2.01. Bigos medialny

2 stycznia, dzień 1036.

Wpis nr 1025

zakażeń/zgonów

118/0

Zapraszam do wsparcia mego bloga

Wersja audio

Się pobalowało. W Szczecinie i fajnie było, i miasto fajne, i program – rozrywkowy. Nad morze polskie się też skoczyło, bo trzeba korzystać z każdej okazji, by się nad Bałtykiem znaleźć. Krystyna się zmorsowała ku uciesze międzyzdrojowej publiki i wyraźnym podziwie. Jednak labę zakłóciło wiele szumków, które wskazują w którą stronę idziemy.

Od wielu lat mamy medialną mieszaninę rzeczy pozornych, błahych, kompletnie przyczynkarskich podawanych na raz z rzeczami poważnymi, ważnymi, a co najmniej symptomatycznymi. I tak sobie na takiej labie posylwestrowej pooglądałem taki miksik. Najpierw na temat.

Dopadła nas niespodzianka z benzyną. Ale to niespodzianka raczej dla naiwniaków, bo przecież trzeba było być ślepym, by nie dostrzec, że ruchy cenowe bez VAT będą takie, że najpierw wzrośnie cena, potem przed wprowadzeniem VAT 23% od nowego roku szybko w końcówce grudnia spadnie, by zaraz dodać do siebie podwyższony VAT. W sumie wyszło po staremu, czyli po nowemu po podwyżkach. No bo jakby rząd miał trzymać te swoje 7-8 zeta za litr i dowalić 23% VAT na 2023 rok, to by się chyba mu wynik wyborczy posypał i to w styczniu. Politowanie powinno wzbudzać sarkanie opozycji na ten proceder, tak jak i tłumaczenie rządzących, że wszystko jest ok i to dla dobra konsumenta. Widać, że te podwyżki, patrząc na ruchy cen światowych, to nasz podatek na Ukrainę, bo tam wozimy wachę za darmo. Plemiona się wykłócają a jakoś nikt nie wspomina, że takie numery to byłyby niemożliwe w świecie pozbawionym państwowych monopolistów. Bo prywaciarz nie mógłby tak realizować, w dodatku w otoczeniu konkurencyjnym, opodatkowania swoich klientów, nawet gdyby mu taka ekstrawagancja przyszła do głowy.

Mamy jakąś aferę z tęczowymi opaskami. Najpierw jakaś mało znana piosenkareczka zrobiła sobie noszenie poprawnościowe na zapyziałej Polsce , bo podpisała kontrakt, że zaśpiewa (pewnie z playbacku) na Sylwestrze Marzeń, a potem ją uświadomiono, że w Polsce nie kocha się LGBT i zrezygnowała. Oczywiście wcześniej śpiewała i Putinowi, i Saudom i jej nie przeszkadzało, ale widocznie tamci płacili lepiej. Zrobiła się aferka i znowu nikt nie dopytał czy i jaką karę zapłaciła gwiazdeczka z ogródeczka za rezygnację z kontraktu. Przyjechali za to jacyś raperzy z Chodzieży, czyli kompletnie mnie przynajmniej nieznana kapela, która nie dość, że wzięła bańkę w zielonych, to jeszcze śpiewała (?) teksty podczytując z komórek. Widocznie szczęście w postaci zaproszenia za jakąś tam Melanię spotkało ich nagle i nieprzygotowanych. Za to wyskoczyli w tęczowych opaskach na rękawach i zrobili w jajo czarnosecinną TVP, co widzieli wszyscy na żywo. Tęczowi polscy – zachwyceni, że Kaczorom zagrano na nosie, Ziobryści się zróżnicowali od PiSu, że to sodomia i odejście od wartości, zaś sama władza zaczęła udawać, że… tak miało być i wszystko było zaplanowane. Chytre to – świat widzi, żeśmy tolerancyjni i może co skapnie (w życiu nie skapnie) z tego KPO, jak tu sodomici na żywo wyśpiewują. I znowu – nasz zaproszony i zapłacony zespół się z kulis wypruł na płatnika-pisiora, że ma być wolności i oni są za. Choć – znowu – jak Melania-co-nie-chciała-Polaka, ostatnio na otwarciu Mundialu w Katarze, podczas swoich występów nie było ani opasek w kolorze wymiocin jednorożca, ani buńczucznych deklaracji o tolerancji. Jednak chyba za mało płacimy. Mnie wystarczy spektakl, że niektórzy w łonie rządzących upatrują w tej wpadce celowe zbliżenie PiS-u do elektoratu lewicowego, co moim zdaniem nie ma żadnego sensu, bo lewak nie zagłosuje na PiS, zaś koalicja polityków PiSu i Lewicy, choć mentalnie prawdopodobna, nie jest możliwa emocjonalnie. Zresztą czy elektorat PiS-u bardziej nie lubi Millera czy Tuska to pytanie mocno akademickie.

Widać, że kampania wyborcza się zaczęła. Pierwsza z zaplanowanej listy wyskoczyła kwestia emerytur. PiS postanowił pogrillować tę sprawę, jak to Donald z Kosiniakami ludziom kazali pracować do śmierci, aż przyszedł PiS i wszystko powstrzymał. Tematy emeryckie – wszędzie, Tusk jako złodziej ludzkich emerytur wychodzi z każdego medialnego kąta na tle oświadczeń, że nowa władza w porównaniu z tym rympałem zamierza otworzyć dla siwego elektoratu kolejny redystrybucyjny kanał przed wyborami. Jak widać młodzież jest dla PiS-u uznana za straconą, choć – jak utrzymują – zamierzony numer z tęczowym Sylwestrem Marzeń to może być (desperacka, bo desperacka) próba puszczenia oka w kierunku młokosów z brzytwą wyborczą w ręku. 

No i skoro Chorwacja weszła do strefy euro to zaczęła się dyskusja, a właściwie rytualna nawalanka, na temat czy i kiedy Polska powinna przejść na europejską walutę. Po pierwsze – żegnaj Chorwacjo i twoja kuno. Było fajnie i nie wiem czy w przyszłym roku będzie mnie stać. A było fajnie. Ale trudno. Po drugie – widać, że jak PiS-owi powinie się noga to następnego dnia idziemy do strefy euro, co – przynajmniej dla mnie – jest zaszyciem się w worku z trupem. Polacy zarabiają w złotówkach i tak najmniej w Europie, a z tego co wiem, to we wszystkich krajach Nowej Europy, które zdecydowały się przejść na euro – zaczęło się od poważnej drożyzny. A tę mamy i tak, bez eurasów.   

No i zmarł Benedykt XVI. I znowu dziwnie. No, nie dziwnie, że lewacy to tylko o tym, że tradycjonalista i że ustąpił, ale co się spodziewać po ateuszach. Przecież oni tam się w subtelności Kościoła czy prawd wiary nie zagłębiają, w związku z tym interesuje ich tylko doczesny, czyli polityczny aspekt działalności chrześcijaństwa. No, taki dajmy na to Hołownia, to nawet się odezwał, że owszem szkoda, ale on, Hołownia, to z Benedyktem w sporze był, wiele mu tłumaczył – papieżowi znaczy się – i chyba on, papież znaczy się, nie do końca Hołownię zrozumiał, bo widać, że się nie posłuchał. Ale dziwna jest postawa Kościoła, zwłaszcza polskiego. Właściwie to nic, nikt nie walnął w dzwony, nie było mszy żałobnych. No bo to nie urzędujący papież, bo wtedy by się zobaczyło. Ale przecież wielu z katolików (i hierarchów) uważało akt abdykacji Benedykta za co najmniej dwuznaczny z punktu widzenia doktryny. A więc to był wciąż w jakimś sensie papież. Dlatego dziwić może milczenie obrządkowe po tej śmierci. Zwłaszcza w porównaniu z żałobą po śmierci świętego Jana Pawła II. Mamy Kościół w kryzysie i to widać, również po następcy śp. Benedykta.

I tak w tej kakofonii mieszają się rzeczy płytkie z głębokimi, ważne z pozornymi. I czuję, że zrównywanie w przekazie tych dwóch światów powoduje dysonans resztek poznawczych odbiorcy skołowanego. Media, szczególnie w dobie potwornego natłoku i szumu informacyjnego spełniają dla odbiorcy rolę elementu filtrującego treści. Ale myliłby się ten, kto by myślał, że kryterium wyboru medialnego jest istotność. Nie – tu się mówi jak do dzieci, miesza się porządki, nawet przekaz informacyjny stał się domeną infoteimentu, czyli przeplatania kontekstu informacyjnego rozrywką. Z bawiąc – uczyć, zostaje coraz częściej, by jednak bawić. Stąd kwestia polityki to żadne – w Polsce – debaty merytoryczne. To raczej emocjonalne zaopatrzenie plemion wojny polsko-polskiej w argumenty, a właściwie torty, którymi klauni polskiego cyrku politycznego nawalają się na arenie. A na widowni siedzą dwie grupy ultrasów, odgrodzone od siebie siatką ostracyzmu. I większość, która coraz częściej rozgląda się jak tu z tego cyrku się wymiksować, bo widowisko nudne a bilety coraz droższe.

Kurcze, i tak będzie przez cały rok, do wyborów, a po wyborach cyrk się przeniesie na widownię.  

Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.

7 thoughts on “2.01. Bigos medialny

  1. Kryterium uliczne ma spore szanse odbyć się nie tylko przed, ale i ZAMIAST wyborów.
    W lutym do suwerena dotrą pierwsze faktury za gaz, prąd i czynsze, wacha pojdzie w górę, impuls inflacyjny zdrenuje do reszty portfele, budżet je.nie z hukiem, a żadnego KPO nie będzie.
    Nawet szesnastka dla emerytów nie pomoże.
    Do ludu zacznie zaś docierać zwolna, że w tyj Mumii Eunuchów całowanej w d..ę przez POPiS to ani kasy, ani wolności…
    Musi p…..lnąć! Takie są odwieczne prawa natury w kraju nad Wisłą.

    1. Ależ oni wiedzą, że musi runąć, dlatego tworzą te podziały, żeby patrzeć z rozbawieniem jak to skłócony lud złapie się za łby między sobą zamiast skierować swój gniew na sprawcę tego bałaganu.

    2. Tylko zapominasz niestety, że władza jest odporna na prawa natury. Fizyki zresztą też. O mózgowiu przytłaczającej części „społeczeństwa” lepiej nie wspominać. Nawet gdyby część ludzi rzeczywiście się wkurzyła, to – jak to kiedyś przeczytałem na Nowym Ekranie – wyślą na nich ze dwie suki zomowców z pałami i gazem, no i protestujący będą pokornie lizać rany i cicho skomleć przed klawiaturą. Chyba widziałeś filmiki z Australii albo z Francji. Tam to były rzeczywiście protesty, nawet bitwy z tamtejszymi zomowcami. I co? Wywalczyli coś?

      1. A co tu rozumieć?
        Zerojedynkowo:
        A) stać na kiełbasę
        B) nie stać na kiełbasę.
        Przypomnę, że od tego właśnie zaczęły się w Polsce i Czerwiec i Grudzień, i Sierpień.
        Polityka doszła potem.

  2. Na TV – którąkolwiek już od dawna patrzeć się nie da. Niestety w niektórych domach kanały informacyjne są włączone niemal non stop. Zazwyczaj w domach emerytów, bo młodsi w robocie. Nie dziwi więc, że to najczęściej emeryci biorą się za łby. To tam są największe podziały i piana z ust, zaciekłość, zacietrzewienie. Nawet w obrazach współczesnej rewolucji francuskiej żółtych kamizelek widać było więcej emerytów. Takie czasy – chcesz wyhodować sobie janczarów, to nie porywaj wrogom dzieci, tylko nakręcaj własnych emerytów. Mają dużo czasu i niewiele do stracenia, bo dzieci już odchowane i rynek matrymonialny już zamknięty i rozwijać się zawodowo też nie mają ochoty. Zostaje złapać parasolkę i bić wroga.

  3. W sprawie Sylwestra – nie mogli w tej umowie napisać, że za jakiekolwiek wyskoki z manifestami politycznymi czy obyczajowymi 50% wynagrodzenia w dół? i byłoby po kłopocie.

  4. Pan redaktor odważny. Nazwać Mel C gwiazdeczka. TVP, PROSZĘ PANA, to tylko WIELKIE GWIAZDY zaprasza. Tzn. takie, które akurat chcą zaśpiewać, ale to zawsze WIELKIE, przez duże WIE. Chce Pan zadrzeć z prezesem TVP. Dobrze, ze to nie był Kurski, bo dopieor by się Panu dostało za „gwiazdeczkę”.
    A tak na powaznie. Akurat dla fanów muzyki pop Mel C jest znana. Ja się dziwie, że zaprosili ja dopiorę teraz. Wydała, całkiem udaną, płytę w 2020 roku „Melanie C”. Jest w 20 moich ulubionych płyt do tańczenia w tamtym roku. JAk już to powinni ją zaprosić wtedy. Bo i promocja płyty i występ na żywo na zakopiańskiej zimnicy. A teraz to już taka „5 woda po kądzieli”.
    A co do tej podpaski tęczowej, to przecież każdy ma prawo się ubierać jak chce. A najbardziej wzburzyli się akolici Pana Zero. Moi rodzice mówili mi, że najbardziej za stojące znaki (i je przewracają) wzburzeni są impotenci. Bo zazdroszczą, że znak stoi. I tu też. Najbardziej wzburzyli się zapewne kryptogeje. Mnie to zawsze przypomina film „Fanatyk” z Ryanem Gosslingiem z 2001. O żydzie pobożnym, który przebrawszy się w strój skinheada walczy żydostwem. Taka w kwintesencja naszych czasów w Polsce.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

%d bloggers like this: