4.07. Dlaczego padła kowidowa demografia

4 lipca, dzień 854.

Wpis nr 843

zakażeń/zgonów

158/0

Ostatnio zbieram materiały na temat tego co wynika z analiz tysięcy stron raportu Pfizera dotyczącego bezpieczeństwa i skuteczności jego własnych szczepionek. To źródło spektakularnych rewelacji świadczących o wielu porażających rzeczach – chciwości Big Farmy, tego, że instytucje publiczne mające weryfikować jej produkty są co najmniej niefrasobliwe, jeśli nie skorumpowane – w końcu, że nawet sami producenci się przyznają, że nie bardzo wiedzą co wstrzyknięto miliardom ludzi. Jest tego tyle, że właściwie nie zastanawiam się co napisać, ale jak tę mnogość ułożyć w strawialną strukturę. Jednak jedna rzecz jest tu dla mnie wyjątkowo ważna, na tyle, że postanowiłem wyjąć ją z tekstu o wynikach raportów Pfizera i potraktować osobno. To kwestia wpływu szczepionek na rozrodczość.

Oczywiście od samego początku czujne marudy antyszczepienne mówiły, że tu może być problem. Że nieznane i nieprzebadane do końca szczepionki mogą być bombą podłożoną pod światową demografię. Miało to przebiegać albo nieświadomie, albo odwrotnie – było częścią depopulacyjnej polityki rządu światowego (zresztą jak się poczyta tegoż rządu papiery, to tam jest to napisane czarno na białym).

Pochyliłem się nad tym problemem i wyszło nieciekawie. No, bo jak się bada (badało?) wpływ szczepionki na rozwój płodu czy jakość spermy? W tym pierwszym przypadku jest to dosyć trudne. Bada się bowiem preparat na szczurach, no bo chyba byłoby (na razie?) trudno namówić ciężarną matkę na eksperyment medyczny z udziałem dziecka w brzuchu. Wyciąga się więc wnioski z aplikacji ciężarnym szczurom, które poświęca się dla dobra nauki. Co innego ze spermą. Tu jest mniej „inwazyjnie”. Po prostu bada się jakość spermy u ludzi przed podaniem preparatu i po. Pfizer nie przeprowadził takich badań. Albo jeszcze do ich wyników nie dotarliśmy, bo te są publikowane w wielotysięcznostronicowych kawałkach. Jak kiepski serial brazylijski.

W związku z tym pojawiły się różne płaskoziemne spekulacje co do tego jaki wpływ mogą mieć szczepionki na męskie nasienie, co mogłoby negatywnie skutkować w kwestii rozrodczości. Było to potęgowane faktem utajnienia składu szczepionki oraz (wtedy) wstrzymaniem publikacji oficjalnych raportów z badań Pfizera. Mainstream, jak zwykle, zareagował na takie spekulacje badaniami, których wyniki miały uspokoić publiczność, co zostało podkreślone przez różne egzegezy tych badań w wykonaniu dyżurnych ekspertów. Eksperci jak zwykle asekurowali się stwierdzeniem, że „nie ma dowodów na szkodliwość preparatu”, co jest typowym wybiegiem ostrożnościowym. Oznacza to bowiem w realu, że nie ma dowodów na szkodliwość, ale i nie ma dowodów na jej brak.

Podstawowym ograniczeniem tego „przełomowego” badania było to, że badano spermę w dwóch fazach – przed wstrzyknięciem szczepionki oraz 70 dni po drugiej dawce. Co się działo potem – nie wiadomo, ale eksperci byli pewni, że nic. Teraz przeprowadzono badania, które pokazują co się dzieje potem i wyniki nie są już tak optymistyczne. W recenzowanym badaniu opublikowanym w czasopiśmie „Angdrology” 17 czerwca wyszło, że „w pierwszej fazie (15–45 dni) nie stwierdzono istotnych zmian w koncentracji ani ruchliwości plemników. Jednak ocena pośrednia (75-120 dni) wykazała przejściowy spadek stężenia plemników o 15,4%, co doprowadziło do zmniejszenia całkowitej liczby ruchliwości (TMC) o 22,1% w porównaniu do wyjściowej kontroli przed szczepieniem. Autorzy badania doszli do wniosku, że odpowiedź immunologiczna wywołana przez szczepionkę Pfizera „jest uzasadnioną przyczyną przejściowej koncentracji nasienia i spadku TMC”.

Co ciekawe – to badanie miało jakby „zaprogramowane” ograniczenia własne, na tyle poważne, że można było podejrzewać, że jest „przygotowane” na podpadnięcie pod zarzuty metodologiczne. Nie przeprowadzono badań wstępnych w grupie przed podaniem szczepionki. Co najciekawsze – zaprzestano badań tej samej grupy po trzeciej dawce, jak gdyby chcąc zapobiec powstaniu jeszcze gorszych wyników.

A sprawa jest poważna. Ponad dwuletnia historia kowida oraz ponad roczna historia szczepień przeciwko niemu dają już dystans do wykazania wybranych trendów. Zatrważające są badania spadku urodzeń w kilku krajach, tych, które publikują takie dane. Oto Niemcy:

„Spadek liczby urodzeń w Niemczech wynosi 13%, w Norwegii 16%. Spadek Niemiec jest wydarzeniem 9 sigma. Aby spojrzeć na to z perspektywy, 6 sigma to 2 na MILIARD szans na naturalne wystąpienie. Innymi słowy, te spadki nie są naturalne. Btw, Tajwan to 23% i 26 sigma.”

Trochę więc o tych sigmach. Dotyczą one tzw. odchylenia standardowego. Im wyższy numerek sigmy, tym bardziej zdarzenie jest niestandardowe i w przypadku badania zdarzeń społecznych dowodzi to ingerencji jakiegoś niezwykłego czynnika zewnętrznego. W przypadkach ekstremalnych, gdy wyeliminuje się naturalne katastrofy lub/i wojny, pozostaje ingerencja czystego czynnika ludzkiego. Mieliśmy z tym na przykład do czynienia w przypadku gwałtownych skoków (przełom października-listopada 2020) ponadnormatywnych zgonów. Niestandardowość tych odchyleń wskazywała ewidentnie na udział czynnika ludzkiego. Tak samo mamy do czynienia w tym przypadku.

Ponieważ nauka nie bada tego fenomenu (ciekawe dlaczego, czyżby gorzała na kimś jakaś czapeczka?) trzeba się udać w krainę spekulacji. Jakież to czynniki szerokopopulacyjne przydarzyły się ludzkości w ostatnim roku? Jeżeli założyć, jak mówią cytowane badania, że szczepionki osłabiają plemniki w ponad 22% i przełożyć to na fale szczepienne z pierwszego kwartału 2021 roku to czy przypadkiem nie jest to wytłumaczenie późniejszego spadku liczby urodzin? Ja tu widzę korelację.

Od razu uprzedzam – nie widzę tu przyczyn po stronie decyzji rodzicielskich. Po pierwsze to zbyt duży spadek, by był wywołany decyzjami rodziców, by nie sprowadzać na „taki” świat swoich pociech. Widać to po tym, że słupki w krytycznych latach pandemicznych 2022-2021 mają się całkiem dobrze. A to wtedy, przy nieznanych, acz pompowanych w górę przez media, skutkach śmiertelnej pandemii przyszli rodzice mogli się rzeczywiście zastanawiać czy na taki świat można odpowiedzialnie powoływać nowe byty. I nic wtedy takiego nie było. A teraz jest.

A fakt, że oficjalna nauka nie chce nawet tego zbadać napawa mnie jeszcze większą pewnością, że coś jest na rzeczy. To jest tak jak z tymi powyższymi badaniami z Izraela. Po drugiej dawce szło tak źle, że przestano badać efekty wpływu na jakość nasienia po trzeciej dawce. Sam fakt odejścia od badania tego zjawiska to woda na młyn wersji środowisk antyglobalistycznych, bo pokazuje, że chce się przysłonić działanie zjawisk, które globaliści sami obiecali, że zacytuję tutaj guru tego środowiska, pana Klausa Szwaba:

Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim bloguDziennik zarazy”.

18 thoughts on “4.07. Dlaczego padła kowidowa demografia

  1. Ja nie potrzebuję dodatkowych dowodów na przekręt.
    Ja tylko czekam kiedy ludzie zrozumieją, że TO CO MÓWIĄ CI PANOWIE w 2019 roku (po polsku)
    https://www.cda.pl/video/873016592

    nie jest próbą ratowania naszej cywilizacji jakąś szczepionką. Cała reszta zdarzeń z ostatnich dwóch lat to tylko konsekwencja wcześniej podjętych decyzji. Z pewnością nie dla naszego dobra.

    1. Ludzie nie zrozumieją. Wiem, bo czasem rozmawiam z ludźmi, rodziną, znajomymi. Oni są już zaprogramowani i nic tego nie zmieni. Wierzą Niedzielskiemu, który ostatnio powiedział, że nadmiarowe zgony to wina ludzi zniechęcających do szczepień. I żadne dane liczbowe tego nie zmienią. Kto miał coś zrozumieć, to już zrozumiał. Reszta do utylizacji. Takie jest już chyba, niestety, przeznaczenie.

      1. Nie wymagaj od tych osobników(bo określenie ludzie i na dodatek myślący, to skrajne nadużycie) kojarzenia faktów. Każdy mniej więcej orientuje się, kto to jest Bill Gates. Od lat bredzi o depopulacji, że za dużo luda na Ziemi, że trzeba coś z tym zrobić. Więc ludziom cokolwiek „trybiącym” od razu powinna się zapalić czerwona lampka, jak powiedział, na początku „pandemii”, że będzie nas ratował i wymyślił „lekarstwo”, zamiast siąść w fotelu z piwem i chipsami i przyglądać się jak „zaraza” wycina maluczkich.

      2. obawiam się jednak, że do utylizacji pójdą najpierw oporne nieszczepy a z resztą zrobi się co się będzie chciało. Przy nowym mRna można będzie WSZYSTKO

  2. Spadek płodności u mężczyzn to jedno, ale sądzę, że duży wpływ miała także izolacja, zamknięcie dyskotek, lokali zabaw, uniemożliwienie koncertów… słowem: poważne ograniczenia w spotykaniu i zapoznawaniu się młodzieży. No i Ciągłe pompowanie strachem – ostatnia prosta, no wytrzymaj, nie wychodź z domu (pamiętacie?), nie przytulaj się, bo umrzesz…
    Mam na myśli nie tyle pary będące ze sobą ile te, które w wyniku lockdownu i siania psychozy nie miały możliwości się poznać i postępować zgodnie z naturą 🙂

  3. Hmmm… Autorze. Zastanawia mnie jedno. Publikowane są dane urodzin za rok np. 19, 20, 21… oraz 22, który minął dopiero w połowie. Bo jeśli to są dane za połowę roku 22, to jak je zestawiać z poprzednimi latami? Urodzeń było 55.000 x2??? Czy może są to zestawienia urodzin z pierwszych 6 miesięcy we wszystkich podanych latach? Jest tu jakaś niejasność tego wywodu.

  4. Używanie tematu „spadku płodności mężczyzn” w jakimkolwiek kontekście to oczywiście kpina pod publiczkę którą tworzą szarlatani, a nawet poważni publicyści łykają to bezkrytycznie jak pelikany. Wiadomo co (rzekomo) jest największą tragedią prawdziwego macho. Nie to, że macho zaczął śmierdzieć tylko to, że nie może popaciakować. Sprzedaż preparatów „wydłużających” bije rekordy. Skoro tak wielu chce „wydłużać” to chyba nie po to, żeby oglądać tylko używać.
    Zjawisko coraz mniejszej dzietności w krajach rozwiniętych występuje od dawna i ma związek ze zmianą stylu życia, a nie ze zmianami biologicznymi. Zainteresowanie „dymankiem” nie spadło, a „dymankiem” nieodpowiedzialnym wręcz wzrosło. Przymusowa seksualizacja coraz młodszych dzieci jeszcze nasili ten proces.
    Ludzie nie mają dzieci bo im płodność spadła, tylko dlatego, że zwyczajnie nie chcą.

      1. Nie zauważę bo sprzeczności zwyczajnie nie ma. Wczesna seksualizacja nie sprzyja dzietności i jest na ten temat wiele badań. Kraje w których wczesną seksualizację wprowadzono dawniej pierwsze zaczęły się borykać z kryzysem demograficznym.
        Podobnie wczesna seksualizacja spowodowała znaczne zwiększenie ilości ciąż młodocianych z których oczywiście dzieci się nie urodziły, bo nikt dzieciom nie pozwolił rodzić dzieci.
        Zjawiska te świetnie opisano w Anglii gdzie szaleństwo wczesnej seksualizacji pojawiło się dość wcześnie. Wcześniej było np. w Szwecji która od lat boryka się z problemami demograficznymi i w następstwie tego imigracyjnymi.
        Wczesna seksualizacja nie służy zwiększeniu dzietności tylko wręcz przeciwnie i z tego powodu narzucana jest przez możnych tego świata.
        Znanym (choć zamilczanym) zjawiskiem jest że młodociane kobiety które zostały okaleczone psychicznie aborcją wielokrotnie częściej rezygnują z posiadania dzieci w przyszłości.

        1. No widzisz, jednak potrafisz napisać coś z sensem i przy okazji nie pluć jadem. Wystarczy się wstrzymać na parę dni, każdy rodzaj postu czasowego jest korzystny dla zdrowia – wielu.

          1. A pani kim jest żeby mnie recenzować ? Sądząc po tym co i jak pani pisze to pewnie przedszkolanką lub nauczycielką klas młodszych. Polszczyzna poprawna tylko logiki mało. To i tak lepiej niż u Szcześniaka, bo tam i jednego i drugiego brakuje.
            Pisze pani kwadratowe bzdury, a zarzuca innym brak logiki? Napisałem „z sensem” nie dla Melio która jeśli nawet zrozumie co napisałem to szybko zapomni jak to złota rybka i dalej bzdurki będzie powielać jak te z zabójczymi respiratorami np.
            Napisałem „z sensem” z szacunku dla ciężkiej pracy i poświęceń autora bloga.

          2. Wpadłeś sobie poszczekać, Szcześniak? Jak się kundel nie wyszczeka to nieswojo się czuje. Widać, że masz jakąś obsesję skoro dyżurujesz przy wszystkich moich wpisach. Lecz się chłopie zanim będzie za późno.

          3. Widzisz cham, jakby go nie upudrować, zawsze zostanie chamem. jednak tych dwóch komórek nie starcza, żeby zrozumieć, co to są powiadomienia o nowych komentarzach. Chociaż szkoda, że nie ma wyłączeń, by mi nie przychodziły o Twoich wysrywach. Aż człowiek trochę Ci współczuje, jak tu wszyscy po Tobie jadą, mają Cię za takiego wioskowego głupka, a Ty dalej pompujesz swoje ego, nie potrafiąc dobrze postawić przecinka, czepiając się wszystkich o pisownię. Naprawdę tego nie widzisz? Pan/pani Cię pochwalił/pochwaliła, a Ty jak zwykle z inwektywami. Naprawdę przykro na to patrzeć. Typowe polactwo(i wcale nie obrażam Polaków), nie co zrobić, żebym ja miał lepiej, tylko całe życie przewegetowane, co zrobić, żeby ktoś miał gorzej. Jeżeli masz jakąś rodzinę, to naprawdę i tu piszę szczerze, jest mi ich żal.

          4. Ładnie się scharakteryzowałeś z tym pudrowanym chamem, Szcześniak. O powiadomieniach chyba coś wiem skoro odpisałem pani Melio na jej „pochwały” wpisane po kilku dniach w miejscu już nieaktualnym.
            A ty Szcześniak dalej swoje błędy powtarzasz. Zdania rozpoczyna się dużą literą. Ortografia do d. Interpunkcja to samo. Logika – zero. Nie potrafisz nawet ocenić co jest pochwałą, a co „pochwałą”. Jak pani przedszkolanka Melio powie do dwuletniego Robercika: widzisz, potrafisz majtek nie zapaskudzić to jest pochwała. Gdy to samo powie do Roberta S. to żadna pochwała tylko obelga.

          5. Już o tej porze nachlany? Przeczytaj sobie jeszcze raz, co nagryzmoliłeś i pomyśl(co nie jest twoją najmocniejszą stroną). A najlepiej walnij głową w ścianę, przysłużysz się społeczeństwu, a Autor nie będzie się wstydził, że taki śmieć za nim łazi. Takiego rozdętego ego dawno nie widziałem, debil sam nie potrafi postawić przecinka, ale poucza tu wszystkich. Jak nie masz nic do powiedzenia na temat to „morda w kubeł”. Nie widzisz, że tu każdy traktuje Cię jak powietrze? Jak napisałeś coś(chyba) z sensem, to ktoś odpowiedział, jak rzygasz żółcią, to każdy Cię zlewa. Wiem, że dla Twojego ptasiego móżdżku to nie do ogarnięcia, więc ja mam misję przełożenia tego z polskiego na zrozumiały dla takich, jak Ty ćwierćinteligentów. Specjalnie tak pisze(bo jesteś mocno przewidywalny), żebyś znowu nie odkręcał kota ogonem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

%d bloggers like this: