16.06. Druga fala

16 czerwca, dzień 105.

Wpis nr 94

zakażonych/zgonów/ozdrowień

30.195/1.272/14.654

64. dzień czekania na pieniądze od Trzaskowskiego

Powracają napomknienia o tzw. „drugiej fali”. To ostrzeżenie, że wirus jeszcze wróci, co jest dość dziwne, bo w nie tak wielu krajach się wycofał. Niektóre państwa i niesławna WHO puszczają takie zapowiedzi, nawet z sugestiami, że może być gorzej, niż w fali pierwszej. Z drugiej strony pojawiają się głosy, że, aby nie dopuścić do drugiej fali, trzeba natychmiast skończyć z social distansingiem i locdownem gospodarki.

Minister Szumowski też stwierdził, że może być gorzej na jesieni, kiedy wróci i koronawirus, i sezonowa grypa i się „przemieszają”. Nie wiem co to znaczy, że się „przemieszają”, lub „nałożą” bo przecież (chyba) nikt ich nie pomyli, może chodzi o to, że do zwykłej sezonowej grypy (która w ciągu kilku poprzednich lat zabiła więcej ludzi niż koronawirus) dojdzie jeszcze covid i będzie ciaśniej w szpitalach.

Ja uważam, że nie ma powrotu do żadnego lockdawnu w stylu pierwszej fali. Widać to teraz – jak pisałem (1 kwietnia i nie Prima Aprilis) , będziemy mieli prymat ekonomii i społecznego wkurzenia nad wymogami epidemiologicznymi. Państwa wypuszczają ludzi z domów i do pracy z o wiele gorszymi liczbami rosnących zakażeń i przeciwnie – zamykano się ze śladowymi ilościami zakażeń, które teraz byłyby powodem do świętowania końca pandemii. Oczywiście robiono to by „wypłaszczyć krzywe” i każdy może powiedzieć, że to było działanie prewencyjne, które odniosło (do dziś niewiadomy) skutek. Ale fakt faktem, że postępujemy odwrotnie niż nasza własna logika.

Tak czy siak ludzkość nie da się drugi raz zamknąć i już państwa napomykają, że trzeba z tym koronawirusem nauczyć się jakoś żyć, że może wprowadzić jakieś inne formy ochrony, poza lockdawnem. Poza tym sam lockdawn jest już nie do wyegzekwowania, skoro zakończyły go nie państwa a rebelie, gdzie – jak w USA czy Wielkiej Brytanii – epidemiologiczne zakazy są kompletnie ignorowane, rzecz jasna poza oczywistym noszeniem maseczek w trakcie zamieszek.

I ten trend jest i u nas, kiedy „koperty śmierci” przestały zabijać, a opozycja ma porządnego kandydata, który może zagrozić jednostronności „wyborów na Dudę”. Nagle cała klasa polityczna się zgodziła, że jest ok, chociaż dane o zakażeniach są znacząco wyższe niż w dniach, kiedy Koalicja Obywatelska promowała w swoich spotach „zagrożenie życia i zdrowia”, które powodują wybory. Takie to porozumienie ponad podziałami.

Czyli pandemia sobie, a życie sobie. Tak jak przewidywałem na początku tego „Dziennika zarazy”. Jeśli będzie druga fala, to jej nawet społecznie i gospodarczo nie odczujemy. Cały czas będziemy żyli w rzeczywistości po tej pierwszej. Kiedy trzy miesiące nadmiernej, moim zdaniem, reakcji państw doprowadziły do niewyobrażalnych i jeszcze niepoliczalnych konsekwencji w gospodarce całych krajów i całego świata, łącznie z postawieniem go na krawędzi społecznej rewolty i militarnej konfrontacji aspirujących do miana światowego hegemona mocarstw.

Jedna fala już wystarczy.

Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.

4 thoughts on “16.06. Druga fala

  1. Mam niestety inne zdanie na ten temat. Co by było, gdyby lockdawn był słabszy, widać po Śląsku. Niestety musimy zmierzyć się z tym wirusem i przyjąć do wiadomości, że ma inną ,,naturę” niż znane nam do tej pory.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: