15.03. Chłopiec z plakatu

15 marca, dzień 378.

Wpis nr 367

zakażeń/zgonów

1.917.528/47.206

Pierwszy raz zwróciłem uwagę na plakaty z płodem dziecka wpisanym w macicę o kształcie serca z powodu reklamowania hospicjum perinatalnego. Nie znałem tej nazwy i szybko się dowiedziałem, że chodzi o szczytną ideę wspomożenia rodziców, którzy wiedzą, że ich dziecko na pewno ich nie przeżyje, bo ma wrodzone wady powodujące trwałą niezdolność do przetrwania. Ujęła mnie inicjatywa towarzyszenia rodzicom i dzieciom w tej trudnej drodze do przewidywalnego końca. W dodatku zbijała argumenty zwolenników liberalizacji dostępu do aborcji, którzy głośno krzyczą o hipokryzji proliferów, mających się interesować dziećmi tylko do porodu, po czym znikają z życia rodziców poddanych wielkiej próbie.

Drugi raz zwróciłem uwagę na ten symbol, kiedy w trakcie manifestacji, w której szedł również włodarz stolicy jacyś gamonie rozbijali witrynę z tym plakatem. Wtedy sobie uświadomiłem, że to rzeczywiście wojna – nie ma przebacz. Zastanawiało mnie jak można – będąc jednocześnie już przecież urodzonym – mieć taką nienawiść do ludzkiego płodu. Później byłem już świadkiem wręcz zbiorowej histerii objawianej na „fejkbuku” wobec tej dość prostej, a jednak przejmującej grafiki. W zacietrzewieniu politycznych niby-racji walka o (w sumie jakoś tam zrozumiałą z punktu widzenia poglądów) liberalizację aborcji przeistoczyła się w nienawiść do nienarodzonych dzieci, czyli w sumie do rodzaju ludzkiego. I jeszcze raz napiszę – jest to szczególnie wstrętne ze strony ludzi, którzy się już zdołali urodzić. Wielu z nich może nie było chcianymi dzieciakami i być może gdyby istniało prawo, o które tak walczą, to w ogóle by się nie narodzili.

Plakat i cała akcja zaczęły ewoluować i pojawiły się dodatki o tym, żeby się tato z mamą kochali, że życie ma sens itd. Ta bezpośredniość akcji, mówienie oczywistości wzbudziła jeszcze większy wściek. Jak to mama z tatą mają się kochać?! W życiu! I to było najgorsze, czyli najlepsze, bo ta forma przekazu obnażała bezsens protestujej przeciwko niej politycznej ekstremy.

Taki kapitał zacietrzewienia nie mógł tak sobie beztrosko leżeć na ulicy. Gazeta Wyborcza wyceniła koszty tej akcji i się zaczęło. Z wielomilionowej kwoty (akcja jeszcze trwa) wyciągnięto wnioski, ile to dobra za takie pieniądze można by było wyrządzić żyjącym dzieciom zamiast uprawiać ideologię (?!). No, argument godzien coraz bardziej zdziczałej Wyborczej. Ale najgorsi są akolici, ci podążyli karnie jak baranki za nową ścieżyną pasterza, bez żadnej refleksji (stąd baranki) co do własnej śmieszności. Miałem starcie właśnie z takim kalkmistrzem, co to zaczął cytować te bzdury jak swoje, że plakat „życie ma sens” jest przewałem ideologicznym, za cenę którego można by panie z 10 milionów dzieci… W rezultacie rozmowy, w której młodzieniec nazwał mnie misiem (to chyba komplement?) doszliśmy do tego, że zaczął mnie pytać o sens życia i cierpienia, bo sam uważał, że go nie ma. Widać było, że droga od plakatu do pytań ontologicznych świadczy o głębokich problemach emocjonalnych a co najmniej egzystencjalnych, obiektu rzuconego samopas na fale nihilizmu. Tak to u nich „chodzi”.

Tak czy siak zaczęły się wyliczanki ile to godzin porad psychologicznych czy wózków (1868) dla dzieci można byłoby za te pieniądze urządzić i co by tam nie kupić. Ale problem z tym, że żeby udzielić porad dzieciom, to trzeba by się te wpierw urodziły i o tym była/jest ta akcja. Ale to osobny problem przewrotności „logiki”, a właściwie dialektyki życia i śmierci lewicy, której przedstawiciele sami żyjąc chcą decydować kto się ma urodzić a kto nie. O tym, będzie któryś z następnych wpisów, bo zebrałem już kilka ciekawych materiałów, gdzie króluje posłanka Leszczyna z nawróconej ostatnio na aborcję Platformy. Czasami lepiej posłuchać nuworyszy, bo ci zawsze przesadzają na początku ze środkami wyrazu, by uzasadnić swoją wyjątkowość w temacie, do którego doszlusowali z powodów rachub politycznych.

Jak już się Wyborcza wystrzelała z bezdusznych statystyk to się zorientowała, że podawanie liczb czego to tam nie można było dokonać za pieniądze kampanii jest bez sensu z punktu widzenia mocy przekazu. Sprawę z rąk aktywistycznej części redakcji przejęli dziennikarze. Zabieg był prosty. Liczby won – trzeba pokazać człowieka, jednego. Pojawił się więc Alex, a właściwie jego rodzice, którzy wykazali, że za tę kasę to ich syn miałby 70 lat stałej opieki, a tak nie ma. W ten sposób przecież można podważyć każdy wydatek, łącznie z płacami dziennikarzy Gazety Wyborczej.

No i zaczęła się oczywista kontrakcja. Poczęto pokazywać domy Owsiaka i przeliczać na uratowane dziecięce dusze, ale najbardziej spodobała mi się ta, która odwoływała się do działu sprzedaży reklam Gazety z propozycją, by sprzedawcy Wyborczej po ubiciu targu z reklamodawcą zaczęli go przekonywać, że za te pieniądze mógłby wspomóc wiele dzieci i odstąpił od reklam w gazecie.

W dodatku okazało się, że to przecież Agora jest zarówno właścicielem Wyborczej jak i największej firmy outdoorowej w Polsce AMS. Czyli plakaty z ludzkim płodem latały płatnie również i na ich nośnikach i nic prostszego jak tylko oddać tę część przychodów na jakiś sierociniec. A tu nic… Bo musimy pamiętać, że są dwie prawdy – czasu i ekranu. Na ekranie widzimy oburzenie, a prawda czasu każe brać kasę i nie kwitować. Przekonała się o tym kiedyś Polska Fundacja Narodowa, która myślała, że jak zapłaci za reklamy swej niesławnej kampanii „Wolne sądy” takiej np. stacji TVN, to telewizor opozycyjny uszanuje bogatego klienta. I tu weszły nasze dwie prawdy – kasę weźmiem, ale nie liczcie na coś więcej. Za wasze pinionszki wyślemy w miasto siedem ekip z kamerami, by wam zrobić kuku. Przecież tu nie chodzi o forsę (dodajmy TAKĄ DROBNĄ), tylko o waaadzę, która ma nam dać dostęp do całego skarbczyka. A to, że płacicie nam za sznur, na którym zaraz was powiesimy to tylko powód do naszej wewnętrznej satysfakcji i beki na popijawach redakcji.

Po długich śledztwach wyszło kto i czyje pieniądze stoją za tą akcją. Znaleźliśmy głowę zdrajcy. To jeden z bogatszych Polaków, Mateusz Kłosek, który w swojej firmie dorobił się na produkcji okien. Idę o zakład, że w budynku na Czerskiej już został powołany zespół, który ma znaleźć jakieś haki na tak niepoprawnego sponsora. Sugeruję jakieś małe #meetoo, przewały finansowe lub co najmniej wspólne zdjęcie z Obajtkiem. Wierzę też, że rzesze tych, co to nie tankują na Orlenie ruszyły teraz do okien skrobać ramy, by zobaczyć czy przypadkiem od chłodu i deszczu nie chronią ich niepoprawne instalacje. I co, jak wyjdzie, że niestety? Kamieniem w szybę i wymiana okien na inne? Przy zerowych temperaturach? A czemu nie? Trzeba dowieść zaangażowania. Jak się powiedziało „O” (jak Orlen) to trzeba teraz powiedzieć konsekwentnie „O” (jak okno).    

Chyba się przebranżowię na wstawiacza okien. Ta polska polityka dostarcza zapotrzebowania na coraz to inne zawody. Życiowe…

Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.          

19 thoughts on “15.03. Chłopiec z plakatu

  1. Trzeba by sprawdzić czy aby „Wybiórcza” nie ma udziałów w u produkującej okna konkurencji. Jak w tym filmie z Chaplinem, gdzie dzieciak tłukł szybę i zaraz się zjawiał Chaplin/szklarz z propozycją oszklenia okna. Pani Łuczywo pewnie ma jakieś pakieciki akcji. O czym donoszę ja…tra.ta..ta 🙂

  2. Istnieje coś takiego jak „płód dziecka” Sir?? Jakieś dzieciątko zaszło w ciążę?
    I jak Pan odkrył, że na plakacie jest chłopiec?

    1. Pana zacietrxewienie ujawnia Pańską głupotę. Chłopiec z plakatu to cytat z czeskiej kreskówki a odnosi się do fundatora kampanii. Ale szukaj Pan kutasika na plakatach, sdzukaj…

      1. Z tego szału piana Panu wali na klawiaturę, palce się ślizgają i literówek za dużo. Może Pańska głupota pozwala na takie przypuszczenie, że komuś ma się skojarzyć chłopiec z filmu animowanego z wielkim dziełem wielkiego człowieka, który tyle ma wspólnego z plakatami, że wspaniałą akcję wymyślił i sfinansował. Pan Mateusz Kłosek chłopcem już dawno być przestał, a porównywanie jego dzieła do działań „chłopca” jest co najmniej obraźliwe.

      2. Prowadzi Pan publicznego bloga linkowanego m.inn. w doRzeczy chyba nie bez Pana wiedzy i zgody, zaprasza do czytania i komentowania i śmie Pan gości od głupków wyzywać? Taka z Pana elita intelektualna? Zastanów się Pan nad sobą bo gospodarzowi wolno jednak mniej niż gościom, chyba, że z Cywilizacji Turańskiej Pan pochodzi.
        Należy się liczyć z tym, że w publicznym miejscu jakim jest ten blog będą się pojawiać oszołomy i głupki takie jak ja.
        Przyznaję, że tytuły art. + rysunki są tu zazwyczaj świetne, ale nie każ mi Pan szukać kutasików bo miał Pan jakieś nieudane skojarzenia.
        Mógł Pan dać tytuł Chłopiec z gitarą. Też był taki film. Byłby równie odpowiedni do tematu artykułu.

      1. No widzisz Pan, u mnie szukasz Pan głupoty, a sam się kompromitujesz po raz kolejny. Linkujesz Pan z krynicy swojej wiedzy hasło płód ludzki i uważasz Pan, że płód dziecka i płód ludzki to to samo. Żenua, albo samozaoranie jak to Pan piszesz.
        Jest dziecko w okresie płodowym, jeśli dziecko ludzkie to płód ludzki. A „płód dziecka” to wymyślony przez Pana (po)twór językowy. Płód dziecka to jakby dziecko w ciąży było.

  3. Chyba już teraz przestaliśmy się dziwić łatwości zwycięstwa bolszewizmu w Rosji, nieprawda?
    Baranki? No tak, na razie baranki, ale tylko do czasu gdy zaczną nam ścinać głowy, o ile ich teraz nie zatrzymamy…

    P.S.
    Współczesny „wstawiacz okien” to zawód wymagający specjalistycznej wiedzy i wysokiej kultury technicznej zegarmistrza niemalże…

  4. niestety zmuszanie kobiet do rodzenia głęboko upośledzonych / śmiertelnie chorych dzieci jest okrutne i nieludzkie wobec obojga. Kobiet , bo wystawia je na głęboko traumatyczne cierpienia, dzieci , bo w ogóle nie uwzględnia ich doznań ( cierpień fizycznych ). To właśnie kierowanie się w takich sprawach ideologią czy też dogmatami kościelnymi świadczy w moim przekonaniu o dramatycznym upadku tego co się nazywa człowieczeństwem.

    1. Nikt nikogo nie zmusza do rodzenia nawet zdrowych dzieci. Wystarczy, że kobieta pójdzie do psychiatry i powie, że nie radzi sobie z ciążą i ma myśli samobójcze. Już będzie spełnione kryterium zagrożenia życia/zdrowia.
      Tylko zideologizowane, komunistyczne krzyśki tego nie wiedzą i wypisują androny o opresji religijnej. Ale komuchy tak mają, że świat chcą uszczęśliwiać mordując innych, zwłaszcza słabych i bezbronnych.
      Uszcześliwianie innych: kobiet i nienarodzonych i jeszcze powoływanie się na humanizm …
      Kłania się Ugolino który pożarł swoje dzieci by ocalić ich ojca od śmierci głodowej…

      1. hahaha poniżanie poprzez zmuszanie kobiet do kłamstw u lekarza to nie opresja. pewnie dla ciebie nie, bo łżesz kiedy uważasz ,że jest taka potrzeba. z taką moralnością to sam powinieneś pójść na terapię

        1. Hahaha, zaśmiał się krzysiek który czytać ze zrozumieniem nie potrafi. Gdzie kto kogo zmusza do kłamstw ? Tylko wskazałem, że ochrona nienarodzonych nawet przy obecnym prawodawstwie to fikcja.
          Wasza komuchowata moralność każe mordować kogo się da. A to bogatego, a to lepiej od was urodzonego. A jak już tych zabraknie to chętnie mordujecie nienarodzonych tylko dlatego, że tylko podejrzewacie, że mogliby być chorzy.
          Zabijać słabszych i chorych to jest wasza moralność.
          Prawo jest takie, że możecie zabijać i zdrowych. Tylko wasz problem polega na tym, że chcielibyście mordować, ale nie chcecie by was mordercami nazywali. Stąd te wasze teoryjki umoralniające w sosie humanistycznym dla naiwnych dziewek folwarcznych.
          Mordujesz czy pomagasz mordercom to jesteś mordercą tak jak oni.

          1. Amen.

            P.S. Ale do czerwonego kanonu dodałbym jeszcze konieczność bycia szczęśliwym.
            Nie jesteś szczęśliwy? Może chory, jakaś depresja?
            To my cię uwolnimy od cierpienia >> eutanazja…

  5. Ale wstyd takie wypociny czytac… Takie glupie zacietrzewienie i tyle zlej, wrecz agresywnej energii zawarte zostalo w tych kilku zdaniach… Szkoda przestrzeni jakie te komentarze zabraly…

    1. Niech YYZ się nie wstydzi. Prosze nie czytać. Jak widać wstydzono się do końca, nawet z lekturą komentarzy. Masochizm?

  6. A mnie reakcje oszołomów na te plakaty i to, co się dzieje wokół aborcji specjalnie nie dziwią. Po ludzku to rzeczywiście trudno zrozumieć, ale jak się spojrzy na to z perspektywy chrześcijańskiej, to zmienia się postać rzeczy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

%d bloggers like this: