20.09. Co ma klimat do kowida?

20 września, dzień 932.

Wpis nr 921

zakażeń/zgonów

7.677/16

Jeszcze na początku pandemii zacząłem tropić, dziwne wtedy, wątki łączące pandemię i zmiany klimatyczne. Moje rozważania były jeszcze wtedy wielce naiwne, ale i sama kwestia pandemii, jako narzędzia przyspieszającego procesy globalistyczne, była mocno niewidoczna. Nawet wtedy (kwiecień 2020) przeprowadziłem małą analizę wersji związków kowida z klimatem. Teraz, jak to w pandemii, wszystkie procesy przyspieszyły i widać już co nieco.

Wiele się mówi o tym, że pandemia to były tylko takie ćwiczenia przed wprowadzeniem całkowitego zamordyzmu polegającego na totalnej kontroli, karaniu bez żadnych sądów nie za przekraczanie prawa, ale za aktualnie niepożądane postępowanie. Aby przeprowadzić kolejny etap potrzeba by było kolejnego uzasadnienia. Tak jak w przypadku kowida podstawą zgody na obostrzenia był stymulowany strach przed śmiercią, to teraz, na wyższym etapie wymagałoby to jeszcze podbicia stawki.

Na razie mamy wojnę i to chyba stawka końcowa, lecz nie da się jej długo utrzymać. Wojna powszednieje, zwłaszcza jak nas nie dotyczy. A strach pandemiczny, możliwość przenoszenia się choroby jest strachem uniwersalnym, międzynarodowym i w sumie międzykulturowym. Ale ten też się powoli wypala i by przejść do następnego etapu potrzebujemy innego, jeszcze większego atraktora.

Wszyscy ostrzegają, że następnym grubym tematem ma być klimat. Ale tu mam duże wątpliwości. No bo ludzkość milion razy bardziej się bała choroby i śmierci niż ma obawiać się zmian klimatycznych. Choroba – wiadomo, chorujesz, możesz umrzeć. Wiesz co masz zrobić, nawet bez namawiania. Wystarczy tylko włączyć skalę paniki. A z klimatem – kłopot. Co prawda jest uniwersalny, o czym często zapominają klimatyczni ekstremiści biadoląc nad zanieczyszczeniem takiej Polski czy Europy, kiedy Chińczycy smrodzą coraz bardziej do tego samego klimatu. No, ale co z tym klimatem zrobić? Z chorobą wiadomo, ale jaki jest tu mój wpływ na kwaśne deszcze, ślad węglowy. To raczej procesy globalne, jak przemysł, rolnictwo, transport.

Stąd zapędy by się każdy, jak jogin, zabrał za siebie, to świat się zmieni. Czy miliard joginów zbawi Ziemię? Czy tysiąc hulajnóg (napędzanych by the way czarnym prądem) oczyści miasto? Nasza bezmięsna dieta uratuje klimat? Ograniczenie zakupów ocali od ocieplenia? No, tak to na razie mamy, ale te indywidualne podejścia, wpierane nam jako nowy styl życia to hipokryzja dla maluczkich, którzy mają czuć swój udział, pozytywny wpływ na globalne procesy.

Najgorsze jest to, że tego rodzaju narracji nie ubiera się już w piękne słowa i wartości. Przeszliśmy rubikon, i globaliści mówią nam prawdę wprost. Mamy już taki poziom skołowania ludzkości, że czas już przestać owijać w bawełnę. World Economic Forum właśnie ogłosiło, że doświadczenia z pandemii, lockdowny, śledzenie ludzi i wymuszanie największych obostrzeń będą zastosowane w walce ze zmianami klimatu. Nie dlatego, że to było takie genialne, ale, że łatwo poszło. Lud się zgodził i zgadza, bo potencjał wciąż jest, udowodniony na poziomie cywilizacyjnego eksperymentu. Dorobek pandemii nie może się zmarnować, trzeba popatrzeć co poszło, a co nie i próbować sprawdzone rzeczy zastosować w nowym paradygmacie.

Ma nim być klimat. Mamy już próby śledzenia za pomocą karty kredytowej wydatków pod względem śladu węglowego indywidualnego konsumenta (Szwecja), czy całych regionów (miasto Padwa). Z ewidentnym wyjściem na możliwość zablokowania środków śladowęglowemu przestępcy. Zablokowanie znowu ćwiczono na kanadyjskich truckersach. Jesteśmy w przededniu testowania „indywidualnych programów uprawnień do emisji dwutlenku węgla”. Jest to otwarcie bardzo ciekawego obszaru. Programy mają być indywidualne, a więc zróżnicowane. Czyli wcale nie każdemu po równo. A więc komu więcej? Czy będzie można je kupować od kogoś (kogo?), tak jak to wprowadzono w Europie wobec przemysłu w systemie ETS? A może za dobre zachowanie dostaniesz punkty, które zamienisz na więcej takich uprawnień? Takie plany się właśnie gotują.

Argumentacja jest przerażająco szczera i powtarzalna. Skoro ludzie w kowidzie dali sobie wciskać takie obostrzenia, to czemu ma teraz nie wyjść. Przecież w pandemii poddawali się przymusowi sprzedawanemu jako społeczna odpowiedzialność. Mało, że przeżyjesz, to jeszcze nie zakazisz innego. Taka sama gadka będzie z klimatem – będziesz żył w czystym środowisku, ale i twoja sąsiadka też. Wszystko w twoich rękach. To, że to tak naprawdę będzie kolejna wersja przymusowej dobrowolności to już tylko psychologiczny trick. Lepiej sobie wmówić, że to robisz ze szlachetnej dobrawoli, niż dlatego, że się boisz sankcji.

Ten szlachetny cel wymusza pośrednio rzecz, o która tak naprawdę chodzi. O indywidualną totalną kontrolę praktycznie każdego zachowania, sankcjonowaną systemem nagród i kar w postaci punktów społecznych, być może wycenionych w prawach do indywidualnej emisji, lub jej odebraniu w przypadku zachowań niepożądanych. Będziemy w tym systemie mieli uzasadnienie do takiej wszechobecnej kontroli, bo walczymy o klimat a on jest naszym wspólnym dobrem, jak kiedyś było (?) zdrowie publiczne.

Ciekaw jestem czy jednak ten temat klimatyczny będzie aż tak przemawiający do wyobraźni publiczności jak kowid. W końcu to nie to samo – życie-zdrowie a klimat. Mimo całych zaklęć totalnej propagandy. Na razie mamy tylko pojedyncze przypadki depresji klimatycznej, kiedy parę osób się tak mocno wkręciło w klimatyczną histerią, że leżą zdołowane wizją przyszłości świata i nie chce im się wstać. To jednak nie to samo co miliony (miliardy?) zestresowanych kowidian, którzy dali ze sobą zrobić wszystko, bo poczuli się odpowiedzialni za zakażenie staruszki w sklepie.

Coś mi się wydaje, że jednak ten klimat to słabszy pretekst. A to wcale nie oznacza, że globaliści się cofną, albo chociażby zatrzymają. Im mniejszy będzie podkład społecznej akceptacji tym bardziej trzeba się będzie zwrócić nie do sztuczek, ale do nagiej siły. I jeżeli ttej ostentacji ludzkość nie zauważy, zbagatelizuje, to znaczy, że można z nami już wszystko i można już zamykać budę znanej nam cywilizacji.

Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”       

17 thoughts on “20.09. Co ma klimat do kowida?

  1. Znanej nam niegdyś cywilizacji już dawno nie ma. Zmarła wraz z zarżnięciem znanej nam dawniej edukacji.
    Dlatego owszem, globaliści docisną. I to ostro. Za jakieś 20 lat. Kiedy odejdziemy my, którzyśmy jeszcze czytali, samodzielnie myśleli, byli w stanie zorganizować i stawiać masowy opór opresywnym nierządom.

    1. „Kiedy odejdziemy my, którzyśmy jeszcze czytali, samodzielnie myśleli, byli w stanie zorganizować i stawiać opór opresywnym nierzadom”. Ty o sobie i Szcześniaku to piszesz bostoński? Niezłe jaja, dobre samopoczucie musisz mieć. Pewnie w pokoju obok ciebie nocuje Kościuszko albo Piłsudski. Pewnie czytasz, ale mało rozumiesz i wiedzy nie przyswajasz, jak samodzielnie myślisz to widać po tym co piszesz. A najlepszy już jest ten opór który organizujesz i stawiasz. Przepukliny można dostać ze śmiechu jak się to czyta.

  2. Jak ktoś ma Netflix polecam nowy film D. Attenborough: „Świat na granicy: Nasza planeta oczami naukowców”. Co ciekawe naukowcy sie tam nie wypowiadają ,ale głownie ekolodzy. Dużo tam gdybania, teoretyzowania. Używanie słów: „może”, „prawdopodobnie”, „nie wiemy do końca” są na porządku dziennym. JAk jestem zadbanie o środowisko nie zanieczyszczaniem powietrza, wody i gleby, bo z tego zyjemy i funkcjonujemy, to poruszono tam wiele innych elementów. Włącznie z przypisaniem szaleństwa covidowego właśnie zmianom klimatu. Odważna teza, znając dziś wiele powodów śmierci ludzi w ostatnich 2 latach. Byłem zaskoczony tezami stawianymi przez producentów filmu. Z wieloma się zgadzam (jak zabijanie bez umiaru zwierząt dzikich w parkach i lasach, wycinka drzew w Amazonii) Ale wiele tez jest dziwnych, nie mających pokrycia w tym co ludzie widza. Co gorsze poprzez teoretyzowanie dopuszcza się sporej manipulacji, jak przy COVID19. Sporo tam było manipulacji obrazem, pokazywania rzeczy, które działy się wcześniej. Ale najbardziej dziwi mnie jedno. Skoro wiemy, że coś dzieje się złego, ale nie możemy już tego zawrócić bo zaszliśmy za daleko, to należy raczej szukać kogoś, kto wymyśli jakiś sposób na to by żyć już w tym co mamy. Tutaj tych przykładów nie było. To było tak jakbym komuś dom sie palił, a on stał przed nim i wołał: „Dom się pali”. Ktoś z boku woła: „No zróbmy coś z tym”, a właściciel: „no nie wiem. No pali się, ale ja tylko mieszkam w domu. Nie zajmuje się co z tym zrobić by ogień zniknał.” No i dom spłonął.

  3. 21 września. Od kilku dni temperatura w dzień 14 st, a w nocy 6. Na Kasprowym 20 cm śniegu i poniżej zera. Na nizinach trzeba się dogrzewać.
    Ani chybi efekt cieplarniany🤣.

    1. Wypróbowana i wielokrotnie opisywana przez dra Robsona (CDN) taktyka – spadek temperatury – anomalia pogodowa (ani słowem o uwarunkowaniach wynikających z aktywności słonecznej) – wzrost temperatury – zmiana klimatyczna (choć nie ma możliwości udowodnienia, że związana z tym energia pochodzi z absorpcji widma podczerwonego przez CO2 – absorpcji, której intensywność wraz z efektem sprzężenia można zmierzyć wyłącznie w zamkniętej przestrzeni, w zakresie ciśniej znacznie różniącym się od atmosferycznego i to na bazie tych pomiarów buduje się wszelkie modele)

  4. – prof.Z.Jaworowski (2008):”Najnowsze prognozy oparte na przewidywanej aktywności Słońca, które właśnie kończy okres wysokiej aktywności, wskazują na czekającą nas kolejną mini epokę lodowcową, w którą, jak przewidują astronomowie, powinnyśmy wchodzić około roku 2020.”
    antydotum.pl /Anty/wbpanty/Rozmaitosci/Nauka/J/jaworowski.php
    – fundacja Climate Intelligence (CLINTEL): „Nie ma zagrożenia klimatycznego”
    clintel.org /wp-content/uploads/2022/06/WCD-version-06272215121.pdf
    Ale oczywiście minister klimatu (coś jak minister kosmosu) musiał się pojawić i będzie do stołka przyklejony kasą globalistów, a we wszystkich mendiach jaki ten CO2 straszny i lepiej nie oddychać – jak zwykle goowno prawda i trzeba to prostować, zwłaszcza w edukacji.

    1. WEF wprowadza system monitorowania emisji dwutlenku węgla w celu śledzenia emisji osobistych
      gloria.tv /post/21WqCZv7iKp44mCLyfuTNvxZj

  5. Prawdziwa wojna z ludzkością trwa pod przykrywką, pandemio ściemy, pseudo szczepionek, ocipienia klimatu, „śladu ” węglowego CO2, itp.

    Ktoś powiedział jakiś czas temu: „Dajcie nam nowe teorie spiskowe, bo wszystkie poprzednie się już zrealizowały”. Tak się złożyło, że w ostatnich kilku latach mamy „szczęście” doświadczać tego coraz mocniej. Niestety, kolejne „teorie spiskowe” okazują się spiskową praktyką. Jedyna różnica, to zakres i szybkość realizowania się tych zapowiedzi na naszych oczach.

    Dlaczego to największe łgarstwo Premiera Morawieckiego i jego akolitów mogło zostać przyjęte za prawdę? Przede wszystkim dlatego, że przeciętny człowiek nie ma pojęcia, że Europejska Agencja Leków (EMA) NICZEGO NIE BADA! Z wyjątkiem dokumentów, które, co też już wiemy, mogą zawierać I ZAWIERAJĄ, kłamstwa. Pokazały to dziesiątki tysięcy stron opisów badań Pfizera nad preparatem Comirnaty, ujawnionych przez FDA na podstawie wyroku sądu federalnego w USA.

    https://naodlew.pl/2022/09/10/koniec-teorii-spiskowych/

  6. Kolejny ciekawy tekst 2/3

    Jeśli w ciągu niespełna 18 miesięcy mamy 200.000 nadmiarowych zgonów, a ktoś nadal stręczy nam preparaty, które zabiły w Polsce (oficjalnie) ponad 20 tysięcy ludzi, to czyż nie mamy do czynienia z morderstwem na masową skalę? Napisałem wyżej o eksperymencie medycznym używając cudzysłowu. On nie jest przypadkowy, ponieważ dziś, kiedy znamy, wprawdzie niewielką część, ale przerażającą w wymowie treść publikacji danych firmy Pfizer dotyczącą preparatu Comirnaty, o żadnym „eksperymencie” już mówić nie można. To JEST LUDOBÓJSTWO w czystej postaci!

    https://naodlew.pl/2022/09/03/umiera-o-691-procent-wiecej-dzieci/

  7. WHO chce przejąć kontrolę

    Jeżeli się ze mną nie zgadzasz, zapytam ile Twoim zdaniem ludzi musi jeszcze umrzeć, aby można było mówić o ludobójstwie? Wszak odebrano szansę leczenia tysiącom pacjentów (nadmiarowe zgony przekroczyły już 200 tys.). Zwracam uwagę, że niektóre poważne zachorowania, wystąpią dwa, trzy, a nawet pięć lat po przyjęciu tych zastrzyków. Część zakończy się śmiercią. Tak się działo nawet w przypadku leków, czy szczepionek „tradycyjnych”, a więc bez wykorzystania technologii mRNA.

    O Światowej Organizacji Zdrowia pisałem szerzej już ponad rok temu, a ostatnio w tekstach „WHO w mętnej wodzie” i „Teoria spiskowa do korekty”, więc nie ma potrzeby, żeby powtarzać informacje, które w części powinny się raczej pojawić w kronice kryminalnej. I oto ten szkodliwy pomiot ONZ, zarządzany przez pacynkę globalistów, próbuje nam właśnie „zorganizować” życie. Nie pomyliłem się. Nie chodzi o żadną „organizację zdrowia”. Wręcz przeciwnie! Wyłącznie o stręczenie kolejnych zbędnych „szczepionek” na choroby, z którymi każdy przeciętny organizm poradzi sobie bez trudu. Dlatego ta groźna, nieźle zorganizowana grupa przestępcza, dba od wielu lat o to, żeby przypadkiem ludzie nie okazali się zbyt zdrowi. To zniweczyłoby, a w każdym razie poważnie utrudniło realizację planów fundatorów pokroju Williama Gatesa, czy innych zaprzyjaźnionych psychopatów.

    https://naodlew.pl/2022/09/16/zaszczepione-dzieci-umieraja-137-razy-czesciej/

  8. Szanowany pan Autor zapomniał o jeszcze jednym sposobie redukcji światowego pogłowia niewolników. Mała wojenka grzybowa jest znacznie szybsza, tańsza i bardziej skuteczna niż jakieś tam szczepionki czy ślady węglowe. A nie jest to wcale nieprawdopodobne. W końcu, jak już wspominał Stanisław Michalkiewicz w jednym z felietonów, Władek nie bez powodu spotkał się tuż przed wojną z Jasiem Bidetem.

      1. „Mała wojenka grzybowa jest znacznie szybsza, tańsza i bardziej skuteczna” – jest też bardziej brudna dla planety, co nie bardzo jest globalistom na rękę. Ma być redukcja, a kto zostanie ten niewolnikiem będzie, bo ktoś musi na nich pracować i walczyć.

  9. Taka ciekawostka w mapach google. Jak pokazuje alternatywną trasę to pojawia się komunikat o większym/mniejszym zużyciu paliwa. Gotowanie żaby na całego.

  10. Powoli zaczyna docierać? Żyjemy w czasach ostatecznych! Ja tam się nie lękam bo nie chcę żyć w świecie, który na Szwabisko szykuje. Ktoś jeszcze pamięta oskarowane straszydło „An Inconvenient Truth” Al’a Gore’a? Od tego się zaczęło. Według tego filmu i całej teorii klimatu, Atlantyk powinniśmy mieć pod Włocławkiem od kilku lat.. Ale publice się to spodobało i to kupiła.
    Ja bym zwrócił uwagę na coś innego, wczoraj w internetach rozpisywali się nad nową ustawą sejmową dot. STANU ZAGROŻENIA/KLĘSK ŻYWIOŁOWYCH.
    Klęskę żywiołową przy pomocy geoinzynierii wywołać jest łatwo a w ustawie takie kwiatki jak: możliwość wysiedleń, zabór mienia, obowiązek szczepień, i ciekawostka- przymuszenie do stosowania odpowiednich nawozów sztucznych,
    ( glifosat?), odstrzał zwierząt, nawet tych domowych, Krótko mówiąc- w okresie ogłaszanej klęski obywatel NIE MA PRAWA DO NICZEGO, nawet do tego co ma nienaruszalne- duszy! Czasem słucham tego co mówi Putin- ogłosił mobilizację i twierdzi ( tu się z nim zgadzam) że USA i NATO prą ku wojnie totalnej w naszej części Europy. Amerykańcom to dyna ilu z nas zginie- byle dostać się do rosyjskich złóż nadnaturalnych… Historia! Historia mili państwo. Wszystko już było – zmieniły się tylko narzędzia, bo człowiek nie zmienia się w ogóle. Ja odliczam ostatnie lata, i tak planuję wydatki, z podziałem…do marca 2023… i potem do 2029. Czuj duch.

    1. Ciekawe czy dostaje się bana „na face” gdy linkuje się Dziennik Zarazy?
      Ja trafiłem parę dni temu na jutóbach na Przygody Przedsiębiorców i niejakiego Trader 21- toż to złoto, co tam opowiadają i dziwne, że ich jeszcze nie wywalili.
      Naodlew idę czytać i sprawdzać co to za szatańskie wersety tam wypisują…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

%d bloggers like this: