5.07. Kowidki wracają. Jednak

5 lipca, dzień 855.

Wpis nr 844

zakażeń/zgonów

1.075/2 (o, uwaga, przeszliśmy psychologiczną granicę tysiąca i już MSZ się odezwało…)

Dzisiaj powrót do kowidków właściwych. W pandemii właściwej miałem takich wpisów o różnych aspektach pandemicznych jeden na tydzień. Tyle tego było. Teraz sprawa przycichła, ale się powoli zbiera na jesień, o czym popełniłem artykulik do tygodnika „Do Rzeczy”. Zobaczmy jak powstaje nowa fala.

„Rzeczpospolita” donosi, że mamy już pierwsze pozwy zbiorowe przeciwko państwu za kowidowe obostrzenia. Tym razem wystartowała branża turystyczna. Wyrębuje się precedens. Choć Skarb Państwa się broni formalnie, to sąd dopuścił zbiorowy pozew w tej sprawie. Przypomnieć należy skąd to się bierze. Otóż na początku pandemii mieliśmy grzech pierworodny w postaci nieuchwalenia żadnego z przewidzianych konstytucją stanów nadzwyczajnych. Tylko ten mógłby usprawiedliwić tak szeroką ingerencję w prawa obywatelskie. Ale postanowiono posłużyć się rozporządzeniami. Po to by uniknąć odszkodowań. Ale jak widać nie da się tego obejść. W dodatku okazało się, że to obejście konstytucji umożliwiło… daleko głębsze ograniczenie wolności niż to dopuszczone warunkami stanu klęski żywiołowej. W dodatku takie stany należałoby „odnawiać” co trzy miesiące, co wymagałoby regularnej debaty nad koniecznością przedłużania takiej „wyjątkowości”. W ten sposób przeputaliśmy dwa lata bez tłumaczenie się po co i o co chodzi, zaś decyzja na temat ograniczeń praw obywatelskich została złożona w ręce superministra zdrowia, lub nawet ciał nieformalnych, takich jak Rada Medyczna przy premierze. Na tym polega wypierany sanitaryzm.

Dziś widać, że w kolejce ustawiają się inne branże. No i kto za to zapłaci? Pan, pani – społeczeństwo. I to dwa razy: raz w postaci ofiar obostrzeń, drugi raz jako podatnik finansujący odszkodowania z państwowej kasy.   

W Dusseldorfie, w Niemczech, w parku wywieszono karteczki z nazwiskami ofiar niepożądanych odczynów poszczepiennych. Robi wrażenie, bo to długa alejka. Widać, że w innych krajach próbuje się o tym dyskutować. U nas cisza. Po prostu nie ma. Przypomina się jeden z polskich ordynatorów, który w mediach stwierdził, że w Polsce śmiertelnych ofiar NOP-ów nie ma, bo… nikt się taki jeszcze do nich nie zgłosił. Jak już pisałem, to znaczy, że my mamy lepsze geny, albo oni nam tu szprycują jakąś berbeluchę, a im tam w takich Niemcach to samo gęste, z dna szczepionkowego kotła.  

W Sieci pojawia się coraz to przypomnienie z dawnych czasów. Choć nagranie jest wycinane z internetów z gorliwością godną lepszej sprawy, to są sposoby, by się jednak pojawiło. Cymes. Jastrząb sanitaryzmu, profesor Simon na samym początku pandemii. Wyśmiewa wszelkie alarmistyczne doniesienia w sprawie koronawirusa, kpi z panikarskich mediów, wykazuje, że to znany wirus, który popyla z nami od wieków. Dziś brzmi to jak tezy podstawowe foliarstwa. Dziwaczne w ustach późniejszego eskalatora obostrzeń. Jakby nauka się zmieniła z poniedziałku na wtorek. A może, jak kpi internet, przyszły czeki? Warto ten filmik oprawić, nie gnieść, wnukom pokazywać jak ewoluuje nauka.

W Niemczech, o czym w zapowiadanym „Do Rzeczy”, 300 razy więcej zakażonych niż w czasach, gdy bezradni, bez szczepionek łapaliśmy nowe fale, dodajmy – testów. Coś się dzieje na przełomie 2021/2022. Ewidentnie:

Naukowcy nie zajmują się tym fenomenem. Ja się nie dziwię, bo korelacje mogą być niebezpieczne. Czy to przypadkiem nie jesteśmy właśnie w okresie, gdzie nabyta przez szczepionki odporność spada poniżej tej naturalnej sprzed szczepienia, o czym donoszą wcale nie foliarskie badania? W dodatku okazuje się, że jeżeli już szczepionki działają, to na poprzedni wariant, bo jak mogą działać na wariant, którego nie było jak „projektowano” szczepionkę? Mamy więc efekty szczepienia na Omikrona szczepionką na Deltę. Teraz będziemy mieli szczepionkę (czwartą?) na Omikrona i… całkowicie inny wariant w narodzie (zapowiadany Covid-22) BA.4. Tak że tak…

Izrael też dołącza. Tam rekordy. Ponad 10.000 zakażeń dziennie, wzrost przypadków ciężkich. Planowany jest powrót do maseczek, wydziela się już jednoimienne oddziały kowidowe. A więc wracamy w ten sam lejek. To już szósta fala, zaraz wejście w siódmą. Ale, tak jak w Niemczech, gdy się porówna te piki, to nawet nie wiadomo czy jakieś przedtem w ogóle były. Wzrosty o kilkadziesiąt razy. Przypomnę tylko nieśmiało, że mówimy o państwie zaszczepionym po kokardę. Oczywiście wszyscy wiemy, że gdyby nie szczepionki to trup by się tam słał gęsto. Czyżby?

Mamy do czynienia ze społecznością #nagle. Tropi ona wysyp przypadków nagłych zgonów i zapaści wśród młodych, zdrowych, zadawałoby się, sportowców. Coś jest na rzeczy:

1.111 zapaści, w tym 732 zgony mogą robić wrażenie. Jak wiadomo takie podejrzenia o, dodajmy udokumentowane, wzrosty to foliarstwo jest. Nie ma to oczywiście żadnego związku z powzięciem przez sportowców szczepionek, choć przykłady nagłego końca karier w pełnym rozkwicie leżą również na naszym stole. Sam fakt, że nie można o tym mówić, tym bardziej badać, bez popadnięcia w ostracyzm płaskoziemstwa napawa mnie pewnymi podejrzeniami. A Państwa?

Nieoceniony Mariusz Jagóra namawia do zwrócenia uwagi na… Urugwaj. Tam może pęknąć tama powstrzymująca dotychczasową zmowę milczenia co do tego co jest w szczepionkach i na co rządy umawiały się z Pfizerem. Tamtejszy sąd wyznaczył Pfizerowi i agencjom rządowym 48-godzinny termin na ujawnienie szczegółów wzajemnego dealu. A ponieważ wiemy, że Pfizer perygrynował po świecie z jednym szymelem umowy, możemy się dowiedzieć również co podpisali nasi. Są jeszcze sądy w… Montevideo.

Jak mówił Czarzasty – jak nie idzie, to nie idzie. Pfizer ma kłopoty również w Indiach. Właściwie to wycofuje się z rynku o potencjale 1,4 miliarda ludzi. Powód? Rząd Indii zażądał od firmy, że skład jej szczepionki zbadają niezależni eksperci. I to już wystarczyło, żeby Pfizer zwinął budę na ponad miliard klientów. Czyli taka jest cena za próbę zobaczenia co tak naprawdę szprycują w strzykawkach. U nas, w dorozwiniętym kraju takie hece są niemożliwe, nie to co u tych dzikusów.

Big Farma w porozumieniu z instytucjami publicznymi, które mają ją kontrolować pod względem tego co nam wstrzykują, idą już po bandzie. Po prostu postulują, by w kolejnych przypadkach wprowadzania produktów opartych o technologie mRNA nie prowadzić badań klinicznych. Po prostu produkty te są… biologicznie podobne. To kapitulacja nauki na samym początku. Będziemy dostawać już kompletnie nieprzebadane produkty, nawet te dzisiejsze szczepy to będzie niedościgniony ideał przebadania, choć i w tym przypadku badania kliniczne wciąż trwają, co nie przeszkadza zaszprycować miliardy człowieków. Wiadomo – trzeba skracać drogę z laboratorium do ośrodków szczepiennych. Liczy się czas, byleby zrobić (wstrzyknąć?) coś.   

Na koniec kowidków, jak zwykle, cytacik: „Upał w lato to ocieplenie klimatu, katar to pandemia, zamknięcie szpitali to lek na pandemię, chłop to baba, baba to chłop, atak Rosji na Ukrainę w lutym 2022, spowodował wzrost inflacji od 2021, a Rosję pokonać można tylko doprowadzając do nędzy Polaków. Załóżcie kaftany.”

Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.

4 thoughts on “5.07. Kowidki wracają. Jednak

  1. „w kolejnych przypadkach wprowadzania produktów opartych o technologie mRNA nie prowadzić badań klinicznych. Po prostu produkty te są… biologicznie podobne. To kapitulacja nauki na samym początku” Zgadzam się.
    Podobnie postępuje się od lat wprowadzając 3G, 4G, 5G. No, skoro zbadano 2G, to już wystarczy. Wystawa w parku rzeczywiście poruszająca. Bo to tylko jedno miasto. Podobnie jak wypowiedź Simona. Sprawdziłem jego późniejsze wywiady- masakra!
    https://duckduckgo.com/?q=Omikron+w+Polsce.+Prof.+Krzysztof+Simon+o+skuteczno%C5%9Bci+szczepionek&t=ffnt&iar=videos&iax=videos&ia=videos&iai=https%3A%2F%2Fwww.youtube.com%2Fwatch%3Fv%3DGfMqWBvfGUk

    Wczorajsze odkrycie nagrania z sądu polskiego, gdzie pani doktor tłumaczy sądowi, jak gdyby nigdy nic, że na polskich dzieciach (6 miesięcy-12 lat) firma FAJZER testowała swój najnowszy produkt, WBREW PRAWU polskiemu i międzynarodowemu…a sąd NIC z tym nie robi, to chyba właściwe podsumowanie wszelkich kowidków i jakości świata anno domini 2022

  2. Te 4 książki pozwalają zrozumieć ten zwariowany świat …
    … to co się dzieje …
    … jakie są tego przyczyny i motywacje najbogatszych psychopatów tego świata…
    Po ich lekturze zostaniesz innym człowiekiem …
    … całkowicie załamanym perfidią okrucieństwami tego świata …
    Lub obudzisz się i będziesz walczyć o normalność …
    czyli lepszą przyszłość da siebie, swoich dzieci i wnuków.

    http://nie-wierze-nikomu.pl/index.php/wiedza/100-cztery-ksiazki-obowiazkowe-lektury-na-wakacje

    1. no, świetnie …książki wprowadzające w świat depresji… na lato? super. co mi przypomina
      jak któregoś lata wziąłem sobie LEKKIE sajęsfikszyn na urlop… „Pieśni dalekiej Ziemi” Clarka…
      a tu już na początku jedna wielka umieralnia i apokalipsa… Książka ciekawa ale nie na wakacje.
      Dziś, po pandemii nr 1, czytałoby się ją już inaczej

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

%d bloggers like this: