9.10. Tratatata, znów debata

11

9 października, wpis nr 1227

Zapraszam do wsparcia mego bloga

Wersja audio

Wiem, spóźniłem się z wpisem, ale na niedzielę puściłem przez konto Mariusza filmik-klip wyborczy. Tu do ściągnięcia i rozesłania. Myślę, że fajny. A więc nie zapomniałem o Dzienniku, tyle, że przeszedłem na multimedia. Na YT nie mogę filmiku dać, bo mi zamkną cały kanał, a mam tam trochę wywiadów, które chciałbym zachować.

Poza tym mieliśmy super spotkanie w Nowej Gdyni pod Łodzią. Miałem kolejny wieczorek autorski, ale clou to rozmowy, również te polityczne, te odbyły się pod namiotem, z którego przegnało nas zimno, ale do sali pod dachem i tam do trzeciej rano. W końcu to ostatni weekend przed „najważniejszymi wyborami w III RP”, tak jakby poprzednie takie nie były, w optyce plemion, rzecz jasna.

A więc i dzisiaj będzie, niestety, o polityce. Trzeba jakoś dociągnąć ten temat. W następną niedzielę nie będzie wpisu, ale dlatego, że będę na żywo telewizji wRealu w studiu komentował wyniki wyborów. Już od 20.00. Tak, że zapraszam.

A teraz wracam do Dziennika, który się przecież sam nie napisze.

No dobra, niech będzie. Polityka, to polityka, wybory się zbliżają i nawet najbardziej oporni zerknęli dziś na debatę przywódców (lub tylko złotoustych) partii aspirujących do rządów dusz i ciał Polaków. Jestem na świeżo po i pora się podzielić refleksjami.


Tak w ogóle to chciałem olać ten wątek, bo takie debaty za każdym razem są wzmagane jako coś przełomowego, a potem się okazuje, że nie przekonały nikogo z niezdecydowanych, zaś dla ultrasów są i tak bez znaczenia. Z historii debat w Polsce można na jednej ręce policzyć te, które coś dały: debata Wałęsy z Miodowiczem, w III RP debata pogrążająca Wałęsę z Kwaśniewskim, z podawaniem nogi, no i debata Tuska z Kaczyńskim w 2007 roku, która oduczyła naczelnika stawania do pyskówek z Donkiem. I tyle – reszta to sztampa, wypowiedzi wyliczone co do sekundy na zadane obszary, albo odwrotnie – erystyczne złote mosty, które pozwalają zawrócić z każdego niewygodnego pytania do przystani przygotowanych odpowiedzi. Mało interakcji pomiędzy występującymi, chyba że – jak w tej naszej dzisiejszej debacie – chodzi o przytyki, osobiste wycieczki i pyskówki. Wtedy tak, mamy reakcje na wypowiedzi przeciwników, ale poziom nie jest merytoryczny, tylko bazarowy. Polska polityka w pigułce.

Pojedźmy więc po kolei – bezpartyjny samorządowiec. No, ja te ich dolnośląską wersję znam dobrze, ale chodzi o to jak wypadł. Wypadł nieźle, raczej sympatyczny, ale z konkretami na bakier, bo kto to wie, co to znaczy „normalna Polska”. Nawet nie za bardzo jechał na POPiS, a powinien, gdyż to ten potwór uzasadnia merytorycznie start „tych trzecich”. Ale jacy to tam trzeci – moim zdaniem jest to partia podprogowa, mająca przynieść parę mandatów… PiS-owi. Pisałem już o tych mechanizmach w artykuliku pokazującym jak system zapewnia sobie trwałość za pomocą mimikry inicjatyw niby antysystemowych. W sumie, obłe, miałkie ale grzeczne wystąpienie.

Tusk – wielki zawód, choć czytam, że plemię jak najbardziej zadowolone, choć chyba nie ma z czego. Trochę taki zacukany, nawet nie wiedział jak mówić do widowni, bo mu się wydawało, że gada do pisowców, a z nimi rozmawiać nie umie. To jednak inne ciśnienie niż gaworzyć do zgodnej sali na wiecach swych akolitów. Ale Tusk mógł mówić do niezdecydowanych, którzy może i pierwszy raz włączyli TVP, ale się nie przemógł. Po prostu nie potrafi. Morawiecki go prowokował i Tusk się dał sprowadzić do pyskówki i osobistych przytyków, na czym skorzystał… Morawiecki (ale o nim potem). Merytorycznie nic specjalnego nie powiedział, nawet nie wykorzystał szansy do przekonania wahających się. Słabo, panie Tusk.

Morawiecki miał dwa zadania: sprowokować Tuska i grać na podział plemienny. Nawet nie wspomniał o innych partiach. Nie wiem czy to dobra kalkulacja. To pierwsze mu się udało i Tusk wszedł w pyskówkę, która była na korzyść Morawieckiego, bo ten po prowokacji każdy atak Tuska sprowadzał do merytorycznej odpowiedzi. Choć numer ze złotą wazą jaką Tusk miał otrzymać od Putina się nie udał, bo Donald nie podjął tematu. Co do ataku na to, że się Morawiecki dorabia, to ten przyniósł ze sobą na debatę bon mocik, który miał uprzedzić ewidentnie pewny temat jego machinacji nieruchomościowych i wszystko dało się zbyć powiedzonkiem, że ja, Morawiecki zostawiłem miliony dla Polski, a ty Tusku zostawiłeś Polskę dla milionów. Merytorycznie premier zaczerpnął z rezerwuaru swych wystąpień wiecowych, a jest tego sporo i można tym żonglować w nieskończoność. Nic nowego, zwłaszcza dla widowni TVP. Za to gra na ostry podział PO vs. PiS, jako bezalternatywny wybór Polaków już się chyba zużywa. To już jest ograne, długo działało ale zdaje się, że ten samograj się powoli wypala. Jednak to na tym osadzona jest cała kampania PIS-u. Jak było za Tuska, a jak jest teraz. Czyli po ośmiu latach wracamy do 2015 roku, do tej samej diagnozy, która dała władzę PiS-owi, ale po tym czasie mocno się zestarzała. To nie chodzi o to co naprawiono po Tuskach, ale jaka ma być Polska po 2023 roku.

Pani z Lewicy o niemożliwym nazwisku. Nic nowego, może dla widzów TVP to jakieś nowości, ale raczej nie. Mamy bowiem w TVP (o niej na końcu) pewien fenomen – Lewica przesiaduje w telewizji publicznej i akolitom Kaczyńskiego jej poglądy są znane od dawna. Przecież na głosowaniach Lewica popiera wszelkie socjalne wygibasy PiS-u, a więc nagroda się należy. W końcu w debatkach w TVP może pochwalić PiS, co jest w polskiej polityce taką rzadkością jak łupież u łysego. W debacie poprawnie, głupot się oczywiście nagadało, głównie o redystrybucji dobra nie-wiadomo-jak-wytworzonego, ale Lewica nie potrafi inaczej. Numer z tym, że trzeba zwiększyć bezpieczeństwo na drogach, bo to jego brak zabił jej męża w wypadku drogowym – ryzykowny. Co by postulowała towarzyszka, gdyby jej mąż miał pecha zejść w karetce pod szpitalem czekając 5 godzin na test kowidowy? Żeby zamknąć Niedzielskiego, czy żeby poprawić procedury?

Hołownia. Wygadany, powtarzający mantry ze swych wystąpień. Parę postulatów sensownych, ale ten poziom propozycji to tylko triki, łit makekingowy, by mieć jakiś świecący gadżet. W ogóle, razem z Lewicą mieli trudno, bo chcieli się jakoś odróżniać od Tuskowych, ale nie mogli ich atakować. A więc huzia na Morawieckiego Józia, ale tu chętnych było sporo i trudno było ładować w niego z tzw. innych pozycji niż Donkowe szydery. Dla Trzeciej Drogi to problem jest, bo z jednej strony muszą się odróżniać w gronie opozycji, ale nie atakować jej przywódcy. W przypadku Hołowni emulacja trzeciej drogi, w tym ujęciu, to humbug, dęta sprawa śmierdząca na kilometr, tak jak postulat Tuska, że najpierw wszystkich wsadzi, a potem pojedna Polaków.

Bosak. Oczywiście wypadł najlepiej, ale chyba większość Polaków ma gdzieś merytoryczne argumenty. Jednak warto je „powtarzać z uporem”, żeby nie było, że nie mówiono. Bosak dobrze pograł – mógł atak na POPiS pociągnąć bardziej, ale chciał powtórzyć postulaty Konfederacji pierwszy raz wpuszczonej do TVP, by lud pisowski usłyszał. Mógł pojechać jeszcze bardziej na ocenie tej debaty jako kolejnej emanacji pustoty plemiennego sporu, czego byliśmy świadkami. Dobrze wyeksponowany wątek uchodźczy i ukraiński. Ostatnio bowiem te tematy (Bóg jednak kocha Kaczyńskiego) zrządzeniem losu (Lampedusa, afera zbożowa z Kijowem) dały szanse PiS-owi wzmocnić swą postawę w punktach, które przejęła na początku kampanii Konfederacja. To, moim zdaniem zaważyło na spadku poparcia dla Konfy. Teraz nikt się nie zająknął na te tematy, oprócz Bosaka, który być może miał to odwojować, co uczynił.

Teraz telewizja. No śmichy, panie. Jak mówił klasyk – pytania były tendencyjne. Właściwie to promowały pytania referendalne, reszta była ustawiona na słabe punkty dokonań rządów Platformy. Wdzięcznie manichejski podział struktury pytań, których zadawanie – nie wiedzieć czemu – trwało dłużej niż odpowiedzi samych pytanych. Najpierw egzegeza win Platformy, przeciwstawienie im innej „strategii” rządzących i niewinne pytanie – co wybieracie? Oczywiste przewiny czy jasną przyszłość? Cwane, ale TVP – do zaorania.

No właśnie – co z tego wynika? Ano, że mieliśmy pokaz mizerii polskiej polityki. Nad nami huczą wojny i procesy światowe, a my tu się grajdolimy, kto do kogo przyszedł po pracę i co premierowi mówiła pani Danuta z Bydgoszczy. Do tego te pyskówki, które może (jeszcze) rajcują plemiona, ale są na rynsztokowym poziomie. Jak w amerykańskim sądzie – wszystkie sposoby są dozwolone jeśli chce się zdezawuować wiarygodność świadka. Nic o ważnych dla Polski sprawach (no, z pominięciem Bosaka, ale ten trzyma systemowy poziom).  

Ja kiedyś utyskiwałem nad tym poziomem przedstawiając inny paradygmat debat, np. zachodnich. Tam poziom zaawansowania merytoryki był tak duży, że mówiło się już tylko o strategii i konkretach, a nie bujało w emocjonalnych obrotach ciał wzmożonych. Ale muszę powiedzieć, że to minęło – teraz już i na zachodnich salonach królują emocje, plemienne podziały na systemowych rasistów, genetycznych faszystów, wrzaski, tupanie, zamiast argumentów. To już idzie przez glob.

Ja mam z tego swoją tezę. Myślę, że w nowym świecie nie będzie miejsca na politykę, boć to elity będą sobie same decydowały, już bez tej szopki pozorów sprawczości w rękach suwenira. Po co więc ta cała polityka? – formuła się, jak widać, wyczerpała, procesy są nudne i powtarzalne, polityka to arena emocji, po to, by to tylko samomianowane elity mogły zająć się merytoryką. W końcu suweren jest gotowy na wieść, że jego sprawczość to nie tyle fikcja, ale że ona nie ma na nic wpływu. I tak będzie jak ma być. Pamiętajmy, że jak wskazała moja znajoma psychoterapeutka, ludzie w kowidzie popadli w depresję widząc, że ich wpływ na własne losy, nawet już nie świata, jest znikomy i pomijalny. I… pogodzili się z tym stanem. A więc po co dla nich ta polityka – trzeba tylko na podstawie, odruchów emocjonalnych, bo nie decyzji racjonalnych, oddać swój głos nie na kogoś, tylko komuś – uosobieniu, personifikacji swych jak najbardziej emocjonalnych nadziei i obaw. I jak to mówią Rosjanie – im tam widnieje.

Mieliśmy więc pokaz III RP, jak zwykle smutny, dla kogoś obdarzonego brzemieniem refleksji. Parę chwytów erystycznych przygotowanych przez macherów ze sztabu, po to tylko by uwieść większość i zdobyć władzę. Pytanie tylko – po co?

Napisał Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.

  

          

About Author

11 thoughts on “9.10. Tratatata, znów debata

  1. Zarówno Tusk jak i Morawiecki wypadli tak fatalnie, że gdyby o wyniku wyborów w Polsce nie decydowała jak zawsze bezmyślna plemienność, a wyłącznie ta pożal się Boże debata, to ani PiS, ani PO W OGÓLE nie byłoby w parlamencie.
    I to byłby pierwszy krok w dobrą stronę. Bo wyobraźmy tylko sobie: WSZYSTKIE miejsca w Sejmie i Senacie podzielone między Konfę, Lewicę, Trzecią Drogę, PJJ, Samorzadowcow , za to BEZ PO i PiS.
    Boszsz, jaki to byłby dobry początek odnowy polskiej polityki.
    Gdyby Suweren skreślił bez wyjątku tych Tutsi i Hutu …

  2. PJJ Polska Jest Jedna na „debatę” się nie załapało, bo nie zaistnieli we wszystkich okręgach wyborczych – zgadza się? A szkoda, bo ludzie mogliby zauważyć (być może) inne, w deklaracjach propolskie podejście. A gdzie grypovid? Temat na standby, więc nie możemy przestać zbierać pistoletów wypowiedzi i granatów dowodów naukowych, bo koronatalibowie okopali się na pozycjach. – https://www.termedia.pl/koronawirus/Obserwujemy-wzrosty-zakazen-wirusem-SARS-CoV-2,53007.html – dzienne statystyki 304 zakażenia, 0 wyzdrowiało, 1 zmarł WUWUWU. gov.pl /web/koronawirus/wykaz-zarazen-koronawirusem-sars-cov-2

    1. Nowe szczepionki przeciw COVID-19 https://www.poradnikzdrowie.pl/aktualnosci/nowe-szczepionki-przeciw-covid-19-mz-podalo-date-aa-QGAJ-bJ2T-TC7f.html
      „Kalendarz szczepień na 2023 rok został zaktualizowany przez Główny Inspektorat Sanitarny. 2 października ukazało się obwieszczenie ministra zdrowia. Wynika z niego, że resort zdrowia będzie finansował dwa szczepienia zalecane: przeciw HPV (od 1 października 2023 r.) oraz przeciw COVID-19 (od 1 grudnia 2023 r.).”

  3. Głosując pamiętajcie, kto jeszcze nie tak dawno chciał Was, nieszczepów, zamykać w obozach, więzieniach i zwalniać z pracy…
    Nie ma żadnej różnicy czy wygra PO czy PiS. Jedni i drudzy zależą od „Zachodu” bliższego lub dalszego.

    ” ludzie w kowidzie popadli w depresję widząc, że ich wpływ na własne losy, nawet już nie świata, jest znikomy i pomijalny”. Potwierdzam. Stykam się z taką postawą codziennie.

  4. Nowe dane ONS (01-05.2023) z Anglii to Game Over dla fanatyków szczepionek covidowych – śmiertelność zavaxowanych i nie:
    https://twitter.com/ToeNegro/status/1696134470527500558
    a tu źródło: ons.gov.uk /peoplepopulationandcommunity/birthsdeathsandmarriages/deaths/datasets/deathsbyvaccinationstatusengland
    plik XLSX: ons.gov.uk /file?uri=/peoplepopulationandcommunity/birthsdeathsandmarriages/deaths/datasets/deathsbyvaccinationstatusengland/deathsoccurringbetween1april2021and31may2023/referencetableaug2023.xlsx

    1. Niestety, ale Konfa i PJJ są wg mnie winne same sobie. W Konfie mamy kilku znakomitych liderów i całą masę ludzi o podobnych poglądach, ale bez żadnej ikry, aktywności. Próbowałem się dowiedzieć coś o kandydatach Konfy w naszym okręgu… nic. Zero. Nawet żaden leń śmierdzący nie stworzył sobie strony z podstawowymi informacjami o sobie. Wszyscy myśleli, że liderzy ich powiozą.
      Z kolei PJJ zaczęli swoje działania za późno, ze zbyt małą intensywnością a jakość kampanii była niestety żenująca (choćby ich spot radiowy, jak z lat ’90-tych).
      Obie partie muszą się jeszcze bardzo wiele nauczyć o tym, jak się prowadzi skuteczną politykę i kampanię. O ile dotrwają do następnych wyborów. 🙁

  5. Klęska wyborcza PO w 2015 r?
    – Trzeba było nie kraść OFE. 3 mln wyborców powiedziało platformie pa pa!
    Kleska PiS w 2023?
    – Ludobójcza dyktatura pandemiczna, kretyński i złodziejski Nowy Ład, ukrainizacja Polski, a zwłaszcza hipokryzja klimatyczno unijna Morawieckiego (i podpisanie przez tego bankstera fit for 55).
    Plus zadyma aborcyjna.
    Klęska wyborcza PO w 2027?
    – Cięcia socjalne, migranci, dyktatura ekoterrorystów z UE no i pozbawienie Polski suwerennosci.
    I tak w koło Macieju… Do ostatniego Polaka…

  6. Kącik wpływu w Radio Nowy Erewań/Świat – 10-odcinkowy cykl audycji przygotowany we współpracy z Biurem Parlamentu Europejskiego w Polsce.
    19.10.2023r ok. 9:10 – odc.1: wywiad Barbary Gregorczyk z europosłem Thomasem Waitz’em z Grupy Zielonych – „W jaki sposób zmiany klimatyczne wpływają na kwestie związane z przestrzeganiem praw człowieka.”
    B.Gregorczyk.(wyraźnie czytając): Panie pośle, zmiany klimatu oraz niszczenie środowiska, w tym m.in. zasobów słodkiej wody, często źródeł utrzymania wielu społeczności na całym świecie, już teraz negatywnie wpływają na pogorszenie się standartów życia wielu osób i na pewno sprawiają, że trudniejsze jest utrzymanie poziomu bezpieczeństwa, między innymi, żywnościowego czy też prawa do bezpiecznej wody pitnej. Rodzi się więc pytanie: czy zmiany klimatyczne utrudniają dzisiaj egzekwowanie praw człowieka?
    T.Waitz: Oczywiście, zmiany klimatu i kryzys klimatyczny napędzają konflikty, są motorem niedoboru żywności, niedoboru wody i stanowią dość duże obciążenie dla dużej części globalnej populacji. Sprawiają, że bardziej widoczne staje się to, jak niezrównoważone są nasze wzorce konsumpcji na całej planecie, jak niezrównoważone jest bogactwo na planecie. Oczywiste jest również, że my, jako zachodnie państwa uprzemysłowione, musimy wziąć odpowiedzialność również za skutki zmian klimatycznych, które w znacznym stopniu objawiają się również naruszeniem praw człowieka w znacznej części naszej planety. To przypomina nam, że jesteśmy współodpowiedzialni i musimy wziąć odpowiedzialność za ugruntowanie praw człowieka, bez względu na to czy są one zagrożone bezpośrednio przez kryzys klimatyczny, czy konflikty przez niego wywołane. To oczywiste, ten problem narasta ale także utrzymuje nas w świadomości, że musimy wziąć na siebie odpowiedzialność.
    B.G.: Również w kontekście praw człowieka i klimatu ważne jest to, że Europa niestety jest nadal zależna jest energetycznie od państw autorytarnych, które nie przestrzegają właśnie fundamentalnych praw człowieka – chociażby wojna w Ukrainie pokazała jak ważna jest czy jak ważna powinna być obecnie dla Europy odpowiedzialna strategia energetyczna tak, by nie wspierać właśnie krajów autorytarnych. Czy bezpieczna transformacja energetyczna idzie w parze z większym poszanowaniem praw człowieka?
    T.W.: Problem uzależnienia od importu paliw kopalnych, zwłaszcza z krajów autorytarnych, takich w których panuje reżim, nie jest nowy i mówimy o nim od dziesięcioleci. Teraz znajdujemy się w sytuacji, w której nasza gospodarka, nasza produkcja i nasz przemysł są w bardzo trudnej sytuacji, ponieważ musimy w bardzo krótkim czasie poradzić sobie z odejściem od importu m.in. rosyjskich paliw kopalnych. I tak zaniedbaliśmy problem związany z emisjami paliw kopalnych, z klimatem ale także z kwestiami bezpieczeństwa, które powoduje to dla Europy i dla europejskiej gospodarki, czy właśnie praw człowieka. Widzę, że większość państw Unii Europejskiej robi prawdziwe postępy i naprawdę wkłada wiele wysiłku w jak najszybszą transformację. Musimy zmienić nasz system energetyczny w kierunku systemu energii odnawialnej, który pozwoli nam na samodzielne utrzymanie się w Europie aby nie stać się zależnym, zwłaszcza od niektórych autorytarnych reżimów. Ale ta transformacja nie jest łatwym zadaniem, to duża zmiana systemowa w sposobie w jaki produkujemy i zużywamy energię. I zajmie to kilka lat. Tak więc, niestety, w okresie przejściowym, jeśli chcemy utrzymać nasze gospodarki, nadal jesteśmy zmuszeni importować niektóre paliwa kopalne z całej planety.
    B.G.: Bardzo dziękuję.(…)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *