29.03. Niedzielne obserwacje

Dzień 26.

zakażonych/zgonów 1984/25

Dziś o dzieciach. Gdy piszę ten dziennik słyszę zza drzwi jak kilkuletni dzieciak sąsiada biega po klatce schodowej. Mamy klatkę ze „studnią” w środku i brzdąc nawala już kolejne kółko. Słyszę tupot drobnych stópek. Jak radzą sobie z rozładowaniem takiej energii inni rodzice? A jak radzą sobie z rodzicami dzieci? Też będzie wysyp terapii, tyle, że rodzinnych?

Dzwoniła G. Okazuje się, że jej wnuczka w domu córki znalazła sobie przyjaciela – nazywa się Zuzu. Po indagacjach okazało się, że jest… molem. Dziewczynka, lat 5, zaprzyjaźniła się z mieszkańcem zalodówkowej szczeliny. Doszło nawet do jakiejś sprzeczki, czego efektem było, że Zuzu dostał niepojęty szlaban na interenet. To mówicie, że jeszcze dwa-trzy miesiące takiej kwarantanny?

Dziś w łazience w lustrze zauważyłem kreskę na moim bicepsie. Wciąż jeszcze żywa pamiątka z częściowego opalenia się. W czerwcu 2019 przysnąłem w T-shircie na promie ze Splitu na Korczulę i trochę się przypaliłem. Wakacje… Ta… o tej porze już byśmy z mapką i folderem biura podróży planowali swoje eskapady. Czy wakacje w ogóle będą? Czy będziemy mieli na nie kasę? Ile biur padnie? Czarterów? Ile ulubionych miejsc nie podniesie się nie tyle po wirusie co po zbiednieniu ich klientów? Co z krajami, które żyły z turystyki? Jak się popatrzy na ulubione destynacje świata to globus pokazuje: „Italy”. A co z Grecją, Egiptem czy wspomnianą Chorwacją? Co z naszym polskim morzem?

Widzę w sieci rozsyłane posty by po pandemii wspierać zakupami polskie produkty i usługi. Ale czy one dotrwają do tego momentu? Czy my dotrwamy w swej narodowej solidarności, bo przecież wcale nie musi być tak, że po wirusie polskie towary będą tańsze od zagranicznych. Wprost przeciwnie.

Okazuje się, że we Włoszech, gdzie zakazy są powoli a la China, bliscy spoza domu czy kochankowie rozdzieleni kwarantanną umawiają się przez telefon by spotkać się… w kolejce do sklepu i choć popatrzeć na siebie z dystansu 2 metrów. To takie… filmowe. Pewnie po pandemii będzie wysyp filmów o tym światowym zakręcie. I wyobrażam sobie taką scenę – młodzi kochankowie zamknięci w swoich rodzinnych domach spotykają się ukradkiem w kolejkach. Krew i hormony buzują i tak stoją 2 metry od siebie, modląc się, by kolejka się nie posuwała. Niezła scena…

Dziś odwiedził mnie kolega lekarz (spokojnie, tuż po negatywnym teście). Długa rozmowa o moim artykule, że może przesadziliśmy z kwarantanną. Chyba jednak go nie opublikuję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: