4.05. Bomba atomowa i predatorzy w więzieniach, czyli kowidki wyjazdowe.

4 czerwca, dzień 459.

Wpis nr 448

zakażeń/zgonów

2.874.411/74.101

Dziś kowidki międzynarodowe, nie mniej – wyjazdowe. Jak ja za tym tęskniłem, żeby sobie przypomnieć wakacje, takie normalne, z wyjazdem poza miasto i ciszą. Jednak Dziennik wzywa, a pandemiczne michałki same się nie napiszą.

Zaczynamy od Wielkiej Brytanii. Hospitalizacja na kowid wzrosła tam w ciągu 8 dni o 72%. A mówimy tu o jednym z najbardziej zaszczepionych krajów świata. Trwają próby wytłumaczenia tego fenomenu, ale my powinniśmy kupić czipsy i piwo i poczekać na rozwój, nie tyle wydarzeń, co wersji do wytłumaczenia.

Jeśli już jesteśmy w tym miejscu, to zapraszamy do Londynu. Tu pół miliona protestujących wypełniło stolicę. Protestują przeciwko obostrzeniom i to nie pierwszy raz. Jak zwykle, pojawia się zjawisko niewidzenia takich tłumów przez oficjalne media. Szczególnie wizerunek BBC legł w gruzach, jako kiedyś wzorzec obiektywizmu.

Ruszmy za Ocean, bo tam, w USA, dzieje się coraz więcej i szybciej. Spoglądając w tę stronę można sobie zawczasu wyświetlić co nas czeka. Dokument FDA ujawnia, że 86% dzieci biorących udział w testach szczepionki firmy Pfizer doświadczyło niepożądanych reakcji. Nie wiadomo więc na jakiej podstawie nasze władze zarekomendowały stosowanie tego preparatu dla młodzieży, w dodatku strasząc rodziców konsekwencjami, na jakie miałyby natrafić dzieciaki, jeśli ich rodzice nie poddadzą ich akcji szczepionkowej.

W Chinach robi się nieciekawie. Hu Xijin, redaktor naczelny tamtejszego The Global Times, na wieść, że USA mają rozpocząć śledztwo w sprawie pochodzenia wirusa z Wuhan, odpalił petardę. Z tego co wiem o chińskich mediach, to nie ma szans by był to spontan. Redaktor przeprowadza takąż to analizę: skoro, a będzie tak na pewno, takie działania wprowadzą napięcie w relacjach Pekin-Waszyngton, to należy przypomnieć, że Chiny mają dużą liczbę całkiem niezłych nosicieli ładunków nuklearnych, o dużym zasięgu i niezłej przeżywalności. W skrócie – oznacza to groźbę wojny atomowej, na wieść, że pochodzenie wirusa będzie badane. Czy trzeba jeszcze jakichś dowodów, że coś jest nie tak, skoro Chiny na samą wieść o rozpoczęciu śledztwa grożą Stanom wojną atomową?

Ale po co Chińczykom bomba jak mamy przecież ćwiczoną pełną wersje działania broni biologicznej na skalę światową? Ja właściwie co tydzień w kowidkach odnotowuję kolejną mutację koronawirusa i gdybym miał mapę świata z wetkniętymi proporczykami w kraje zakaźne, to pewnie spoza nich nie byłoby widać kontynentów. Ale nie ma nudy. Jak już się przejedzą kwestie mutacji korony, to zawsze można wrócić w stare, przetarte koleiny. Chińczycy ogłosili, że wraca ptasia grypa. To dobre jest, niektórzy pamiętają jeszcze tamte czasy, co nałożone na dzisiejsze „doświadczenia” z o wiele mniej groźnym koronawirusem, może wywołać panikę. Mamy więc 41-letniego Chińczyka, od kwietnia chorującego od wirusa H10N3 i pytanie – co ten wirus zrobi z ludzkością mocno przetrzepaną po koronawirusie?

Niepokojący wywiad z doktorem Bryanem Bridlem z University od Guelph z Kanady. Doktor dotarł do rzadkich badań bio-dystrybucji szczepionki. Trzeba wiedzieć, że dotąd szczepionki działały tak, że poprzez wstrzyknięcie w ramię docierały do najbliższych węzłów chłonnych i zatrzymując się tam wywoływały reakcję systemu immunologicznego w całym ciele. Te z białkiem kolcowym, okazuje się, że rozchodzą się po całym ciele i zalegają w różnych organach. Na przykład w śledzionie, szpiku kostnym, wątrobie, nadnerczach czy jajnikach. Doktor określa białka kolcowe jako toksynę, która może wywoływać dwa ważne i szkodliwe efekty. Pierwszym jest sklejanie płytek krwi, co skutkuje między innymi zapaleniem mięśnia sercowego. Druga sprawa polega na tym, że białko kolcowe może przybijać barierę krew-mózg i powodować poważne komplikacje neurologiczne. Doktor zaznacza, że jest zwolennikiem szczepionek, ale tych porządnie przebadanych, należy więc do „mniejszości” ludu medycznego, którego ostatnia pandemia zwolniła z logicznego myślenia.

Poskakaliśmy sobie po globusie tropem kowida, to teraz zmieniamy temat na obyczajowy, a skoro tak – to trzeba zostać na dłużej w USA. W Le Figaro artykuł o tym, co się dzieje na amerykańskich uczelniach. Moim zdaniem jest druga wersja, po chińskiej, rewolucji kulturalnej. Mamy pełną powtórkę z syndromów tej pierwszej. Poprawność polityczna jest posunięta do granic absurdu, mniejszości, podjudzane przez media społecznościowe, szaleją na uczelniach, przejmują władzę nad profesorami, strasząc ich reperkusjami za najmniejsze i eskalujące w ocenie rewolucjonistów, uchybienia językowo-pojęciowe. Dochodzi do pobić nieprawilnych wykładowców, wezwań do samokrytyki i zbiorowych aktów spolegliwości kadry. To szaleństwo jakieś i nieoczekiwana, historyczna zmiana miejsc. I daj teraz Murzynowi lufę na egzaminie…

Uniwersytet Princeton uznał, że klasyczna greka i łacina, dotąd wymagane przy nauce klasycznej historii nie będą już wymagane na egzaminach i w trakcie nauczania. Uznano grekę i łacinę za zbyt rasistowskie, biorąc pod uwagę nie tylko ich niepoprawne konteksty „nierównościowe”, ale także i to, że nieznajomość łaciny czy greki eliminowała uczniów z uczestnictwa w zajęciach, a to przecież żywy dowód na nierówność.

No i hicior, na którego czekałem długo. To znaczy – postawiłem sobie taką granicę, poza którą obłęd genderopoprawności sam się skompromituje. I mamy to! W USA wprowadzono przepis, że każdy mężczyzna, który utożsamia się ze swoją, coraz mniej skrywaną, kobiecością, w przypadku konfliktu z prawem może sobie wybrać pobyt w żeńskim więzieniu. No to ja już to widzę. Widzę te genderowe nawrócenia z ławy oskarżonych, nawet widzę seksoholików, którzy po to tylko popełniają przestępstwa, by potem parę lat spędzić w zamknięciu z dziewuchami. Głupota znowu zrobiła tak, że tracą na tym „normalne” dziewczyny, tak jak to było z rozporządzeniem o dostępie inaczej czujących mężczyzn do damskich dyscyplin, co zabiło sport w żeńskim wydaniu. Teraz normalne kryminałki będą wystawione na żer osobników, których w społeczności amerykańskiej, nie bez tzw. kozery, nazywa się mianem „predators”.

Zapętliło się z tym wirusem. Brak dostępu do lotów dla niezaszczepionych miał być koronnym motywatorem do przejścia na stronę „szczypawek”. A tu się mleko rozlało. Powtarzające się sygnały o ryzyku zakrzepicy poszczepiennej stanowią… negatywną rekomendację do latania dla zaszczepionych. Ryzyko zakrzepicy było zawsze duże dla latania, wiele linii ostrzegało, że ludzie z takimi dolegliwościami powinni co najmniej latać pod kontrolą, a najlepiej unikać podróży samolotem. Teraz mamy taki klops, że głównymi zagrożonymi będą zaszczepieni, dla których możliwość latania miała być bonusem za poprawne zachowanie.

I na koniec smutne. Jens Bengen 26 maja popełnił samobójstwo. Kim był lekarz z Niemiec? Otóż on od marca 2020 wystawiał każdemu chętnemu zaświadczenie, że nie musi nosić maseczki i wzywał do tego innych lekarzy. Już wtedy, ten bezkompromisowy lekarz wiedział to, co my zaczynamy już wiedzieć od niedawna – maseczki nie służą żadnej ochronie przed koronawirusem, o czym napiszę wkrótce na podstawie analizy trzeciego tomu „Fałszywej pandemii”. Lekarza zaszczuto, odebrano mu prawo do wykonywania zawodu, zamknięto gabinet i dojechano w mediach. Zaraz po jego śmierci z Wikipedii zniknął poświęcony mu artykuł. Niemcy opuścili także zaszczuci lekarze, tacy jak na

przykład Bodo Schiffmann, czy słynny profesor Sucharit Bhakdi, autor dwóch światowych bestsellerów o pandemii, który od samego początku wzywał do rozsądnego, naukowego podejścia do nie pandemii.

U nas, w Polsce, nikt nie emigruje z medycznej braci. No, chyba, że wewnętrznie…

Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.   

3 thoughts on “4.05. Bomba atomowa i predatorzy w więzieniach, czyli kowidki wyjazdowe.

  1. Neurochirurg mojego ojca wyemigrował. Ojciec po udarze. W połowie maja miał umówioną telewizytę od Szpitala Zachodniego w Grodzisku. Już od 3 tygodni nikt nie zadzwonił. Nie odbierają telefonów, nie odpisują na maile. Może Covid ich wszystkich zeżarł?

  2. Od niedawna zacząłem czytać „SDZ”, a skłoniły mnie do tego dwie rzeczy: lektura „Dziennika czasu zarazy” Piotra Witta oraz moje własne, podparte wielomiesięcznymi obserwacjami, poglądy i refleksje. Też się bym uważał za „symetrystę” gdybym umiał odróżnić zło celowe od głupoty i gdyby niektórzy nie nazywali tego zjawiska >brzydkim słowem na „s”<. Jednak, zarówno istnienie koronawirusa, jak i łatwa możliwość jego złapania jest faktem, ale jak wskazują niezbite dowody (również te cytowane przez Autora "SDZ"), trzeba do całej tej afery podchodzić bez paniki, ze spokojem, rozwagą, a przede wszystkim z włączonym rozumem. Ale głównie to ja mam zamiar w tym komentarzu postawić pytanie: co pan na to:
    29 kwietnia – pierwsza dawka "moderny" i po niej szok (nie mówię o skutkach tzw. ubocznych, chociaż takie były) ale o narzuconym terminie drugiej dawki, który musiał wypaść akurat na dzień innej ważnej sprawy. Ale system nie dopuszcza innej możliwości, więc ogromnym wysiłkiem przełożono tę inną na za tydzień. Nadchodzi dzień 2 dawki (4.06 – obowiązkowo 35 dzień po pierwszej), przychodzi sms przypominający (to 2 po południu) a 4 o 8 rano info, że szczepionki nie ma i że będzie za tydzień (tzn. 11) czyli znów należy wszystko inne odwołać – i oczywiście nikt nie gwarantuje, że będzie (ale to przecież system, nie ludzie). Pytania brzmią: – a jak nie będzie, to co? – innych spraw już się nie załatwi (ale wiemy przecież jaki procent zgonów na covida z braku terminowych działań), jak również tę pierwszą dawkę można sobie o kant potłuc, więc kto odpowie za ewentualne konsekwencje zdrowotne? – kto tak planuje szczepienia, że nie ma zabezpieczonej odpowiedniej ilości mikstury na drugi raz? – ile publicznych pieniędzy biorą różni koordynatorzy, od tego głównego, poprzez wojewódzkich, powiatowych itd, którzy nie potrafią (a może nie chcą) pomóc pacjentowi (petentowi?) ani odpowiedzieć na związane z całą zabawą (tak zabawą, i to naszym zdrowiem za duże pieniądze) pytania dotyczące rzeczy wyżej opisanych.
    I na koniec komentarza dwa cytaty:
    zasłyszany "czym się różni mafia od farmacji? – Mafia ma czasem wyrzuty sumienia"
    od. Zb.Ch. "co masz zdobić jutro… zrób pojutrze. To będziesz miał dwa dni wolne"

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

%d bloggers like this: