11.03. Językowe bękarty wojny

11 marca, dzień 739.

Wpis nr 728

Jestem filologiem i to w dodatku słowiańskim, z języka rosyjskiego. Specjalność nauczycielska. Studiowałem więc 4 języki słowiańskie (plus polski) i daje mi to możliwość w miarę kompetentnego odzywania się w sprawach języków słowiańskich, z naszym ojczystym włącznie. Chcę dziś porozmawiać o tym chwaście językowym jakim jest mówienie „w Ukrainie”.

Zaczął się ci on nagle, co w przypadku zdarzeń językowych wskazuje nie na tzw. uzus, czyli stopniowe przenikanie do językowej normy na podstawie częstości używania jakiejś formy, ale mówi nam, że zabieg jest sztuczny, spoza języka i wmuszany. Zaczęły media, szczególnie TVN, ale nie wiem kto konkretnie zaczął, bo coraz mniej śledzę media z powodu ich wojennego zaangażowania. Co raz to słyszę, że „w Ukrainie” i „w Ukrainie” i już mi zęby zgrzytają od tego. Pora więc na rozstrzygnięcie tej kwestia raz a dobrze.

Najpierw – skąd to się wzięło lub wziąć mogło. Długo dłubałem by dotrzeć do źródeł tego językowego nowotworu. No, ten główny jest… porażający. Otóż (uwaga, uwaga!) okazało się, że jaki się mówi „na Ukrainie”, to się odmawia takiej krainie szacunku wynikającego z posiadanie państwowości. Czyli jak ktoś jest w jakieś czerni niezorganizowanej, to obrażaliśmy go mówiąc (czyli Ukrainę) per „na”, jakby to było na jakimiś polu, a nie jakby to chodziło nap. o Niemcy, gdzie rzeczy się przecież dzieją „w”, a nie „na” Niemczech. Czyli jest to uzasadnienie, rzec by można solidarystyczno-patriotyczne. Od razu zaznaczam – w uzusie językowym niespotykane. Zwłaszcza w tempie 14 dni, które minęły od pokazania się tego potworka.

Drugie tłumaczenie tego „w” zahacza już o ambicje językowe. Chodzi o to, że „na” to się mówi na jakąś wyspę, a Ukraina to żadna wyspą nie jest. W takim razie co zrobić z wyspą „Węgry”, czy „Słowacja”? Tam też nie używamy „do” a nic nie wiadomo o wyspiarstwie takowych. Piszemy i mówimy „na Węgry”, „na Słowację”. I to też chyba (?) im nie ubliża, że pisząc „na” uważamy ich państwowość za niepoważną.

Mówienie „na” to nie dowód jakiegoś lekceważenia, jest to od dawna ustalone, i jak mówi profesor Miodek ma pewien odcień bliskości, nie tylko geograficznej. A więc tym bardziej w czasie wojennym trzymałbym się „niskiej” wersji „na Ukrainie”. Tak, jak wymienione Węgry czy Słowacją są „na”, bo to się kiedyś razem żyło i działało w konglomeracie narodowości za dawnych czasów.

Chciałem Wzapaleńcom powiedzieć może rzecz mocno deprymującą. „W Ukrainie” to rusycyzm. A więc wszyscy kombinatorzy niech wiedzą, że jak ktoś się dogrzebie to dostanie się im od onuc ruskich i takich tam. Mam nadzieję, choć mi i żal, że dopiero, ten argument bardziej emocjonalny niż językowy, skończy całą tę dyskusję.

Trzymajmy się więc reguł, choć wytrzymanie tego potworka w mass mediach przysparza (przynajmniej w moim przypadku) coraz więcej wyzwań dla zasobów mojej cierpliwości.

Oby się ta wojna NA Ukrainie wreszcie skończyła. Bo u nas NA Polsce może to być niebezpieczne.

Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.   

7 thoughts on “11.03. Językowe bękarty wojny

  1. Nie jestem filologiem, ale od początku było to dziwne, że przez 400 lat mówiło się na Ukrainie i nagle ktoś wyskakuje, „w Ukrainie”. Nie chce być niegrzeczny, ale mówi się tez, że jesteśmy ” w du..ie”, a nie „na du..ie”. Jakbyśmy pisali „na” no to wtedy byłoby nam do niej blisko, ale jesteśmy „w” więc jesteśmy daleko.
    Siostra żony jest filologiem i nauczycielką. Kiedyś mi tłumaczyła dlaczego pisze się „wziąć”, a nie „wziąść”. Przecież mówimy „srać”, a nie sraść”?

    1. I jest lżejszy temat,chość polityczy
      1.żeby srać trzeba najpierw siąć (dotychczas: siąść),
      2. Koza teraz będzie bóć (poprzednio : bóść)
      Niezawodne Radio Erewań (dotąd Nowy Świat) zaraz na początku wojny uzasadniało że ma być oczywiście „w Ukrainie” i dałem się nabrać.

  2. Witam i z podziękowaniem – moja obserwacja „nie językoznawcy” 🙂

    Gdy zaczęła się wojna domowa na Ukrainie w 2014, zacząłem oglądać w tv rosyjskie kanały. Natrafiłem na Sołowiowa – ciężko przychodziło ponowne nauczenie się rosyjskiego – gdzie szły ostre dyskusje polityczne z zapraszanymi gośćmi z Ukrainy – banderowcami z krwi i kości, typu Kołtun czy Gordon – o ile dobrze pamiętam nazwiska, bo twarze będę długo pamiętać. Wszelkich gości z Ukrainy do białej gorączki doprowadzało mówienie „na Ukrainie” – oni uważali że trzeba mówić „w Ukrainie”, bo inaczej ich to obrażało.
    Nawet chyba na Adnovum, jeszcze na Neonie, była też na ten temat dysputa „językoznawcza” – skąd się ukrom nagle wzięło to „w Ukrainie”…

    Co ciekawe, moi znajomi, którzy albo studiowali „na Ukrainie”, albo stamtąd przyjechali do Polski w latach 80-tych czy na początku lat 90-tych – bez względu na to czy uważali się za „Rosjan”, czy „Rusinów-Ukraińców”, mówili „na Ukrainie”…

    Wydaje się że „w Ukrainie” jest typowym „pomajdanowym ukrainizmem”, na który to chory przypadek trzeba patrzeć z politowaniem, tak jak ich twierdzenia że Adam i Ewa oraz Jezus byli „Ukraińcami”. Nie wspominając bajek o wykopaniu przez „Ukraińców” Morza Czarnego, wynalezienia alfabetu i wybudowania przez „Ukraińców”{ egipskich piramid…

    Szkoda że nasze mediomatoły zaczęły ukrainizować polski język…
    A niestety, chyba to dopiero początek…

    1. Faktem jest, że w PR3 zaczęli nadawać wiadomości po ukraińsku zaraz po wersji polskiej-jestem co najmniej zadziwiony.

  3. Propaganda Ukraińska wygrywa.
    Obejrzałem dzisiaj film z ” zbombardowanego szpitala w Mariupolu”
    Byłem w szoku. „Zbombardowano” zdewastowany opuszczony szpital bez okien,
    i ta ustawka z ciężarnym, istny kabaret Żeleńskiego …
    Ale się ruscy dali wpuścić w kanał.
    ——
    Zaktualizowana prognoza.
    Prognoza własna: 02.03 2022
    Aktualizacja z 9. 03.22 Putin Popełni samobójstwo strzelając broń trzymaną prawą ręką w lewą skroń. 😉 )
    Aktualizacja 12.03.22 Putna zabije seryjny samobójca, dopiero po wyparciu rosyjskich wojsk z terenu Ukrainy i Donbasu, może również Krymu.

    Rosja przegra ta wojnę. Putin nie dożyje końca (miesiąc temu, pisałem do końca roku, 3 dni temu do końca marca) dzisiaj do 15 marca.

    Ukraina odzyska Donbas, przy sprzyjających okolicznościach również Krym. ( na Krymie powstanie amerykańska morska baza wojskowa w Sewastopolu )

    – Prognoza optymistyczna. Od 7 marca to Ukraina przejmie inicjatywę i to ona będzie atakować oraz odzyskiwać zdobyty wczesnej teren od |Rosjan. Gdy wejdą Białorusini i radzieckie jednostki gwardyjskie, przełom opóźni się o 3-4 dni, możliwy jest po tym terminie również rozejm.

    – Prognoza pesymistyczna, to samo co wyżej, ale za 3-4 tygodnie. Putin jest już chodzącym trupem.

    PS1: Gdyby Polski rząd miał jaja ,upomniałby się o Okręg Kaliningradzki,który kiedyś należał do Polski. Te rosyjska baza wojskowa jest wielkim niebezpieczeństwie militarnym dla Polski.

    PS2: Pesymistyczny scenariusz dla Rosji i Ukrainy. Po przegranej wojnie i śmierci Putina Carem Rosji zostanie proamerykanski namiestnik i „nareszcie,” na te tereny dotrze ściemio „pandemia” Covd-19, szczepionki, Wielki Reset, NWO, LGBT i inne lewackie idiotyzmy.

    PS3: Ukraina się mocno zdziwi jak wejdzie do UE, starsi ludzie szybko zrozumieją, że współczesna Unia Europejska to taki sam centralizm i komunizm jak ZSRR !!! Nawet ich przywódcy nazywają się tak samo jak w Rosji, Komisarze Ludowi, sorry Komisarze.

    PS4: Już ponad 2 miesiące temu przewidziałem, że ruscy zaatakują Ukrainę i dostaną wpierdol, tylko termin ataku „zepsuła ” im olimpiada Chińska.

    PS5 : Nareszcie świat dowie się o zamachu w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 roku. Oczywiście cała wina zostanie zrzucona na trupa Putina. Wyniki prac Podkomisji do Ponownego Zbadania Wypadku Lotniczego

    http://nie-wierze-nikomu.pl/index.php/wojna-na-ukrainie/78-wojna-na-ukrainie-wiadomosci-i-analizy-cz-2

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

%d bloggers like this: