7.02. Rewolucja na kartonach po pizzy

Napis na transparencie na zdjęciu otwierającym: „Przez protesty jem pizzę tylko dla kartonów”.

7 lutego, dzień 342.

Wpis nr 331

zakażeń/zgonów

1.550.255/39.087

Dziś będzie obrazkowo. Parę razy już było.

Wpadła mi w oko grupa na Facebooku z frapującymi rzeczami – „Teksty na transparentach”. Publikuje ona zdjęcia transparentów z obu fal Strajku Kobiet. Z punktu widzenia socjologicznego to bardzo ciekawy zbiór, któremu, aby go przeglądnąć potrzebna jest pewna systematyzacja, podział na kategorie. Przebrnąłem przez całość i wyszło mi ich siedem. Zaczynam od transparentów docipnych, a skończę na wulgarnych.

No, ten zbiór to także językowo ciekawa zabawa. Dużo tam inwencji, przerobionych cytatów, widać, że formuła manifestacji wymaga indywidualnego podejścia i w wielu przypadkach tak bywa. Jest to specyfika formatu. Zazwyczaj to karton po pizzy, a więc nie można się rozwlekać z komunikatem, a widać, że uczestnicy próbują szpanować między sobą kreatywnością. Bo fotkę z polubieniami dostają tylko „najlepsi”. Czasami najbardziej agresywni, czasami – kreatywni.

Korzystając z serwisu rzadko można znaleźć autora zdjęć, najczęściej publikuje admin, albo ktoś, co do którego tożsamości nie jesteśmy pewni czy to ta osoba wykonała zdjęcie. Tak samo z personalizacją osób na zdjęciach – te są zazwyczaj w maskach. A więc publikuję kopie tych zdjęć z grupy nie podając autorów, bo to jest niemożliwe. Tych, którzy chcą jednak poszperać, by znaleźć więcej szczegółów – odsyłam do serwisu.

Słownemu chamstwu protestów towarzyszyło wiele chamstwa pisanego na transparentach, co pewnie wielu obruszało i jeszcze bardziej obruszy. Te przykłady pozostawiłem na koniec, żeby nie epatować wyzwiskami i przekleństwami na samym początku i dać wybór czytelnikowi, by ten mógł wcześniej się wyłączyć. Najbardziej raziła mnie obsceniczność przekazu u młodych dziewcząt i wciskanie do rąk dzieciom wulgarnych napisów, których – mam nadzieję – nie rozumieją, choć firmują. Zawsze obok stoją zadowoleni z siebie (?) rodzice. Ale w sumie, mimo tego, wydźwięk transparentów jest o poziom wyższy niż wykrzykiwane hasła i obelgi.

Pamiętajmy, że nieobecni na protestach, czyli przeważająca większość Polaków, nie mieli pojęcia co jest na trasparentach, bo w zasadzie z powodu ich często obscenicznych treści media tego nie pokazywały. Tak jak wypipkiwały wulgarne hasła z dźwięku, tak samo w swoich relacjach wymazywały treści i słowa z pokazywanych transparentów. W ten sposób w mojm pamiętniczku będzie można odkryć głębszą warstwę poziomu „debaty publicznej”, do tej pory z powodów obyczajowych niewidoczną.

Protesty wyszły na ulicę wraz z frustracją młodzieży i dorosłych, której różne źródła starałem sie już wcześniej opisać. Ma ona swoje odzwierciedlenie w przedstawionym poniżej przeglądzie, a moim zdaniem te transparentowe objawy powinny być (i pewnie będą) przedmiotem badań socjologów i językoznawców, może psychologów, niekoniecznie tylko społecznych. Będę się starał ograniczyć komentowanie ich treści, pozostawiając refleksje czytelnikom. Czasami warto poczytać co chcą przekazać ludzie, nawet jeśli się z nimi nie zgadzamy. Takie podejście w tym przypadku mnie utwierdziło w złym zdaniu o tych protestach.

  1. Transparenty dowcipne. Tu mamy dość śmieszne i kreatywne podejścia, choć czasami boleśnie celne i prześmiewcze. Mnie nie wszystko tam śmieszy, ale czasami doceniam próby.

2. Transparenty-cytaty. Próby literackie trawestacji jakiś znanych cytatów czy powiedzeń. Często udane. Zacznijmy od tych mniej.

3. Faceci. Tak, mężczyźni też byli na tych strajkach, choć w mniejszości. Ale występowali raczej z poparciem rodzaju żeńskiego w protestach. Czasami w formach komicznych.

4. Dzieci. Niestety najczęściej ich udział wyglądał jak obcowanie z chamstwem, choć parę nieinwazyjnych prób należałoby docenić.

5. Kościół. No tak, ataki na kościół na transparentach to czyste dowody nie tyle innych poglądów, ale najczęściej agresji i chamstwa.

6. Chamstwo. To kategoria, która pokazuje jak nisko można upaść w „debacie na transparenty”. Każdy taki napis wypowiedziany w przestrzeni publicznej można byłoby uznać za zniesławienie, brak wychowania lub zwyrodniałe okrucieństwo słowne.

„To do Kaczyńskiego o jego matce”

7. Wulgaria. Tu już czyste przykłady wulgarności językowej, w większoaści – ku zaskoczeniu wielu mężczyzn i kobiet – w wykonaniu niewiast. Szczególnie razi wulagryzacja spraw płciowych.

Przejrzał i zebrał Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.

2 thoughts on “7.02. Rewolucja na kartonach po pizzy

  1. Zawsze przy tego typu artykułach mam opory: polubić czy nie polubić?
    Wpis jest bardzo celny – zdjęcia mówią same za siebie. Ale włos się jeży na głowie, a nóż w kieszeni otwiera, jak się widzi to wszystko w takiej ilości. Polubienie zaś kojarzy się z raczej z tymi bardziej pozytywnymi emocjami, których po przeczytaniu tego odcinka u mnie jak na lekarstwo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: