29.12. Prawda czasu i prawda ekranu

29

29 grudnia, dzień 667.

Wpis nr 656

zakażeń/zgonów

4.080.282/95.707

No, to przyszła pora na podsumowanie dotychczasowej akcji szczepiennej na wyjściu na przedpola omikronowe. Tenże Omikron ma pobudzić stygnący zapał do szczepień, jak pisałem – zjawił się ten wariant kiedy trzeba, by dać (sobie? Big Farmie?) szansę. Ale mamy już badania co Polacy myślą o zaszczepieniu i w jakim ich wymiarze oraz badania dotyczące tego – co w związku z tym czynią w swojej sprawie. Najpierw omówimy dwa wykresy jeden po drugim, potem krzyżowo, bo wyniki są ciekawe. Pierwszy wykres wyłowił nie pierwszy raz Dariusz Zdebel, a ukazał się on w Rzeczpospolitej. Zobaczmy co my tu mamy:

No rzecz jasna mainstremowa i koronaentuzjastyczna Rzepa tłumaczy to, że 1/3 Polaków chce obowiązkowych szczepień dla wszystkich, ale to propagandowe wygibasy. Ja tam widzę, że prawie połowa chce by szczepionki pozostały dobrowolne dla wszystkich. 16% chce by zaszczepili się mundurowi, lekarze i nauczyciele, dziwi (?) mały procent niezdecydowanych w sprawie, co oznacza, że naród jest zero-jedynkowo podzielony wedle dwóch rozwiązań i wahających jest coraz mniej, co nie znaczy, że nie zmienia się obozów. (O tym przy analizie drugiego wykresu). 47% przeciwników obowiązku szczepień to prawie tyle samo, co obecnie niezaszczepionych, co wydaje się logiczne. Ale należy przyjąć, że jest tam parę procent wolnościowców, w tym znaczeniu, że sami się zaszczepili, ale wcale nie wymagają tego od innych.

Do tego ciekawa sprawa z 19%, które chciałyby mieć szczepienia celowane w grupy mundurowych, medyków czy nauczycieli. To znaczy, że w tej grupie 19% mogą się ukrywać i niezaszczepieni, i zaszczepieni, ale tacy, co tego nie wymagają od innych grup niż wskazane. Ciekawe by było spytać co sami zainteresowani (mundurowi, medycy, nauczyciele) myślą o takim obowiązku wobec siebie. Z Perth w Australii dochodzą nieciekawe dla rządu (-ów?) obrazki rzucanych mundurów i ubrań roboczych przez reprezentantów wszelkich profesji, które odstępują od zawodu z powodu obowiązku ich szczepień. We Francji (co prawda w terytoriach zależnych) – to samo: rząd wywalił z zawodu parę tysięcy niezaszczepionych medyków, bo ci nie poddali się szantażowi, potem ze strachu przed zapaścią zdrowia publicznego zawiesił ten wymóg na miesiąc, co wystarczyło, by tak zorganizować się środowisku, że po miesiącu wymóg szczepień… wycofano.

Do tego nie ma tu zaznaczonej, bo to niemożliwe, kwestii kto co uważa za zaszczepienie, to znaczy – którą dawkę ankietowany uważał za fakt zaszczepienia: pierwszą, drugą czy trzecią? A to nie jest bez znaczenia, o czym świadczy kolejny wykres.

Tu widzimy jak „stygł zapał” do szczepień w rytmie kolejnych dawek. Autor po marketingowemu określa ten spadkowy trend „milczącą recenzją użytkowników produktu”, czyli wystawianą oceną poprzez spadek sprzedaży/używania. Widać ciekawy trend: praktycznie tyle samo wzięło pierwszą dawkę co i drugą, to oznacza, że niewielu się wycofało po pierwszej i kontynuowało. Druga dawka i jej szybki wzrost jest skorelowana bezpośrednio z okresem wakacyjnym, kiedy szczepiono się na potęgę w celach wyjazdowych. Ad „akcji wakacyjnej” system wręcz zamarł, bo krzywa się praktycznie wypłaszczyła i praktycznie niewielu do niego wchodzi, co widać po minimalnym przyroście „pierwszaków”.

Ale dopiero po drugiej przyszło tsunami: trzeciej dawki użyło do tej pory poniżej 20%. Co oznacza, że jest refleksja. Nad NOP-ami, nad tym ile jeszcze i czy warto było. Inna sprawa, że paszporty jeszcze uznają drugą dawkę, ale ten okres się będzie skracał. Pewnie doszczepi się jeszcze parę (-naście) procent, jak się podostrzy obostrzenia i unieważni stare paszporty oparte o drugą dawkę. Ale ten trend się będzie rozjeżdżał, rozwierał jak nożyce. Coraz mniej będzie się doszczepiać kolejnymi porcjami – a taki Izrael idzie na 4. dawkę, a paru polskich ultrasów mu wtóruje. Wielu wieszczy stały abonament.

Będziemy więc mieli zmniejszającą się liczbę ludzi z ważnymi paszportami, co spowoduje to, że coraz większe grupy będą karane za nieszczepienie. Bo obostrzenia mają na celu nie uniknięcie jakiejś transmisji, tylko uprzykrzenie tak życia nieszczepionym, żeby ci przeszli na stronę mocy. Z czym już rządzący właściwie coraz mniej się kryją. Zaszczepieni poprzednimi dawkami będą przy kolejnych falach (szczepień) coraz częściej odpadać, frustrując się, że dali się jak głupi nabrać na obietnice powrotu do normalności. No, bo widać, że tak nie będzie: zaszczepieni i trzecią dawką równo lądują na kwarantannach, pośrednich lockdownach, testach, w szpitalach, pod respiratory, nie wchodzą do samolotów i muszą nosić maseczki. Niektórzy wierzą, biedacy, że to przez nieszczepów, ale nie trzeba być szczególnie lotnym, żeby zrozumieć, iż ta szczepionka to dziwne lekarstwo, którego nieskuteczność udowadnia się winą tych, którzy tego specjału nie zażyli.

Dla rządu 1/3 to za mały kapitał społeczny, by „pójść na całość”, ale zbałamucenie tak dużej grupy do kompletnego nielogicznego odjazdu, w dodatku w stosunku do innych, jest i tak sukcesem koronaentuzjastów, albo właściwie szczepionkoentuzjastów. Ja nie bardzo rozumiem ile można siedzieć okrakiem na takich nielogicznościach, skoro wie się, że szczepionki nie powstrzymują transmisji, w krajach zaszczepionych po kokardę odnotowuje się rekordy zakażeń (jutro o tym fenomenie), nawet w stosunku do zeszłego roku, kiedy przecież szczepionki nie było. I wciska się to każdemu jako warunek segregacji, i to nie tylko już na poziomie medialnym, ale i osobistym. W dodatku szermując kalkami z przekaziorów przeczących tezie, że tam pod czaszką zachodzą jakieś procesy, pozwalające połączyć choćby ze dwie kropki.

Mamy więc prawdę deklaracji i prawdę zachowań. Ja uważam, że prawda czasu i prawda ekranu się będą rozjeżdżać, a doświadczenie mówi, że im dłużej taki rozjazd trwa, tym nieuchronne przebudzenie będzie dla dowiarków ekstremalnie bolesne. Ale doświadczenie mówi także, że przebudzenie tego, kto się dał oszukać jest szczególnie niebezpieczne dla oszukujących. Czyni bowiem z nuworysza prawdy ekstremistę, który chce odwojować to, że się dał zwieść i tworzy większego ultrasa niż w przypadku foliarzy przepowiadających dzisiejsze zjawiska jeszcze rok temu. Im wystarczy smutna konstatacja „a nie mówiłem?”. Tym drugim już tylko rewanżyzm.  

Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.        

About Author

29 thoughts on “29.12. Prawda czasu i prawda ekranu

  1. Dzień dobry Panie Redaktorze🙂.
    Widzę, że na chwilę też przysiadł Pan obok. Znaczy nad rzeką.
    Płyną, już płyną, zapewniam…
    Grunt to wyznaczyć bandytom nieprzekraczalne granice (tylko Kaczor spróbuj, popłyniesz jeszcze szybciej!). A potem sobie przysiąść.
    A nie mówiłem, że w Polsce kluczowa będzie trzecia dawka?
    Pozdrawiam

  2. Ja bym jednak zsumował entuzjastów przymusu z tymi którzy są za przymusem w „jedynie” wybranych grupach. Myślę, że dość łatwo ci drudzy mogą przejść do grupy tych pierwszych, wystarczy że wystarczająco długo będą oglądać TV. Więc jednak niepokoją mnie te wyniki, bo choć przeciwnik może jest rozbity na frakcje to jednak może się niebawem zjednoczyć i będzie miał przewagę. Z drugiej strony te 47% moim zdaniem już nie spadnie a to w końcu prawie połowa której nie da się zmarginalizować ani zamknąć. Ale próbować będą.

    PS. Ciekawe jak wyglądają statystyki wśród szczypanych gdyby zapytać o powody dla których sie szczypali – ilu z nich faktycznie zrobiło to z powodów zdrowotnych a ilu wyłącznie dla świętego spokoju żeby im nie utrudniano życia. I jeszcze dodatkowe pytanie ile czasu dziennie poświęca pan/pani na oglądanie TV 🙂

    1. ostatnio kilka razy usłyszałam, że zaszczepił się ktoś, żeby na wypadek hospitalizacji dziecka móc być z nim w szpitalu

  3. Szczepienia trzeba powtarzac, bo daja ochrone na krotko. Podobnie jak przechorowanie. Natomiast, przymus szczepien (tzn. obowiazek, a nie przymus hehe) jest zupelnie bezsensowny.

    Nawet, gdyby konsekwencja niezaszczepienia sie mialaby byc smierc w potwornych meczarniach, to kazdy powinien miec do niej prawo. Tyle w temacie.

    1. „Szczepienia trzeba powtarzac, bo daja ochrone na krotko. ”
      ponieważ jeśli dają jakąkolwiek ochronę to polega ona tylko na aktywowaniu reakcji obronnej w odpowiedzi na konkretny wybrany (spośród dziesiątek lub setek istniejących) znacznik . Patogeny mutują a wybrany dla tzw. szczepionki znacznik (lub zestaw znaczników) nie musi przejść do następnych pokoleń patogenów, lub wybrane znaczniki mogą ulec modyfikacji w taki sposób że stają się nierozpoznawalne dla układu sztucznej odporności.
      Naturalna odporność, w przeciwieństwie do tej sztucznej (wszczepionej) jest procesem bardzo wszechstronnym, na wielu poziomach. Organizm uczy się jak rozpoznawać nowe zagrożenia i jak je zwalczać. Jest to trochę podobne do umiejętności rozpoznania sceny z fresku na podstawie niewielu zachowanych kawałków, w dodatku słabej jakości …

        1. Błędny wniosek, nie chodzi o to że raz wytworzone naturalne przeciwciała utrzymują się długo tylko że układ immunologiczny jest w stanie przy kolejnej okazji szybciej i lepiej zareagować. Człowiek choruje ale lżej. A poza tym są takie i choroby które przechodzi się raz.

  4. …takie refleksum poranne.
    Mamy różne używki szkodzące zdrowiu i życiu: alkohole, papierosy, narkotyki twarde i mięTkie,
    cukry proste i złożone, kawy i herbaty a nam się od dwóch lat wmawia, że najgorsza jest MARIHUANA.
    Mimo iż liczne badania dowodzą, że największe spustoszenie w ludności sieje aspartam i syrop glukozowo-fruktozowy. Tyle w temacie kowida.

  5. Ja tu nie widzę żadnego „stygnięcia zapału”. Połowa chciała się zaszczepić i się zaszczepiła kiedy to było możliwe, połowa (uległa wpływom fachowych memów ruskich i chińskich trolli, chcących zmaksymalizować skutki „wirusa z Wuhan” / opamiętała się nie chcąc dać zarobić BigPharmie – niepotrzebne skreślić, samoobsługa – zresztą nie trzeba nic skreślać bo jedno nie wyklucza drugiego – każdy chce skorzystać na kryzysie, „tylko nam biednym zewsząd nędza”) nie chciała się szczepić. Krzywa się automatycznie nasyciła w tempie zależnym od przepustowości systemu zdrowotnego.

    „Zapał ostygł” przy trzeciej dawce. Ludzie uznali (zgodnie z pierwotnym przekazem medialnym) że są już wystarczająco zaszczepieni, aby dotrwać do końca pandemii. Oficjalnej medycynie świeczkę i antyszczepionkowcom ogarek, na wszelki wypadek.

    W sumie strategia optymalna z punktu widzenia przetrwania narodu, gdy w części opinii narasta przekonanie, że „lekarstwo gorsze (a przynajmniej nie lepsze) od choroby”.

    aJ., symetrysta

    PS: Chyba że – dodam symetrycznie – jest dokładnie odwrotnie, i strategia „fifty-fifty” jest najgorsza z możliwych, wirus ma podwójne pole do popisu (rezerwę na przetrwanie i poligon do nauki nowych warunków egzystencji przykładowo), czyli sytuacja podobna do np. takiej, jak gdyby połowa społeczeństwa przeszła na ruch lewostronny na drogach, a połowa nadal jeździła prawą. Ale tego dowiemy się dopiero wtedy, kiedy będzie to interesować głównie historyków, jak zawsze zresztą…

    A ultrasów zaciekle przekonujących siebie i innych, że właśnie oni nie dali się oszukać, mamy po obu stronach. Najgorsze, że wszyscy mogą mieć rację… Sytuacja byłaby jak w Powstaniu Warszawskim – nie ma dobrych rozwiązań między czerwoną a brunatną zarazą. Myśmy taką sytuację już przerabiali, jesteśmy bogatsi w doświadczenia, oni (na Zachodzie) jeszcze nie. Tam ciągle są przekonani, że jeżeli jedna strona jest czarna (spory idą tylko o to która to strona), to druga MUSI być biała, jak w starym, dobrym hollywoodzkim kinie (nie żeby u nas takich – wychowanych bardziej na TV niż na historii – zupełnie nie było)…

    1. „Połowa chciała się zaszczepić i się zaszczepiła kiedy to było możliwe, połowa (uległa wpływom fachowych memów ruskich i chińskich trolli, chcących zmaksymalizować skutki „wirusa z Wuhan” / opamiętała się nie chcąc dać zarobić BigPharmie – niepotrzebne skreślić, samoobsługa – zresztą nie trzeba nic skreślać bo jedno nie wyklucza drugiego – każdy chce skorzystać na kryzysie, ”
      diagnoza godna adepta wuml’u lub przyspieszonego kursu fact-checker-skiego.
      Spokojnie możesz aplikować na stanowisko fact-checker’a zwanego popularnie fuck checkerem.

  6. Też jakoś nie widzę stygnącego zapału. Nadal obie strony są mocno okopane.

    Decydująca będzie grupa zaszczepionych z okazji: wyjazdu na wakacje i dla świętego spokoju.

    Mam takiego „sprytnego” znajomego co się poszedł kłuć szamponem J&J w sierpniu tylko po to, aby nie mieć dodatkowych kosztów wyjazdu na wakacje. Co ciekawe wszystkim gadał, że w następnym roku jedzie na wakacje w lipcu, aby się załapać na paszport przed końcem. Pytanie co zrobi teraz jak mu wygaśnie paszport w kwietniu? Pobiegnie po kolejny szampon czy jednak sobie odpuści?
    Niestety mam dziwne przeczucie, że taniej mu wyjdzie wkłuć kolejną dawkę szamponu.

    1. Znam panią, która w grudniu przyszamponiła trzecią „saszetkę” i od razu mówiła, że za rok idzie po czwartą. W duchu tylko sobie pomyślałem że jak za rok to chyba o pół roku za późno. Acha oczywiście przy dwóch z tych trzech darmowych „saszetek” szamponu miała wysoką gorączkę i dwa dni z głowy. Oczywiście ofiarnie zapisywała się na szampon na piątek żeby w poniedziałek byc już w pracy. Oczywiście żadnego NOPa nie zgłaszała bo co to za problem 39,5 st C. Gdyby tak ludzie normalnie brali masowo zwolnienia z okazji NOP to np połowa szkół by stanęła w miejscu. Więc owszem jest spora grupa której zapał nie spada. Przeżyją najodporniejsi na a) kofit, b) szczypawki i c) medialną papkę.

    2. Mam takiego znajomego który przyjął szampon głównie z powodu możliwości bywania (o strachu przed celebrytą ani się zająknie).
      Wielkie jego zdziwienie nastąpiło gdy po trzecim strzale ważność paszportu skróciła się do 6-ciu miesięcy, gdy po drugim dostał obietnicę na 2 lata …
      Ciekawy jestem jaki będzie rozwój wypadków …

  7. bez nowej siły politycznej możemy sobie tylko pogadać , a ONI ci z lewa i prawa będą nas ganiać po „ringu” , no albo jeśli jednak skutki „uboczne” szczepień będą się ujawniać na masową skale i otworzą szczepanom oczy , ale przy obecnych możliwościach propagandowych to jest raczej niemożliwe , dopóki wolność nie stworzy prawdziwej alternatywy politycznej to mamy prze…… ane :(((

    1. Na razie tylko Konfederacja.
      Może jeszcze PJJ.
      Należy też wspierać buntowników w PiS-ie.
      oraz w innych formacjach, jeżeli takowi są …

  8. Ale po to jest Omikron, żeby zmienić ten układ. Jeśli to pójdzie tak jak we Włoszech albo we Francji, to będziemy mieli po milion testów dziennie i przy tym poziomie testowania, 100 tys. zachorowań. Wtedy powie się idiotom, że mieliśmy rację, Omikron jest bardziej zaraźliwy, ale powoduje mniej zgonów, dzięki rzecz jasna szczypawkom. A więc rozszerzy się grupy do obowiązkowego szczepienia, a pracodawców zatrudni się do mobbingowania niepokornych. Naturalne mechanizmy rynku pracy nie zadziałają, bo duże zakłady są w rękach obcych, i one z pewnością dostaną zwrot kosztów swoich segregacyjnych zapędów. Zresztą gdyby tu chodziło o mechanizmy rynkowe, to rząd nie narażałby się na odejście nawet 1% medyków ze służby zdrowia wobec totalnych braków lekarzy. Gdyby chodziło o zdrowie Polaków, nie wprowadzaliby segregacji, nie wydawaliby bimbalionów na lockdowny, testy i szczypawki, tylko wprowadziliby tanie leki, powszechną profilaktykę i programy podnoszące odporność oraz przywróciliby dostęp do służby zdrowia. Btw, słyszeliście, że Niedziele obciął finansowanie procedur mechanicznej wentylacji w warunkach domowych? Chodzi o to samo, co z zakazem podawania zastrzyków dzieciom w leczeniu ambulatoryjnym, cel jest taki, żeby zapchać szpitale … Nawet notowania wyborcze nie są ważne, ważna jest tylko „święconka”… Ja też uważam, że jest potrzebna nowa siła polityczna, nie żaden antypopis, tylko antycovid, bo Konfa nie da rady, zwłaszcza z panem Januszem i jego seksistowsko-kapitalistyczną wizją świata, która raczej nie porywa masowo ludzi. Tylko jest dylemat, że do wyborów jeszcze daleko, więc inicjatywa może się spalić, ale potem może być za późno, ja poważnie myślę, że może nie być wolnych wyborów, przecież dla antyszczepów można zrobić kopertowe, dla bezpieczeństwa rzecz jasna, pozostałych, a w kopertach umieścić 100% Biden. Jak koalicja kovidowa się dogada, to kto im zabroni?

  9. A tymczasem idzie w Polsce covidowy bardak tysiąclecia .
    Nasz ulubiony minister zarazy wypaszczył się oto, że może szczepienia w pracy to niekoniecznie, ale po ustawie tego hoca czy haca testy na pewno tak (jeśli pracodawca zażąda).
    No to jedziemy!:DDD
    Po pierwsze, zgodnie z KP i umową o pracę, pracodawca może zażądać od pracownika udania się na test WYŁĄCZNIE w ramach jego obowiązków, czyli W CZASIE PRACY albo w NADGODZINACH. I nie na koszt pracownika!
    Już to widzę. Te firmy co dwa dni nie pracujace, bo załoga wybyła była na tesciki…
    Plajta w trzecim miesiącu.
    Bo w dodatku trzeba będzie wysyłać WSZYSTKICH, nie tylko niezaszczepionych. Dlaczego? Bo wystarczy że JEDEN niezaszczepiony poda takiego szefa do sądu z przepisów bhp, że nie posyłając zaszczepionych na testy (a oni ewidentnie TEŻ zakażają!) segregator naraża zdrowie i życie niezaszczepów. Dobry adwokat i heja!
    Burd…el tysiąclecia!
    Pracodawcy musieliby być samobojcami, idąc w tę śmiertelną dla nich pułapkę.

  10. Z podziękowaniem dla Naczelnego za roczny trud, a dla PT Społeczeństwa cz czytanie i komentowanie, dorzucę bez linka – bo wtedy mój wpis zwykle ląduje w koszu bod biurkiem RedNacza – że plotki głoszą iż w USA, zgodnie z dyrektywą CDC, „test” PCR jako nieobiektywny od pojutrza staje się „nieważny”.

    Jeżeli tak, to co będzie?

    Pandemia zniknie? Bo jedynym wyznacznikiem pandemonuim są „testy” i „bezobjawowi chorzy”?

    Ale pofantazjujmy. Załóżmy że z Nowym Rokiem „testy” stają się faktycznie „nieważne”.
    I co? Teraz wróci stare, i lekarz będzie orzekał czy ktoś jest chory na grypę kowidową?

    A co ze zmarnowanym życiem milionów osób? Co z rodzinami tych co popełnili samobójstwo bo ich firmy padły, albo wpadli w długi?

    Co z osobami zamordowanymi na „kowidowych umieralniach specjalistycznych”, których nie leczono?

    PS
    Pozdrawiam serdecznie Naczelnego i jego drużynę, życząc by w przyszłym roku nie było dużo gorzej…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *