3.03. France

3 marca, dzień 731.

Wpis nr 720

My to jednak mamy słaby PR. To nasza pięta achillesowa. Nawet zwycięstw, nawet naszego bohaterstwa czy poświęceń nie potrafimy sprzedać. A mamy tu wielu konkurentów, nie tylko dlatego, że każdy kraj (oprócz naszego) ma swoje wizerunkowe zamiary i narzędzia. Czasami jak Polska ma wyjść na czoło (chwilowego) światowego zainteresowania to wali się w nas ze wszystkich dział, bo wyrobiliśmy sobie (i wyrobiono nam przez naszą bierność) wizerunek nieciekawy i utrwalony, a więc nie można sobie pozwolić na to, żeby okazało się, że „świat się pomylił” i dyżurny „chłopiec do bicia Europy” ma jakieś fajne cechy i zachowania.

W drugiej wojnie światowej nas wszyscy zdradzili, naginęło naszych po całym świecie, a wyszliśmy z tego z gębą antysemicką, jako bratankowie komunistów, kacapy bez kultury, tylko dla subtelnych intelektualistów zachodnich odróżniającymi się od całej mieszanki Wschodu przykrytej pałatką moro pod jedną nazwą: „sowieci”. W dodatku ten układ pielęgnuje w nas samych okropny koktajl: poczucia niesprawiedliwości oraz tego, że nikt nas nie rozumie i nie zrozumie. A skoro tak, to nie ma po co dbać o swój wizerunek, można się zaszyć we własnym poczuciu wyższości, bo „co oni tam wiedzą”. I narody o o wiele większych niż nasze przewiny, nie dość, że chodzą w togach Katonów, to jeszcze wytykają nam nasze źdźbła w oku historii.   

Jesteśmy jak ten chomik, który rozmawiał ze szczurem:

Szczur: te, chomik, jak to jest, przecież ty masz takie same pazurki jak ja, pyszczek tylko lekko w tył, futerko, ząbki, uszka…

Chomik: no tak, ale o co chodzi?

Szczur: no właśnie, same podobieństwa, to czemu mnie gonią z pogrzebaczem, nastawiają trutki i każde dziecko ucieka na mój widok, a za ciebie płacą, by cię poprzytulać.

Chomik: bo, bracie, trzeba mieć dobry PR.

No nie mamy tego PR. Tak w ogóle nie mamy narzędzi, a wszelkie próby to lepiej żeby się nigdy nie odbyły, jak widać na przykładzie Polskiej Fundacji Narodowej, która jest kompletnie w tym względzie indolentna, a w dodatku nie jest w stanie wykorzystać swojej góry kasy, a jak się za to zabierze, to afera na aferze siedzi i aferą pogania. Dość powiedzieć, że fundacja, która miała dbać o wizerunek Polski zakiwała się sama tak dalece, że musiała wynająć agencję zadaniowaną do… poprawy własnego wizerunku. 

Mamy powtórki z rozrywki. Polacy się zachowują samobójczo wręcz pięknie. W ramach pomocy zostali przez rząd sprowadzeni do poziomu nacji drugiej kategorii. Ukraińcy nie muszą płacić ubezpieczenia, dostaną 500+, wedle ministra Niedzielskiego będą mieli lepszy dostęp do służby zdrowia niż Polacy, jak również są zwolnieni z obostrzeń kowidowych, podczas gdy gospodarze niespecjalnie. Zaznaczam – wiem, że Ukraińcy się o to nie prosili. Wiem, że pomoc dla nich ma głównie wymiar obywatelski. Widać z tego, że rząd chce się wykazać, głównie wizerunkowo, ale są granice przesady. Może wystarczyłoby, żeby traktować uchodźców po prostu tak samo jak własnych obywateli?

I… świat tego nie doceni. Jeśli myślicie państwo, że nadszedł czas na zmianę i naszego postrzegania, bo dajemy świadectwo, to się grubo mylicie. Po pierwszych ochach, wszystko wraca do normy. Zachód już łyka, że dokonujemy na granicach selekcji rasowej, bo się nam czarnoskórzy Ukraińcy nie podobają, że polscy faszyści biją w Przemyślu śniadych, a wszelkie zdjęcia z dworców czy relacje zaczepianych dziewcząt to tylko woda na młyn militaryzmu Putina w wykonaniu kremlowskich trolli. To już dominujący przekaż i naszych pożytecznych patriotów a rebour.

Nie dadzą nam spokoju. Zobaczcie państwo kto pomaga humanitarnie i militarnie Ukrainie, wedle francuskiej agencji prasowej (taki nasz PAP). Polski w ogóle nie ma. Nic:

No przecież to jasne. To nie u nas jest z pół miliona uchodźców, w dodatku bez żadnych obozów, bo wszystko wchłonął fenomen na światową skalę, gdyż te tłumy przyjęto po domach. I to po prostu z dobrego serca, bo żadnej tam kampanii gorących serc nie było. Po prostu – ich naturalny odruch. Ale wynik poszedł w świat. I kto teraz pokarze jak to było naprawdę? Oto tabelka o tym kto pomagał militarnie Ukrainie 25 lutego a kto 2 marca. Widać, kto stał przy Ukrainie, a kto ruszył jak się wiatry zmieniły.

Ale kto ma to pokazać Europie? PFN, TVP World, TV Polonia, która jedzie Mazowszem przez 24h? No, nie mamy narzędzi. Od ponad 30 lat, ba – od… początku II wojny światowej, bo i za niej, i po niej, w PRL, nikt o to nie dbał. A kapitał wizerunkowy jest ważną walutą dzisiejszych czasów. W dyplomacji, w komunikacji, w robieniu interesów. Co dopiero mówić o okresie wojennym, który w dzisiejszych czasach, jak w żadnych dotąd, opiera się tak samo na słowach, jak i na armatach? A my co? Wydaje nam się, że sama racja nas obroni. A to największa bzdura. Kapitulanctwo na samym początku. A wystarczy siąść z paroma agencjami, pogadać, pomierzyć, przyjąć wyrok z pokorą i wziąć się do roboty. Wielowektorowo. W końcu trzeba podejść do kwestii wizerunku naszego kraju nie jak do świętości co to sama się obroni, ale jak do produktu marketingowego. Aaaa…, że to tak nie można, że to święte sprawy. Tyle że nawalają nas cyniczni marketingowcy innych krajów z produktem o niebo gorszym niż nasza Najjaśniejsza. A tu liczy się wynik, a nie racja siedzącego w kącie na światowym przyjęciu Polaczka, który musi aż być pijany, by odważyć się wywalić swój ostateczny argument wskazując na swą szczerbę w uzębieniu krzycząc: „za wolność panie wybili, za wolność!”.  

PS. Dziękuję Marcinowi Palade za inspirujące znaleziska w interecie.

Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.      

27 thoughts on “3.03. France

  1. To, że nie mamy własnej marki, która mogła by się bronić, to nie jest novum. Jak widać, trwa to od 100 lat? Ale nigdy, od 1918 roku nie było jednej Polski. Nie było jednej linii, nawet w PRL było PZPR, ale ono nie miało pozycji lidera w świecie socjalistycznym. Więc tu żadna zmiana. Ja np. tłumacze ludziom, ze zwalenie 600 czy 700 tys Ukraińców do baraków to zła rzecz, bo trzeba je mieć, te baraki, potem je utrzymywać, mogą wybuchnąć epidemie różnych chorób, szerzy się przestępstwo, itd. Lepiej ich rozdzielić po hotelach, domach, różnych miejscach, gdzie będą mieć pomoc, ale nie trzeba inwestować w ogrom pomieszczeń, budynków, infrastruktury, itd. PIS ma dziwną tendencję. Chwalą się swoimi sukcesami, nawet jeśli to porażki. Ale tutaj cisza jak po śmierci organisty. JA wiem, trzeba się skupić na pomocy, ale jak słyszę Morawieckiego, który opowiada głupoty, o tym, że czas zablokować Rosję, a banki na zachodzie są bogate i dość im tego bogactwa, to mnie nerw bierze. Po co taka debata? Nie wiem. Na użytek wewnętrzny, to nie działa, na zewnętrzny, również. Lepiej milczeć i udawać głupka, niż się odezwać i rozwiać wszelkie wątpliwości.

  2. Otrzymane przed chwilą !
    Rada Europy zmodyfikowała rezolucję nr 2361 i nie sprzeciwia się już obowiązkowym szczepieniom.
    – UE ogłosiła „przepisy” dotyczące obowiązkowych certyfikatów EU COVID 19 na dzień 1 lipca 2022 r., które zabiorą wszystkie swobody osobom nieposiadającym certyfikatu QR covid.
    Rzad podpisze to unijne „prawo” w maju 2022 r. Jeśli większość państw członkowskich opowie się za wprowadzeniem przymusowych szczepień, to zostaną one wprowadzone!
    – Na przełomie 2022 i 2023 roku będzie istniała waluta cyfrowa. Wtedy nikt nie będzie mógł odzyskać swoich pieniędzy!
    – UE bez konsultacji narzuca każdemu obywatelowi UE cyfrowy identyfikator.
    Wystarczy zajrzeć do zakładki „mój rząd, digid” – już tam jest!
    – W najbliższej przyszłości wszystkie bankomaty zostaną zastąpione bankomatami z kodem QR.
    Belgia już pracuje pełną parą i je instaluje.
    – Gdy te urządzenia z kodami QR zostaną zintegrowane, nie będzie już możliwe wypłacanie gotówki w bankach i/lub w innych miejscach.
    – UE dąży do tego, aby w ciągu 1,5 roku gotówka stała się całkowicie bezwartościowa. Nie będzie już więcej czarnych pieniędzy.
    – UE / „rząd polski” przygotowuje klimatyczny kontyngent CO2 dla każdego obywatela!
    Za dużo paliwa, więc nie jeździj przez tydzień. Za dużo jeżdżę samochodem, zużywam mniej energii elektrycznej itd. itp.
    – UE na zawsze odbiera każdemu człowiekowi jego fizyczną integralność!
    – Big Pharma / UE jest już właścicielem Twojego i mojego ciała!
    Wszyscy stajemy się członkami Internetu ciał. I to nie jest mit! Spójrz na patent ustanowiony przez Big Pharma 28 marca 2021 r.
    – Zatem brak jakichkolwiek środków wspomagających aktualizację = wszystkie prawa wygasają!
    JEŚLI NIE PODEJMIEMY TERAZ PRAWDZIWYCH DZIAŁAŃ WOBEC TYCH KRYMINALISTÓW z WEF-u, to w ciągu 2 lat wszyscy, zaszczepieni czy nie, zostaniemy zamknięci w cyfrowym obozie koncentracyjnym UE!
    Powyższe informacje oparte są na oryginalnych źródłach i dokumentach pochodzących z UE, Rady Europy, rządu holenderskiego, WEF, WHO i kontraktów Big Pharma. Wszystkie te informacje są jawne i mogą być przeglądane przez każdego.

        1. Piszesz jakbyś nie znał tematu profilowania w wyszukiwarce i pomijania bądź odsuwania na ostatnie strony takich informacji. A może masz taki ból z udostępnianiem?

        2. Kolego, w dobrym zwyczaju jest podawać źródła swoich wywodów tego rodzaju. Jeśli nie podajesz, to Twoje informacje są niewiele warte. Nikt nie będzie przeczesywał interenetu, żeby potwierdzić Twoje słowa. Odpowiedzialność za słowa polega na tym, że to Autor tekstu powinien potwierdzić autentyczność swoich informacji. Jeśli nie masz takich linków, to sobie oszczędź pisania tego wszystkiego.

          I jeszcze jedno – szacunku do rozmówców też warto się nauczyć, zanim zacznie się komentować. Gorąco polecam.

          1. OK, trochę mnie poniosło. To pozostałość po herbatce.
            Przepraszam.
            Jednak chciałbym zwrócić uwagę na to że to nie tylko moja sprawa, również Twoja i wszystkich innych tutaj obecnych. Śmiem tak sądzić.
            A teraz nie mam czasu na te cholerne linki.
            Później tak.
            Ale jeśli znajdzie się dobra dusza która to zrobi za mnie to będę wdzięczny.

    1. wrzuć linki, mi się udaje więc i tobie też powinno, nawet po jednym i bez hatetepesów – jak każdy ma wyszukiwać to wszyscy są zarobieni bez sensu

    2. To by tłumaczyło powszechną cenzurę w internecie. Teraz już żadne putinowskie trole nie będą psuły roboty NWOdzistom. Znamię bestii dla dużych i małych.

    1. Ponoć po polskiej interwencji mapkę szybko poprawili. Było to już ze 3 dni temu. Tak czy inaczej pokazuje jak jednoznacznie złe intencje mają zachodni macherzy bo nie uwierzę że to przypadkiem tak im wyszło.

  3. Ale kto ma budować ten pozytywny PR? To jest jedno z największych zadań, jakie przed nami stoi. Przed 1989 rokiem byliśmy przybudówką do ZSRR, NKWD własnoręcznie, potem rękami UB/SB wybiło polską inteligencję, pozbawiło naród głowy a następnie wyhodowało „inteligencję socjalistyczną” (czego też nie udało się zresztą doprowadzić do końca inżynierom dusz, pozostał półprodukt, coś w rodzaju inżyniera Karwowskiego z autoironicznego serialu Gruzy, powstałego za epoki Gierka, kiedy poluzowano na tyle, że nie filmy nie musiały być ideologicznie słuszne – znaczy musiały, ale bez takiego zaangażowania, na luzie). Ale nasza „inteligencja zastępcza” to temat na inną okazję (zainteresowanym polecam felieton pod tym właśnie tytułem, „Inteligencja zastępcza”, Rafała Ziemkiewicza z bardzo dawnego zbioru felietonów „Zero zdziwień”, ewentualnie jego kapitalne opowiadanie SF „Żadnych marzeń” wydane m.in. w tomie „Cała kupa Wielkich Braci” – o cyfrowej symulacji Polski bez wybicia elit, a tak na poważnie, dla niedobitków, „Esej o duszy polskiej” Ryszarda Legutki – teza książki jest taka, że PRL był bardziej zerwaniem ciągłości kulturowej niż kontynuacją Polski przedwojennej, a III RP ma więcej wspólnego z PRL-em, niż z II RP; w końcu marzenie o Czwartej nie wzięło się znikąd, tak na marginesie).

    Krótko mówiąc w nominalną przynajmniej niepodległość wkraczaliśmy z potężną agenturą postsowiecką, w ciągu następnych dekad wypychaną stopniowo przez „partię niemiecką”. Przez lata będąca praktycznym monopolistą na rynku idei Gazeta Wyborcza wraz z „nieodbitą” jeszcze Telewizją Publiczną implementowały nam „wstyd za bycie Polakiem”, „patrzenie w przyszłość”, zapominanie o historii. W czasie kiedy Niemcy kręciły filmy i seriale o antysemickiej AK i bohaterach z Wehrmachtu – następne będą chyba o chowaniu Żydów uciekających przed AK w niemieckich koszarach (o budowie „dumy narodowej” i nakazowej wręcz polityce zapominania haniebnej przeszłości w Rosji nawet nie będę wspominał), u nas dwudziestoletnia piplaja z TVP odpowiadała na protesty z relacjonowania obchodów rocznicy Powstania Warszawskiego grubo po północy „dla paru dziadków nie będziemy zmieniać ramówki”. Temat Żołnierzy Niezłomnych i metod osadzania „władzy ludowej”, korzeni PRL-u należał do tabu, nie istniał w szerokiej świadomości (dlatego jego pojawienie się i odkrycie było tak wybuchową zmianą). Pierwszy film na ten temat (nie licząc komedii o płk. Kwiatkowskim) „Deszczowy Żołnierz” Saniewskiego został dosłownie zaszczuty przez środowisko. A to była tylko fantastyczna impresja o AK-owcu który chwilę przed egzekucją pojawia się na krótko w naszych czasach, a gdzieś w tle wydarzeń widać jak jego dawny egzekutor siedzi we współczesnej Polsce w willi przy kominku, czyszcząc na emeryturze broń i medale. To wystarczyło, żeby „zniszczyć” film i twórcę w recenzjach, byli niebezpieczni dla gospodarzy III Rp. Kiedy niemieckie media nagłaśniały skrajnie antypolską interpretację wydarzeń w Jedwabnem (Niemcy tylko przypadkiem przechodzili tam z tragarzami i zrobili kilka zdjęć, nie było żadnych Einsatzgruppen), polskie („polskojęzyczne”) gorliwie im przytakiwały. Pierwsze zorganizowane przez środowiska „Rzeczpospolitej” czy „Gazety Polskiej” protesty przeciw „polskim obozom koncentracyjnym” masowo pojawiającym się z zachodniej prasie spotkały się z hejtem i szyderą mediów głównego nurtu. Długo można by wymieniać, temat na całą książkę. Wielotomową.

    Czarny PR Polski jest przemysłem zorganizowanym, mającym wielu akcjonariuszy. Polska jest niewygodna dla wielu, przeszkadza w ich polityce. Zaczynając od tego, że niewygodnie jest pamiętać o pierwszym aliancie stawiającym opór zagrażającemu światu złu, zdradzonym na koniec przez wszystkich, a kończąc na tym, że ważne jest, żeby kiedy Polskę spotka los dajmy na to Ukrainy, nikt nie chciał umierać za zacofanych i prymitywnych ksenofobów i antysemitów. Żeby Polskę można było wymazać bezboleśnie.

    Owszem trzeba temu przeciwdziałać, to polska Racja Stanu, ale startujemy od zera. A nawet spod poziomu gruntu, patrząc ilu mamy na pokładzie dywersantów, piątej kolumny i ludzi szukających pomocy w Brukseli w obronie wlasnych interesów przeciw interesom Polski (choć mówią oficjalnie, w „swoich” mediach, coś dokładnie odwrotnego). Każda próba obrony polskiego wizerunku, choćby nakręcenia filmu, będzie torpedowana od zewnątrz i od środka. Musimy wykorzystywać każdy moment, kiedy komuś opłaci się mówić o Polsce dobrze, a po za tym Polska musi być silna, żeby nikomu nie opłacało się jej kopać. To nie jest łatwe, ale innej drogi nie ma. „Polska albo będzie silna, albo nie będzie jej wcale” – Marszałek Piłsudski. Leżymy między Niemcami i Rosją. Nawet sprzymierzając się z jednym z tych państw (a dla nas nie ma innej opcji, tu zawsze będzie dwóch na jednego, w dowolnej konfiguracji) musimy pamiętać że te państwa marzą tylko o tym, żeby w bratnim uścisku skoczyć sobie do gardeł, a Polska jest ku temu wieczną przeszkodą, gdyby nie ona, już dawno rozwaliłyby świat w bratniej nienawiści.

    1. To prawda, jak my mamy wyjść z pozytywnym przekazem na zewnątrz, gdy najpierw musimy pokonywać wewnętrzny wysoki płot wynajętych pilnowaczy dbających o to, żeby przypadkiem ktoś dobrze o Polsce nie pomyślał. Ale jakoś trzeba próbować go obejść. Tylko trzeba to robić profesjonalnie i systemowo a nie tworząc kolejne kolesiowskie fundacje.

    2. Trudno się nie zgodzić. Ciśnie się na usta cytat księdza Robaka „A przed ucztą potrzeba dom oczyścić ze śmieci; oczyścić dom, powtarzam oczyścić dom dzieci”. Inaczej wszelkie nasze działania będą torpedowane od wewnątrz.
      Tu jednak rząd strzela Polsce w stopę, bo mnie teraz bardziej zaczyna interesować obrona własnej rodziny przed przymusem szczepień i przed aktami dyskryminacji, nawoływań do nienawiści pod adresem osób niezaszczepionych, a nie to, czy my jako Polacy mamy na Zachodzie dobry czy zły PR. Na razie skupiam się na własnym przetrwaniu. Na razie rząd otwiera kolejny front wojny polsko-polskiej.

      1. Czy ostatnie 2 lata nie wystarczyły aby zrozumieć czym jest w istocie tzw. polski rząd?
        I czyich interesów w rzeczywistości dogląda?

    3. Powinniśmy mieć własną telewizję satelitarną i własną agencję informacyjną. I własnego satelitę nadawczego, żeby nikt nam nie mógł zabrać pasma ani koncesji pod dowolnym pretekstem. W podzięce za Wolną Europę powinniśmy utworzyć dziś własną, głos Europy Środkowej. Przedstawiającą rzeczowo i logicznie, w sposób akceptowalny dla niezorientowanych nasz punk widzenia (czytaj: nie w stylu Kurskiego, który jest dobry do „przekonywania przekonanych” ale lemingi bardzo łatwo immunizować nawet na prawdziwy przekaz w tym wykonaniu). I zajmującą się sprawami całej Europy, nie tylko „naszą chatą z kraja”, mówiąca o emigrantach w Niemczech to, czego nie dowiedzą się z niemieckich mediów przykładowo, przedstawiającą nasz punkt widzenia w europejskich sporach, tłumaczącą dlaczego jesteśmy tolerancyjni wobec homoseksualistów, ale nie lubimy ideologii gejowskiej. Mówiącą o sprawach ogólnoeuropejskich z puntu widzenia Europy Centralnej, czysto „polskie” sprawy poruszającą niejako przy okazji (taki przekaz jst najskuteczniejszy). Na tyle prowokacyjną i przedstawiającą odmienny punkt widzenia, żeby zwrócić uwagę, ale nie na tyle kontrowersyjną, żeby powodowało to odrzucenie (spacer po linie, zadanie dla specjalistów od PR-u). Atrakcyjną (przedstawiającą np. „egzotyczne” filmy i seriale z tej części Europy – dawne i współczesne – z komentarzem „tłumacza kulturowego”, żeby „tam” się przekonali, że tu też żyją normalni ludzie jedzący nożem i widelcem, nie chodzą po ulicach białe niedźwiedzie – dowcip, wiem że na tyle już się zorientowali. Chyba). Żeby tacy ludzie jak prof. Legutko, prof. Krasnodębski, publicyści Ziemkiewicz, Wildstein etc. i inni, np. Jacek Bartosiak mieli gdzie przebić się do reszty Europy ze swoim przekazem). Przypomnieć myśl i przesłanie Jana Pawła II bez „filtra” tamtejszych mediów (widzących głównie prezerwatywy). Itd., itp.

      I zaistnieć z tą telewizją w świadomości tamtych społeczeństw. Krótko mówiąc – stworzyć własny odpowiednik BBC czy CNN przedstawiający opinię tej części Europy – po angielsku, niemiecku i francusku, a jak się da to i po włosku, hiszpańsku… a nawet rosyjsku (ale tu potrzebny byłby drugi satelita, w innej części nieba). Nawet dysponując jakimś „wejściem smoka” na początek (np. sprawa Ukrainy) trzeba pamiętać, że markę trzeba budować latami.

      Bez własnego zauważalnego głosu jesteśmy bez szans. A wydawać własnych gazet (kto dziś czyta…) w Niemczech, jak oni wydają u nas, nikt nam nie pozwoli.

      1. Jak na razie, to kolejne ekipy zajmowały się głównie tym aby takie akcje się nie udały.
        Często pod pozorem nieudolności.
        Chodzi o takie przygotowanie aktów prawnych, czy jakichś organizacji celowych aby to wszystko miało gwarantowane niepowodzenie, aby jak najgorzej służyło Polakom.
        Kto miał kiedykolwiek do czynienia ze służbami dyplomatycznymi polskimi (nominalnie) wie o co chodzi.
        Kto pamięta jak Radek Sikorski „usprawniał” aparat dyplomatyczny też nie będzie się dziwił.
        Kto zwrócił uwagę na to że gdy świat zaczął wracać do Birmy to on natychmiast zwinął tamtejsze polskie przedstawicielstwo, które chyba jako jedyne ze świata zachodniego przetrwało czasy tamtejszej dyktatury? Na czyje zlecenie to zrobił?
        Dlaczego pisiorstwo przygotowało swoje projekty o sklepach wielkopowierzchniowych, „godnościową”, sądy i inne ważne tak fatalnie że zostały natychmiast uwalone? I to pomimo tego że analogiczne projekty np. w UK były przeprowadzane z sukcesem i przy poparciu opozycji krytykującej słabe (według nich) wyniki ale nie ich sens.
        Może pisiorstwo chciało jedynie zabłysnąć przed swa publiką jednocześnie nie naruszając interesów swych mocodawców?
        Akurat dla mnie to oczywista oczywistość, a ostatnie dwa lata tylko mnie utwierdziły w tej opinii.
        Oni nas sprzedali, to taka sama targowica jak PO, PSL, Lewactwo, Hołownie i reszta hołoty.
        Coraz bardziej podejrzewam że Konfa, może poza Braunem, też zaczyna się do tego przyłączać.
        Wy tymczasem bójcie się Putina i tępcie tzw. ruskich trolli.
        Ale może to jedyni którzy zachowali przytomność umysłu, pomimo ciężaru niesprawiedliwej nienawiści, niezrozumienia i pogardy?
        Kasandrę też wszyscy wyklęli…

        1. Żeby sobie bardziej obrazowo ogarnąć beton pookrągłostołowy, wystarczy na internetach wpisać Magdalenka i zobaczyć sobie, kto tam z kim wódę chleje. Dziwne, ale jeszcze są zdjęcia.

    4. To nawet daleko nie trzeba szukać, jakie mieli problemy Sommer, Sumliński z promocja filmów o Jedwabnym, wymawiano im sale na projekcję. Tu nie ma innej opcji niż stwierdzenie bosonogiego podróżnika „wszyscy won”.

  4. Ja tylko przytoczę kilka migawek słyszanych/widzianych z ostatnich dni:

    – BBC World – widziane na własne oczy na czerwonym pasku – „rasizm w Europie wschodniej, Afrykanscy uchodćcy nie wpuszczani do pociągu”

    – komentarz Niemca „niech ci Ukraincy w końcu sie poddadza”

    – Komentarz szefow koncernu „Kryzys na ukrainie. Staramy się dostarczać do rosyjskich klientów na czas”. Nikt nie nazywa tego wojna.

    – RT.com zablokowane w Polsce, zalogujcie się na zagraniczny VPN, strony działają w najlepsze.

    – Komentarz RMF – „Niech uchodzcy poczuja się jak w domu, nauczmy sie ukrainskich zwrotów”

    – W Warszawie był koncert w okazji urodzin Chopina. Fenomenalne wykonanie. Przez Chińczyka.

      1. Nie ważne, ale znam ich na tyle dobrze, że rozumiem. Ludzie w poważnych krajach myślą o sobie i swoim dobrobycie, a my jak zwykle idealistyczne dyrdymały. Jeszcze nasi przebierają nogami na myśl o wojnie.

  5. NWO przyspiesza.
    Coraz bardziej ta ukraińska wojna śmierdzi mi ustawką.
    Jak każdy z nas foliarzy wie kryzysy w postaci pandemii, walącej się gospodarki, wojny są o dawna zapowiedziane.
    Zapowiedziane jest też „zbawienie” w obliczu groźby ostatecznej zagłady.
    A pomruki o użyciu nuków z obu rzeczywistych stron konfliktu, zarówno przez Rosję jak i USA już poszły w eter.
    No i jest apel do „zbawienia”. Spójrzcie na to, szczególnie zwracając uwagę na 24-25 minutę:
    https://www.youtube.com/watch?v=9T1YJ94Cvs4

    Ciekawy jestem wszelkich opinii.

  6. Z podziękowaniem tradycyjnym dla RedNacza i PT Komentatorów, dodam takie „OT”.
    Trochę kiedyś jeździłem „po świecie” i zapewniam że jeszcze lat temu 20, każdy człowiek 'zza wschodniej kurtyny” był „Ruskim”. Tak uważano w rozmowach ze mną w Kanadzie którą prawie całą przejechałem, w USA czy Europie Zachodniej…

    A jeszcze w latach 90-tych, każdy kto przyjeżdżał do nas „zza wschodniej granicy” był „ruskim”…

    teraz nagle objawili się u nas „ukraińcy”…
    Wraz z cudownym zniknięciem kowidła…

    1. Chyba poza Czechami.
      Mieszkając pod koniec lat 80-tych w Londynie i czytując The Times zrozumiałem że Oni, w przeciwieństwie do całej reszty Bloku Wschodniego byli uważani jako integralna część składowa Zachodu, czasowo tylko w obcym obozie.
      Dla mnie było to bardzo trudne do pojęcia i przede wszystkim bardzo niesprawiedliwe, bo pamiętałem z Polski nieliczne kontakty z Czechami w czasach Pierwszej Solidarności, z których wynikało, że w porównaniu z nami i w przeciwieństwie do nas są fanatycznie oddani ideom komunizmu.
      Teraz jednak bym to przypisał dużo większej powszechnej inwigilacji w ówczesnej Czechosłowacji z jednej strony, a z drugiej temu że Czechy przez stulecia były perłą w koronie imperium Habsburgów, w sensie kulturowym i ekonomicznym chyba ważniejszą niż sama Austria.
      W ten sposób Czechy nie tylko stały się niekwestionowaną częścią Zachodu, stały się jednym w ważnych centrów tegoż.
      My Polacy tylko aspirowaliśmy i nadal jedynie aspirujemy do tej przynależności.
      Według mnie jest to poważny błąd i samo-deprecjacja.
      Polska nie należy ani do Zachodu ani do Wschodu.
      Polska w sensie kulturowym jest tworem samodzielnym, przynależnym trochę do Wschodu i trochę do Zachodu. Ale przede wszystkim jest sama sobą.
      Jesteśmy w miejscu styku. Często za to bardzo drogo płacimy. Ale możemy również z tego korzystać.
      Pod warunkiem zrozumienia swojej wyjątkowości i zaakceptowania tego faktu.
      Zamiast tego Polacy przeżywają koszmar kompleksu odrzucenia i gorszości.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

%d bloggers like this: