4.04. Dylematy statystyki

Dzień 32.

Zakażonych/zgonów
3627/79

Dziś o statystyce wirusowej. Wydawałoby się, że różne strategie różnych krajów dadzą się kiedyś wymierzyć, porównać, tak by światowa społeczność mogła powiedzieć – tak, ten kraj podjął odpowiednie decyzje we właściwym czasie, zarządzał kryzysem zdrowotnym i wyszedł na najlepszy wynik.

Tak niestety nie będzie. Powodem tego jest to, że różne kraje, z różnych powodów różnie liczą dwa podstawowe parametry, które mogłyby zobiektywizować ocenę strategii walki z pandemią. Popatrzmy na pierwszy – ilość zachorowań. Znając już trochę specyfikę wirusa wiemy, że wielu ludzi przechodzi go bezobjawowo, lub lekko (jak zwykłe zaziębienie), więc dotychczasowy sposób na statystyczny pomiar – badamy tylko tych z objawami – nie daje obrazu populacji. Państwa o większym stopniu testowania (np. Niemcy testują jak osoba „czuje”, że ma wirusa) mają siłą rzeczy większą średnią ilość zakażonych, niż kraje o innej strategii. Co wcale nie znaczy, że w rzeczywistości nie mają średnio tylu samo chorych. Mają tylko takie statystyki. Duża ilość zachorowań statystycznie zawyża bazę, do której porównuje się drugi parametr – zgony. Jak baza jest wysoka – mamy dużo chorych (bo testujemy szerzej), to zgony stanowią mniejszy procent w całości. Stąd też różnice w poszczególnych krajach w śmiertelności wirusa, czyli odsetku ludzi zakażonych, którzy zmarli.

Druga kwestia to różne podejście do klasyfikacji zgonów. Podobno Włochy słyną z dość liberalnego podejścia. Jeśli bowiem u zmarłego pacjenta występowały wcześniej choroby współistniejące, a wykryto u niego koronawirusa, to przypadki te uznaje się za śmierć spowodowaną przez wirus. A to wcale nie jest takie pewne. Bo np. Niemcy traktują to inaczej. Nie klasyfikują jako przyczynę zgonu, jeśli koronawirus tylko „występował” u osób obłożnie chorych. To znacznie zmienia statystyki. W przypadku Niemiec np. mamy duży licznik (testy ujawniają chorych) i mniejszy mianownik (restrykcyjne kwalifikowanie przyczyny śmierci). Daje to uzasadnienie do samoizolacji i wrażenie, że służba zdrowia daje radę lepiej niż u innych.

Tak więc nikt w przyszłości nie rozliczy słuszności strategii danych państw w obszarze zdrowotnym. Ale w sensie ekonomicznym już tak. Za chwilę wszyscy zapomną o setkach Polaków zabitych przez wirusa, bo miliony tych, którym wirus zabił firmy i miejsca pracy wyjdą z domów i ustawią się w kolejkach po zasiłek i zupę. A statystyk recesji nie da się oszukać. Będzie ją widać na ulicach. I to ona będzie rozliczać rządzących.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: