9.03. Polityka ciepłej wody w kranie. A.D 2021.

9 marca, dzień 372.

Wpis nr 361

zakażeń/zgonów

1.811.036/45.599

Ostatnio wróciła do mnie „ciepła woda w kranie”. Nie tylko dlatego jako marzenie bo mieszkam w Warszawie zarządzanej przez o-mało-co-co-nie-prezydenta-Polski pana Trzaskowskiego i w niektórych dzielnicach to chwilowy luksus. Wiadomo – zima zaskakuje nie tylko drogowców, szczególnie kiedy się ociepla klimat.

Ciepła woda wróciła do mnie jako pewien odnośnik horyzontu polityki. Przypomnę, że autorem tego określenia jest Donald Tusk, który stworzył kolejny bon mot polskiej polityki. I tak jak Mazowiecki miał coś innego na myśli mówiąc o „grubej kresce” (a właściwie linii), tak Tusk coś tam chlapnął, a życie dopisało do tego właściwy, bo rzeczywisty kontekst. Otóż Tusk, jeszcze wtedy coraz bardziej bezobjawowy liberał, uważał, że państwo jest od zapewnienia minimum funkcji (takich jak ciepła woda w kranie, co świadczy o tym, że Tusk niewiele wie o samorządzie), zaś włącza się tylko od wielkiego dzwonu. W międzyczasie może sobie władza haratnąć w gałę. Pokazywało to miałkość wizji państwa poprzedniej epoki, a nawet – wierzę, że naiwną – wiarę, że resztę rozwiąże ręka wolnego rynku (która jak mówi kolejny bon mot III RP – okazała się ręką aferała). Nawet prezydent Komorowski szydził, że „jak ktoś ma wizje, to niech idzie do lekarza”.

To był zabieg wyłącznie polityczny, który miał uzasadniać lenistwo władzy i pozwolenie (wierzę, że naiwne a nie interesowne) na grasowanie gangów i zagranicznych armii gospodarczych po kraju, które wypełniały tę pustkę klientelizmem. Zabieg był dobrze obliczony, ale w średniej perspektywie. Odwoływał się on bowiem do spokoju społecznego. Do tej pory dobra rzadkiego Polaków w III RP, „nękanej” kolejnymi sprzecznymi reformami kolizyjnych wizji państwa przeciwstawnych sobie sił politycznych, czyli miotanie się władzy po 1989 roku. Tuski dobrze wyczuły nastroje, że Polacy są już tym zmęczeni, że oczekują spokoju, a nie kolejnych ofensyw, może – budowy w cichości swego dobrobytu.

I na tym ostatnim się Tuski walnęły, bo może i obiecanie błogostanu Polakom trafiało w czuły punkt mieszkańców krainy na geopolitycznym pierwszym froncie, ale wizji końcowej, czyli dobrobytu, ten układ nie dostarczył. Pogłębiły się rozziewy społeczne, w dodatku ubożejące warstwy widziały ostentacje oligarchii spasionej na klientelistycznym systemie podwieszeń. I PO się specjalnie władzą nie trudziła, premier latał do Gdańska jak tylko mógł albo haratał z rządem, nawet jak się ewakuował przed ewidentnym zapłaceniem rachunków do Europy, to na czele takiego zgniłego układu mógł postawić nawet kogoś tak mizernego jak Kopacz. To taki kopacz Polakom na do widzenia. Można było zostawić na warcie nawet doktor Ewę, bo klientelizm sam się rządził, potrzebował tylko sprzyjającego środowiska i od jego zapewnienia był rząd.

Myślę, że to był kapitał, który zdyskontował PiS i dlatego wygrał w 2015 roku. Po prostu były dwie wizje Polski – ciepłej wody w kranie i totalnego remontu łazienki. No bo co z tego, że jest ciepła woda w kranie jak za Tuska lała się ona tylko do jednej wanny, a reszta na posadzkę? PiS obiecał rycie ścian, nowe rury i bardziej sprawiedliwe „lanie wody” do większej społecznej, a nawet narodowej, wanny. I Polacy po raz kolejny wybrali remont.

Ale ile można żyć w remoncie? Może i można się wykąpać, ale cały czas walą tymi udarami po ścianach i spać nie idzie. Zwłaszcza, że nie ma horyzontu końca takiego rozgardiaszu. Coraz to okazuje się, że to nie koniec, że to tylko etap i nie można się rozklejać, tylko iść dalej. Po prostu w zmurszałej łazience III RP jak się gdzieś puknie to zaraz wychodzą złogi starego i trzeba ryć całą ścianę. A to są koszta, hałas, i wyją ci co zarabiali na tym, że było jak było, A teraz to nie będzie wiadomo czy i kto.

I dlatego bujamy się z tą ciepłą wodą od ściany do ściany. Nawet i PiS. Ekspoze premiera po drugich wyborach w 2019 roku zostało ocenione jako „ciepła woda+”. Premier zapowiedział konsumpcję efektów reform, czyli dobrobyt. Bo skoro już stworzyliśmy sprawiedliwszy model redystrybucji dochodów państwa i dzielenia się nimi z obywatelami, to trzeba tylko teraz szybciej kręcić korbą. To znaczy premier obiecał mniej reform, z więc spełniamy podstawowe funkcje państwa plus wartość dodana, czyli etos sprawiedliwości społecznej, fundament doktryny PiS.

Ciepła woda zazwyczaj pojawia się tuż po wygranych wyborach (ma potwierdzić, że wyborca „dobrze trafił”), a zwłaszcza tuż przed wyborami. Bo wtedy tylko zdesperowanych (vide 2015 rok) reformy, czyli zadyma w sferze organizacji państwa może ekscytować. Większość wybiera ciepłą wodę w kranie, czyli stabilizację. Pamiętajmy, że w krajach klientelistycznych (jak Polska) obowiązuje niepisany system układów patron-klient i większość rzeczy odbywa się nieformalnie. Polacy są mistrzami świata w rozczytywaniu nieoficjalnych reguł istniejących w oficjalnym systemie. Mają to z komuny, gdzie znakomicie sobie radzili z taką mimikrą państwa. I każda reforma niszczy takie mozolnie wydeptane ścieżki wzajemnych powiązań. Po kiego więc sobie komplikować żywot?

W związku z tym każda oferta ciepłej wody w kranie, wycofania się państwa ze sfery publicznej do minimum jest natychmiast wypełniana klientelistycznym żywiołem. To koszmar dla PiS, który tym usprawiedliwia nadobecność państwa w państwie i regulacjach. A już to jest horror dla liberałów, którzy nie chcą się czasem pogodzić, że polska wolność wypuszczona na wolność może się skończyć powrotem do Polski Tuska, państwa z dykty, nawet za dowolnych rządów, bo śmietankę będą spijać tłuste koty a dystrybucją resztówek zajmie się samorzutny i odradzający się system klientelistyczny.

I teraz mamy taką wajchę. W 2019 roku obiecano ciepłą wodę w kranie, teraz PiS od tego odchodzi, bo kiedy ma zrobić swoje reformy jak nie tuż po wyborach? Potem na rok (?) przed wyborami trzeba będzie wrócić do tej ciepłej wody, by pokazać ludowi wyborczemu, że są efekty tej reformatorskiej męki. Kończymy remont, lejemy wodę do wanny i piankę naszych redystrybucyjnych programów społecznych.

I mimo beznadziejności opozycji PiS ma tutaj dużą konkurencję polityczną. Bo któż jest lepszy od PO we wmawianiu Polakom, że z tym rządzeniem to nie ma co się nadymać, że najwięcej kłopotów robią spoceni reformatorzy z ideologicznym błyskiem w oku? I jeżeli cokolwiek – oprócz antypisu, ale to nie jest wizja Polski – opozycja obiecuje to właśnie to. Zaklajstujemy te bruzdy reform w naszej zdemolowanej łazience, wrócimy na miejsce nasz kranik i każdy sobie odświeży do tej pory zrujnowane przez ten cholerny PiS ścieżki dojść do różnych patronów, którzy jakoś się dzielili tym co im skapnęło z tego jedynego kranika.

Tak że Polak jak leje sobie ciepłą wodę do wanny musi wiedzieć, że uczestniczy w kolejnej fazie wojny polsko-polskiej. Kurcze, dziś nawet bez polityki wykąpać się nie można. Może dlatego czasami tak zalatuje w środkach komunikacji. Czyżby antysystemowcy wyczuli (sic!) już sprawę i się zbuntowali wprost przeciwko polityce ciepłej wody w kranie?

Jerzy Karwelis

Wszystykie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.

2 thoughts on “9.03. Polityka ciepłej wody w kranie. A.D 2021.

  1. Siermiężność pisowskich rządów jest irytująca. Prawdopodobnie chodzi tu o to że kadry maja raczej mało obeznane ze światem ale jest drugi ważniejszy powód tej siermiężności: aby utrzymać się przy władzy, a jest to warunek konieczny do przeprowadzenia reform, muszą podobać się szerokiej rzeszy elektoratu, w większości jednak mało rozgarniętego.
    Niestety, nie ma alternatywy dla PiS’u, poza powrotem do statusu pełnej kolonii, czyli: ” grasowanie gangów i zagranicznych armii gospodarczych po kraju, które wypełniały tę pustkę klientelizmem.”…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

%d bloggers like this: