19.12. Ulotna lekkość szczepionek

19 grudnia, dzień 1022.

Wpis nr 1011

zakażeń/zgonów

130/0

Proszę o wsparcie bloga

Wersja audio wpisu

Mamy ciekawą sytuację, a dla zaszczepionych – nieciekawą. Pojawiają się bowiem nie tylko nowe wersje szczepionek, ale i nowe wersje ulotek do nich dołączonych. Te wersje nie wynikają ze zmiany specyfiki danego wariantu szczepionki, ale z przybywania wiedzy o tym, jak działać może sam preparat. Wiedza o „najlepiej przebadanych szczepionkach w historii” ewoluuje. Ja już o dawna lansuję tezę, że byliśmy i jesteśmy świadkami, a niektórzy przedmiotem, największego testu ludzkości, a właściwie odwrócenia jego sensu.

Przypomnę, że zasadą testowania, a właściwie jego sensem jest to, że na małej próbce, czasem śmiałków, czasem bezradnych nieszczęśników testuje się coś, by poznać tego działanie zanim się dany środek zastosuje na skalę masową. W trakcie testów można zbadać dwie rzeczy – czy toto działa oraz czy ma jakieś skutki uboczne, w działaniu lub skali groźne dla wszystkich. Robi się to zanim się to zaaplikuje tym wszystkim. Po to się ryzykiem bawi przed rozpowszechnieniem na populację.

Z kowidem mieliśmy światowe odwrócenie tej logiki. To znaczy wypuściliśmy nieprzebadany preparat genetyczny od razu na całość ludzkości, bo pierwszą dawkę wzięło najwięcej ludzi, a późniejsze dawki co do ilości – spadały. A więc grupą kontrolną nie był żaden wycinek społeczeństw, tylko od razu całość. Tylko to odwraca sens całego działania. Test na takiej próbie nie ma uzasadnienia, gdyż wynikająca z niego wiedza i ewentualne poprawienie medykamentu nie ma już praktycznego znaczenia, gdyż większość z tych, co to wzięła – już to wzięła.

Skąd się o tym dowiadujemy, że tak jest? Ano z ewolucji ulotek dołączonych do szczepionek. Dopisują. Dopisują, bo się coraz więcej o własnej szczepionce dowiadują i wkładają to do ulotek. Zobaczmy czego się przez to producent np. AstraZeneki dowiedział o własnym produkcie:  

7 XII 2022 Vaxzevria (COVID-19 Vaccine AstraZeneca)

OKRES UTRZYMYWANIA SIĘ OCHRONY

Okres utrzymywania się ochrony zapewnianej przez szczepionkę jest nieznany, ponieważ jest to nadal ustalane w toczących się badaniach klinicznych.

OSOBY Z OBNIŻONĄ ODPORNOŚCIĄ

Nie oceniono skuteczności, bezpieczeństwa stosowania i immunogenności szczepionki u osób z obniżoną odpornością, w tym u osób otrzymujących leczenie immunosupresyjne.

ZABURZENIA KRZEPNIĘCIA KRWI

Zakrzepica z małopłytkowością: Po podaniu szczepionki Vaxzevria bardzo rzadko obserwowano zakrzepicę z małopłytkowością (ang. thrombosis with thrombocytopenia syndrome, TTS), w niektórych przypadkach z towarzyszącym krwawieniem. Obejmuje to ciężkie przypadki objawiające się zakrzepicą żylną, w tym w miejscach nietypowych, takich jak zakrzepica zatok żylnych mózgu, zakrzepica żył trzewnych i zakrzepica tętnicza, współistniejące z małopłytkowością. Niektóre przypadki zakończyły się zgonem. Większość tych przypadków wystąpiła w ciągu pierwszych trzech tygodni po szczepieniu.

Zakrzepica naczyń żylnych mózgu i zatok żylnych opony twardej: Zdarzenia zakrzepicy naczyń żylnych mózgu i zatok żylnych opony twardej bez małopłytkowości obserwowano bardzo rzadko po podaniu szczepionki Vaxzevria. Niektóre przypadki zakończyły się zgonem. Większość z tych przypadków pojawiła się w ciągu pierwszych czterech tygodni po szczepieniu. Informacja ta powinna być uwzględniona w przypadku osób ze zwiększonym ryzykiem wystąpienia zakrzepicy naczyń żylnych mózgu i zatok żylnych opony twardej.

Małopłytkowość: Po otrzymaniu szczepionki Vaxzevria zgłaszano przypadki małopłytkowości, w tym małopłytkowości immunologicznej (ITP), zazwyczaj w ciągu pierwszych czterech tygodni po szczepieniu.

ZESPÓŁ PRZESIĄKANIA WŁOŚNICZEK

W pierwszych dniach po szczepieniu szczepionką Vaxzevria zgłaszano bardzo rzadko przypadki zespołu przesiąkania włośniczek (ang. CLS – capillary leak syndrome). W niektórych przypadkach zespół przesiąkania włośniczek występował w wywiadzie. Zgłoszono zgon. Pacjenci z ostrym epizodem zespołu przesiąkania włośniczek po szczepieniu wymagają natychmiastowego rozpoznania i leczenia.”

Teraz o samych ulotkach. To osobna sprawa, bardzo symptomatyczna jeśli chodzi o Big Farmę. Po pierwsze – kto to czyta? Przecież szczepienia, zwłaszcza w pierwszej fazie, to był owczy pęd i na palcach jednej ręki naprawdę można policzyć tych, którzy czytali to wszystko przed podjęciem decyzji. No bo kiedy to czytać? W masowych punktach, gdzie trzaskano jednego za drugim? Praktycznie bez żadnego wywiadu, czasem zaziębionych, często nieprzetestowanych, w budkach w centrach handlowych, przed koncertem czy meczem? Nie było czasu, nawet kolejkowicze popędzali i kto by tam dawał sobie tak z pół godzinki na poczytanie płachty papieru wielkości starej Rzeczpospolitej?

Po drugie – same ulotki. Również ze wspomnianego powodu nie są one po to, by poinformować przyszłego pacjenta o działaniu leku czy preparatu szczepiennego. One są tylko dupokrytką dla producenta, że ostrzegał. Gdyby coś się stało. Stąd te płachty ulotek wypełnione maczkiem przy byle APAPie. A tam wszystko: praktycznie nie masz lekarstwa, nawet na przeczyszczenie, gdzie by po serii ostrzeżeń o możliwych powikłaniach nie dojść do zgonu. I z tego śmiali się kowidianie.

Gdy ludzie rozsądni wskazywali na to, że w ulotkach stoi jak byk, że się można przekręcić, że Big Farma robi sobie przestrzeń do unikania odpowiedzialności, bo przecież ostrzegała, to sanitaryści wyciągali taki ibuprom i śmiejąc się pokazywali, że tam stoją podobne ostrzeżenia. I że szury panikują. A to miało oznaczać, że szczepionka jest tak samo niby nieszkodliwa jak tabletki do bólu głowy, którymi – tym razem w przeciwieństwie do szczepionek – dobrowolnie faszeruje się ludzkość.

Ale fakt, że dopisują oznacza, że nawet na zapas nie mogli ostrzec o tych wspomnianych efektach szczepionek. Bo nie wiedzieli co wypuszczają. I że się dowiedzieli o tym dopiero po wpuszczeniu tego w światową żyłę. A to ostateczny dowód na to, że nie mieliśmy do czynienia z „najlepiej przebadaną szczepionką w historii”, ale z potwornym eksperymentem polegającym na wstrzyknięciu przez ludzkość na skalę światową nieprzebadanego preparatu. I uczyniono to wbrew wszelkim procedurom, za zgodą wszystkich instytucji wymyślonych, stworzonych i opłaconych za publiczne pieniądze po to, by nie narażać ludzi.

I co jeszcze bardziej dołujące – skoro mieliśmy do czynienia z testem na skalę ludzkości to co robimy z wynikami tego eksperymentu? Przy takiej skali wiemy o działaniu szczepionki wszystko. Do tej pory testowało się na niewielkiej grupie i długo. Teraz poszliśmy na całość – testujemy praktycznie na połowie ludzkości i szybko. A więc znamy rezultaty co do milimetra. I co? I nic. Nawet tych danych się nie publikuje, nie kojarzy się wysypu chorób z faktem zaszczepienia, by to sprawdzić, bo co? Bo może wyjść niewygodna prawda? Że szczepionki szkodzą? Ile jeszcze wersji następnych ulotek będziemy otrzymywali? Czego się dowiemy o tym co nam już pływa w żyłach?

W dodatku nie tylko nie wyciąga się wniosków, nie modyfikuje składu, skoro może szkodzić. Dalej się namawia do kolejnych akcji szczepionkowych. Ale Big Farma jest czysta – przecież napisała (i pisać będzie w kolejnych wersjach), że szczepionka może cię pozbawić trwale zdrowia a nawet wykończyć. Jest więc czysta jak łza, a ty zaszczepiony nie wiadomo czym. O czym powiedzą ci kolejne wersje ulotek, których i tak nie przeczytasz.

Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.   

1 thought on “19.12. Ulotna lekkość szczepionek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

%d bloggers like this: