7.11. Kupujemy lekarstwo na kowida, niestety nie na głupotę.

7 listopada, dzień 615.

Wpis nr 604

zakażeń/zgonów

2.345.678/12.345

No, mamy to. To znaczy jest (ma być) lekarstwo na koronawirusa. Oczywiście wyprodukował je producent szczepionek Pfizer. I zaczęło się ciekawie, czyli powtórka z rozrywki. W przypadku szczepionek Europa i Polska zakontraktowały w ciemno po kilka dawek na głowę dla całej populacji. Chodziło o produkt nie przebadany i teraz mamy to samo. Premier Morawiecki oświadczył, że mamy zakontraktowane nowe lekarstwo i czekamy czy organy dopuszczające dopuszczą. Czyli znowu kot w worku. W dodatku potwierdzający to, co się stało w przypadku szczepionek: też byli pewni ich działania, a teraz się okazało, że skuteczność szczepionki leci na łeb na szyję i trzeba ją będzie powtarzać co pół roku. A nie tak się umawialiśmy. I ci sami – w tym momencie na podstawie… ulotek od producenta rozważają i klepią. A rządzący zamawiają.

To cud jakiś. Pfizer zaczął pracę nad lekarstwem w marcu 2021 roku. I proszę – już jest. Przypomnę nieskromnie, że do dziś nie skończyły się badania nad innymi, istniejącymi od dawna lekarstwami, które miałyby leczyć koronawirusa. A więc starych lekarstw nie zdążamy przebadać od prawie dwóch lat, a tu wychodzi Pfizer – cały na biało – i po 8 miesiącach ma już pewnie przebadane lekarstwo. Chłopaki obiecują 89% skuteczności nowego leku. Coś mi to przypomina jak obiecywali w sprawie szczepionek. Miało być do 95% – wyszło poniżej 40 i trzeba się doszczepiać. A więc chłopaki się czegoś nauczyli – zeszli o ok. 5% w obietnicach. A potem wyjdzie, jak przy szczepionkach, że nie chodziło o leczenie, a tylko o lżejszy przebieg, czy nawet – lżejszą śmierć.

Chłopaki mają jednak know-how, raczej jednak dojścia, bo przecież procedury są co najmniej takie same, jeśli nie bardzie zaostrzone, bo te związane z już istniejącymi lekarstwami nie muszą przechodzić chociażby badań co do ich szkodliwości i efektów ubocznych, bo to od kilkudziesięciu lat zweryfikowała rzeczywistość, a dopuszczenie odbyło się po wieloletnich badaniach klinicznych w trzech fazach. A tu – znowu – idziemy na rympał.

Co więc będzie z takimi krajami jak Japonia i Indie, które przeszły – z dobrym skutkiem – na leczenie iwermektyną?

Co z amantadyną doktora Bodnara, który leczy nią z powodzeniem ludzi od początku kowida, a który zaraz za to wyląduje w więzieniu z karą 5 milionów. Za leczenie ludzi. Czy doczeka w więzieniu na koniec badań klinicznych, które 4 miesiące przed Pfizerem zaczęto z amantadyną, a których wyników wciąż nie ma?

Premier Morawiecki, chyba oszukiwany, powołał się, że z tymi lekarstwami to nic nowego – wszak leczymy u nas w szpitalach Remdesivirem, oczywiście tylko przypadkiem produkowanym przez jednego z producentów Big Farmy za co najmniej 10 tysięcy za jedną terapię. Może premier nie wie, ale wyrocznia światowa koronawirusowa – WHOnie uznaje skuteczności działania tego specyfiku w leczeniu koronawirusa. Nie ma się więc czym chwalić. Ale jak widać negatywna rekomendacja WHO nie ma znaczenia, bo Remdesivir stosuje się w szpitalach, z marnym skutkiem epidemiologicznym, ale niezłym finansowym, niestety nie dla pacjentów.

Popatrzmy na historię jego alternatywy – iwermektyny, która się też oficjalnie nie załapała i nie jest stosowana w szpitalach, w przeciwieństwie do Remdesiviru, który też nie ma rekomendacji, za to jest stosowany. 3 kwietnia 2020 grupa australijskich naukowców potwierdza dobroczynne działanie iwermektyny w terapii koronawirusa. Mija rok, ludzie stosują iwermektynę półlegalnie, nic się nie dzieje i w maju 2021 roku EMA zaprzecza jakimkolwiek pozytywnym działaniom iwermektyny. W czerwcu 2021 jest zalecenie, by nie stosować tego leku w terapii, wydane głównie na podstawie badań Lopez Medina 2021, które wykazało, że nie można stwierdzić pozytywnego działania iwermektyny w porównaniu z placebo, bo w obu przypadkach… liczba zgonów jest tak niska, że uniemożliwia wyciągnięcie wniosków.  

Nowy lek Pfizera, Paxlovid, nie ma podstawowych wad istniejących leków. Jest drogi a nie tani i chroni go patent. No, bo lek musi być na wyłączność producenta i drogi, bo jak inaczej jak się zarobi na czymś tanim i ogólnodostępnym w produkcji? A więc powtarzamy ten sam scenariusz. Ja już nie wiem czy to głupota, czy premedytacja, ale powoli mi jest już wszystko jedno.  

A więc znowu zamówimy jak głupi pączków, przepłacimy, potem będziemy rozdawać, jak dziś szczepionki innym biedniejszym krajom, czyli będziemy udawać humanistów, żeby nie wyjść na głupich lub oszustów.   

Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.

19 thoughts on “7.11. Kupujemy lekarstwo na kowida, niestety nie na głupotę.

  1. To jest bardzo przykre jakich dożyliśmy czasów. Ludzie leczą się pokątnie „a_marantyną” o której wszyscy wiedzą, że jest skuteczna. Przekazują sobie pocztą pantoflową w zaufaniu jakieś kontakty namiary gdzie i jak ją zdobyć. A oficjalna służba zdrowia ma zakaz leczenia. Słyszałem już że jak ktoś w tej służbie zdrowia ma ciężki przebieg to po znajomości nielegalnie leczą go „a_marantyną”. Jeśli chcesz przeżyć musisz unikać szpitala. Zwłaszcza jak masz jakieś poważne schorzenie a w teście wyjdzie ci przypadkiem k_owit. Są takie przypadki – pacjent wymaga np. pilnego leczenia onkologicznego, test wyszedł pozytywny więc pakują go do szpitala owi_dowego. I nie leczą tylko trzymają, no bo o_wida pacjent nie ma a onkologiczne leczenie, to nie w tym szpitalu. Ogólny wniosek jest taki, że służba zdrowia celowo działa na szkodę pacjentów. Różne rzeczy bywały, biurokracja, bałagan, bieda w szpitalach, łapówkarstwo ale takiego czegoś jeszcze nie było. Niedzielski! będziesz … siedział.

    1. Polecam wyniki badań „PRZETESTOWANEGO” środka zwanego i zalecanego w leczeniu szpitalnym pod nazwą Remdesivir (dostępne w necie). Owszem, przetestowano go, w Afryce (nadzorcą był Fauci) ale pod kątem innej choroby i coś czego nigdzie nie piszą – ponad 40% nie przeżyło tego testu.

  2. Od dawna mówiłem, że rządowo-akwizytorski nacisk na szczepienie zacznie słabnąć, gdy tylko znajdzie się oficjalnie zakontraktowany lek na covid.
    Pod dwoma warunkami:
    1) Ten lek będzie kilkukrotnie droższy niż szczepionka
    2) Ten lek będzie produkowany przez bigpharmę, najlepiej przez producenta szczepionek na covid.
    Bo akwizytorzy bigpharmy nie po to kupili polskich (i nie tyllko polskich) polityków, żeby ucinać sobie teraz takie fajne źródło zarobku. Skoro akcja szprycowania nie wyszła.

    Założymy się w związku z tym, że w (tak jak i w przypadku szczepionki) tajnej umowie z producentem leku TEŻ będą zapisy, że lek dostarczany jest pod warunkiem NIE KORZYSTANIA w służbie zdrowia z INNYCH leków na covid? Np. amantadyny czy ivermektyny?
    A propos skutecznych tanich leków. Prof. Kuna z Łodzi ujawnił, że wg jego praktyki (a to genialny pulmonolog jest!) zwykłe sterydy WZIEWNE (np. na astmę) podawane NATYCHMIAST po zarażeniu, ograniczają ryzyko cieżkiego przebiegu covid o ponad 90 procent.
    Tak więc w mojej rodzinnej apteczce leżą już zarówno ukraińska amantadyna (tam w aptekach bez recepty jako sprawdzony lek na grypę), jak i te sterydy. warunek – wziewne! Bo doustne nie zadziałają.
    Jeść nie wołają, a pod igłę czy respirator jakoś mi niespieszno…

    Bi

      1. A na olx np. Wpisalem hasło, i od razu ktoś zechcial mi sprzedać „książkę o amantadynie”;).
        Język ezopowy znów rulez, jak widać. Jak u Zajdla w Limes Inferior.

  3. Z tradycyjnym podziękowaniem za codzienny trud, dodam że należało się spodziewać powstania „jakichś globulek kowidowych”. I można sobie wyobrazić że jak w Seksmisji komórka będzie przypominała by „zażyć globulkę”, a jak się nie połknie – a technologia już na to pozwala – człek zostanie odcięty od dostępu do sieci, konta itd…

    A dlaczego należało się spodziewać pojawienia się „globulek kowidowych”? Ano dlatego, że dotychczasowe szczypawki są dopuszczone do stosowania „tymczasowo”, i ten „tymczas” mija z końcem roku, i to chyba we wszystkich krajach – zgodnie z dokumentem WHO.

    Bo do końca roku, „bigfarma” miała przedstawić wyniki badań klinicznych „szczypawek”. A mogę się założyć o skrzynkę ulubionego płynu niezamarzającego Naczelnego, że takie wyniki badań klinicznych do końca roku się nie pojawią! A dlaczego? Ano dlatego, że albo te wyniki prowadzone na myszkach, szczurach, świnkach i ludzkich dzieciach laboratoryjnych będą „pozytywne” – czyli ze szczypawki są absolutnie „bezpieczne” i nie powodują żadnych efektów ubocznych, albo dostaniemy „spis zagrożeń” i sytuacji gdy szczypanie grozi powikłaniami dla ludzi.

    Jeżeli wyniki będą całkowicie pozytywne, to będą w całkowitej sprzeczności z istniejącą statystyką „NOP-ów” jakie notuje się podczas dotychczasowej akcji „wyszczepiania”, która objęła już ponad miliard osób na naszej planecie. Więc podniesie się szum! Pewnie największy wśród osób uszczypanych.

    A jeżeli będą „negatywne”, to znaczy że powstanie lista chorób jakie mają osoby które zamierza się „szczepić”, a które to schorzenia w interakcji ze szczypawką mogą powodować efekty uboczne, to podmioty odpowiedzialne za dotychczasową „akcję szczypawkową” narażą się na postępowania sądowe.

    Dlatego też mogę się założyć że nie tylko do końca roku, ale w perspektywie kilku lat takie wyniki badań klinicznych szczypawek się nie ukażą!

    Jedynym wyjściem z sytuacji, jest wprowadzenie „nowego leku” w „nowej formie”, który zostanie „zatwierdzony tymczasowo”, do czasu pojawienia się kolejnych „badań klinicznych” tego „leku”. Z tym, że teraz ten wyznaczony termin zakończenia się „klinicznego badania” zostanie określony nie na rok, ale na – powiedzmy – pięć lat!

    PS
    Jeszcze raz wklejam ku pamięci PT Czytelników – już to raz przerabialiśmy! Ale wtedy Kopaczowa „pokazała jaja” i nie dała się wkręcić w pandemię i szczypanie!

    https://youtu.be/JOajUCmgPkQ
    Ewa Kopacz 2009 o świńskiej grypie

  4. Lekarstwo ma tę przewagę nad szczepionką, że nie trzeba zaganiać ludzi na szczepienie, wystarczy dosypywać je do karmy, tj. chciałem powiedzieć do chleba, mięsa czy konserw sprzedawanych w sklepach. Wystarczy opisać to drobnym drukiem na etykiecie w taki sposób, żeby nikt nie zrozumiał, o co chodzi, np. „zawiera substancje zwiększające odporność”.

    Tak na marginesie, spróbujcie kupić w sklepie coś do jedzenia, co nie zawiera wg. etykiety choćby „śladowych ilości soi”. Jakieś mięso czy wędlinę przykładowo. Tej soi, która opłacalność w masowej produkcji zawdzięcza prawdopodobnie modyfikacjom genetycznym. W każdym razie masowość jej występowania eksplodowała w ostatnich latach. Prawdopodobnie „występuje śladowo” nawet w kuchniach i żołądkach tych, którzy są przekonani, że jedzą wyłącznie żywność „wolną od GMO”.

    Tak mi się skojarzyło, że w przypadku lekarstwa na cowid, odkąd występuje w „nieszczepiennej” postaci, będzie można zastosować podobny patent. Na koszt państwa, czyli pana, pani… nas wszystkich.

  5. W sobotę PĘKŁEM.
    Musiałem wykonać przedpogrzebowe rozmowy telefoniczne z rodziną bliższą i dalszą.
    Wszystkie babcie i pociotki wyszczepione po kokardy, albo wchodzą do szpitala albo właśnie z niego wychodzą, z listą pełną dolegliwości-wszystko NOPy, o których czytam w necie, a których nasz półświatek medyczny nie uznaje…jedynie ZALECZA!… „zgodnie z procedurami”.
    Nie dałem rady słuchać tylu przykrych rzeczy i najzwyczajniej w świecie załkałem…
    -To jest k… jakaś narodowa eutanazja! Co oni tym staruszkom robią? Chryste!
    Rozmowa koleżeńska z osobnikiem z UK, którego zmusili do przyjęcia preparatu.
    -Wiesz, coś z tymi szczepionkami jest nie tak….niby nie choruję ale czuję, że to już nie jestem ja.

  6. Nie my zamówimy jak głupi pączków, tylko te kanalie z Morawieckim na czele!
    Muszą zadyndać! Każdy Polak powinien dążyć do tego z całą determinacją aby te kanalie odsunąć od władzy, osądzić i stracić.
    Co do „cudownego” leku pfizera: każdy kto ma choć odrobinę rozumu powinien bojkotować wszelkie produkty pfizera, astry-zeneki, j&j i reszty farmaceutycznej covidiańskiej bandy.

  7. Lekarstwo lekarstwem. Już nie będzie „dobrowolnego przymusu”, jak w przypadku szczepionki. Zastanawiam się tylko po co rządy kupują te lekarstwa, a nie powinny być one dostępne na wolnym rynku, w aptece? Bo skoro to normalna tabletka, to idzie się do lekarza i po zbadaniu dostaje się receptę i idzie do apteki. Po co az takie konszachty? Lek zamawia hurtownia u producenta, tak jak dotychczas.
    I a propos szczepionki 3 dawką:
    https://www.msn.com/pl-pl/zdrowie/nasze-zdrowie/wyciek%C5%82y-badania-nt-trzeciej-dawki-pfizera-na-jak-d%C5%82ugo-daje-odporno%C5%9B%C4%87/ar-AAQsfFo?ocid=msedgdhp&pc=U531
    Raptem za poł roku znów będą szczepić zaszczepionych i tak w koło Macieju:

    1. Dokładnie tak powinno być. A kupują bo wciągają państwa w zadłużenie. Przy okazji cieciego strzału nikogo już nie obchodzi, że te śmiercionki powinny dawać odporność także po zaniku przeciwciał, co jest normalnym zjawiskiem przełączenia organizmu w tryb pamięci immunologicznej. Czy dają? Wg prof. Suharit Bhakdiego – owszem, ale efekt ten jest przykrywany destabilizacją całego układu immunologicznego. Taki efekt bez skutków ubocznych GMO daje Novavax. Ale wmówiono ludziom, że jak spadnie ilość przeciwciał, to muszą wziąć kolejny strzał bo będą chorować. I to akurat może być prawda, sądząc po NOPach. Rondo do piekła.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

%d bloggers like this: