3.06. Kowidki na długi weekend. Na zapas, trzeba sie wybyczyć

3 czerwca, dzień 458.

Wpis nr 447

zakażeń/zgonów

2.874.092/74.075

Czas na kowidki polskie. Co prawda to jeszcze ze środy, ale publikacja wypada w długą przerwę na Boże Ciało, a więc, pomijając aspekt świąt, to już weekend i należą się zwyczajowe kowidki. Piszę je już przed wyjazdem (pierwszy porządny od wielu miesięcy) za miasto na dłuższy pobyt. Chcę sobie zrobić trochę luzu, ale i tak, „zapas” mi się skończy przed końcem długiego weekendu i gdzieś tak w sobotę-niedzielę trzeba będzie w wyjazdowej głuszy urwać ze dwie godziny z obcowania ze zjawiskową Krystyną (się człek poświęca dla pamiętniczka) i kompanami perygrynacji, by dopełnić całości z publikacją na poniedziałek. A szykują się dwa wpisy atomowe. Jeden o Izraelu w pandemii, nie tylko kowida, ale i wojny, oraz drugi o tym, kim są płaskoziemcy, na podstwie badań. Tak, że dziś wpis kowidków polskich, a jutro „international”, a potem od ostrej polityki do zadumy nad istotą foliarstwa. Taki jest mój plan na długi weekend.

Zacznijmy od rekapitulacji rzeczy przeszłych. Trzeba wracać do zachowań dawno byłych, by zobaczyć siebie akceptujących ówczesną rzeczywistość, którzy dziś musimy się skonfrontować z tym, że wtedy robiliśmy źle. To samo dotyczy instytucji, ale one nie mają refleksji nad sobą, bo mają tysięczne argumenty, by uzasadniać swoje działania, które krytycznie zweryfikuje czas. No bo np. pamiętamy jak to się Sanepid srożył z egzekucją swój obostrzeń, a teraz ze wszystkiego się wycofuje, uchylając własne kary? Nawet nie dlatego, że przegrywa sprawę za sprawą w sądach, ale – prawdopodobnie – by się nie kompromitować, sam wycofuje swoje własne wnioski, bo z góry wie, że nie będzie i nie miał racji. Cały ten instytucjonalny humbuk służył widocznie temu, by zastraszyć społeczeństwo i popchnąć je do określonych działań. Jak wychodzi dzisiaj – bez żadnych podstaw prawnych, co dopiero – konstytucyjnych.

Okazuje się, że opór konsumencki może działać w kierunku racjonalizacji kowidowego szaleństwa. Producent spożywczych różności, Piątnica, zadekretował, zarządzeniem prezesa, że niezaszczepieni pracownicy będą musieli nosić maseczki. Wprowadzało to selekcję sanitarną i zaczęła się reakcja. Po pierwsze wzburzyli się koronarealiści, którzy zrobili szybką akcję antydyskryminacyjną przeciwko Piątnicy. Zaczęła się fala postów i maili do Zarządu. Z drugiej strony nadgorliwcy kowidowi, oczywiście na złość kowidowariatom, zadeklarowali, że skoro oni robią takie rzeczy to przeciwko foliarzom koronaentucjaści zaczną kupować WYŁĄCZNIE produkty Piątnicy, by wesprzeć racjonalizm selekcji sanitarnej wprowadzonej przez tamtejszy zarząd. Rynek rozstrzygnął ten spór w jeden dzień. Wizerunkowy spadek zaufania do marki (nota bene tuż po kosztownej, właśnie wizerunkowej kampanii) był tak spory, że zarząd się wycofał jak niepyszny w komunikacie, tylko lekko wypolerowanym przez macherów od PR-u i zarządzania kryzysowego.

W Internecie fajna lista powiązań finansowych ekspertów z Rady przy premierze, suflującej sugestie strategii dla rządu. Jak już kiedyś pisałem, ciężko znaleźć doradcę (czemu?), który nie był brał kasy od koncernów farmaceutycznych. Lista jest skromna, bo uwzględnia tylko powiązania członków rady z producentami szczepionek, ale jak dodać do tego jeszcze tych, którzy są sponsorowani również przez producentów medykamentów, które – z wątpliwą skutecznością – są aplikowane jako leczące kowida w szpitalach, to możemy zbliżać się do 100-procentowego pokrycia,

Ja sugeruję, dla jasności przekazu to, co zaproponował jeden z wyklętych epidemiologów francuskich. Niech każdy z ekspertów występujących w telewizji, czy doradzających premierowi (wtedy prosimy o zdjęcia z takich obrad, bo protokołów z tych obrad, decydujących o życiu i śmierci tysięcy Polaków się nie da doprosić, bo pewnie ich nie ma) powiesi sobie na szyi tekturkę z logiem (-ami) firm, które go sponsorują. Wtedy będziemy przebywać w środowisku transparentności i może tezy „niezależnych ekspertów” albo nabiorą wśród odbiorców innych kontekstów, albo – z resztek wstydu – nie będą prezentowane.

Pojawiło się badanie polskie jak młodzież przyjmowała noszenie maseczek. Ja o tym zrobię później niezły wpis, bo jestem w trakcie lektury kolejnej książki z serii „Fałszywa pandemia”, tym razem o maseczkach i ich znaczeniu epidemiologicznym, które przechodzi od dawna w znaczenie psychologiczne. Otóż z tych badan wynika, że tylko 3% młodzieńców nie skarżyło się na uciążliwości ich używania. Główne problemy to: kłopoty z oddychaniem (35,9%), pocenie się (21,3%), parowanie okularów (tyle samo procent) czy niewyraźna mowa (12,3%). Ale to tylko subiektywne wrażenia badanych. Za parę wpisów zajmę się czymś czego oni nie odczuwali, czyli zdrowotnymi i psychicznymi reperkusjami noszenia maseczek, ze szczególnym uwzględnieniem młodocianych i dzieci.

Jeśli już jesteśmy przy młodzieży smutne i porażające zestawienie zrobione przez Konfederację na podstawie oficjalnych danych. To porażające dane, które wyprzedza tylko szykowana akcja szczepienia Milusińskich:

Odejdźmy, a właściwie odjedźmy, bo to odjazd jest – w kierunku zmian obyczajowych. Dziś tylko jedna, ale za to zacna. Kwestia jest o debilizmie i łąkach absurdu, na które ekstremizm poprawności politycznej może nas zaprowadzić. Pewna panienka, sądzę o wieku nie na podstawie zdjęcia, które wiek ukrywa za obowiązkową maseczką na fotce profilowej, ale po „niedojrzałości” poglądów, zapodała ciekawą frazę. Otóż III filar emerytalny w osóbce naiwnej posterki na TT wystosował wraz z dziewuchami z Młodej Lewicy postulat, by włodarze miasta Wejherowo zamienili nazwę ulicy „Inwalidów” na „Osób z niepełnosprawnościami”. Otóż okazało się, że jak zwykle lewica nie doczytała (nie to co ta stara, która znała tomiszcza Makrsa-Engelsa-Stalina na wyrywki). Bo rzeczona ulica nazywała się ulicą „Inwalidów wojennych”. I stąd cała seria beki, że gdyby wziąć na serio postulaty lewych wyrywnych, to wychodziłaby nazwa: „ulica Osób z niepełnosprawnościami wojennych”. Przebijają już to tylko posty poniżej, żeby zlikwidować również ulicę Śniadeckich. Trzeba by tę ulicę przemianować na „Osób o ciemniejszej karnacji skóry”.

Na koniec, bo to luzacki weekend, trzy cytaty kowidkowe z internetu, dwa wirusowo-szczepionkowe, ostatni, dla rozluźnienia weekendowego – polityczny:

Pierwszy od Rafała, to antycypowane stwierdzenie lekarskie: „Aby Cię zbadać nie mam czasu, ale jak chcesz mogę jutro zapisać Cię na szczepionkę.

Drugie, głębsze i bardziej refleksyjne, od Sir Alberta the Belt: „Wyobraź sobie szczepionkę tak dobrą i tak bezpieczną, że musisz być szantażowany, by ją wziąć. Na wirusa tak groźnego, że musisz robić jakieś testy żeby ci go na siłę znaleziono, bo bez nich niczego nie zauważysz i nie będziesz chciał się bać.”

I na koniec polityczne, ale gęste od kontekstów od Kochanego Prezesa: „Potencjalna koalicja PiSu z Lewicą paradoksalnie może być dla Polski dobra, ponieważ najprawdopodobniej lewicowcy będą studzić socjalistyczne zapędy kolegów z PiSu. XD

Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim bloguDziennik zarazy”.

4 thoughts on “3.06. Kowidki na długi weekend. Na zapas, trzeba sie wybyczyć

  1. Czekam cały czas na wpis o szkołach, nauczycielach w pandemii. Pani dyrektor z naszej wiejskiej podstawówki umywa ręce i twierdzi, że ona tylko wykonuje rozporządzania. Dzieciaki zdebilały. Po roku zdalnej edukacji, dla mojej nastoletniej córki, najlepszym przyjacielem jest smartfon.

    1. Fakt, to temat, do którego się przymierzam od dłuższego czasu. Co gorsza – brakuje źródeł i NIKT tego nie bada. Koszmar.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

%d bloggers like this: