26.12. Wieści ze świata. Kowidki obyczajowe, czyli tzw. obyczajki.

26 grudnia, dzień 664.

Wpis nr 653

zakażeń/zgonów

4.049.838/94.327

Dziś znowu relaks i wieści obyczajowe ze świata. Ale świata trąconego kowidem, bo wedle mej tezy, świat przez pandemię przyspieszył w swym odjeździe i parę rzeczy dotąd ukrytych wyszło na światło dzienne. Dla jednych jako patologia, dla drugich jako długo oczekiwany znak pożądanych zmian. Zawsze próbowałem sobie to zebrać w jakieś działki, czy to tematyczne, czy geograficzne, dziś jak leci, bo można już jeść mięso, a więc taki gulasz. Ewentualnie bigos.

Włochy. Klika rzeczy. Po pierwsze film z Mediolanu, gdzie stoi kolejka ludzi żebrzących o resztki na tamtejszym warzywnym targu. Coś się jednak stało. Główni stacze, to ofiary wstrzymanych wypłat z powodu niezaszczepienia. Kiedy tak u nas? Prezes Kaczyński powiedział ostatnio złote słowo: „Próbujemy podążać drogą liczenia się z realiami. Naprawdę nie kierujemy się żadnym oportunizmem politycznym. Kierujemy się przede wszystkim kwestią egzekwowalności ewentualnych ograniczeń. Nie ma sensu wprowadzać restrykcji, skoro nie da się sprawić, by były stosowane”. Ale zaraz zaczął coś przebąkiwać, że Omikron zmieni sytuację i postawi pod ścianą służbę zdrowia. I w końcu wylądował na konieczności wprowadzenia obowiązku szczepień. I że będą je egzekwować. Czyli jak mówiłem – epidemia sobie, a szczepienia sobie. Teraz już nie chodzi o wirusa, tylko o to, by wszystkich zaszczepić, a właściwie wszczepić w ciągłą akcję ponawianego szczepienia.

Skorośmy już przy Włochach. W internetach dołujący filmik, jak policja zabrania wejścia do autobusu 90-letniej kobiecie tylko dlatego, że miała telefon starej generacji i nie mogła okazać wydrukowanego zaświadczenia o zaszczepieniu. No właśnie – gdzie jest konstytucyjny obowiązek posiadania smartfona, by okazać QR kod? Mój kumpel na lotnisku w Turcji, gdy został poproszony o wykazanie się paszportem na komórce pokazał strażnikowi starą Nokię, jeszcze sprzed Matrixa. Gościu się roześmiał i kazał przejść do wyjścia. Sprawdziłem w internetach – stare Nokie rzeczywiście podrożały, czyli popyt jest.

Włochy są do przodu z pewnym eksperymentem, który ma być u nas wprowadzony od marca 2022. Chodzi o obowiązek zaszczepienia wobec personelu medycznego. Skoro są do przodu, to można zobaczyć jak im poszło i zastanowić się nad sensownością swoich posunięć. Włosi się nasrożyli, wywalili medycznych nieszczepów i teraz przyjmują do pracy tych, którzy musieli ją opuścić ze względu na niemanie paszportów. Lekarze wracają, ale po czasie obowiązkowego bezrobocia – już lepiej zorganizowani.  I co, będziemy powtarzać ten eksperyment, czy wyciągniemy wnioski z tego, jak on zadziałał gdzie indziej, gdzie obłożenie medykami oddziałów w wielu przypadkach jest lepsze niż nasze?

73.000 niezaszczepionych medyków odeszło z zawodu w Wielkie Brytanii z powodu tego, że niezaszczepionym nie wolno tam praktykować zawodu. Już 100.000 pielęgniarek decyduje się odejść z zawodu. Ciekawe czy czeka ich los Włochów, którzy się zasrożyli, a potem podkulili ogon?

W San Francisco już poszli na całość. Właściciele samochodów pozostawiają je otwarte, tak samo z bagażnikami, które otwierają wychodząc z samochodu. Chodzi o to, by włamywacze nie rozwalali drzwi czy bagażnika, jak będą chcieli coś wyciągnąć z samochodu. A będą chcieli coraz bardziej, po rozpędzeniu policji z powodów systemowego rasizmu takowej (pamiętacie główne postulaty BLM i sekundującym jej celebrytów?) przestępczość wzrosła, chęć do zatrzymywania kolorowych przestępców spadła, a jak już kogoś złapią i postawią przed oblicze sądu, to ten ma już swoje dylematy związane z winą przodków, którzy ściągnęli przodków dzisiejszych obwinionych i takowych zwalniają. A więc skoro wiadomo, że bezkarnie kradną, to chociaż zrobimy tak, żeby zmniejszyć, jak widać nieuniknione, straty właścicieli samochodów. Ja pamiętam jak jeszcze we wczesnych latach 90-tych mieszkałem w Nowym Jorku i widziałem za szybą samochodów karteczki z napisami „no radio in car”, co miało właśnie zapobiec takim wtargnięciom. Ale raz spotkałem zdemolowany samochód z taką właśnie karteczką i dodaną nową, przez gości wizytujących: „sprawdzaliśmy czy to prawda”.

„Dziadek do orzechów” Czajkowskiego nie będzie już wystawiany w Berlinie. Nie, nie dlatego, że Niemcy mieliby się mścić za swój przecież Nord Stream II. Wręcz przeciwnie. Okazało się, że tańce chińskie i arabskie na Balu u Cukrowej Wróżki mają charakter rasistowski. A więc klops. Ano patrzcie, Czajkowski niby nasz, bo gejowski, i to w TAMTYCH czasach, ale rasizmu się nie ustrzegł.

Niemieccy przedsiębiorcy są (byli?) podobno za wejściem reguły 2G (szerzej o tym pisałem tutaj). No i się doczekali. W Berlinie puste sklepy i to tuż przed samymi świętami. Tak to jest, jak się wprowadza do biznesu sanitaryzm na własne życzenie. Choć w Niemczech zaszczepionych jest z 74% luda to sprawa wygląda krucho. No, bo zaszczepienie to jedno, zaś spełnianie (aktualnych) warunków unikania obostrzeń to co innego. Nie wiem jak w knajpach, trzeba się dopytać.

Skoro pożegnaliśmy panią kanclerz Merkel i spłynęły już wszystkie ochy i podziękowania, warto zwrócić się do głębszych podsumowań jej kariery, bo tam widać pewne zastanawiające priorytety. Aleksandra Rybińska pisze: Christoph Heusgen to były doradca Merkel, co w wywiadzie ze „Spieglem” przyznał, że razem z panią kanclerz zadbali o to, by Ukraina nie miała perspektyw euroatlantyckich. „Merkel zawsze pamiętała o tym, co byłoby akceptowalne dla Rosji”.

Francuska dziennikarka zeznała ostatnio coś w rodzaju odłożonego #metoo: „Miesiąc temu dziennikarka Isabelle Morini-Bosc ujawniła w TV, że kilka lat temu została zgwałcona podczas porannego biegania. Dziś przechwala się, że nie ujawniła wtedy, że był to Arab i nie zgłosiła skargi, żeby swojemu gwałcicielowi „nie zaszkodzić. Właściwie to może być coś ciekawego. To, że zgwałcili, to ćwierć biedy, ale czemu właśnie teraz, po tylu latach to wychodzi? Co, bała się? Kogo? Przypomniało się, dopiero teraz? Co, gwałt? A przecież wszystkie postępowe to właśnie mówią, żeby zaraz zgłaszać takie przypadki, i że tylko ciemnota nie zgłasza. A tu „wykształceni, z dużych ośrodków” i nic? To jak to jest, jak biały zgwałci, to zaraz darcie i zgłaszanie, a jak Arab to współczucie i chronienie? Prorokuję nową akcję „#hetoo”.

Władze Japonii zakazują jakiejkolwiek dyskryminacji wobec osób niezaszczepionych ze strony pracodawców i instytucji publicznych. My idziemy pod prąd. Aby zobaczyć kto ma rację wystarczy porównać wykresy zakażeń i zgonów, w tym ponadnadmiarowych. Albo nie. Po co kopać leżącego?

W Oregon zmarła pani burmistrz. Nie powinno być z tego powodu żadnych sensacji, choć żal wielki jak za każdą duszą, która mogła jeszcze narobić w życiu doczesnym wiele dobrego. Dla niektórych wszetecznych spóźnialskich w procesie postępowości znaczącym może być to, że pani burmistrz (deklarowana jako kobieta) zmarła na raka prostaty. Znowu medycyna konserwatywna staje w poprzek zdobyczom medycyn progresywnej, rzecz jasna – naukowej.

A w międzyczasie Twitter zakazuje publikowania oczywistości, że osoby zaszczepione mogą roznosić koronawirusa. No, wiadomo – jak naukowe „argumenty” nie pomagają, to się trzeba wesprzeć przymusem banowania. Przechodzimy kolejny etap, po którym twierdzenia o oczywistościach, nawet przekazywanych w mainstreamie, mogą podlegać prewencyjnej cenzurze.  A więc wiadomo, że będziemy żyli w dwóch bańkach, tej rzeczywistej i tej wyimaginowanej. Z tym, że ta pierwsza będzie udziałem mniejszości, zaś większość pójdzie w kierunku rzeczywistości,  jako tzw. sumie prawd tymczasowych.

Okazało się, że jestem foliarzem i stronnikiem spiskowej wersji zdarzeń. Tak przynajmniej klasyfikują mnie moi protagoniści. To wspaniały sposób, by deprecjonować każdą przyczynowo-skutkową wersję zdarzeń i wkładać ją w ramiona niedorzeczności. Jak minie parę lat i się okaże, że szury miały rację, to nikt nie spamięta o co wtedy chodziło. Dlatego warto wracać do tych sytuacji, by sobie skonfrontować parę faktów z własnymi wyobrażeniami. I jak się okaże, że jednym z głównych udziałowców magnata szczepionkowego, Pfizera,  jest światowa agencja informacyjna Reuters, to człowiek zaczyna (jak chce, rzecz jasna) orientować się, że żyje w całkiem poukładanym świecie, tyle że bez własnego w nim udziału. W czasie pandemii niezależny Reutres opublikował 22.000 razy informacje na temat swego wspólnika. Rzecz jasna obiektywne, jak to o swoim wspólniku w interesach.

W zoo w Antwerpii stwierdzono kowida u dwóch hipopotamów. Ciekawe jak? Pobrali im próbkę z nosogardzieli? Czym? Kijem? Media nie mówią nic na temat wariantu, o który chodzi. Jakby to był Omikron, to znaczy, że biedaczki drapie w gardle, tylko nie mają jak o tym powiedzieć. Swoją drogą, jak takie coś się wykryje u np. fretek w hodowli, to cała ferma idzie do gazu. Należy rozumieć, że w zoo są inne zasady i ocalą one zakażone zwierzaki?

Do obiegu weszły nowe typy trumien. Te wynalazki robią codziennie pod ziemią jedno zdjęcie twarzy zakopanego klienta i przesyłają je na jego konto instagramowe. Człowiek więc żyje jeszcze 20 lat po śmierci (tyle działają baterie) i prowadzi swój profil. W ten sposób spełnia się marzenie ludzkości o przedłużeniu sobie życia. Co prawda po śmierci i co prawda w mediach społecznościowych, ale zawsze można jeszcze zarobić parę lajków. Jak je zbierasz to znaczy, że wciąż żyjesz?

Budujące wieści, choć takie jednak wewnętrznie zapętlone. Facet napadł na bank i swoją gotówkową zdobycz… wpłacił do tamtejszego wpłatomatu. Nie wiadomo dlaczego więc został aresztowany, skoro pieniądze wróciły do systemu. Może dlatego, że nielegalnie zmieniły właściciela? Ale z punktu widzenia banku wszystko jest chyba ok? To czemu zaraz areszt i zdjęcie en face? Choć z fotografii widać, że to chyba jednak desperat. Oszczędzania?

W amsterdamskim H&M otwarto eksperymentalny sklep. No właśnie – czy sklep? Można tam wypożyczać ubrania. To nowy koncept, odpowiadający nowym czasom. Podobno brak własności ma nas uwolnić od trosk i bezmajętne społeczeństwo osiągnie stan szczęśliwości. To prawda. Jak nam wszystko zabiorą, to nie tylko w teorii, ale i w praktyce osiągniemy wreszcie od dawna pożądany stan równości. Już od dawna rosyjscy dysydenci mówili, że w kwestii dotarcia do ideału równości tamtejszy system łagrów doszedł do ideału. Tylko ten zawsze miał jedną skazę – jeśli więźniowie są równi sobie, bo są pozbawieni wszystkiego, to kim są ich strażnicy?

Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.

3 thoughts on “26.12. Wieści ze świata. Kowidki obyczajowe, czyli tzw. obyczajki.

  1. O tym co robią we Włoszech z systemem zdrowia, to już wcześniej były informacje z USA, gdzie w Nowym Jorku i Chicago postanowiono zwolnić ludzi niezaszczepionych i system został sparaliżowany. Mawiają byś się uczył na błędach innych by nie popełniać własnych. Ale widać, że rondo covidowe nie pozwala na zobaczenie co się dzieje z przodu. To smutne i jednocześnie straszne, jak władza może traktować demokratycznym kraju własnych obywateli. A potem takie Chiny czy Rosja może powiedzieć: „Widzicie, by jestesmy niedobrzy, ale to u Was biją murzynów”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

%d bloggers like this: