8.11. Są granice

8 listopada, dzień 618.

Wpis nr 607

zakażeń/zgonów

3.111.534/77.760

Miał być normalny wpis o kowidzie, ale puszczę go chyba do „Do Rzeczy”, bo się tak szybko nie zestarzeje, gdyż dotyczy kowidowego rozłamu w łonie władzy. A dziś – wiadomo o czym. Czyli granica. Właściwie wszyscy wiedzą wszystko co tam się dzieje i dlaczego. Oba plemiona odegrały już swoje narracje, wiadomo czego się trzymać, ale ja chciałbym zajrzeć za kurtynę zdarzeń. Głównie dlatego, że robiłem w mediach ponad 30 lat i wiem jak to wygląda za dekoracjami.

A więc co mieliśmy? Mieliśmy wielki zakulisowy spektakl pt. jak zjeść żabę. Tu dygresja, bo przypomina mi to podobną sytuację z czasów kiedy to we wraku tupolewa spod Smoleńska wykryto trotyl. Pamiętacie Państwo? Ja pamiętam. I przypomnę kontekst jak to było. W dzienniku „Rzeczpospolita” na jedynce ukazuje się artykuł, że we wraku prezydenckiego samolotu wykryto ślady trotylu. Ja sobie to zakonotowałem i postanowiłem poczekać co się będzie działo. Ówczesny premier Tusk zwołał konferencję na wczesne popołudnie i oczyma wyobraźni widziałem co się dzieje w jego kancelarii. Zwołano na bank sztab kryzysowy, rozrysowano co kto powiedział oraz kto i czym da odpór. Zresztą koleżeństwo wiedziało, że sprawa się wyda, bo się redaktorzy w trakcie dziennikarskiego śledztwa dopytywali, więc było wiadomo, że bomba kiedyś wybuchnie i można było mieć już pewne scenariusze gotowe. Zresztą, wiedziony przecież racją stanu, właściciel gazety spotkał się z podręcznym Tuska, by mu powiedzieć, że kroi się, nomen omen, bomba. I jak już przyszło co do czego to konferencji wyszedł gościu, przecież nie Tusk, i powiedział, że żadnego trotylu nie było, a jak był to taki jaki można znaleźć wykrywaczem lotniskowym nawet w paście do butów. I po herbacie.

Ale najważniejsze były te chwile pomiędzy ogłoszeniem rewelacji a konferencją. Pełowski światek zamarł na kilka godzin, u niektórych pojawiła się drążąca refleksja, że może z tym obciachowym wypadkiem to nie takie proste jak mówili w TVN i beka była na wyrost. Czułem i słyszałem to, okazało się, że chwilowe, pomieszanie. I… ulgę po konferencji, bo ktoś dał jakiś odpór (choćby i najgłupszy) i można było wrócić na stare tory.

Piszę o tym, bo miałem dzisiaj takie deżawi. Też widziałem te kilka godzin pomieszania  u narodu totalnego, bo atak uchodźców ruszył, wieści poszły w świat i nie bardzo było wiadomo co o tym myśleć. I na bank, odbyła się narada jak zjeść tę żabę, znowu – jak z trotylem – rozrysowano narracje i przydzielono role. No, ale czemu trzeba było zjeść tę żabę? Ano, bo się ją tak wcześniej nadmuchało słomką hipokryzji, że groziło, iż wybuchnie w twarz pompującym. A wcześniej się nagadało do oporu. Że kotek z tysiącami kilometrów w łapkach, że dziewczynka, że uchodźcy spod bomb, że na rękę Kaczorowi, a właściwie ręka w rękę z Łukaszenką, że mordercy ze Straży Granicznej. Nazbierało się. I jak obrazek walną o glebę, to trzeba było z rozbitej szybki posklecać jakieś świecidełka.

A walnął z impetem. Widzieliśmy te 30-40 osób, które „trzeba wpuścić, a potem zobaczyć kto jest kto”, jak tysiącami maszerują w asyście mundurowych na granicę, żadnych kotków, dziewuszek, ciężarnych, jak już – to w osłonie, głównie medialnej. I wyszło, że teraz stara narracja się nie utrzyma, bo naród – cholera – w takich momentach to za mundurem i orzełkiem staje jeszcze bardziej niż przedtem. W dodatku groziło, że utrzymywanie tej szaleńczej narracji jest tak dalekie od prawdy i odczuć społecznych, że nawet rozsądny element spoglądający w stronę totalnych zobaczy, że po nich to choćby POtop. Groziło więc utratą nawet już posiadanych wpływów, z ewidentnym transferem na poparcie władz.

I w social mediach pojawiły się już takie deklaracje, że co prawda PiS-u nie lubimy, ale w godzinie próby to będziemy popierać władze. W domyśle – jak ktoś będzie uważał inaczej to przekroczy pewne granice. Na początku pan Donald próbował zrobić zwyczajową szyderę, ale okazało się, że nie wchodzi i trzeba się było zająć na poważnie.

Czyli trzeba było przysiąść nad przekazem, że co prawda nie jesteśmy za otwarciem granic (ba, nigdy nie byliśmy), ale to i tak PiS winien. Tak jakoś miało wyjść. I macherzy od wciskania kitu włączyli parę wątków, rozpisanych na głosy. Skąd to wiem? Ano, bo pojawiają się one jak refreny, nawet te same frazy, które mają się wbić mediom w przekaz, a potem ludziom w głowy, jak słowa-klucze, otwierające puszkę z nagraną narracją. Wymienię kilka i pokażę ich funkcje.

Po pierwsze – Bruksela. Trzeba się zwrócić do UE i Frontexu po pomoc, bo PiS sobie nie radzi. Wtedy przyjadą zagraniczniacy, udzielą pomocy baranom z PiS-u, wykażą błędy, ale przynajmniej my tego nie będziemy robić i pójdzie na obiektywne instytucje unijne. Wątek pokrewny, również mający wykazać bezradność władz, aż tak daleko idącą, że trzeba jej pomóc w tak podstawowej sprawie jak obrona granic – NATO. Wychodzi Tusk po powyższym memie i mówi, że trzeba się zwrócić do NATO w trybie art. 4 (szkoda, że nie piątego), czyli ustalić konsultację, bo NATO zostało zaatakowane. Czyli nie dość, że Unia, to jeszcze militarnie trzeba ratować Polaków przed ich władzą. (A propos – jeden z moich czytelników zadał mi pytanie – czemu na granicy nie stoją również amerykańscy, stacjonujący żołnierze?). PiS się oczywiście nie zgodzi, wtedy będziemy w nich walić, że nieudacznicy a pomoc odrzucają, a więc da się wyjść z tego bez podejrzeń o zmianę naszej narracji, powrotem do tego cośmy wygadywali i obniżyć rosnący image PiS-u.

Kolejny wątek – puśćcie media na granicę. To szczególnie dobre – jak nie puszczą, znaczy się coś ukrywają, jeszcze bardziej niż dotychczas. Tak, jeszcze tam nam brakuje dziennikarzy z zaprzyjaźnionych mediów. Żeby co, tak jak Onet (za OKO.PRESS) z rana przekonywać, że to nie atak, tylko demonstracja? Żeby jak Wyborcza pisać, że wojsko użyło gazu i epatować płaczącym od niego berbeciem z kądeś, któremu wcześniej białoruscy mundurowi nadmuchali papierosem w oczy, by puścił łezkę? Takich relacji szukamy z frontu?

Teza, że PiS sobie nie radzi to Himalaje hipokryzji.  Po pierwsze jakoś sobie radzi. Po drugie – trzeba wrócić do źródeł kryzysu. Na początku Łukaszenka testował trzy kraje: Litwę, Estonię i Polskę. Dwa pierwsze odstawił wkrótce a Polskę zostawił. Czemu? Trzeba się spojrzeć na to w jakim stopniu osiągał w poszczególnych krajach swoje efekty. Wydawałoby się, że najłatwiej mu pójdzie przez Bałtów. Granice spore, ludu mundurowego – niewiele, a i tak liczyłoby się, że wpuszcza podróżników do Unii. Ale tam mu nie poszło i się wycofał, a w Polsce poszło i zaeskalował. Czemu mu poszło w Polsce? Bo dobrze skalkulował, że kryzys na granicy zostanie natychmiast użyty przez opozycję do uderzenia w rząd, sprawa podzieli Polaków, odezwą się obłudnicy humanizmu na czyjś koszt i sprawa się uda. To znaczy, będzie można wejść na drabinę eskalacyjną kryzysu, bo u Bałtów, którzy stanęli w jednym politycznym szeregu, spadło się już z pierwszych szczebelków. A u Polaków, to opozycja to jeszcze podsadzi, by było wyżej do naplucia na rząd.

W związku z tym za eskalację konfliktu nie jest odpowiedzialna nieudolność rządu, nawet sam Łukaszenka, ale stanowisko opozycji, która postawi na szali nawet integralność naszego państwa, byle by dowalić PiS-owi. Tak że trzeba się koledzy walnąć już nie we własną pierś, ale we własne ucho. I teraz mamy te wygibusy, żeby wyszło, że tak wcale nie mówiliśmy, że przecież to Łukaszenka eskaluje, że PiS, za którym opowiedziało się społeczeństwo w tej sprawie, to wszystko i tak źle prowadzi, żeby się wreszcie wziął do roboty. Czyli co zrobił? Zwolnił z granicy morderców w mundurach jak postulowaliście niedawno? Nakarmił cukierkami dzieci z ośrodka dla uchodźców, jak wasi dziennikarze robili po to, by mieć duszoszczypatielną fotkę?

Jak widzę taką obłudę to pojawiają mi się wątki sadystyczne i z takim nastawieniem usiadłem do telewizornii, by zobaczyć jak w tefałenowskich „Faktach” będą tę żabę jeść. Trochę ich przerosło, bo słabo wyszło. Wątki takie jak wymienione wyżej, potem przeskok do „piekła kobiet”, inflacyjny Glapiński i biskup kryjący pedofila. Czyli nudny standard, a nawet lud pełowski żył (dzisiaj?) czymś innym. Widać potrzeba jeszcze parę narad, kilka dni i wszystko wróci do normy, to znaczy – opędzluje się to paroma wątkami, wyjdzie Donek i się nasroży jakimś bonmocikiem, obieca, że załatwi pomoc z Brukseli, bo ma tam paru kumpli, gdyż to nasz eksportowy człek światowy. Ludek to kupi, bo nie ma wyjścia, poza tym jest wytresowany w takich piruetach. No, chyba, że ten durny Łukaszenka coś znowu wymyśli i trzeba się będzie znowu naradzać PR-owcami, bo to będzie jeszcze raz na korzyść PiS-u.                 

A, był jeszcze jeden wątek – koniecznie zwołać Radę Bezpieczeństwa Narodowego. Co, żeby ją zbojkotować, czy znowu się na niej powydurniać, jacy to byśmy byli mądrzy, gdybyśmy rządzili? Ale PiS to przebił i ma się odbyć debata w Sejmie. PiS-owi to na rękę, bo opozycja i tym razem publicznie i to w zasadniczej sprawie, znowu wejdzie w totalniackie tory, wyskoczy jakaś Jachira z wierszykiem i Nitras z bucikiem dziecka, tym razem z Afganistanu. I naród zobaczy. Zobaczy to co widzi od lat, a co trzyma wciąż PiS u władzy. Że alternatywa jest jeszcze gorsza.

W Warszawie odbędzie się kolejna odsłona teatrum, a na granicy Polacy w mundurach będą i tak bronić granic, nie patrząc na to szaleństwo. I całe szczęście. Bo jak pisali dzisiaj nawet zwolennicy PO – wyobraźcie sobie, że mamy taką sytuację podczas rządów premier Kopacz i ministrowania w sprawach wewnętrznych jej koleżanki katechetki. Ale w takiej sytuacji nie byłoby żadnego kryzysu – już bowiem od wielu lat po naszej ojczyźnie hulałyby tysiące nachodźców i pili kakao. I Łukaszenka nie musiałby nic robić.

No dobra, popastwiliśmy się nad tą opozycją, ale jak to się może skończyć? Mam nadzieję, że nie eskalacją do przygranicznego konfliktu zbrojnego. A jak nie tak, to jak? Ja się obawiam jednego scenariusza, że zaniepokojona Europa – nie pierwszy raz – poprosi Kreml o ogarnięcie mińskiego satrapy. I Rosja stanie się akceptowalnym przez fora międzynarodowe,… gwarantem stabilizacji i bezpieczeństwa w regionie. Rosja wróci już na całego, ba – na zaproszenie Zachodu – do stolika, przy którym decydują się europejskie sprawy. Nie można chyba sobie wyobrazić gorszego scenariusza dla nas i lepszego dla Putina. I żeby opozycja i jej zwolennicy to zobaczyli – jak się kończą gierki polską racją stanu w imię plemiennej wojenki z rządem.  

Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.  

31 thoughts on “8.11. Są granice

  1. Dla mnie, to wygląda to tak jak już bywało zawdy. Czyli zostaniemy sami. Wszyscy będą potępiać, obiecywać sankcje, wygłaszać protesty. Czasami trzeba tupnąć nogą lub jak kto woli walnąć z grubej rury. Tyle że powinni to zrobić wszyscy członkowie UE i NATO. Wstrzymać stosunki dyplomatyczne z Białorusią i Rosją. Anulować wszystkim przebywającym na terenie UE obywatelom tych krajów wizy turystyczne – i natychmiast ich wydalić. Jednobrzmiący nacisk na Niemcy by zamknęli Nord Stream 2. USA mają gaz, Norwegia. Kupić od nich a Putin niech się dławi swoim. W każdym razie coś trzeba robić, a nie tylko się oburzać i straszyć sankcjami. Tu kunktatorstwo nie popłaca. Jeśli teraz będziemy patrzeć na straty gospodarcze, kalkulować, to skończy się jak zwykle w takich przypadkach. Putin wygra i oszuka – ja to robił wcześniej.

    1. A dlaczego ma robic cos UE albo NATO? To bedzie potwierszenie ze jestesmy państwem z dykty ktore nawet nie potrafi zatrzymać 30 tys kozoje.bców. To po co nam te amramsy i f35. Po co nam ta armia? Oglosmy ze jestesmy landem Niemiec i bedzie z glowy

    2. re: Vald pisze:
      9 listopada, 2021 o 1:38 am
      Przepraszam że obcesowo zapytam: z jakiej choinki się Waść urwał? Co ma do tego NS2 i Rosja? Co ma do tego wszystkiego NATO?
      Niech pan spróbuje kupić gaz „od Ameryki” lub „od Norwegii”. Szczęścia życzę!

      1. A co waść kupowałeś gaz i wiesz już wszystko na ten temat? Takich mądrali mam pełno wokół siebie teraz i w przeszłości. Nic nie potrafisz zaproponować konkretnego w dyskusji. Jesteś widać z tych co to znają wszystkie możliwe pytania i wszystkie odpowiedzi. Gratuluję samouwielbienia w tej materii.

        1. Re: Vald pisze:
          9 listopada, 2021 o 10:28 am

          Podpowiadam. Proponuję trochę się dowiedzieć zanim się zacznie coś pisać. Polecam „Geoenergetykę” i „wykłady” Borysa Marcinkiewicza…

    3. Panie Vald …

      Oni wszyscy są tak powikłani ze sobą w różne układy towarzysko-biznesowe , ze to co Pan proponuje jest mżonką naiwnego dziecka. Nas maluczkich na dole ograniczają warunki brzegowe. Nikły dostęp do informacji , brak obycia , niemożność dyskusji z decydentami.

      … eeechh

  2. Dokładnie!: To rozgrywka Putina z nową władzą w RFN, a przy okazji destabilizacja Polski.
    ALE: to NIE SĄ uchodźcy! Unikajmy tego terminu, please!
    A zdrajców Polski się wiesza lub zamyka, a nie ogląda i czyta. GWno to GWno, i tego się trzymajmy !

    1. re: bostońska herbatka pisze:
      9 listopada, 2021 o 5:47 am
      Szanowna Herbarko! Z całym szacunkiem do Pani i Pani wielu mądrych wypowiedzi, chyba zupełnie nie wie Pani o co chodzi, albo nie rozumie co się wyrabia. Destabilizację Polski właśnie nam funduje nie mityczny „Putin”, ale fundacje NKO różnych sorosiąt! Przecież gdzieś terrorystów z Iraku, Syrii czy Afganistanu muszą USA gdzieś „upakować”. Na to są odpowiednie, wysokie fundusze! Proszę się przyjrzeć jak koloniści są ubrani i jak wyposażeni!

      A że przy okazji Baćka trzepie na tym kasę i podstawia nam polityczną świnię, to inna sprawa! Wiadome było że jak się wykłada miliony dolarów przeciwko Łukaszence i tworzy u nas „opozycję białoruską”, to nic dobrego z tego nie będzie. Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę!

      Nikogo nie nauczyło wspieranie banderowskich ścierw na Ukrainie?

  3. Ja nie jestem ekspertem od stabilizacji i destabilizacji ale pamiętam jak było w Gruzji i na Ukrainie. My jesteśmy trochę dalej ale Łukaszenka z Putinem widzą że można już wsadzić nogę w drzwi i próbują tę nogę wsuwać głębiej. Już pojawiły się pierwsze zielone ludziki z bronią na naszym terytorium! Gdy się o tym dowiedziałem to mnie zmroziło. Bo mówiłem o tym dosyć dawno, że tak może wyglądać konkretna wojna w stylu najazdu na Ukrainę. Putin nic nie wie, to nie jego żołnierze, to jacyś prywatni ludzie w mundurach z Allegro. Potem ni z gruchy ni z pietruchy wchodzą na nasze terytorium całymi ciężarówkami „separatyści podlascy” i powoli kawał naszej ziemi przechodzi pod władanie Łukaszenki z Putinem. Może ktoś się będzie śmiał, że Podlasie to nie Donbas, przemysłu i kopalń tam nie ma. Ale oni i tak chętnie przygarną każdy kawałek polskiej ziemi choćby dla ogłoszenia sukcesu dla swojej publiczności wewnętrznej.

    1. Podlasie Putina nie interesuje. Tak jak autor pisze on chce decydowac o polityce w europie razem z niemcami. My nie mozemy prosic ue czy nato o pomoc bo w tym momencie mowimy ze nie mozemy byc niepodleglym panstwem. Badzmy powazni. Jestemy 4 razy wieksi od Bialorusi i 20 razy bogatsi.

      1. Może Podlasie jako takie go nie interesuje ale korytarzyk do obwodu kaliningradzkiego to chyba chętnie by sobie zrobił? Obym się bardzo bardzo mylił.

  4. Teraz Bartosiak wyrosnie na jasnowidza. On to juz rok temu mowił i opisywal kolejne stopnie eskalacji. W tych dniach decyduje się niepodleglosc polski. Albo zabijemy dla przykladu kilku kozoje.bcow albo trzeba zaczac uczyc sie niemieckiego bo bedziemy niemieckim landem

  5. A może by tak ostrzegawcza seria nad głowami białoruskich prowokatorów, żeby zrozumieli że to nie zabawa, zamiast ciągłego biadania i robienia z siebie ofiar ” wojny hybrydowej ” ?

  6. Spokój! Bez histerii, nie dajmy się sprowokować!
    Putinowi tylko o to chodzi, żeby poleciały „kule nad głowami”!
    Musimy działać stanowczo, ale asymetrycznie, czyli tam gdzie ICH na pewno zaboli!

    A antypolskich gadzinówek Polakom czytać i nabywać po prostu już w ogóle nie wypada!
    Jak to mówią coraz częściej:
    GWno czytasz? GWno wiesz!

    p.s. Że Bartosiak miał rację, to już chyba wszyscy poza rządem wiedzą i widzą.

  7. I jeszcze jedno: ogromna część odpowiedzialności za eskalację ze strony Putina/Łukaszenki spada na polski rząd PiS-u. Nie tylko na zdrajców z totalnej targowicy. Jak wiadomo, na pochyłe drzewo wszystkie kozy skaczą. A Polska za sprawą PiS wydaje się już nawet takim szmondakom jak Łukaszenko „pochyłym drzewem”. Przez kilka ostatnich lat PiS całował w tyłki wszystkich kogo się dało, największych złodziei i najwiekszych międzynarodowych wyłudzaczy. Wszelkie międzynarodowe lewactwo, wszelkich wrogów Polski. Całował, dawał im d… i prosił się tym samym o więcej.
    No to przecież Putin i Łukaszenko nie są durniami. Skoro Polska zachowuje się jak tchórzliwy słabeusz, to potraktujemy ją tak, jak się zachowuje – postanowili i to właśnie robią. I wejdą nam na głowy i na nasz teren DOKŁADNIE TYLE ile sobie damy wejść. Jeszcze trzy tygodnie temu pan Szeremietiew jasno radził co powinniśmy zrobić JUŻ WTEDY! A dziś by tej eskalacji nie było.
    Ale pisowska ekipa to tchórze gnojący wyłącznie słabych, czyli własnych obywateli. Podatkami, nowym wałem, zgodą na ekoterroryzm Unii, sanitaryzmem… A przed silniejszymi gnący karki do ziemi.
    To mamy to, co mamy! A boję się, że to dopiero początek.
    Cejrowski powiedział kiedyś: WSZYSCY WON!
    I myśle, że to ostatnia na to chwila, jeśli się te lebiegi NATYCHMIAST nie ogarną.

    1. re: bostońska herbatka pisze:
      9 listopada, 2021 o 9:37 am
      Pani ma chyba dziś gorszy dzień? Czy Pani nie rozumie że za amerykańskie / soroszowskie pieniądze ktoś stara się nas skłócić z Białorusią i Jewrosojuzem?

      A tyłki w Moskwie – przez takie działania – faktycznie będziemy musieli całować, by nas jednak wzięli do euroazjatyckiej strefy walutowej! Pani słuchała co WWP mówił w Wałdaju?

      1. B.Rusku daj spokój.
        Przypomnę: robić propagandę trzeba umieć! Zwłaszcza proputinowską.
        Aha – jak chcesz, to sobie całuj tyłki w Moskwie. Nie widzę przeciwwskazań :DDD

        1. Szanowna Herbatko! Od 5 czy 7 lat piszę i uświadamiam. Linkuję informacje i czasem „tłumaczę”. Nie uprawiam „propagandy”, trochę – mam nadzieję – „prostuję poglądy” i nakierunkowuję na zobaczenie rzeczywistości takiej jaka jest.

          PS
          Ja „tyłków w Moskwie” całować nie będę. Będą to czynić ci co teraz zarabiają na rusofobii i antypoloniźmie.

          PS2
          Bardziej w temacie dzisiejszego wpisu. Odbyła się rozmowa Baćki z WWP. Podejrzewam, że WWP trochę zrugał Baćkę. Bo chyba dalsza eskalacja nie jest już chyba na rękę stosunkom Federacja – EU.

          Obecna „akcja graniczna” pewnie służy do odwrócenia uwagi od przechodzenia przez polską granicę w innych miejscach, może przez U’Krainę?

          Bo i tak te parę tysięcy kolonistów dotrze do Polski i dalej do Niemiec. Gdyż – przy 200 km odcinku granicznym – nawet jakby „zastosować” 200 tysięcy pograniczników i rozstawić ich co 1 metr, to by nic nie dało. A było tak dobrze! Koloniści sobie docierali dzięki kasie Sorosa z irackiego Kurdystanu do Mińska. Potem przechodzili granicę z Litwą lub Polską, by zorganizowanym transportem docierać do wymarzonych Niemiec. Komu to przeszkadzało? Nasi „pogranicznicy” dorabiali do przyszłych emerytur, dorabiali pośrednicy polscy. A tu wprowadzili „stan wojenny” i się porobiło!

          Zamiast tego by stać się adwokatem w Europie Łukaszenki, ciężką pracą wielu idiotów dorobiliśmy się sami tego pasztetu…

          1. PS kolejne.
            Proszę się zastanowić, ile na tym „pasztecie granicznym” zarabiają politycznie Niemcy, a ile Anglicy…

  8. Witam i z tradycyjnym podziękowaniem moja trzygroszówka.
    Po pierwsze primo, wiadomo było lat temu bez mała dwadzieścia, że jak się zaczyna wspierać okupantów kilku krajów, to się może nam odbić w przyszłości czkawką! W ciągu dwudziestolecia straciliśmy szacunek i wielu przyjaciół w krajach Bliskiego Wschodu.
    Od ponad 5 lat patrzyliśmy jak koloniści „atakują Jewrosojuz”. Udało się nam – naszym władzom – jednak nie poddać szantażowi „zachodnich przyjaciół” i nie przyjmowaliśmy u siebie kolonistów.

    Ale nikt nic nie zrobił by coś zaplanować, „na wsjakij słuczaj” – gdyby Soros i Jewrosojuz skierowali do nas potok kolonistów.

    Widać jeno żenującą nieporadność władz i „zaskoczenie”, jak w 1939.

    A przecież można wszystko załatwić zgodnie z prawem!

    Po pierwsze. Odzywają się głosy osób które chcą kolonistów przyjąć. Jeżeli tak – to proszę bardzo! Niech turyści z Bliskiego Wschodu zwiedzający aktualnie piękną Białoruś, zgłoszą się do polskiego konsulatu w Mińsku! Wizę turystyczną mogą otrzymać jak pokażą od kogoś w Polsce zaproszenie!

    W pięknych i minionych czasach, gdy moi Rodzice zapraszali kogoś z Zachodu czy ZSRR, Goście przyjeżdżali na „zaproszenie”, które się otrzymywało u nas w Urzędzie. A Urząd żądał by wykazać się że się posiada odpowiednie warunki finansowe i „mieszkaniowe” na tymczasowy pobyt gości-turystów.

    Niech więc osoby chętne to wzięcia na okres – powiedzmy miesiąca – jakiegoś „byczka kolonisty”, co do niedawna riezał głowy chrześcijanom w Iraku, czy występował jako talib strzelający do dajeszowców, lub dajeszowiec strzelający do talibów – w zależności na czym żołdzie akurat był: Pentagonu czy CIA, zrobią „zaproszenie” i zobowiążą się materialnie że „gościa” będą karmić, gościć i leczyć. A w określonym dniu końca pobytu wizowego, dopilnują by dojechał na przejście graniczne, pod karą grzywny – np. 100 tysięcy zł.

    Oczywiście, „turysta” musi mieć wszystkie szczepienia od szkarlatyny i odry po grypę koronowirusową, dokumenty sprawdzone w ambasadzie kraju z którego pochodzi i aktualny test PCR.

    Druga sprawa to zupełnie dla mnie niepojęte działania na granicy. Zbudowano jakieś „zasieki”? Zbudowano. Są one już na „polskiej ziemi”. Szokuje nieporadność zgromadzonych tam służb. Gdzie armatki wodne, gdzie broń gładkolufowa, gdzie polewaczki z gnojówką?

    Rozganiać jakieś „pokojowe demonstracje” w Polsce to się naumieli? A może niech się nasze służby podszkolą u naszych zachodnich partnerów lub pooglądają jak to się robi w Australii?

    Po kiego grzyba ma nad takim śmiesznym tematem obradować Sejm?

    PS
    A najlepiej podpisać porozumienie z Danią! Koloniści chcą kolonizować Europę? OK! Na Grenlandii brakuje rak do pracy!

  9. Przypomniała mi się jeszcze niewątpliwie skuteczna recepta na powstrzymanie islamskich nachodźców: płot należy polewać wieprzową krwią, podciągnąć wyrzutnie gorącej kaszanki oraz ustawić tablice informujące, że wszyscy schwytani nielegalni przybysze karmieni będą WYŁĄCZNIE wieprzowiną.

  10. Putin korzysta, bo przecież nie jest idiotą. Prof. Wolniewicz mówił to jest broń D, demograficzna i należy strzelać. Najlepiej zrobić drugie ogrodzenie 3m wgłąb Polski i jak do niego podejdą to już są na naszej ziemi i możemy się bronić wszelkimi środkami. A jeśli dojdą do nas to wyślę na nocleg do sasiadki, co to nie ma TV, nie wie, co się w wiadomościach dzieje ale jak tylko koleżanka dzwoni to jest gotowa isć na kolejny strajk kobiet.

  11. Coś o pandemii zapomnieliśmy w komentarzach… aż mi się nasuwa: „run Łukaszenka run!”.. w tym tempie to nas nigdy nie wyszczepią. Może to właśnie jest incepcja Putina

    1. pragnę zwrócić uwagę że każdy kraj/przywódca, który przeciwstawia się amerykańskiej kowidozie
      szybko przestaje istnieć… przypadek? Putin nie robi niczego na co mu USA nie pozwoli.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

%d bloggers like this: