14.03. Kowidki – jak nie zwariować?

14 marca, dzień 377.

Wpis nr 366

zakażeń/zgonów

1.906.632/47.178

Chciałem podziękować wszystkim za życzenia z okazji pierwszej rocznicy „Dziennika zarazy” jakie dostałem od Was wielu. Zwłaszcza za te, by nie przestawać i pisać dalej. Niektórzy napisali, że czasami się „lenię” i nie mam równego poziomu – ba, też mi nowina, a kto się stara równo 365 dni? – mimo to jeszcze pociągnę. Chyba, że zabraknie mi koncepcji albo… ciekawości świata. Ale to drugie to chyba nie jest możliwe. Szczególnie dziękuję tym, którzy napisali, że te teksty są dla nich jakoś ważne, otwierają dzień, utrzymują nadzieję i wiarę w ludzki rozum w czasach szalonych. Jesteśmy w większości i nie ma co się martwić. A więc do… przeczytania! Dziś kowidki, przesunięte z niedzieli na poniedziałek z powodu rocznicy.

Zaczynamy od Polski, rzecz jasna. Jak już pisałem Polska ma dobre standingi w wielu porównaniach światowych i europejskich we wszystkich dziedzinach, za które… jest publicznie ganiona. Dziś oprócz statystyki gwałtów czy przemocy domowej doszły super statystyki potwierdzające duże poczucie bezpieczeństwa Polaków. Chodzi o to czy ktoś się spotkał, był świadkiem przestępstwa. Znowu Polska w czołówce krajów z najmniejszymi problemami. Najciekawsze są wygibasy opozycji, która po raz kolejny musi się złapać lewą ręką za prawe ucho i wytłumaczyć, że jak jest dobrze to jest źle. I znowu pełno jakiś karkołomnych tez, że Polacy wolą nie zauważać przestępstw, by ich nie wciągną w swoje tryby totalitarny system opresji policyjnej. Oj, bez nas choćby potop…

Ale na poważnie, jak pisałem – lekce sobie ważymy Białoruś i nasze interesy tam. Dworujemy sobie z głupa Łukaszenki, ale on do tej pory był jakimś minimalnym gwarantem balansowania pomiędzy Rosją a Zachodem. I znowu wyszliśmy – na Białorusi – na Czarnego Luda, co się w wewnętrzne sprawy miesza. Straciliśmy cnotę a rubelka nie zarobiliśmy. Jak na Ukrainie. I następny kraj z naszego „kordona sanitarnego” oddzielającego nas od Rosji ma papiery, by rozmawiać z Zachodem ponad naszymi głowami. Ale już po ptokach . Łukaszenka wyraził gotowość bazowania rosyjskich sił powietrznych na terytorium Białorusi. A więc mamy wojska rosyjskie na wschodniej flance pod granicą z Polską. I tak sobie podworowaliśmy, powspieraliśmy demokratyczne ruchy i klops. Nawet nie jesteśmy pewni, czy jak by te ruchy wygrały, to czy z bazowaniem rosyjskich samolotów nie byłoby tak samo. Ktoś wie, kiedy prowadziliśmy ostatnio w historii jakąś politykę zagraniczną? Ktoś? Coś?

Ciekawy tekst o USA dotyczący „kultury unieważniania”. Nie tylko z życia publicznego, ale również z naukowego a wręcz z pracy, rugowani są do tej pory poważani i wpływowi ludzie tylko dlatego, że nie pasują do dzisiejszych wykręconych na maksa kryteriów politpoprawności. Wywala się ich z uczelni, z pracy, paliłoby się książki, gdyby ktoś je jeszcze czytał. Przypomina to wypisz-wymaluj maoistowską rewolucję kulturalną, wtedy robiono dokładnie to samo. Proces się rozpędza w swym szaleństwie a każda próba zdroworozsądkowego przeciwstawienia się tym trendom nazywana jest faszystowską mową nienawiści.

Ostatnio całą paczkę takich nonsensów dostarczył uważny obserwator bidenowskiego odjazdu Tomasz Wróblewski. A więc a propos „Kultury unieważniania” odjechały nam – wykastrowane przez samego Disney’a – Piotruś Pan i słonik Dumbo jako zbyt rasistowskie. Uczelnia w Pensylwanii oferuje kurs analizujący niebinarność Jezusa.  Ale są i dobre wieści – Południowa Dakota wywaliła w kosmos prawo ustanowione przez Bidena, zezwalające penisopozytywnym z kłopotami tożsamościowymi uczestniczyć w sportach żeńskich i wizytować takież prysznice. Damski sport, przynajmniej w Południowej Dakocie, został uratowany. Przypominam, że kobiety też boksują. Kiedy wystąpi pierwszy tzw. damski bokser? Tomek także znalazł coś o dzieciach i to holenderskich. W tamtejszej telewizji mamy show pt. „Gewoon Blut”, w którym dzieci przepytują gołych dorosłych. Pan Tomasz wnikliwie pyta – kiedy zamiana ról?

Mamy też pierwsze rasistowskie niemowlaki. Nie wiem jak to jest z tym dziedziczeniem systemowej supremacji u zakutanych w pieluchy, ale systemy nauczania, np. w takiej Arizonie, już o tym mówią, ciekawe jak będą z tym walczyć. Ale to wychodzi na jakieś pomieszanie – lewica przecież uważa, że „gienow niet”, że człowiek jest tabulą rasą, w której społeczeństwo i stosunki społeczne wypisują historycznie słuszne wersy. A tu od urodzenia już rasista? Jakże to tak? Przecież niemowlę, jak sama nazwa wskazuje nie mowli (czyli nie mówi). Są też plotki (prawicowe, rzecz jasna), że nie rozumie co się do niego mówi. Jak więc może być już w kołysce poddane tej supremacyjnej presji. Ale gdzie ja logiki szukam… Jak pisał Nietzsche: „W co motłoch bez dowodów uwierzył, wy chcecie dowodami obalić?”. Ale to był obiektywnie faszysta, choć subiektywnie jeszcze o tym nie wiedział.

Wyszedł temat „szkoła”. Jak kowidowe harce wpływają na poziom wykształcenia naszych następców? Wszyscy mamy przeczucie, że nie ma tam nic pozytywnego. Teraz, przy okazji podsumowujących pandemię rocznic, pojawiają się już poważne badania. Przez kowida mamy od 60 do 70% strat w wiedzy kowidowych pokoleń uczniów. Będziemy mieli całe roczniki, na które się będzie pokazywało palcami, że to ci, no wiecie… To trochę tak jak z maturami Giertycha, tyle, że po tysiąckroć bardziej i na całym świecie. No, pokazywać się ich będzie palcami pod warunkiem, że kolejne pokolenia nie będą jeszcze bardziej niedouczone, a starsze z tych okropnych komunistycznych szkół już odejdą na wieczną akademię. Z badań wynika, że kowidowe obostrzenia pozbawiły edukacji 168 milionów dzieci. I są to badania UNICEF. A efekty? Ankieta wśród młodzieży: kim być chciał być, jak dorośniesz? Prawie połowa dziewcząt w wieku 10-15 lat chce być yutuberkami, instagramkami i tiktokówkami. To są horyzonty naszych następców, które poprowadzą Najjaśniejszą w światłą przyszłość…

Wraca w pandemii temat maseczkowy. Ktoś cierpliwy zestawił „noszalność” masek w poszczególnych krajach ze zgonami na milion mieszkańców na kowida. Wychodzi… dziwacznie. Ja już parę razy tłumaczyłem i pokazywałem badania, że tu nie ma żadnej korelacji. Tak samo w USA, gdzie dość łatwo można porównać stany między sobą. Ponieważ tam strategia zależy od lokalnego gubernatora, to zdarzały się one różne i okazało się, że lockdownowe odstawały na niekorzyść od tych stanów, gdzie nie było znacznych obostrzeń. Ale co my tam będziemy tłumaczyć, my – płaskoziemcy, odporni przecież na fakty.  

Z kowidowych paradoksów – okazało się, że minister zdrowia Australii Greg Hunt w dzień po zaszczepieniu szczepionką na kowida został w stanie krytycznym odwieziony do szpitala. Teraz trzeba kupić czipsy, piwo i siąść na kanapie, by zobaczyć jak eksperci kupieni przez AstraZeneca będą nam tłumaczyć, że to nie przez szczepionkę, ale z powodu głodu w Zimbabwe. Interesujące – jak rakowiec z kowidem umiera na raka to w karcie zgonów piszą „kowid” jako przyczynę zejścia, a jak cukrzyk umiera po szczepionce to piszą – „cukrzyca”.

Nie ma, że nie będzie o Unii. Wzięto się za samochody. Niewiele lat minie a każdy samochód będzie monitorowany z centrum Wielkiego (samochodowego) Brata. Oczywiście dla naszego dobra i ekologii. „Jak jedziesz baranie?” to będzie ostatni komunikat przed zdalnym odcięciem paliwa piratowi, który pocisną i naraził planetę. Skończy się ekscytowanie facetów ile to wóz tam ma do setki i że pojedzie 240 na godzinę od jednego naciśnięcia pedała (uwaga!)… gazu. Koniec. Jak się do tego dołoży kompletną autonomię pojazdów to się skończy frajda rumakowania po drogach. Panowie, odbierają nam ostatnią frajdę po tym jak wymyślono smakowe piwo.

Jak każda lewacka organizacja tak Unia grzęźnie w sferze językowej. Nie darmo szefem postępaków był kiedyś Największy Językoznawca w historii. Wiadomo już od orwellowskiego „1984”, że język jest podstawą kształtowania nowej świadomości. Jak się komuś odbierze jego język i przemieni go na nowomowę, to ten ktoś utraci tym samym zdolność do wyrażenia swego sprzeciwu, nawet wątpliwości. W przerwach pomiędzy glanowaniem Polski po to by przykryć kompletny blamaż szczepionkowy odbywają się językowe debaty nad poprawnościowymi definicjami do tej pory ustalonych pojęć, nawet wprowadzanych kiedyś z inicjatywy strony postępowej. „Zmiana płci” jest to niepoprawna już nazwa „tranzycji płciowej”, zaś pojęcia takie jak „ideologia LGBT”, czy „homoseksualista” stają się niewskazane. Na razie. Myślę, że tak samo skończą jak nasz Murzynek.  

Na koniec optymistyczny wątek z Polski, optymistyczny bo się wszystko (?) dobrze skończyło. W Lubartowie 80-letni dziadek poszedł do przedszkola odebrać wnuka. Zaprowadził go do domu, nakarmił, puścił bajkę w tv. I gdy się zorientował, że to nie jego maluch, zapukała do drzwi policja. Dzieciaka od dłuższego czasu szukało 50 funkcjonariuszy. Tak zobaczyć minę pani przedszkolanki, minę rodziców jak się okazało, że mały wyszedł z dziadkiem, którego nie ma – tego się nie da odzobaczyć. Ciekawe czy tego właściwego zabrali w końcu do domu? I czy miał co jeść, bo przecież wszystko wyżarł ten pierwszy, nietrafiony? Może ten pierwszy był w maseczce i cała historia dlatego?. Wszystko już dzisiaj jest możliwe…

Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.

9 thoughts on “14.03. Kowidki – jak nie zwariować?

  1. Z tym zaszczepionym ministrem to w sumie budujące jest. My, płaskoziemcy, myśleliśmy, że „jelita” będzie się szczepić witaminami, a tu proszę, jednak uczciwie się zaszczepił eutanazolem od pficera, albo innej astry Zenka. No, chyba że to po prostu tylko jakieś niedopatrzenie…

  2. Panie Jerzy!

    Dziękuję za codzienną dawkę informacji, rozrywki, a często i materiałów do dalszych analiz i w większości smutnych ich finałów.

    Najlepszym przykładem dzisiejsze kowidki. Niby śmieszno, ale i straszno. Przecież żyjemy w epoce pełzającego upadku Okcydentu.

    Pozdrawiam z Grudziądza
    Czytelnik

  3. i wkrótce zachodnia ( bo wszystkie dane świadczą , że taki sposób myślenia powszechny jest zarówno w Europie jak i stanach ) młodzież z takimi preferencjami zawodowymi, stanie do rywalizacji z rówieśnikami z Azji ( a przede wszystkim Chin ) ….. Tak upadają imperia – przez gnuśność swoich obywateli i determinację rywali

  4. Prawie od roku jest Pan dla nas źródłem codziennej radości. Mieszkamy w lewackiej (niestety juz) Kanadzie i cieszymy sie ze jeszcze Polska jawi sie jako ostoja zdrowego rozsądku (przynajmniej w części). Dzisiaj czytając kowidki prawie sie poplakasmy ze śmiechu. Wiemy ze to nie ma być do śmiechu ale my z tym żyjemy codziennie. Absurdy w Kanadzie są nie do pobicia. Chociaż USA konkuruje o pierwsze miejsce. Pozdrawiamy i z niecierpliwością oczekujemy dalszych wpisów.
    Małgorzata i Adam

  5. Całkowita racja z tym piwem i autami, dźwięk wolnossącego V8 i smak prawdziwego piwa z chmielu odeszły w niepamięć.

  6. Nie wszystkie „lewackie” pomysły są złe. Pomysł aby wziąć w karby samochodozę popieram a nawet
    przyjąłbym kurs znacznie radykalniejszy:
    1. przestrzeń miejska dostępna dla samochodów (w tym elektrycznych) zostałaby zredukowana o 80% min.
    2. w miejsce jezdni samochodowych szlaki piesze i rowerowe (z zakazem dla „ścigaczy”)
    3. samochód byłby czymś zaledwie tolerowanym, pod warunkiem że będzie bardzo grzeczny
    4. redukcja miejsc postojowych w przestrzeni publicznej powiązana z zaporowymi opłatami.

    Miasta muszą odzyskać swój charakter przestrzeni dla życia ludzi!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

%d bloggers like this: