wiele trudniej ich wyciągnąć. Tak jest pewnie i z wieloma innymi chorobami, które nam „wybuchną” długo po tym jak już zapomnimy o ich systemowych przyczynach.

Ale co najciekawsze zniknęła grypa. No naprawdę koronawius może sobie wpisać po skromnej stronie plusów to, że wykończył grypę. Przypadki grypy zmniejszyły się bowiem o 98%. I to w skali światowej. Fenomen. No, wszędzie, gdzie zaglądam ja, płaskoziemca, by znaleźć tego źródła i przyczyny tam widzę wzruszenie ramion mainstreamu i zero wytłumaczeń. No bo jak mamy distansing to działa i na grypę, c’nie? A działa na kowid? W końcu ostateczne – a bo to źle, że grypa zniknęła?

Spójrzmy, jak to szło. Okres grypowy wrzesień 2018 kwiecień 2019. Zachorowało na grypę 3,7 miliona ludzi. Na grypę i jej powikłania zmarło 15,5 tys. ludzi. Mieliśmy 17.619 zakażonych dziennie. I co? I nic. Była jakaś pandemia, lockdowny, zamykane szkoły? Ja ten temat odpuszczam, bo zaraz będzie, że mylę grypę z koroną i zacznie się gadanie ile wypustek korony mieści się z grypowymi diabłami na końcówce strzykawki do szczepionki Pfizera. Dobra – odpuśćmy sobie. Ale z tych 3,7 miliona grypowiczów zniknęło dzisiaj 3,6. Gdzie to poszło? Co się stało?

Trzeba wrócić do podstaw. Grypę wcześniej diagnozowano w większości na oko. Nie robiono żadnych testów, bo i po co? No może żeby wykryć jakieś nowe szczepy pod przyszłe szczepionki. Ktoś z państwa miał grypę? A miał TESTY na grypę? Była szybka diagnoza, nawet bez rozróżniania na grypę i zaziębienie (po co, skoro remedium to samo – kołderka), nabieranie odporności i tydzień-dwa w domu. Nikt nikomu nie suwał żadnych patyczków do nosogardzieli.

A dziś to nie. Jak masz objawy grypy to idziesz na test PCR. Nikt cię przecież nie będzie testować na grypę w czasie kowidowej pandemii. Bo a nuż masz kowida, a wtedy wszystko inne jest kasowane. Przez system. A ja jestem ciekaw co byśmy mieli za wyniki w takim 2018-2019 gdybyśmy mieli wtedy testy. Podejrzewam, tak mówi logika, że wtedy byśmy też mieli kowida, a nie mieliśmy pandemii, bo nie mieliśmy narzędzi do jej wykrywania.

No bo jak, grypa się w 2020 taktownie posunęła, kiedy zobaczyła w telewizji, że idzie nowy kowidowy hicior i nie ma co fikać w tym sezonie? Logika wskazuje, że pod pozytywnymi testami na kowida kryje się wiele przypadków uznawanych dotychczas za grypę, tak leczonych, w dodatku bez tych wszystkich pandemicznych ceregieli, bo statystycznie nie ma większych różnic sezon do sezonu. Oprócz jednej – takich już wspomnianych rakowców.

Dziwna ta choroba. Sam z niej właśnie wychodzę. Gdyby mnie ona trafiła z rok temu to byłoby jak teraz. Siedziałbym sobie w domku, właśnie przestawał kaszleć, pewnie by mi ktoś przynosił jedzenie jak i dziś. Tylko wokół mnie miałbym otwartą gospodarkę, niezadłużone państwo i normalnych ludzi, którzy nie mają obsesji szczepionkowej. Obsesji, która wciąż narasta w miarę nadchodzenia rewelacji, że szczepionka niczego nie rozwiąże, bo to i odporności pełnej nie daje i nie wiadomo ile razy co roku trzeba będzie ją powtarzać i gdzie będzie wtedy Janda Krystyna.

Ja tam jestem za promowaniem tej szczepionki, niech ludzie jej używają, ile chcą. Jeśli to ona ma być tym cudownym kluczem do wolności, to mi jest wszystko jedno czy to atrapa, czy nie, byleby otworzyć wreszcie te drzwi. Jak to ma być cudowna szczepionka – proszę bardzo. Jak to ma być cudowny wirus, który pozbawił ludzkości grypy. Tak samo. Wyjdźmy już na ten świat, dopóki jeszcze istnieje.

Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.  

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

%d bloggers like this: