15.02. Respiratory, czyli premiowane procedury śmierci

5

15 lutego, dzień 1080.

Wpis nr 1069

zakażeń/zgonów

1876/15

Zapraszam do wsparcia mego bloga

Wersja audio

Jak już parę razy zapowiadałem nadchodzi czas rozliczeń i pora wracać do starych tematów kowidowych. Dziś, z perspektywy czasu, można się pokusić o demitologizację podstawowych filarów pandemicznych: przychodzą już badania, dochodzi statystyka i powoli kruszą się pewniki pandemicznych narracji. Tak, narracji, bo okazuje się, że z nauką to nie miało wiele wspólnego.

Dziś temat emocjonalny, bo z pogranicza polityki, czyli – respiratory. Te wsławiły się przekrętem z zakupem zapłaconym, acz niedostarczonym, skandalicznym umorzeniem śledztwa w tej sprawie. Ale przy takim podejściu umyka nam istota, którą ujął autor zacytowanego artykułu, który wykazał ewidentne połączenie częstego (i jak się okazuje) niebezpiecznego stosowania respiratorów z gratyfikacją dla lekarzy i szpitala przewidzianą w procedurach. To już ciężki kryminał i sprawa międzynarodowa (bo służba zdrowia ma międzynarodowe mechanizmy „zachęty”). Zresztą sami zobaczcie:   

„Do maja 2020 roku stało się jasne, że standardowa praktyka poddawania pacjentów z COVID-19 wentylacji mechanicznej za pomocą respiratorów była wyrokiem śmierci. Już 9 kwietnia 2020 r. Business Insider poinformował , że 80% pacjentów z COVID-19 w Nowym Jorku, którzy zostali podłączeni do respiratorów, zmarło, co spowodowało, że wielu lekarzy zakwestionowało ich stosowanie.

Associated Press opublikowała również podobne raporty z Chin i Wielkiej Brytanii. Raport brytyjski podaje liczbę 66%, podczas gdy badanie z Wuhan w Chinach podaje wskaźnik zgonów na poziomie 86%. Dane przedstawione przez adwokata Thomasa Renza w 2021 roku pokazały, że w teksańskich szpitalach 84,9% pacjentów zmarło po ponad 96 godzinach na respiratorze. Najniższa wartość, jaką widziałem, to 50%. Tak więc zmarło od 50% do 86% wszystkich wentylowanych pacjentów z COVID. Porównanie z historycznymi wskaźnikami przedpandemicznymi: zmarło od 30% do 40% wentylowanych pacjentów.

Kaniule o wysokim przepływie i proning były zawsze bardziej skuteczne

Tymczasem lekarze z UChicago Medicine poinformowali, że 6 osób uzyskało „naprawdę niezwykłe” wyniki przy użyciu wysokoprzepływowych kaniul do nosa zamiast respiratorów. Jak zauważono w komunikacie prasowym: „Kaniule nosowe o wysokim przepływie lub HFNC to nieinwazyjne końcówki nosowe, które znajdują się poniżej nozdrzy i wdmuchują duże ilości ciepłego, nawilżonego tlenu do nosa i płuc. Zespół z izby przyjęć UChicago Medicine przyjął 24 pacjentów z COVID-19, którzy mieli problemy z oddychaniem, i dał im HFNC zamiast podłączania ich do respiratorów. Wszyscy pacjenci czuli się bardzo dobrze i tylko jeden z nich wymagał intubacji po 10 dniach…

„Unikanie intubacji jest kluczem” – powiedział [dyrektor medyczny Oddziału Ratunkowego UChicago Medicine, dr Thomas] Spiegel. „Większość naszych kolegów w mieście tego nie robi, ale z pewnością chciałbym, aby inni ratownicy przyjrzeli się bliżej tej technice”. Zespół UChicago poparł również proning , czyli leżenie twarzą w dół, co automatycznie poprawia dotlenienie i pomaga złagodzić duszność.

Jednak pomimo tych wczesnych wskazań, że wentylacja mechaniczna była równie niepotrzebna, co katastrofalna, umieszczanie pacjentów z COVID na podtrzymywanie życia jest standardem opieki do dziś, ponad trzy lata później. Jak to możliwe?

Jak Chiny i WHO stworzyły histerię respiratorów

W artykule Substack z 30 września 2020 r. dziennikarz Jordan Schachtel opisał, w jaki sposób Chiny i Światowa Organizacja Zdrowia wymyśliły i pielęgnowały ideę, że wentylacja mechaniczna jest właściwą i niezbędną odpowiedzią pierwszego rzutu na COVID:

„Na początku marca, kiedy COVID-19 pustoszył zachodnią Europę i wywołał alarm w Stanach Zjednoczonych, WHO udostępniła pracownikom służby zdrowia wytyczne dla dostawców COVID-19. Powołując się na doświadczenie „oparte na aktualnej wiedzy o sytuacji w Chinach”, WHO zaleciła mechaniczne wentylatory jako wczesną interwencję w leczeniu pacjentów z COVID-19. Wytyczne zalecały eskalację szybko, jeśli nie natychmiast, do wentylacji mechanicznej. Czyniąc to, powołali się na wytyczne przedstawione przez chińskie czasopisma medyczne, które opublikowały artykuły w styczniu i lutym, twierdząc, że „konsensus chińskich ekspertów” wzywał do „inwazyjnej wentylacji mechanicznej” jako „pierwszego wyboru” dla osób z umiarkowanymi lub ciężkimi zaburzeniami oddychania.

WHO dodatkowo uzasadniła to podejście, twierdząc, że mniej inwazyjne maszyny z dodatnim ciśnieniem powietrza mogą powodować rozprzestrzenianie się aerozoli, potencjalnie zarażając wirusem pracowników służby zdrowia”. Ten ostatni akapit jest prawdopodobnie najbardziej szokującym powodem, dla którego poświęcono miliony pacjentów z COVID. Chcieli wyizolować wirusa wewnątrz mechanicznej maszyny odpowietrzającej, zamiast ryzykować transmisję aerozolu.

Innymi słowy, uśmiercają pacjentów, aby „uratować” personel i innych, prawdopodobnie nie chorych na COVID-19 pacjentów. Jeśli przegapiłeś tę wiadomość w 2020 roku, nie jesteś sam. Wielu z nas umknęło to w natłoku codziennych doniesień. Co dziwne, podczas gdy Stany Zjednoczone szybko zaczęły domagać się respiratorów, Chiny zaczęły na nich mniej polegać i zamiast tego eksportowały je w ogromnych ilościach. Jak zauważył Schachtel, „Chiny zarabiały fortunę na produkcji i eksporcie respiratorów (z których wiele nie działało prawidłowo, a nawet powodowało śmierć pacjentów) na całym świecie”.

Pacjenci z COVID skutecznie poddani eutanazji

To, że wentylacja i środki uspokajające były stosowane w celu ochrony personelu szpitalnego, zostało również podkreślone przez The Wall Street Journal w artykule z 20 grudnia 2020 r., w którym odnotowano: „Wiosną ubiegłego roku, przy mniej znanej chorobie, lekarze często prewencyjnie podłączali pacjentów do respiratorów lub podawali silne środki uspokajające, w dużej mierze zarzucone w ostatnich latach. Celem było ratowanie ciężko chorych i ochrona personelu szpitala przed COVID-19… Zeszłej wiosny lekarze podłączyli pacjentów do respiratorów, częściowo po to, aby ograniczyć zarażenie w czasie, gdy nie było jasne, w jaki sposób rozprzestrzenia się wirus, kiedy brakowało masek ochronnych i fartuchów.

Lekarze mogli zastosować inne rodzaje urządzeń wspomagających oddychanie, które nie wymagają ryzykownej sedacji, ale wczesne doniesienia sugerowały, że pacjenci używający ich mogą rozpylać niebezpieczne ilości wirusa w powietrzu, powiedział Theodore Iwashyna, lekarz intensywnej opieki na University of Michigan and Department szpitali Veterans Affairs w Ann Arbor, Michigan. Powiedział, że w tamtym czasie lekarze i pielęgniarki obawiali się, że wirus rozprzestrzeni się w szpitalach. „Bardzo wcześnie intubowaliśmy chorych pacjentów. Nie dla dobra pacjentów, ale w celu opanowania epidemii i ratowania innych pacjentów” – powiedział dr Iwashyna. „To było okropne”.

Jak zauważono w artykule Substack z 23 stycznia 2023 r., w którym James Lyons-Weiler powraca do kwestii respiratorów i szokującego powodu, który za tym stoi, „eutanazja ludzi jest nielegalna. Zwłaszcza dla dobra innych pacjentów.” Sprawa staje się jeszcze bardziej perwersyjna, gdy weźmie się pod uwagę fakt, że wiele „przypadków COVID” to pacjenci, którzy po prostu uzyskali wynik pozytywny przy użyciu wadliwego testu PCR . Nie mieli COVID-19, ale i tak zostali respirowani, dzięki bezpodstawnej teorii, że można mieć COVID-19 i zarażać bez objawów . Szpitale otrzymały również ogromne zachęty do diagnozowania pacjentów z COVID – niezależnie od tego, czy faktycznie go mieli, czy nie – i podłączania ich do respiratora.

Pielęgniarka pierwszej linii sygnalizuje w sprawie niewłaściwego użycia wentylacji

Niektórzy z was mogą pamiętać Erin Olszewski, emerytowaną sierżant armii i pielęgniarkę pierwszej linii, która poinformowała o przerażająco złym traktowaniu pacjentów z COVID-19 w Elmhurst Hospital Center w Queens w stanie Nowy Jork, które było „epicentrum epicentrum” COVID-19 pandemia w USA

Opisała szereg problemów w Elmhurst, w tym nieproporcjonalną śmiertelność wśród osób kolorowych, kontrowersyjną zasadę dotyczącą zakazu resuscytacji (DNR), luźne standardy środków ochrony osobistej (PPE) oraz brak segregacji zakażonych COVID-19 i pacjentów z wynikiem negatywnym na COVID, zapewniając w ten sposób maksymalne rozprzestrzenianie się choroby wśród pacjentów niezakażonych, zgłaszających się z innymi problemami zdrowotnymi.

Olszewski zwróciła również uwagę na fakt, że pacjenci z pozytywnym wynikiem na COVID-19 byli umieszczani na liście jako potwierdzeni z pozytywnym wynikiem i kierowani do wentylacji mechanicznej, sztucznie zawyżając w ten sposób liczby, jednocześnie mniej lub bardziej skazując pacjenta na śmierć z powodu uszkodzenia płuc.

Co gorsza, wielu lekarzy leczących tych pacjentów nie było przeszkolonych w zakresie intensywnej opieki. Jednym z „lekarzy” na oddziale COVID był dentysta. Polegano również na studentach medycyny, mimo że nie byli oni odpowiednio przeszkoleni w zakresie bezpiecznej wentylacji i nie byli zaznajomieni ze stosowanymi silnymi lekami.

W tamtym czasie Olszewski obwiniała zachęty finansowe za przekształcenie szpitala w pole śmierci. Powiedziała, że ​​szpital publiczny Elmhurst otrzymywał dodatkowe 29.000 USD za pacjenta z COVID-19, który otrzymał wentylację, oprócz innych metod leczenia. Jeśli Elmhurst miał na myśli kontrolę infekcji podczas wentylacji pacjentów, z pewnością nie postąpili zgodnie z tym, ponieważ pacjenci z pozytywnym i negatywnym wynikiem COVID-19 mieszali się – strategia, którą Olszewski podejrzewała, miała na celu zwiększenie liczby przypadków COVID i śmiertelności.

Zabijanie dla zysku

Inni podkreślali również rolę zachęt finansowych. Na początku kwietnia 2020 r. lekarz rodzinny i senator stanu Minnesota Scott Jensen wyjaśnił: „Medicare ustaliło, że jeśli przyjmiesz do szpitala pacjenta z powodu COVID-19, otrzymasz wynagrodzenie w wysokości 13.000 $. Jeśli ten pacjent z COVID-19 zostanie podłączony do respiratora, otrzymasz 39.000 $; trzy razy więcej”.

Były dyrektor CDC, Robert Redfield, przyznał również, że polityka finansowa mogła rzeczywiście doprowadzić do sztucznie zawyżonych wskaźników hospitalizacji i statystyk dotyczących ofiar śmiertelnych. Jak poinformował 1 sierpnia 2020 r. Washington Examiner: „… Redfield zgodził się, że niektóre szpitale mają motywację pieniężną do zawyżania liczby zgonów z powodu koronawirusa…„Myślę, że ma rację, ponieważ widzieliśmy to również w innych procesach chorobowych. Naprawdę, podczas epidemii HIV ktoś może mieć zawał serca, ale także mieć HIV – szpital wolałby [klasyfikację] dla HIV, ponieważ jest większy zwrot kosztów ”- powiedział Redfield podczas przesłuchania panelu Izby … zapytany przez kongresmana Blaine’a Luetkemeyera o potencjalnych „przewrotnych zachętach”. Redfield kontynuował: „Myślę więc, że jest w tym trochę rzeczywistości…”

Oprócz otrzymywania wygórowanych opłat za przyjęcia z powodu COVID i podłączania pacjentów do respiratorów, szpitale są dodatkowo opłacane za:

  • Testy na COVID dla wszystkich pacjentów
  • diagnozy COVID
  • Stosowanie remdesiviru
  • Covidowe zgony

Kiedy wszystko jest już powiedziane i zrobione, pacjent z COVID może być „warty” nawet 250.000 $, ale za maksymalną opłatę musi odejść w worku na zwłoki. Jeśli cokolwiek wiemy, to motywy zysku mogą skłaniać ludzi do popełniania okropnych czynów, i to z pewnością wydaje się prawdą, jeśli chodzi o leczenie COVID. W Stanach Zjednoczonych szpitale również UTRACIŁY fundusze federalne, jeśli zawiodły lub odmówiły podania remdesiviru i/lub wentylacji, co dodatkowo zachęciło je do zgody na to, co w najlepszym razie oznacza nadużycie, a w najgorszym morderstwo.

Prawa pacjenta wyparowały

Istnieją również dowody na to, że niektóre systemy szpitalne, a być może wszystkie, zrzekły się praw pacjentów, czyniąc każdego, u którego zdiagnozowano COVID, wirtualnym więźniem szpitala, bez możliwości wyrażenia świadomej zgody. Jak odnotował Citizens Journal w grudniu 2021 r.: „Teraz widzimy, że opieka medyczna dyktowana przez rząd jest najgorsza w naszej historii, odkąd rząd federalny nakazał te nieskuteczne i niebezpieczne metody leczenia COVID-19, a następnie stworzył zachęty finansowe dla szpitali i lekarzy, aby korzystali tylko z tych„ zatwierdzonych.”

Nasza wcześniej obdarzona zaufaniem społeczność medyczna szpitali i personel medyczny zatrudniony w szpitalach faktycznie stała się „łowcami nagród” za twoje życie. Pacjenci muszą teraz podjąć bezprecedensowe kroki, aby uniknąć hospitalizacji z powodu COVID-19. Muszą podjąć aktywne kroki, aby zaplanować, zanim zachorują, by zastosować wczesne leczenie COVID-19 w domu, które może pomóc uratować życie”.

Musi nastąpić rozliczenie

Nie wiadomo, ilu pacjentów z COVID straciło już życie w wyniku tego błędu w sztuce lekarskiej i musi się to skończyć. Prawa pacjentów muszą zostać przywrócone i być nieodwołalne, musimy pociągnąć decydentów do odpowiedzialności i wreszcie musimy w jakiś sposób zapewnić, że nasze szpitale nie będą już nigdy więcej zamieniane w pola śmierci dla zysku. Jak zauważył Lyons-Weiler w swoim artykule ze stycznia 2023 r.: „Potrzebujemy surowych, twardych dochodzeń z konsekwencjami – a aktywiści muszą wystawić rachunki związane z protokołami, aby uniemożliwić im ponowne zabicie jednego pacjenta, aby hipotetycznie uratować innego – pod groźbą oskarżenia o morderstwo.”

Potrzebujemy przepisów dotyczących skryptów „na żądanie” dla leków poza wskazaniami, których pacjenci pomagają się w przypadku potencjalnie śmiertelnych infekcji – niezależnie od „zatwierdzenia przez FDA”.

[…]

Znalazł i spisał Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.

About Author

5 thoughts on “15.02. Respiratory, czyli premiowane procedury śmierci

  1. Suche ZIMNE powietrze wtłaczane przez respirator do płuc z zapaleniem…
    W temperaturze organizmu takie powietrze gwałtownie się rozpręża, przy okazji przesuszając ciężko chore płuca. Do tego dermatolog albo stażysta jako operator, zachety finansowe dla białej kasty i przepis na masowe ludobójstwo gotowy.
    Pęcherzyki płuc szybko szlag w takich warunjach trafia, i w ten sposob śmiertelność chorych na covid pod respiratorem w niektórych szpitalach w Polsce sięgnęła 100 procent.
    Był nawet jakiś artykuł opisujący te technologię masowego wykańczania pandemicznego…

  2. Przy poszukiwaniu winnego zaistniałej sytuacji proponuję skoncentrować się na zdaniu: „W artykule Substack z 30 września 2020 r. dziennikarz Jordan Schachtel opisał, w jaki sposób Chiny i Światowa Organizacja Zdrowia wymyśliły i pielęgnowały ideę, że wentylacja mechaniczna jest właściwą i niezbędną odpowiedzią pierwszego rzutu na COVID”.

    Możliwe, że wirus jest bronią Chin na wojnie z Zachodem. Truizmem jest stwierdzenie, że Chińczycy próbują odzyskać należne im, ich zdaniem, miejsce w świecie (Państwa Środka, centrum cywilizacji) i w jakimś sensie „zemścić się” za Wojny Opiumowe oraz epokę hańby oraz poniżenia. Przypomnę jeszcze, że epidemia dziwnym trafem wybuchła, kiedy Amerykanie (Trump) przerwali „pełzające”, powolne przejmowanie globalnej produkcji przez Chiny, nakładając ograniczające ten proces sankcje. Kiedy uniemożliwiono Chińczykom dyskretne przejęcie światowej gospodarki, ci przewrócili stolik (nawet jeżeli nie mieli jeszcze dopracowanego dostatecznie zjadliwego i „rasowo selektywnego” wirusa).

    W „wojnach wirusowych”, jeżeli są udzieloną z chińską cierpliwością odpowiedzią na wojny opiumowe, nie chodzi o zabicie drobnego procenta populacji, tylko zniszczenie Systemu, destabilizację „zgniłego Zachodu” (zgodnie zresztą z chińskimi zasadami „Sztuki wojny” i zwyciężania w miarę możliwości bez użycia oręża, a przynajmniej osłabiania przeciwnika na długo przed atakiem). Nie wiem kogo, gdzie i jakimi mechanizmami mogli skorumpować (takie WHO na przykład mieli w kieszeni), jakie ścieżki „zepsucia” uczynić oczywistym wyborem, ale gdyby takie wojny prowadzili, to ich celem byłoby nadwyrężenie zaufania do instytucji publicznych, zwłaszcza tych kluczowych.

    To jest zresztą typowa strategia i sposób myślenia szeroko pojętego Wschodu. Rosjanie przykładowo w państwach które chcieliby zniszczyć nie promują jedynie tych, którzy lubią Rosjan, tylko wszelkie ekstrema. Skrajną lewicę i skrajną prawicę, wszelakich zielonych, brunatnych, tęczowych, czerwonych etc., oraz rzecz jasna ich fanatycznych przeciwników, Wszystko, co rozwala tkankę społeczną.

    Podobnie Chińczycy, gdyby prowadzili wojnę przeciw Zachodowi, aby odzyskać należne im miejsce światowego hegemona (a kto z mających dostateczny potencjał tak nie uważa lub w historii świata nie uważał? Ludzie są niezmienni…), z jednej strony próbowaliby zniszczyć i skorumpować system zdrowia, a z drugiej (co może nawet ważniejsze) – zaufanie do systemu. Czyli z jednej strony wszelkimi dostępnymi metodami „ułatwiali” takie procedury, jak opisane powyżej strategie stosowania respiratorów, a z drugiej produkowali w mediach społecznościowych newsy podważające zaufanie do Systemu. Fake newsy, prawdziwe wiadomości, pomieszane pół na pół, inteligentnie spreparowane argumenty czy kretyńskie memy, żadna różnica, im więcej tym lepiej. Żeby każdy „target” znalazł coś dla siebie.

    Tak, żeby przykładowo, kiedy przyjdą następne epidemie (a przyjdą na pewno, nawet bez pomocy laboratoriów, są z nami od zawsze, a odporność stadna w miarę rozwoju cywilizacji i życia w coraz bardziej niezgodnych z naturą warunkach systematycznie spada), ludzie rękami i nogami bronili się przed hospitalizacją i szczepieniami.

    Co szczególnie czytelnikom tego bloga do przemyślenia polecam. Bo to, że Big Pharma postanowiła zrobić skok stulecia (tysiąclecia?) – ciekawe kto jej to ułatwił – i Wielką Kasę na niedopracowanych szczepionkach, to tylko jedna strona medalu i połowa prawdy (która – inteligentnie użyta – potrafi być czasami gorsza i skuteczniejsza od kłamstwa).

  3. Czy ja dobrze rozumiem? Zdrowych ludzi bez objawów podłączali do respiratora bo mieli pozytywny wynik? Coś tu się nie klei, jeśli ktoś nie miał objawów to czemu trafił do szpitala?

    1. Mechanizm był już wałkowany: „ktoś może mieć zawał serca, ale także mieć HIV – szpital wolałby [klasyfikację] dla HIV”. W ciągu dalszym było wysoce prawdopodobne że będąc testowo-pozytywnym mógł się naprawdę zarazić, bo taki pacjent był umieszczany razem z innymi pozytywnymi. No i zwykle nieleczony na swoją chorobę, do spółki z kowidem i nagabywany na respirator, wyjeżdżał w worku. Tak to działało, legalny mord się odbywał zgodnie z procedurami. Nikt procedur nie zmienił, więc powtórka nadal jest możliwa choć zapewne w inny sposób.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *