10.08. Nagi król na polskich śmieciach

10 sierpnia, dzień 891.

Wpis nr 880 zakażeń/zgonów

4.482/31

Sobie wyjechałem na klika dni. A tu w Polsce się „dzieje”, czyli mamy kolejną g..burzę, bo temat miałki, zaś pokrywa skutecznie tematy ważne. Ale nie będzie tu o tym, tylko o tym, jak takie fekalne wzmożenia pokazują w zasadniczym skrócie III RP, głównie sposób funkcjonowania elit. Trzeba się niestety w tym materiale pogrzebać, ale czego się nie robi dla prawdy, w odkrywaniu której może nam towarzyszyć czytelnik.

Chodzi oczywiście o ostatnie zamieszanie z Frasyniukiem i ministrem Ziobro, który to – Frasyniuka – pośrednio określił słowem „śmieć”. Ponieważ jesteśmy świadkami hipokrytycznych wyparć i wielu zabierających głos chyba udaje, że nie wie o czym pisze – tu przypomnę o co poszło.

Jesteśmy w zeszłorocznym apogeum kryzysu na granicy białorusko-polskiej. Kraj dzieli się nie na połowy w tej sprawie, ale na większość, dla której integralność granicy coś jeszcze znaczy i na krzykliwą mniejszość, której do ust mikrofony przystawiają opozycyjne (i pośrednio prorosyjskie) media. Pękają bariery i nerwy, dochodzi do bardzo ostrych wypowiedzi, po Szatanowej wyskakuje Frasyniuk i mówi: „Mam wrażenie, że to wataha psów, która osaczyła biednych, słabych ludzi, tak nie postępują żołnierze. Śmiecie po prostu, to nie są ludzkie zachowania, trzeba mówić wprost.” Wzbudziło to niesmak, również po stronie opozycyjnej, bo ta, cynicznie już wiedziała, że takie wyskoki sprawie nie służą, bo większość jest za posunięciami rządu, ba – patrzy, kto się zachowuje zaprzańczo i zdaje się chcieć mu to pamiętać.

Sprawa idzie do sądu o obrazę polskiego munduru, ten wałkuje długo tę kwestię i wydaje orzeczenie salomonowe. Frasyniuk okazał się być winnym, ale sąd umorzył postępowanie na rok próby. Iście to niezwykła salomonowość. A la III RP. No bo jak? Winny i umorzono postępowanie. Warunkowo na rok? A pod jakim warunkiem? A co będzie jak Frasyniuk go nie dotrzyma? Wznowią starą sprawę? Dadzą podwójny wyrok? No i jak zwykle cynizm psujący obyczaje, bo sąd poszedł na takie ustępstwa uwaga – z powodu znikomej społecznej szkodliwości czynu. Czyli powtórzmy sobie: sąd uznał, że Frasyniuk zniesławił polskich żołnierzy, w dodatku w chwili ich ciężkiej próby, kiedy stali na granicy i bronili jej przed najazdem nielegalnych imigrantów. I zniesławienie ich w tym momencie ma niską szkodliwość społeczną? Ja nie wiem jaka jest dokładna definicja takiej szkodliwości, ale trudno sobie wyobrazić większą szkodliwość niż to co nabluzgał Frasyniuk. Jaka z tego nauka dla społeczeństwa – ano, że można, takie rzeczy uchodzą, byleby tylko skład sądu spotkał się z kompatybilną postawą oskarżonego.  

Zaraz po orzeczeniu odzywa się minister Ziobro: „Polski Żołnierzu, pamiętaj, żaden śmieć nie jest w stanie Cię obrazić. Bronisz nas, naszych dzieci, domów, Ojczyzny. Na polskie sądy może nie masz co liczyć, ale na Polaków zawsze. Jesteśmy z Ciebie dumni. Chwała Ci, polski Żołnierzu!”

No i zaczęło się. Wzbiły się głosy, które w chórze brzmią jak dość zgrana paczka, ale jak się rozbierze wątki na poszczególne zapisy, widać że wszyscy fałszują, a właściwie – faulują. Po pierwsze, jak z nożycami, wystarczy uderzyć i zabrzęczy po drugiej stronie. A skąd to adwersarze od razu wiedzą, że to było o Frasyniuku? Że „śmieć”, to zaraz Władek? A skąd taka pewność? Ale utarło się, że to o Frasyniuku i już. Tu czai się pierwszy faul, bo z takiej analogii wynika, że ten „śmieć” to się skądeś wziął. No bo jak był to śmieć nieoznaczony, to Ziobro mógł sobie tak ogólnie rzucić w kwestii zanieczyszczeń. Ale skoro to do Władka, to wynika z tego, że to odniesienie się do czyjejś wypowiedzi.

I co ciekawe, tu drugi faul, nikt z wrzeszczących na Ziobrę nie odniósł się do tego, że minister zacytował autorytet, czyli Władka. Tak jakby sobie taki Frasyniuk żył, tworzył, działał, aż pewnego dnia jak grom z jasnego nieba – minister, że śmieć. No bo trzeba by było relatywizować, że tu jakiś dialog na śmieci się odbywa, że ktoś się zaczął. A tak wyszło, że minister bluzga. I to na kogo!

Bo trzecia sprawa to autorytet. No bo jak to – nasz bohater czasów walki z komuną a tu taki Ziobro od śmieci wyzywa? Paszoł won! Wszędzie pełno głosów, że to wyzwisko zera do bohatera. Frasyniuk ma przecież piękną kartę, a Ziobro co? Niszczy swą Polskę swym uporem z tą praworządnością, rozsunął nad krajem parasol, który odbija lecące pieniądze z Unii, karierowicz, nikt. Po drugiej stronie bohater wcielony i wara ci, Ziobrze.

Każe to zastanowić się nad rzeczami ogólnymi, czyli od egzystencjalnych po współczesny mechanizm wyłaniania polskich łże-elit w III RP. Nie ostatnio, ale właśnie w całej III RP, bo maszynka pracuje jak naoliwiona przez 30 lat, puszczona w ruch po pookrągłostołowej kooptacji starych z nowymi. Ale zacznijmy od rzeczy ogólnych. Zadajmy pytanie nurtujące: czy zasłużony działacz może się mylić, mówić i pisać głupoty? Pytanie pomocnicze – czy takowy zawsze, całe życie MUSI mieć rację? Na oko wydaje się, że mylić się może. I pora zadać sobie pytanie – co wtedy? Ano, to zależy. Od czego? Od oceny elit. Dodajmy, że ocena jest to płynna, bo i elity samomianowane, zaś łatwo można do nich wejść (jak im się to wyda zasadne) i jeszcze szybciej wypaść. Tu się zasadza zgniłość tej formacji. Argumentuje się to wtedy tak: krytykujesz bohatera? A kim ty jesteś w porównaniu z nim? Widać tu wydatnie, że kwestie merytoryczne są tu odsunięte na bok, nie istnieją. Ważne jest tylko to, kto kogo może krytykować, a takie pozwoleństwo dystrybuuje elita. Potem robotę wykonują już followerzy, tu odłóżmy, czy cynicznie wyrachowani, czy emocjonalnie zawierzeni.

No, bo merytorycznie to bez sensu jest. Nie bardzo rozumiem, że aby skrytykować kogoś zasłużonego trzeba się samemu co najmniej równie zasłużyć (o tym czy jesteś taki, też decyduje elita). W przypowieści o nagim królu, zauroczonym królem tłumom, niewidzących jego nagości, uwagę zwraca nie równy król, ale dziecko. W dzisiejszym wydaniu tłum zakrzyczałoby takiego bachora: gdzie mu tam królowi wskazywać na nagość. To przecież świetlisty ubiór jest, co ty się tam mądrzysz? Lekcje odrobione? Nie garb się, przyjdź z matką. Tak to dziś wygląda.

Kolejną rzeczą jest, że bicie w bęben Ziobry za jego wpis kompletnie przesłania nam kwestię zasadniczą – wyrok sądu. Moim zdaniem jest na tyle skandaliczny, że wierzę, że ten rumor jest po to, by odwrócić od tego uwagę. Na moje oko wydał je sąd rozgrzany politycznie. Bo nie wiem czy Państwo widzicie, że mamy dualizm sądowy i zależy na kogo się trafi, bo tam też dotarła wojna polsko-polska i sąd rozgrzany nie przepuści okazji by dowalić PiS-owi. Tak i teraz.

Ta zadymka z tymi śmieciami pokazuje mechanizm funkcjonowania elit. Ich kooptacyjnego charakteru, płynnej racji i moralności. A to są nasze elity, na razie, po 30 latach, nasza Najjaśniejsza nie wytworzyła żadnego alternatywnego mechanizmu ich pojawiania się. Ta maszynka zacina się, skrzypi niemiłosiernie, co bierzemy za argumenty, a jest to tylko rozdzierający zgrzyt rdzy przegniłego mechanizmu. I takie mechanizmy rządzą naszym krajem. Na szczęście (ale szczęście się może odwrócić) bez większego wpływu na losy kraju, chyba, że po przez zagranicę, która tej maszynce kibicuje, ba – nawet może się uważać za współautora wielu ważniejszych jej części. Ale ma ta zgrzytliwa machinka tak ogromny wpływ na wyobraźnię wielu Polaków, którzy ekscytują się kto kogo może nazwać śmieciem, a kto nie. Kto na to zasługuje, a kto nie. Nawet gdyby nim był.

Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.

7 thoughts on “10.08. Nagi król na polskich śmieciach

  1. Nie zgodzę się z wieloma tezami tutaj stawianymi. A wynikają one z błędnej interpretacji rzeczywistości. Można zarzucić bowiem Frasyniukowi jego niecne słowa, a także „zły” wg autora wyrok sadu. Ale.. on wyniak z tego co się się dzieje po 2015 roku. PIS zagarnął państwo (słusznie czy nie to jedno), ale zagarnął je i wprowadził swoje, niedemokratyczne, miejscami autorytarne działąnia, prawo, łamanie konstytucji. To wywołało falę irytacji u tych, którzy tego nie akceptują. Min Zero jest znany ze swoich autorytarnych bezczelnych zachowań i ze swojej słabości, którą zamienia w bezczelność. Zresztą, to tak a propos, dobrze, że jest pod skrzydłami naczelnika, bo by nam tu zaprowadził może drugi Budapeszt, a może drugą Moskwę. Jest do tego zdolny. Dlatego Frasyniuk traktuje WP czy Policję czy inne służby, jako część władzy PIS, działające wbrew interesowi obywateli, którzy nie popierają PIS i starają się utrzymać mimo wszystko państwo prawa i demokrację. Stąd jego nadreakcja i słowa, których nie musiał użyć wobec urzędników państwowych podległych PISowi. Póki PIS będzie rządził a wywołuje ostre reakcje swoimi działaniami, takie Frasyniuki będą się pojawiać. A , że będzie jeszcze przez jakiś czas, to tak to będzie wyglądało. PIS jedzie po bandzie, ludziom się to nie podoba, wieć będzie nadreakcja, sądy, będą ich bronić( choć co to za obrona jak został uznany winnym a jak wciągu roku znów coś powie, pójdzie siedzieć bo taka powinna być interpretacja wyroku)

    1. No nie… hahaha!!! To za PO, SLD to było takie NASZE państwo??? Ubawiłem się, ale też mnie zmroziło. Bo pamiętam doskonale zamordyzm za Tuska, brak wolności słowa, brak alternatywy, szklane sufity, ciągły syf i ciągłe „nic nie da się zrobić”… chyba że dla „światłych elit” – dla nich zawsze można było, a nawet trzeba było. Pamiętam jak drwili (i drwią nadal) ze szczególnych świętości Polaka lub osób wierzących (nie tylko katolików). Pamiętam to i wiele więcej.
      No, chyba że mówisz to z perspektywy około-światło-elitarnych IIIRP. No to rozumiem… tyle mieć i tyle stracić na rzecz partii, która nie miała żadnych mediów – to na prawdę siara :).
      Ja osobiście do PiSu mam mnóstwo zastrzeżeń, Solidarną Polskę uważam za jedną z bardziej racjonalnych i propolsich części ZP (choć jestem umiarkowany w ich ogólnej ocenie), ale mając do wyboru z drugiej strony powrót do tego co było, to z przykrością stwierdzam, że nie mam wyboru. Albo też mam go niewielki.

      1. I napisałeś to o czym mówiłem. O symetrycznie. PIS jest złe, ale PO to dopiero było obrzydlistwo. PIS kradnie, ale za PO to kradli więcej. PIS łamie prawo , ale za PO to się łamało prawo bardziej. Co to za metody rządzenia? Jak nisko trzeba moralnie upaść by swoje machloje ukrywać pod machlojami innych. PIS obiecywał, że będzie porządniej, lepiej, bardziej uczciwie, w 2015. A jest dokładnie tak samo, jak za poprzedników, a może nawet i gorzej. Bo o ile poprzednicy mieli jakieś minimalne hamulce, PIS nie ma żadnych. I znów ten symetryzm wylazł. A tak tu pisałem by wreszcie się go pozbyć.

        1. Nie, nie napisałem tego samego co Ty, bo uważam, że władza PiSu dała nam jednak namiastkę demokracji, pluralizmu i dość znaczną poprawę sytuacji gospodarczej i Polski i Polaków – coś o czym za PO można było pomarzyć. A że PiSowcy sadzą ponadto błędów co niemiara (choćby sanitaryzm, albo naiwność ws UE), to mnie zdecydowanie odstręcza od nich. Ale żebyśmy z tego powodu mieli wracać do PO (bo kradli mniej? eeee… jestem pewien, jeszcze przez dziesięciolecia będą wychodziły ich sprawki 🙂 ), to uchowaj Boże. Może coś jeszcze wyjdzie z SP, może z Konfy, ale pierwsi musieliby urosnąć i się usamodzielnić, a Konfa musiała by się mocno zrestrukturyzować – to wtedy może…

    2. „Pis zagarnął państwo”? Właśnie na tym polega główny problem naszego Państwa, że nie ma żadnego środka, któremu PiS mógłby oddać „odbite” media państwowe (zresztą tylko te – poza niszowymi – posiada, na tym polega namiastka równowagi medialnej) czy sądy. Przez lata pracowano na to, żeby ten, kto nie był „od Michnika”, na krok ośmielił się wyłamać z nowej „jedynie słusznej” linii, ten z automatu był „od Rydzyka”, lądował po stronie oszołomów, z którymi „światli i rozsądni” ludzie unikają jakiejkolwiek polemiki, gardzą nimi.

      Każdy kto ośmielił się skrytykować, choćby najrozsądniej (bo nikt nawet nie wnikał) reformy Balcerowicza, wpisane w nie strukturalne bezrobocie i wyprzedaż majątku narodowego, jakiś sędzia czy profesor, który w dobie wojny o lustrację ośmielił się powiedzieć „tak donosiłem, złamali mnie, teraz przyszedł czas na przeprosiny”, ba, nawet jeden ze „świętych symboli” świeckiej III RP, Kotan, kiedy stwierdził że wiara jest najlepszą psychoterapią i zaczął stawiać figury Chrystusa w ośrodkach dla narkomanów (tylko On Was z tego wyciągnie) – wszyscy ci ludzie znikali z mediów jak zdmuchnięci, mogli występować jedynie w prawicowo-Rydzykowej niszy, skutecznie marginalizowanej i obrzydzanej swym czytelnikom przez media głównonurtowe, w praktyce monopolistyczne w tym Systemie przez długie lata (do dziś ówcześni liderzy nie przyjmują do wiadomości że może być inaczej, to dla nich zaprzeczenie „demokracji”).

      Powtórzę – nie ma „środka”, któremu PiS mógłby oddać odbite media czy sądy, długie lata na to pracowano (metodą „kto nie z nami, ten przeciw nam”, bo wtedy taki straszak działał dyscyplinująco na korzyść zwartych szeregów głównego nurtu). Kto nie trzyma z (dzisiejszą) opozycją, ten musi trzymać z PiSem, bo inaczej przepada i znika, nieważne – sędzia, dziennikarz czy polityk. Albo jesteś za oddaniem sądownictwa pod nadrzędne prerogatywy Brukseli (bo o to ostatecznie chodzi we wszystkich tych sporach typu kasa za „praworządność”, łącznie nawet ze sprawą Frasyniuk versus Ziobro), majątku narodowego zachodniemu kapitałowi, powolnych rozbiorów Polski (metodą gotowania żaby, rozciągniętą na dekady, żeby się tubylcy nie zorientowali – po stuleciu szalonych kanclerzy którzy zdemolowali i nieodwracalnie zmarginalizowali Europę, Niemcy wrócili do starej dobrej „pacyfistycznej” metody Bismarckowskiej – podbojów gospodarczych, a w polityce od wieków chodzi o to samo, tylko maski się zmieniają, większość się nabiera, zresztą historii dobrze nie zna), albo jesteś za PiS-em. Tertium non datur, trzeciego wyjścia nie ma.

      Owszem, główny zarzut wobec PiSu (ludzi rozsądnych, nie oszalałych i fanatycznych obrońców „demokracji” czyli starego porządku, „żeby było jak było”) był taki, że zamiast budować wolne media i sądownictwo, obsadził je swoimi ludźmi. Problem w tym, że innego wyjścia nie miał. Raz, że w czasie wojny po zdobyciu twierdzy nie opuszczamy jej (choćby dlatego, że „oni” natychmiast przejmą nad nią kontrolę) tylko obracamy działa o 180 stopni i walimy pełnymi salwami. Kto myśli inaczej – przegrywa wojnę (tacy zginęli już dawno, niestety). A dwa, jak to wyżej opisałem, nie ma niezależnych elit, nie ma dla nich miejsca. Tak ten System wymyślono, a gra się, jak przeciwnik pozwala, cytując klasyka. W Polsce postkatyńskiej i postkomunistycznej (gdzie metodami operacyjnymi hodowano „biernych, miernych ale wiernych”) generalnie jest problem z elitami, nawet w PiS czy PO występuje problem „krótkiej ławki”, bardzo szybko trzeba sięgać po nieciekawych ludzi.

      1. Państwo i media to nie jest żadne zagarnianie, to nie zdobycz jak na polowaniu. To sa instytucje państwa, firmy, przedsiębiorstwa, które powinny być dobrze zarządzane, bez lewizn, machlojek, ciągłego wachlowania nimi jak łyżką przy jedzeniu zupy. Media publiczne powinny być nawet bardziej bezstronne i nie antagonizować, trzymać wysoki poziom debaty, nie podważać działania państwa , ale i nie podlizywać się władzy. Niestety, tego nie ma. A potem są tacy jak Frasyniuk, którzy to kwestionując wyłażą i jest cała niepotrzebna afera. PIS ma teraz władzę nieomal absolutną i mógł z tym zrobić porządek, także z mediami, uchwalić ustawy odpolityczniające media. Znów ten symetryzm. PIS źle rządzi, ale opozycja będzie jeszcze gorsza. Opozycja nie rządzi od 7 lat. To już niemal dekada. Zwalanie i próba przykrycia zwyrodnienia partii rządzącej poprzez pokazywanie zwyrodnień poprzedników jest absurdalne.

    3. Świat chyba przestanie istnieć, bo BMX nie zgadza się z „tezami”. W pogoni za bezeceństwami PIS-u przeoczył tylko, że Autor żadnych tez nie stawiał tylko opisał fragment rzeczywistości dotyczącej działania sądów.
      Sąd szanowny BMXie ma się zajmować wydawaniem wyroków na podstawie obowiązującego prawa i niczym więcej. A zajmuje się polityką. Trzeba być osobą specjalnej troski, żeby za to co dzieje się obecnie w sądach obwiniać akurat PIS. Skoro można zrobić wszystko przeciwko tzw. PIS i jeszcze dostać w sądach za to nagrody finansowe to jak jednocześnie można mówić o zagarnięciu sądów przez PIS?
      W przedszkolu was takiej logiki uczą?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

%d bloggers like this: