27.03. Wirusowe strategie

Dzień 24.

Zakażonych/zgonów 1389/16

U premiera Wielkiej Brytanii B. Johnsona wykryto koronawirusa. To papierek lakmusowy. Jeśli pójdzie mu dobrze to optymizm w świecie się zwiększy – celebryci są powszechniejszym punktem odniesienia niż nudne statystyki anonimowych ofiar.

Ale choroba premiera nasuwa jeszcze inne refleksje – nad strategiami państw w walce z koronawirusem. Mamy tutaj kombinacje pełnego spektrum czynników: izolacji, testowania oraz mobilizacji służby zdrowia. Na pierwszym biegunie (nie robimy nic, to kolejna postać grypy, nabieramy odporności, standardowo leczymy powikłania) są Białoruś, Szwecja i – do niedawna – Wielka Brytania. Pozycje środkowe zajmują różne warianty strategii: Niemcy czy Korea Południowa (dużo testujemy by wcześniej wyłapać chorobę, ale i tak już się zakaziliśmy, przygotowujemy się w szpitalach) oraz np. Polskę (krocząca izolacja, mało testowania), aż po skrajny przykład Chin (totalna izolacja i czekanie na spadek krzywych zachorowań).

Jest też osobna kategoria, czyli nawróceni. Ci (np. Wielka Brytania czy USA), którzy zaczęli od strategii pasywnej – nabierania społecznej odporności, aby później zawrócić z tej drogi do zwiększania izolacji obywateli. Droga Wielkiej Brytanii jest w tym względzie – właśnie z powodu choroby premiera – symboliczna i symptomatyczna. Jak premier „wyzdrowieje” to się potwierdzi słuszność jego strategii wobec kraju.

Otóż rządzący stają dzisiaj wobec trzech podstawowych wyzwań, które muszą rozpatrywać równocześnie. Są to: krzywe wykresów zachorowań i zgonów, wydolność zmobilizowanej służby zdrowia oraz gospodarka. Dominuje niewypowiedziane przekonanie, że wszyscy w większości zachorujemy. To, że np. Wielka Brytania ma teraz pik wzrostu pokazuje, że gross społeczności nabyło już odporność, bo wirusa mają od stycznia, a wylęga się góra dwa tygodnie. Czyli w Wielkiej Brytanii, która się nie izolowała od stycznia pik byłby już w lutym. Teraz chodzi tylko o to, by wszyscy chorzy z komplikacjami nie zwalili się na raz na nieprzygotowaną służbę zdrowia, czyli na drugi element układanki. Jeśli dany kraj nie jest medycznie gotowy, to będzie wzmacniał strategię izolacyjną, za co z kolei zapłaci gospodarczo. W dodatku słupki zachorowań to odwrotność słupków poparcia dla rządzących. Dlatego szczególnie w tych krajach, w których zbliżają się wybory będzie duży nacisk, by kwarantannować kraj, co być może dać taktyczne zwycięstwo polityczne, ale kosztem rządzenia później na gospodarczych zgliszczach.     

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: