11.12. Głupi Jasio i szczepionkowe pączki

11 grudnia, dzień 1014.

Wpis nr 1003

zakażeń/zgonów

123/0 (znowu zero zgonów w niedzielę. Dla tych, którzy chcą wiedzieć czy staja się nieśmiertelni w sobotę daję szansę – jak zapytacie o powody tego stanu rzeczy w ilości +100, to powiem gdzie tkwi tajemnica, która odkryłem po konkursie na mojej stronie)

Namawiam do wsparcie bloga

Wersja audio wpisu

W internetach znowu zamieszanie ws. szczepionek. Jak pisałem minister Niedzielski sprowadził kolejne pół miliona szczepionek, tym razem dla małych od sześciu miesięcy. Nie należy pomijać, że minister już się kiedyś wypowiedział w sprawie szczepionek i ich sensowności, ale co tu łapać kogo za słowa – przychodzą nowe wytyczne, trzeba więc sprowadzić i zapłacić. Za coś, co pójdzie i tak do zlewu.  

Minister się wzmógł, kiedy się okazało, że zapotrzebowanie na szczepionki było mocno przeszacowane. Ba – wyszło, że tak naprawdę to nie minister kupował, ale Unia za niego. Ale ja pamiętam czasy, jak to, podpuszczana przez opozycję władza, że się spóźniamy, dopaliła nadzwyczajne procedury dopuszczeniowe. Po roku panikarskiej bomby w mediach sami dopraszaliśmy się jak baranek na zarżnięcie, by szczepionka była jak najszybciej. Skandaliczne umowy się podpisało, a teraz święte oburzenie, że – panie – co to za gnojki są z tymi szczepionkami, że to zbóje jakieś, a tam przecież widnieje nasz podpis, że ściągamy majty i godzimy się na wszystko. Bo ja na ten przykład nie pamiętam, żeby w referendum akcesyjnym do Unii była mowa, że za nasze, w naszym imieniu będzie szczepionki kupowała jakaś korupcyjna van der Ktoś-tam.  

Popatrzmy na te szczyty zakłamania:

Kapitan Jack Sparrow wylicza zmarnowane szczepionki na ilość około 800.000 dawek, co daje wylanie 65 milionów do zlewu. Ale to na chwilę obecną. Cały bilans nakupionych szczepionek, jak by to nakupował głupi Jasio pączków, to obecnie 30 milionów rozdanych, albo odsprzedanych dawek za łączną sumę strat 8 miliardów złotych. Tamte były po 16 eurasów, następne wynalazki na nowe rewelacje stoją już za powyżej 100 euro. (Jak się dogrzebiesz do tajnych umów). Prawo popytu monopolisty – spada popyt na niezastępowalne dobro, to podnosi się ceny. Ceny strachu.    

I po tym, gdy wszyscy mówią, że – szczególnie w stosunku do dzieci – to więcej strat niż zysków, to i tak się sprowadza nowe dostawy. Od gości, na których się chwilę temu wieszało psy, że to oszuści. Przypomnę, że razem z Unią sprowadziliśmy (sorry, zamówiliśmy, a teraz rżniemy głupa, że nie zapłacimy) po około 10 dawek na głowę. I to w czasach, gdy wszyscy nas przekonywali, że po dwóch dawkach będziemy odporni na wirusa na wieki. Ten bilans był oczywisty. Ci sami eksperci przekonywali, że dwie dawki wystarczą i jednocześnie, że trzeba ich kupić po 10 na głowę, choć wtedy nikt się nie zająknął o jakichś boosterach i dawkach przypominająco-dopalaczowych. A teraz proszę – zaszczepienie czwartą dawką eliksiru na poziomie 5% (medycy – procent osiem), a tu wjeżdżamy na pełnej strzykawie z połową miliona dawek dla niemowlaków. Stawiam maseczki przeciw dolarom, że gros rodziców z tego zaciągu odmówi szczepienia swoich maluchów po tym, co usłyszeli. I to nie od szurów antyszczepionkowców, ale od pożal się Boże „ekspertów”, którzy robili logiczne i naukowe szpagaty, by uzasadnić szczepionkowe konieczności. Przecież nie w imieniu nauki i nie w interesie pacjentów, tylko tych, co się martwili, żeby magazyny zeszły.

Osobną kwestią jest pełzająca utylizacja. Pamiętacie Państwo pierwsze wjazdy szczepionek do Polski? Transmisje na żywo – jedzie ciężarówa z chłodnią na minus 90 stopni (a się goście od takich lodówek musieli obłowić…). To, że jechała w towarzystwie ochrony to zrozumiały pikuś jak człowiek się dowiedział, że takie Jandy to się już wstawiły na czoło kolejki, a może ktoś napadnie i zajuma (mafia?) cenny eliksir? Ale to jak to jest z tą temperaturą? Przecież po chwili szczepili w namiotach, w budach, w obwoźnych szczypobusach, na koncertach, nawet pod kościołem. I wszędzie było minus 90 stopni, pal licho – nawet minus 50 stopni? Gdzie? W budzie? Szczypali jak leci.

Albo okres ważności. No, jak nie schodziło, to się przeterminowywało zakupy, nawet ostatnio. A to jest wbrew, kochani, deklaracjom producentów, które przyjęły organa dopuszczające. I to jak było potem. Puszczano takie z ważnością na pół roku (w minus 70 stopni przez cały czas), a potem z badań – jakich? – wyszło, że można potrzymać jeszcze drugie tyle, w nadziei, że panika znowu zaskoczy i nadkupione zapasy po 10 dawek na głowę dwudawkowej szczepionki, zejdą? A jakimż cudem?

Ja mam lepszy pomysł. Kiedyś za komuny kupowałem serek homogenizowany dla swego synka. Wtedy dawało się na wieczku nie datę przeterminowania, ale datę produkcji. I kupiłem taki serek, co to miał datę produkcji… jutrzejszą. Proponuję tak robić. Nie dawać daty przeterminowania szczepionek, ale datę produkcji, o kilka miesięcy do przodu, na zapas. Wtedy się skończy pokarm dla szurów.

Lecą z nami w trąbę. Kupują „lekarstwa”, o których wszyscy wiedzą, że co najmniej nie działają, jeśli nie szkodzą. Wiedząc, że poprzednie partie nie zeszły, bo akceptacja kandydatów na szczepów, nie bez winy zamawiających, spada do zera. A więc jest to co najmniej niegospodarność. Powtarzana już któryś raz. Mówiono, że i tych dwudawkowych wzięto za dużo. Wyszło, że gdzieś o 30%. Potem nożyce się rozchodziły. Im więcej dawek zamówionych, tym mniej chętnych. I to widzieli wszyscy , łącznie z zamawiającymi. Tak, ja wiem, że wtedy nie wiedzieliśmy jak to będzie i chcieliśmy zaszczepić wszystkich dla ich dobra. Tralalala, ale potem, jak z trzecią dawką było statystycznie oczywiste tąpnięcie? Zamawiano kolejne partie. Dla niemowlaków.

Jeśli to nie chodzi o łapówę, to może być tylko gorzej. Bo to nie wiadomo, czy lepiej jak nami rządzą złodzieje, czy idioci…

Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.

3 thoughts on “11.12. Głupi Jasio i szczepionkowe pączki

  1. Schiza MZ – albo te jaszczury są dwudyszne, co innego dyszą oficjalnie do mikrofonu, a co innego na Twitterze, albo jakiś terrorysta antyszczepionkowy zajumał konto MZ. Oba słabe ale może ktoś się da nabrać?

    1. Ale to nie jest żadna tajemnic. Akty zgonu, jak akty urodzenia wypisuje się w dni robocze. A więc w niedziele, pani Jadzia z panią Marysią z administracji szpitala nie wypisuje dokumentów, ale dopiero w poniedziałek. Jak ktoś ma częściej do czynienia ze szpitalem niż raz na dekadę, to powinien to wiedzieć.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

%d bloggers like this: