11.04. Trzy pokolenia

11. kwietnia, dzień 39.

Zakażeń/zgonów/ozdrowień

6356/208/375

Dziś będzie refleksyjnie. Otóż zapowiada się ten przestój na dłużej. Ja tak liczę, że każdy jej dzień dłużej to miesiąc dłużej wychodzenia z recesji. Będzie ciężko. Ale to skłania by pomyśleć, jak wszyscy będziemy przez to przechodzić. I widzę to na kilka sposobów, w zależności od pokoleń.

Ja i moje pokolenie przejdziemy kryzys bez problemów. Urodziłem się i wychowałem w komunie, łącznie z przeżyciem kryzysu stanu wojennego, gdy nie było w sklepach niczego. Życie sprowadzało się do walki o zaspokojenie podstawowych potrzeb, nie było czasu na pierdoły. Ale też dzięki temu człowiek to sobie kompensował niezwykle wysokim stopniem międzyludzkiej zażyłości. Gdyby tak miało się powtórzyć ja i moje pokolenie wejdziemy w to jak w masło.

Druga generacja to 30+. Ci to mają przewalone, bo ich dynamiczny podzbiór przed pandemią wszedł w walkę o samodzielność i zainwestował w swój rozwój. Firma, działalność gospodarcza, samozatrudnienie, wreszcie rodzina i mieszkanie. To eksponuje ich na wszelkie wahania koniunktury, bo kredyty wersus zarobki powodowały, że szli po cienkiej linie. Teraz zaczęło wiać. Ale skoro mieli odwagę zacząć na swoim to może się utrzymają.

Trzecia generacja to milenialsi. Tu jest chyba najgorzej. Ci to mieli ambicje nie zmiany świata (jak moje pokolenie), ale urządzenia się w nim jak najkorzystniej. A świat się zmienił, i to na gorsze. Myśmy mieli się przeciwko czemu buntować za komuny. Ich bunty – ochrona zwierząt, genderyzm czy strajki klimatyczne – robiły wrażenie szukania na siłę przedmiotu sprzeciwu. Teraz te wydumki odejdą w przeszłość. Jak się będą buntować milenialsi? Na facebooku? Jak przeżyją problemy z pracą rodziców, czy też to, że ich uczelnie i szkoły przygotowywały ich do zajęć jutro kompletnie niepotrzebnych?

Szykuje się duża zmiana preferencji rozwoju. Jeśli recesja się rozpleni, to będą w cenie dwa zajęcia o w miarę stałych dochodach – emeryci i pracownicy sfery publicznej. Młode pokolenie się na emerytów nie załapie, ale być może pociągnie je mit stałych dochodów pracowników państwowych. Praca urzędnika na państwowym będzie tak cenna jak w II RP, gdy dawała pewny dochód (pod warunkiem, że państwo nie zbankrutuje). Młodzi więc, zamiast realizować się we własnej działalności gospodarczej, pójdą do urzędów. Ale kto wtedy rozhula polską gospodarkę? No, może pokolenie 30+, ale przecież to ono dostanie od recesji najbardziej, złapane w wykroku inwestowania w przyszłość, która się nagle diametralnie zmieniła.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

%d bloggers like this: