18.02. Czy jest paragraf na ten trójkąt?

18 lutego, dzień 718.

Wpis nr 707

zakażeń/zgonów

5.519.282/109.509

Rozkręca się ostatnio ruch pragnący pociągnąć do odpowiedzialności zarządzających pandemią. Wiadomo – w tamie kowidowej pojawiła się rysa i nagromadzone kłamstwem wody wywierają znaczne ciśnienie na osłabione miejsca. Tak mają działać prawa fizyki dziejowej sprawiedliwości, jeśli taka w ogóle istnieje. Ja mam do tego  stosunek ambiwalentny. No, bo z jednej strony wydaje się to zbyt proste. Nie po to tak wielkie siły i interesy globalizmu ujawnione w co najmniej korzystaniu z okazji, jaką dał kowid (a niekiedy podejrzewane o rozkręcenie całego interesu), siliły się praktycznie po całym globie, żeby teraz z podkulonym ogonem zwinąć cały interes, bo parę rządów zniosło obostrzenia a paru foliarzy otworzyło szampana z okrzykiem „a nie mówiliśmy?!”. Wielcy świata (np. ostatnio Gates) zatrąbili może nie do odwrotu, ale co najmniej do przegrupowania kierunków.

Wszyscy spekulują co teraz „wejdzie”. Jaki temat? Obstawiają a to jakieś HIVy, a to nowe wirusy, może też wirusa zastąpić panika klimatyczna. Za dobrze poszło. Ludzkość pokazała, że jak się ją dobrze postraszy, to łyknie każdy absurd, jest bezwolna i godzi się na wszystko, byleby ocalić swoją (coraz bardziej sprowadzoną do materialności) egzystencję. A więc jest koncepcja, żeby nie triumfować, bo to jeszcze nie koniec zabawy, ale taka „pieredyszka”. A więc żadnych publicznych sądów nie będzie, rządzący są poza zasięgiem woli ludu, jeśli ten ma w ogóle takową. Jest też inna koncepcja. „Trzeba dać świadectwo”, nawet jak to ma się skończyć na geście bez praktycznego efektu.

Pamiętam kiedyś w stanie wojennym kolportowałem kasety z nagraniami Stefana Bratkowskiego. Miał on ciekawe wtedy prelekcje, które dawały szerszy kontekst bieżącej szarości. W jednej ze swoich audycji miał taki fragment, w którym mówił, że za wprowadzenie stanu wojennego należy się trybunał, bo komuniści przekroczyli nawet własne prawo, gdyż stan wojenny mógł być ogłoszony tylko przez sejm, jeśli się odbywa jego sesja. A wtedy była sesja sejmu, a więc Rada Państwa, która ogłosiła stan wojenny, dopuściła się czynu nielegalnego. I Bratkowski powiedział, że w wolnej Polsce trzeba będzie o tym pamiętać i pociągnąć winnych do odpowiedzialności. Nawet gdyby to się wydawało niedorzeczne, a właściwie właśnie dlatego.

Wtedy, w czarnej nocy stanu wojennego takie inwokacje do praworządności wydawały się jakąś fantasmagorią. Tu, panie, czołgi na ulicach, władze wszystko mogą, a tu jakiś inteligencik mówi o Trybunale Stanu. Gdzież tam. Kto ich tam pociągnie? Trzeba żyć swoim życiem i się nie wychylać, a nie trwać w jakiejś malignie. Teraz mamy to samo. Władcy sanitaryzmu wydają się bezkarni, przekroczono już wszystkie granice, łącznie z limitami logiki, ale w ramach – chwilowej? – odwilży warto wrócić się do prawnego kontekstu pandemii.

Mamy taką inicjatywę doktora Fuellmicha, który skupił grupę tysięcy prawników, sędziów, ekspertów i lekarzy, by stworzyć zbiorowy pozew w imieniu… ludzkości, za zbrodnie poczynione przeciwko niej w trakcie pandemii. Akt oskarżenia jest wciąż formułowany, bo skala śledztwa ma wymiar światowy i tropione są zbrodnie i przestępstwa z całego świata. Ja się temu przyglądam, skala jest porażająca, ale i wymiar globalny. Właśnie oddałem do druku swój materiał okładkowy do „Do Rzeczy” o tym kto kiedy podjął w polskim wydaniu pandemii jakie decyzje i jakie przyniosło to skutki. Ale skupiłem się w tym wypadku na rządzących, bo wydawało mi się, że jeden obszar muszę odpuścić: kłamców pandemii, bo nie ma na nich paragrafów, o których przekroczenie można by ich było oskarżyć.

A aspekt kłamstwa jest jednym, obok strachu, z filarów pandemii. A więc trzeba wrócić do narzędzi dystrybucji kłamstwa, które miało wywołać strach. I tu mamy właściwie trzy aspekty: kłamców statystycznych, którzy kręcili przy danych, „ekspertów”, którzy to uwiarygadniali oraz media, które to wszystko nagłaśniały. To trójkąt straszny. Pierwszy jego wierzchołek – statystyka – to źródło kłamstwa. Od samego początku pisałem, że skończymy z takim oszustwem na tym, że nawet po latach nie będziemy wiedzieli – jak było. Istnieje takie pojęcie jak „roboty zanikające”. To są w budownictwie takie etapy prac, które jak przykryje się je następnymi, to nie wiadomo co jest w środku i czy jest dobrze zrobione. Tak jest ze statystyką kowidową. Paru grzebaluchów kasandrzy, że jest tu źle, ale kto by ich słuchał? Co z tego, że się od prawie dwóch lat bije na alarm, że „zgony” kowidowe zawierają w sobie gros ludzi z chorobami, na które tak naprawdę umarli? Nic. Tłucze się i tłucze, te same podrasowane dane, otwiera się każdą gazetę i rozpoczyna poranne wieści od ilości trupów kowidowych ewidentnie dętych, ale cóż – przyzwyczailiśmy się do tego i już. W normalnym świecie byłoby odwrotnie – władze by malowały trupa, zaniżałyby rzeczywiste dane, bo te świadczyłyby o ich nieudolności.

U nas nie – pompujemy gdzie się da, co oznacza, że władze mają inne priorytety niż polepszanie własnego wizerunku. Jest to bardzo dziwne i – w zaskakującej różnorodności międzynarodowych standardów raportowania kowidowego – stanowi dość niezwykły wyjątek wśród innych krajów, które (niektóre dopiero teraz ale jednak) biorą się za to kto i jak wcześniej ściemniał ze statystykami, stanowiącymi glebę do wzrostu medialnej paniki. Gdzieś tam pewnie siedzą jacyś mistrzowie excela, pochowani po jakichś ministerstwach cisi siewcy statystycznych rewelacji, podkręcacze fal oraz spadków i ciężko ich będzie znaleźć. Ale w nie bądźmy małostkowi – na końcu odpowiada za nich ten, co tym wypiekom dawał okrągłą pieczątkę z orłem w koronie.

Łatwiej będzie z ekspertami. To proste, by takich zidentyfikować, a naród polski pamiętliwy jest. Rola ekspertów była (była, bo już nie jest z powodu erozji ich autorytetu w trakcie pandemii) znacząca. Zwłaszcza na początku, kiedy większość z nas w ogóle nie wiedziała o co chodzi, to oddała się w zawierzenie tym wszystkich epidemiologom, zakaźnikom, których istnienie, dorobek i praca były dla nas niezauważalne. Ich coraz bardziej zaostrzające się stanowisko sanitarystyczne wykorzystywało pośrednio wcześniejsze zawierzenie społeczeństwa. Stąd też płynęły strumyczki strachu, które zlane w jedno przez media stawały się rzeką społecznej paniki. W dodatku kompletna bezkarność tego towarzystwa, plus ewidentny „ciąg na szkło” powodowały eskalację przekazu. Media z ochotą czekały na coraz bardziej sensacyjne wieści, zaś obrażanie foliarzy dodawało temu wszystkiemu smaczku emocjonalnego zaangażowania, w ulubionym medialnym sosie podziału na naszych i wrogów.

No i trzeci element – media. Ktoś temu wszystkiemu przystawiał medialne mikrofony do ust. A tu poszło wszędzie i po równo. Nawet ponad podziałami wojny polsko-polskiej. Ten cud według mnie to ostateczny dowód manipulacyjnego charakteru całego zjawiska. To jak to jest? Takie TVP i TVN to by się pozabijały, a o kowidzie śpiewają jedną piosenkę, a właściwie tańczą razem jak im ktoś zagra. To zjawisko niepojęte, bo przecież takie telewizje to nawet sobie robią chyba prognozę pogody na przekór, a tu taka jednomyślność. Dużo o tym pisałem, że to znak czasu upadku (ja je jeszcze pamiętam) wolnych mediów, degrengolady dziennikarstwa jako profesji społecznego zaufania i takie tam. Tak czy siak – to będzie piekło dla nich i chyba… żadnej kary w doczesności.   

Nie wiem czy przedstawiciele tych trzech obszarów poniosą kiedyś za to odpowiedzialność. Ja wiem, wydaje się bezsilnie, że są bezkarni. Ale zająłem się w tym kontekście kwestią prawną. No, powiedzmy, że zbiera się taki trybunał pokowidowy, na ławie siedzą te wszystkie cwaniaki od statystyki, eksperci, wreszcie te medialne hieny sanitaryzmu, które codziennie od ponad siedmiuset dni straszyły naród podrasowanymi kadrami ze szpitali, wykresami z alarmistycznymi wzrostami krzywych. Te które tak straszyły ludzi, że ci się bali zadzwonić na pogotowie, a potem nabijały się z głupich chorych, że za późno dzwonią po kosmitów. Myślicie, że jesteśmy bezsilni? Nie. Proszę bardzo: art. 165 Kodeksu Karnego:

§ 1. Kto sprowadza niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia wielu osób albo dla mienia w wiel­kich rozmiarach:

….

  • działając w inny sposób w okolicznościach szczególnie niebezpiecznych, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

§ 2. Jeżeli sprawca działa nieumyślnie, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

§ 3. Jeżeli następstwem czynu określonego w § 1 jest śmierć człowieka lub ciężki uszczerbek na zdrowiu wielu osób, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12.

§ 4. Jeżeli następstwem czynu określonego w § 2 jest śmierć człowieka lub ciężki uszczerbek na zdrowiu wielu osób, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

A więc kiedyś można (trzeba?) będzie tak zrobić. Wracając do Bratkowskiego: nawet jak to się dziś wydaje niedorzeczne, a właściwie właśnie dlatego, że się to dziś takie wydaje.

Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.  

9 thoughts on “18.02. Czy jest paragraf na ten trójkąt?

  1. Dodam tylko smutna konstatacje. Po 1989 wg Bratkowskiego należało rozliczyć sprawców stanu wojennego 1981. I co? ano nie rozliczono – albo inaczej napisze – tak to rozchwiano, że tak naprawdę nie wiadomo co tam się działo i co ma sad o tym wszystkim powiedzieć). Minęło 30 lat od zmiany ustroju, znaczą część poumierała i nie ma za bardzo nawet kogoś symbolicznie skazać, nawet za włosy pociągnąć. Procesy o tamte czasy ciągnęły się latami, a dokumentacja została sprytnie zniszczona w 1989 roku (nawet był o tym film – Psy – pamiętacie palenie dokumentów? Przypadek?) Dlatego dziś, nawet mając dokumenty w rękach za bardzo nie ma komu rozliczać. Bo nawet jeśli PIS odejdzie w niechwale(a na to się nie zanosi – symetryści będą naczelnika bronić do śmierci – swojej lub jego), to kto będzie rozliczać? PO, PSL, a może covidofaszyści z Lewicy? No proszę Państwa, to się nie stanie. No więc kto? Może jakieś oddolne ruchy społeczne jak za Robespierre we Francji? Może społeczna covidowa inkwizycja? Nie mam złudzeń. Nic nikomu nie zrobią. Społeczeństwo jak w tym żarcie niemieckim: „drinken, essen und forgotten” nie zrobi wiele. Nie mamy takich możliwości, ani prawnych, ani sprawstwa politycznego. Nic, bezbronni jak kaczki na stawie – do odstrzału. Ja nie mam złudzeń.

    1. Dokumenty (raczej ich część) zostały zniszczone w Polsce. Jednak ich odpowiedniki istnieją i mają się świetnie. Nie mówiąc o tym że zrobiły oszałamiającą karierę w dziele tzw. transformacji polskiej gospodarki. Wiedza w nich zawarta, a raczej potencjał jej ujawnienia to główna przyczyna fenomenu wyprzedania polskiego majątku za grosze. To również wyjaśnienie fenomenu odrażającej służalczości okrągłostołowych fake elit w stosunku do zagranicznych ośrodków decyzyjnych. To również przyczyna bezwzględnego niszczenia nielicznych nieskurwionych.

  2. Kiedyś się mówiło: spróbuj posadzić milion dolarów. Inflacja zmieniła ten milion w miliard, ale zasada pozostała.
    A tu przecież kasa była i jest najważniejsza.
    Miliardy zarabiane na szczypawkach, nibylekach, całym tym anturażu, dodatkach itd. Megafundusze dały polecenie, ich korporacje (czyli prawie wszystkie) pociągnęły za sznurki, a ICH z kolei politycy, „eksperci”, „redaktorzy” , cała ta drobna swołocz- wykonali polecenie. I zaczęło się wielkie straszenie, a potem wielkie zabijanie chorych nie na covid i na covid po równo. Dlatego ja też nie wierzę w jakieś szybkie procesy .
    Z jednym wyjątkiem: jeśli sprawdzą się ostrzeżenia o tym, do czego te szczypawki kolcowe u ludzi doprowadzą (powszechne wymieranie etc), to żadne procesy nie będą potrzebne. Karanie covidozbrodniarzy pójdzie wówczas sprawnie i szybko, tyle że oddolnie i bez żadnych sądów.
    Jak to było w Apokalipsie? Najpierw znak bestii, bez którego „się nie kupi i nie sprzeda”, a potem u wyznawców „ze znakiem bestii na ramieniu lub czole”, „wrzód bolesny” na który zaczną mrzeć jak muchy?
    Tak że ten… Tak czy inaczej, chyba jednak nie utoną sprzedajne sq syny.

    1. Jak ukradniesz batona to idziesz siedziec a jak milion to juz nie. I tutaj będzie tak samo. Będą kilka lat zbierac dokumenty i kogo oskarżą? Billa Gates’a? Klausa Schwaba? Trzeba wsadzać za te „batony” czyli Niedzielskiego, Szumowskiego. Horbanowi, Simonowi i bandzie odebrac prawa do wykonywania zawodu pod pretekstem dobra pacjentów bo oni przecież wiedzy medycznej nie mają. Działają raczej jak szamani. Moze wtedy się wysypią i wydadzą tych wyżej którzy im to zlecili.

  3. Dodam cirkawy wywiad z prof. Wittem, który radzi by się szczepić, choc nie wiem czy to ignoracja bądź niewiedza, że on wie, że obecnie uzywana szczepionka na omikrona nie działa:
    https://www.termedia.pl/mz/Nierozwaga-resortu,45717.html
    Dodam, że PAn naukowiec, niestety zachowuje się nadal jak naukowiec i patrzy na państwo tylko przez pryzmat samego wirusa, ale nie patrzy na to co wyrabiano z ludźmi przez te dwa lata i że więcej szkód poczyni w przyszłości dług zdrowotny niż powikłania pokowidowe. Mamy przecież 22 mln zaszczepionych, więc to całkiem pokaźna ilość obywateli. Licząc, że przynajmniej 8-10 mln się nie zaszczepi bo to małe dzieci, osoby, którym nie wolno tego robić ze względu na inne choroby (zakrzepica, choroby serca, itd) lub mają inne przeciwskazania lub po prostu nie mieszkają w kraju (mamy 4 mln ekonomicznych uchodźców z lat 2004-2020). Wielu nie zaszczepi sie bo się bardziej boi preparatu niż wirusa (o zgrozo). O osobach odpornych ze względu na przejście wirusa wcześniej lub innej wersji Covid, to te 22 mln jest całkiem pokaźną liczbą (a nie wiemy ile tych jest naprawdę bo dane na ten temat milczą). Ale niestety naukowcy cały czas uważają, że nawet jakby się zaszczepiło 101% ludzi to i tak by to było za mało.

    1. Prof. Witt naukowcem jest tylko formalnie, jako że jego powoływanie się na kraję w których „kodem kulturowym jest…” to przykład czystej szarlatanerii wymieszanej z poprawnością polityczną. Nie jest on w tym względzie odosobniony, a tego typu argumentacja – stosowana też w odniesieniu do innych obszarów ludzkiej aktywności – ma znamiona działań analogicznych do opisywanych przez J. Biezmienowa.

  4. I taka wiedza ogólna na temat zakażeń: Niemal 32% zakażonych spośród wszystkich od momentu rozpoczęcia szczepień to osoby zaszczepione. Co przeraża:
    https://faktopedia.pl/549627/Zaledwie-550-w-pelni-zaszczepionych-zostalo-zakazonych-Od-momentu-rozpoczecia
    Ale manipulacja z tymi 5,5% niezła, musze przyznać. Zsumować wszystkich od 2020(A proces szczepień zaczął się na początku 2021 roku, a o jakichkolwiek efektach można mówić dopiero od maja-czerwca 2021) i potem odjąć od tego tych zaszczepionych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

%d bloggers like this: