16.09. Wędkarstwo. Pasja większa niż wszystko, czyli opozycja na haczyku.

16 września, dzień 563.

Wpis nr 552

zakażeń/zgonów

2.895.947/75.464

Na początku III RP królowało neoliberalne hasło, że człowiekowi (zwłaszcza w transformacji) trzeba dać wędkę a nie rybę. To fajne było takie powiedzenie, ale okazało się dość szybko, że wędki są dla wybranych (np. kredyty), zakazy łowienia bez karty zaczęły się mnożyć tak, że po wielu latach wybory wygrali ci, co rozdawali ryby zgłodniałym warstwom społecznym. Dziś zaczynają zabierać wędki i to w sensie rzeczywistym. Oczywiście opozycja.

Nasza Narodowa Bezmięsna, europosłanka Sylwia Spurek (uwaga – inicjały SS) zażądała wprowadzenia zakazu wędkowania. Posłanka z Europy nadrabia swą prowincjonalność w Brukseli radykalizmem eko, było już o gwałceniu krów, niepicu mleka, niejedzeniu mięsa i wszystkiego co się rusza. Teraz mamy wędkowanie. No tak, jak spojrzeć na to z boku to te ryby cierpią. A może nie? Bo my o tym niewiele wiemy, bo cierpienie kojarzy nam się z głosem, którego jak wiadomo – obok Trzeciego Sortu – ryby nie mają. A więc to może być okrutne tak mieć wbity haczyk, majtać się na nim po strasznym stresie wyciągania z wody dla zabawy.

Tego rodzaju podejście p. Spurek sugeruje wiarę w utopię, cudowny świat, w którym „nie ma ani jednej łzy”, wszyscy się kochają a jelonek leży u boku lwa, żując sobie trawkę. Ale zaraz, zaraz…. A trawka? Wiemy o niej tyle co o rybie. A może ona też się stresuje? Chodzą słuchy po badaniach, że roślinki chowają swoje kwiaty i kładą łodygi na znajomy dźwięk kosiarki okrutnego żniwiarza. No to jak, co będziemy jedli? Syntetyczne mięso? Z jakiego białka? No, nie zwierzęcego, to może roślinnego? A wtedy gdzie są prawa trawki?

Jak będziemy tak ganiać i tropić każdą łzę to się zatracimy w swym pięknoduchostwie. Nie ogarniemy całego łańcucha cierpienia. Trzeba się pogodzić z oczywistością, że cierpienie będzie nam towarzyszyć zawsze. Można próbować je zminimalizować, ale jego całkowite wyplenienie jest niemożliwe, a próby dokonania tego nie są tylko śmiesznie żałosne, ale bardzo niebezpieczne. Wszystkie rewolucje startowały od sprawiedliwości i zmniejszenia cierpienia a lądowały w krwawej jatce. Na różnych filarach, za którymi kryje się również nasza cywilizacja kryją się zawsze ziarna przymusu, cierpienia i przemocy. Tego wymaga zawsze ład zewnętrzny, potrzebny do samoorganizacji cywilizacyjnej. Próby jego wyeliminowania są zawsze poparte naiwną ułudą, że po zrzuceniu więzów krzywdzących dla samego siebie i otoczenia ujrzymy człowieka wolnego od pęt opresji – i nie wiadomo dlaczego – wtedy zawsze dobrego. Nie wiadomo dlaczego, bo takie anarchistyczne podejście nie występowało w przyrodzie, przynajmniej na długo, czyli do potrzeby pierwszego posiłku w nowym świecie.

Człowiek odarty z okowów cywilizacji miał ujawnić swoją bezprzecznie dobrą naturę, zaś drogi do tego szczęścia musiał mu torować krwawy, acz ideologicznie wyrobiony aktywista. Z tym, że do ostatecznej konsumpcji w szczęścia jakoś nie dochodziło i musimy polegać na zapewnieniach kolejnych rzesz ideologów, że wtedy były wypaczenia, a teraz jak Boga kocham…, tfu! nie będą występować, bo wszystko przemyśleliśmy, od nowa odczytując, tym razem poprawnie, wskazówki Marksa-Engelsa, Lenina-Gramschi’ego.

Takie podejście ma także wszelkie znamiona zrównywania ludzi i zwierząt. Dla chrześcijan Bóg dał ziemię człowiekowi we władanie, ale równocześnie skazał go na odpowiedzialność za nią. Dla ekoanarchistów to niesprawiedliwość. Mrówka i człowiek to to samo, może nie w inteligencji, ale już pewnie w cierpieniu. A więc schodzimy z drogi mrówkom? Przecież to hipokryzja. NIKT nie jest w stanie przejść przez życie nie krzywdząc zwierząt. Ba, nawet nie krzywdząc ludzi. Każdy kto mówi, że mu się udaje – kłamie.

Ale zrównywanie człowieka ze zwierzęciem nie zawsze oznacza wywyższenie zwierząt w ich prawach. Coraz częściej oznacza obniżenie ludzi do poziomu zwierząt. Pisałem już o tym we wpisie o bambizmie, propedeutycznym wstępie do takiej równości. Stąd się bierze to całe sprowadzanie człowieka jedynie do funkcji biologicznych, fizjologicznych, nawet rozum (kiedyś?) wyłączna domena człowieka zastępowany jest emocjami, a te zrównują nas w bezrefleksyjnych reakcjach ze zwierzętami. Dopiero w tej perspektywie widać lewacką potrzebę rugowania z życia człowieka wszelkiej transcendencji, bo ta to już jest z pewnością wyłączną cechą rodu ludzkiego. No chyba, że aktywiści i tę potrzebę będą antycypować u zwierząt, wtedy można się spodziewać mszy katolickich dla zwierząt prowadzonych przez charty, albo osobnych kościołów wierzących w Wielkiego Buldoga.

Z punktu widzenia politycznego takie postulaty… dają kolejną szansę PiS-owi. Kaczyński ma tyle szczęścia z podkładaniem się przez opozycję, że zaczynam wątpić, że to robi Opatrzność, bez ludzkiej interwencji. No, bo popatrzmy – teraz tylko należy wrzucić temat do mediów i do posłów zaraz dołączą ochotnicy od Tuska, którzy chcą się ścigać na lewacki radykalizm. Donek, który i tak już ma przechlapane, będzie się musiał znowu wić by pogodzić nowy temat radykalizmu z chęcią do wyjścia na centrum. A PiS będzie siedział na kanapie, żarł czipsy, popijał piwem i patrzył się na tę zadymę jak na pokaz klaunów w telewizorni. Przecież wędkarze to tak ze dwa miliony ludzi, wyborców znaczy się. Wiem, co piszę bo byłem kiedyś wydawcą partworku dla miliona wędkarzy

I teraz będzie jak w przysłowiu rosyjskim. Cnotę się straci (bo żadnego takiego przepisu – na razie – nie będzie), a rubelka nie zarobi, bo ostatni wędkarz pełowiec rzuci wędką i zagłosuje na PIS.

Pytanie, co na to ryby? Te pewnie poparłyby Spurek, ale – nomen omen – nie mają głosu. Wyborczego. Na razie.

Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.

14 thoughts on “16.09. Wędkarstwo. Pasja większa niż wszystko, czyli opozycja na haczyku.

  1. Tam, w PE UE takich spurkiń jest całe mnóstwo. A ich szaleństwo indukuje je tam łańcuchowo…
    I kto wie, kto wie, może im się i udać…
    A wtedy poparcie dla UE z miejsca spadnie w krajach UE o jakieś 30-40 pkt procentowych, bo jej postulaty idą znacznie dalej, aż do przymusowego niejedzenia mięsa i nabiału.
    I będzie po ptokach
    Tak że ten… Niech nadal działa i rozwija się ideolo pani SS, ona jest jak najlepsza szczepionka na lewacki zalew.
    A propos szczepionek: fascynujące dane z warmińsko-mazurskiego podał wczoraj jeden z medyczno rządowych akwizytorów bigpharmy. Otóż zapodał, że co prawda owszem, zaszczepieni też się zarazają covidem, ale… (i tu prawdziwa bomba!) obecnie na każdych 20 przyjętych tam z covidem do szpitali w stanie poważnym, tylko 6. to zaszczepieni, zaś 14. to niezaszczepieni. I to „najlepszy” wg niego dowód, że trzeba natychmiast się poddać wakcynacji, bo owo województwo jest przecież najsłabiej „wyszczepione” w Polsce (40-procentowo).
    Tyle że zapomniał dodać, iż skoro tym samym na każdych 20 mieszkańców tego regionu ogółem, tylko 8 jest zaszczepionych, a 12 niezaszczepionych, to oznacza statystycznie, iż:
    a) dla niezaszczepionych ryzyko ciężkiego przebiegu covid jest zaledwie o jakieś 16 procent wyższe niż wynikałoby to z ich statystycznego udziału w całej populacji regionu.
    b) dla zaszczepionych (odnosząc się do ich udziału w populacji regionu) fakt przyjęcia preparatu obecnie obniża ryzyko ciężkiego (szpitalnego) przebiegu covid już tylko o ok 25 procent.
    To są w Polsce przełomowe dane, prujące do spodu narrację sanitarystów i ich postulaty faszystowsko-sanitarystyczne!
    A Spurkinią nie ma co się przejmować. Ten płomień szaleńczego fanatyzmu w jej oczach aż matryce w telewizorach przepala!🤣

    1. Statystyki.
      Dorzucę wczorajsze info z Ameryki.
      FDA wydało zezwolenie na bezwarunkowe podawanie pfizerowskiego preparatu (od 16 r.ż)
      ALE jego skuteczność wynosi ok. 40%. .Wg przepisów i ustaleń wcześniejszych, zatwierdzanie wszelkich preparatów może nastąpić przy minimalnym 50% działaniu ( bez skutków ubocznych)
      Po drugie, o czym ludność zapomniała, wpisanie preparatu Pfizera na listę preparatów podawanych „bezwarunkowo” oznacza że wszystkie inne preparaty: Astry, Moderny itp, powinny pójść do kosza.
      Bo skoro mamy zatwierdzony preparat, to innych niezatwierdzonych „warunkowych” nie powinno się już podawać.
      Radzę zwrócić baczną uwagę jak liczy się osoby zaszczepione i niezaszczepione w szpitalach.
      Są dwie metody by zwiększyć statystyki: wlicza się do niezaszczepionych OBECNIE w szpitalach ( tych z wypadków, kobiety w ciąży i wszystko co nam przyjdzie do głowy)
      i druga, by obniżyć ilość hospitalizowanych zaszczepionych, nie wlicza się NOPów do 12 dnia, od drugiej dawki.

  2. Re: bostońska herbatka pisze:
    17 września, 2021 o 3:38 am

    A Spurkinią nie ma co się przejmować. Ten płomień szaleńczego fanatyzmu w jej oczach aż matryce w telewizorach przepala!

    A ja jednak uważam, że każdy fanatyzm jest niezwykle niebezpieczny. I nalezy go likwidować w zarodku.
    Od lat głoszę, że fanatyków – szczególnie „ekologicznych” – należy separować od zdrowej części ludzkości, a szczególnie od mediów. I ne robić reklamy ich faszystowskich poglądów i wierzeń.

    Wszystkich takich „ekologów” należy wysłać do jakiegoś pustynnego kraju, otoczyć murem i zasiekami, i niech sobie tworzą swoją „ekologiczną komunę” swej ekologicznej wiary.

    PS
    Wcześniej ich należy rozebrać do naga, bo przecież nie mogą paradować w nieekologicznych ubraniach. Wszak używanie okryć wykonanych ze skóry, roślin czy ropy naftowej, kłóci się z ich wiarą ekologiczną.

    Oczywiście, nie wolno ich zsyłać do lasu, bo jeszcze stracą wiarę i zaczną palić ogniska i polować na zwierzątka?

  3. Czy każdy, kto nie lubi cierpienia zwierząt to lewacki ekstremista ? Ja tylko powiem, że popieram stanowisko jednego z największych autorytetów naszych czasów, Prof. Wolniewicza. „Mówienie o prawach zwierząt to głupia lewacka gadanina. Zwierzęta nie mają praw, bo prawa może mieć jedynie taka istota, która ma także obowiązki. Jeżeli komuś przyznaje się prawa, to tylko gdy nakłada to na niego zarazem pewne obowiązki. Gdzie nie ma obowiązków, tam nie ma praw. Zwierzęta nie mają obowiązków, więc nie mają też praw” (…) „Natomiast co innego, gdy chodzi o to, w jaki sposób prowadzi się tak zwaną przemysłową hodowlę zwierząt: drobiu, trzody chlewnej, bydła – to jest coś, co urąga poczuciu człowieczeństwa. Jeżeli w ludzkość uderzy jakiś grom, będzie to zasłużoną karą za morze cierpień, jakie człowiek zadaje innym istotom żywym, czującym tak samo jak on”.

    I może Pan sobie wyśmiewać do woli, że niektórzy starają się, aby to morze cierpień choć trochę zmniejszyć.

  4. Pierwsi chrześcijanie byli wegetarianami. Potraktowali dosłownie hasło „nie zabijaj”.
    Czynienie sobie Ziemi poddaną, to jednak co innego niż traktowanie jej jak… szarańcza.
    Zabijanie jako forma prze-życia zawsze mnie interesowało.
    Kto decyduje o tym, które stworzenie zasługuje na to by przeżyć, a które należy wybić w pień?
    Myślę, że każdy ma własną listę.
    Psiarze nie zjedzą psa, koniarze- koniny, świniarze- świniny…itd, itp…
    A co z molami? Przecież to także motyle a jak nie chować motyli?
    Jadę dalej…tasiemce, owsiki, glisty, wszy…Wszystko to „stworzenia boże”.
    No, niestety tak ten świat jest urządzony, że bez względu na nasze ideolo, jedno będzie zjadało drugie.
    Chociaż fizyka kwantowa otwiera pewną furtkę na nowy matrix. Istnieje więc szansa na odżywianie światłem. Tylko jak tę informację przekazać kleszczom?

    1. A jednak jest moralna różnica pomiędzy zabiciem dzikiego zwierzęcia, które żyje wolne i liczy się z tym, że może skończyć jako posiłek drapieżnika, a zaplanowanym z premedytacją stłoczeniem kury w ciasnej klatce, z przypiłowanym dziobem, obciętymi pazurami, piórami, bez możliwości chodzenia, a potem wrzuceniem jej do maszynki mielącej. To nie ma nic wspólnego z dobrem i poczuciem godności ludzkiej. Człowieczeństwo to zdolność do współczucia dla cierpienia, również tego doznawanego przez istoty niższe.

  5. W tej ciężkiej materii jest aktualny wywiad posła Sośnierza o pracy Sejmu od kuchni .Naprawdę warto obejrzeć https://youtu.be/ddoT-oZqLGo . Tytuł : tam gdzie płaczą ustawy .Pod spodem cytuję rozmowy Sokratesa ok 2500 lat temu z książki Platon ” Państwo ” t 1 str .39 słownictwo oryginalne
    ” No ,więc każdy rząd ustanawia prawa dla własnego interesu. Demokracja ustanawia prawa demokratyczne ,dyktatura -dyktatorskie ,a inne rządy tak samo. A jak je ustanowią wtedy ogłaszają rządzonym , że to jest sprawiedliwe dla rządzonych ,co jest w interesie rządzących ,a kto się z tych przepisów wyłamuje .tego karzą za to ,że niby prawo łamie i jest niesprawiedliwy. Więc to jest poczciwa duszo ,to, co mam na myśli : że w każdym państwie sprawiedliwość polega na jednym i tym samym : na interesie ustalonego rządu .Rząd przecież ma siłę .Więc kto dobrze rachuje ,temu wychodzi ,że sprawiedliwość wszędzie polega na jednym i tym samym : na interesie mocniejszego ” .To wprost wyłania się z materiału posła Sośnierza .
    W starożytności sprawiedliwość oznaczała tyle co : stan poprawny ,należyty, porządek ,ład wewnętrzny .
    A człowiek sprawiedliwy to tyle co : porządny, przyzwoity, jak się należy, jak być powinien, dobry charakter , wzorowy.
    Tak daleko ,a tak blisko do współczesności . Czy ludzkość się rozwinęła ,czy zdegenerowała ? Jakiej przyszłości oczekuje ? .Sokratesa zamordowali za prawdę ,Jezusa zamordowali za prawdę i wielu ,wielu wybitnych . Co z tą naturą ludzką ? Jakie natury ludzkie przychodzą na ten świat ? .Czyściec tu ,czy już piekło .
    Dalej dyskutują, że na tym świecie raczej niesprawiedliwy ,który udaje sprawiedliwego ma lepiej ,niż sprawiedliwy który nie udaje .
    Jest taki świetny film western :” przedsionek piekła „.Może ścierpnąć skóra 🙂 ,ale chyba o to chodzi dla opamiętania .

  6. Pytanie: czy krowy i świnie i kury w ogóle przetrwałyby w Europie, gdyby je wypuścić na zewnątrz ferm i już nie karmić, nie leczyć, nie rozmnażać i nie ogrzewać?
    I co wtedy będzie z nami? Jak długo wówczas MY przetrwamy? Jeśli nie zaczniemy się wzajem zjadać?
    O to nam chodzi? O ekokanibalizm? Takie pomysły już się pojawiają u lewactwa…
    Tak tylko pytam…

  7. Parę spostrzeżeń na dziś.
    1. Ekologiem nie jest ktoś kto się martwi losem planety (co ciekawe kiedyś martwiliśmy się o przyrodę a teraz o klimat i planetę) tak jak nikt nie staje się myzykologiem od tego, że mu spodobał się koncert Zenka.
    2. „Ekologom” takim jak SS, nienawidzącym wędkarzy i myśliwych proponuję stanąć z ww. wędkarzami i myśliwymi do konkursu z wiedzy na temat gatunków ryb i innych zwierząt występujących w Polsce w tym gatunki zagrożone, obszary występowania, zwyczaje zwierząt itd.
    3. Niestety Autor może nie mieć racji w jednym – wędkarze to chyba gatunek wymierający, tacy podstarzali Janusze w kamizelkach z wieloma kieszeniami. Młodzi z wielkich miast interesują się czym innym a właściwie niczym. Z czasem więc najbardziej nawet idiotyczne hasła tego typu zdobędą szerszą popularność.

  8. Jako wędkarz dość często jestem nad wodą. Średnia wieku tam – 30-50, choć sporo jest dzieciaków. Ale także dlatego, że to hobby BARDZO kosztowne. Dziś pozyskanie kilogramowego szczupaka w drodze złowienia na dzikim / naturalnym łowisku to łączny koszt nawet około 1000 -1500 złotych… Na łowisku specjalnym – 300-400… Młodziaków na dorobku na to po prostu nie stać…

  9. Jest pewien porządek w naturze. Każdy organizm musi się żywić. Zdobywanie pokarmu to nic innego, jak pozbawianie życia innej istoty żywej. Może to i smutne, może okrutne, ale tak nasz świat jest urządzony.
    Różne szkodniki to też istoty żywe, a jednak ich losem żadne SS i inne ekodurnie sie nie przejmują. Szczura, muchę, komara, kleszcza trzeba zabić i już. A przecież można na nie patrzeć w różny sposób. Np. szczur: może się okazać pożyteczny – przecież to je używa sie do badań laboatoryjnych (królików nie wolno, bo to biedne zwierzęta, które cierpią), a słynny strajk śmieciarzy w Paryżu w latach 70 ub. wieku? – gdyby nie szczury, które zjadły ok. połowy odpadów, Paryż zalałoby – dosłownie – morze śmieci.
    Polecam fraszkę Mikołaja Biernackiego „Rodocia” „Idylla maleńka taka”. Można ją traktować jako opis „łańcucha pokarmowego”.
    A propos – taki cytat : „na końcu łańcucha pokarmowego zawsze znajduje sie dupa”.

  10. Jak powiedział klasyk (vide „CK Dezerterzy”): tak to już jest, że najszybciej na siebie zwraca uwagę idiota. W tym wypadku ..tka

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

%d bloggers like this: