17.01. Luksemburska popielniczka, czyli co po nas zostanie?

17 stycznia, dzień 686.

Wpis nr 675

zakażeń/zgonów

4.323.482/102.309

Koronawirus ma jednak pewne korzyści. Wzorem innych, jakby się tak umówić ze sobą na wyłącznie własną perspektywę, to można znaleźć nawet i zalety. Ostatnio miałem taką konwersację na jakimś forum, gdzie jakiś twitterowicz dowodził, że: „Moje dzieci już po drugiej dawce i w niczym nie przypominają tego fake newsa… [wpis dotyczył NOPa dziewczynki po szczepieniu]. Nie mają też po poprzednich szczepieniach autyzmu i innych pierdół, którymi straszą antysczepy. Im głupszy naród tym więcej antyszczepów.” Pomyślałem, że jest jednak wielu takich ludzi, co jak sami czegoś nie przeżyli to tego nie ma, jeśli im własne przeżycia nie pasują do obrazu świata (głównie przedstawionego). I postanowiłem się przyjrzeć temu kowidowi z mojej perspektywy. Bez podpierania się źródłami. A więc korzyści. Moje, subiektywne.

Dzielę je na pozytywne i negatywne. Pozytywne to oczywistości ale negatywne to przykre otrzeźwienia. Przerobimy najpierw te negatywne, to znaczy zderzenie z rzeczywistością i pozbawienie złudzeń. No, w sumie – korzyść w formie czasem trudnej, bo przykrej. No, było tego. Zacznijmy od dużych buł. A więc porządek świata. Jednak my lud to mierzwą jesteśmy i można zrobić z nami co się chce. Kolejny, to media – mimo, żem stamtąd, to nie wiedziałem, że aż tak. Kolejne, to otrzeźwienie co do tzw. „polskiego genu wolności”. Nie ma niczego takiego. Od 1981 roku nic nie wskazuje, żebyśmy coś nowym pokoleniom przekazali w tym względzie. No i polityka – całkowicie na użytek wewnętrzny, taki nasz mały mikrokosmos przełożonego z globalizmu braku sprawczości. W uścisku samoobsługowej wojny polsko-polskiej. Wiem, to wszystko się tam tliło, widziane jedynie przez nawiedzone Kasandry. Teraz przyspieszyło. Taki to wirus.

No i podział społeczny, zaskakujący, bo dotąd obserwowany przeze mnie z zewnątrz. Dziś w samym środku znajomych rozłupujący na pół plemiona wojny kowidowej. Obdarzony po obu stronach nienaruszalnymi pewnikami, aksjomatami generującymi żałosne kalki… niemyślenia. Przewidywalne, jak kolejne fale zmutowanego wirusa podziału. Zaostrzające się w miarę odjazdu, trenowanego brakiem logiki i wpędzające w dług uzależnienia się od efektów wcześniejszych kompromisów z logiką. Liberalni przyjaciele, którzy daliby się pokroić za wolność przekonań, dziś z ustami pełnymi frazesów, że nie wolno wątpić w oficjalny przekaz, bo jego kwestionowanie powoduje, że ludzie o małych rozumkach i duszach uwierzą w zwodnicze tezy płaskoziemców i pozabijają się i pozakażają rezolutnych. W sumie mania wyższości, że wie się lepiej i ogarnia rozumem prawdy niedostępne maluczkim. Kompensacja braku logiki czy kompleksów? Szybko to poszło, taka „troska” o innych polegająca w sumie na zakneblowaniu. No, dla dobrz przecież. Zakneblowanych.

Teraz mój bilans pozytywnych korzyści? Hmmm… No, po pierwsze – „Dziennik zarazy”. Kowid władował mnie w „dług piśmienny”, bo codziennie pisze te zapiski. Nadaje mi to pewien rytm dnia i życia od prawie dwóch lat, uratowało mnie to w Kwarantannie Pierwszej, bo miałem po co wstawać, siedząc w domu, bez pracy i perspektyw. Trzymał w formie, choć dni były podobne do siebie jak konferencje prasowe ministra Niedzielskiego. I o tym się pisało, o przemianie. Jak sobie wrócę wstecz w zapiskach dziennikowych, to mam gotowe lustro skierowane w przeszłość, widzę obraz przemiany świata. I mnie samego. Trzeba było wstać, wyjść i zacząć od nowa. Jak wielu innych, też doświadczenie wspólnotowe. Nowa praca, nowi znajomi, nowe wyzwania. Życie.

Z rzeczy spektakularnych – rzuciłem fajki. Palacz ze mnie był żaden, raczej się oszukiwałem, że nie palę, jak nie kupuję i kończyło się sępieniem od znajomych. Sam w domu nie paliłem, a że papierosy łączyły mi się zawsze z towarzystwem i alkoholem, to jak mi się chciało zapalić (norma góra 2 dziennie), to kombinowałem całą imprezę u siebie, przychodzili ludzie, w sumie męczyłem towarzystwo po to by sprokurować okazję do zapalenia paru fajek. Słabe. I jak złapałem kowida w zeszłego Sylwestra, to odpuściłem sobie nawet te popalanki. I nic, dociągnąłem równo rok do następnego Sylwestra. Już mi się odechciało i wyszło, że nie ciągnie, a jak ciągnie, to dam radę.

I jak tak sobie myślałem o tym to trafiłem na… Luksemburg. To w ogóle ciekawe miejsce. Leją się tam z policją na tematy kowidowe całkiem ostro, a to przecież jakaś mieścina, gdzie się chyba wszyscy znają. A tu patrzę – widowiskowy, duży, przeszklony właściwie nie kosz, ale jakaś witryna na… niedopałki. Z podziałem na kiepy zaszczepionych i niezaszczepionych. Myślałem, że to fejk w sprawie fajka, ale nie. Sprawdziłem. Mamy więc dwa okienka, nad którymi są szczeliny na włożenie niedopałków. Zastanawiałem się jaki cel?

No, trzeba się nakombinować. Może chcą pokazać do końca ten podział? Że nawet na kiepach będziemy się dzielić? A może to chodzi o te okienka, by było widać ile tych niedopałków jest w podziale na zaszczepionych i niezaszczepionych? Ale wychodzi głupio. Bo z jednej strony jak wyjdzie (a wyszło), że tych zaszczepionych niedopałków jest więcej to wychodzi, że ludzie się szczepią, ale z drugiej strony może bardziej denerwują czy prowadzą niezdrowy tryb życia, bo tych w przedziale dla zaszczepionych to tak lekko ze dwa razy więcej? Co o tym myśleć? Przyjmie się? Rozszerzy? Na co? Tramwaje nur fur vaccinated? Ubrania? Kościoły?

Bo zauważam, że to już nie chodzi o epidemię tylko o zaszczepienie. Kiedyś, za czasów kowidowych, tłumaczono taki rzeczy tym, żeby izolować transmisję. Teraz to już bez znaczenia, bo podział szczepienny tego nie gwarantuje. A jest dominujący odkąd nawet testy są nieważne, ale paszport ze szczepienia sprzed pół roku to już tak, po którym (szczepieniu) śladu (przeciwciał) już w organizmie nie ma. To dziwne, bo ten podział może istnieć nawet jak… kowida nie będzie.

No i ciekawe – co będzie w przyszłości pamiątką, symbolem takiego odjazdu z dni dzisiejszych. Co przyszłe pokolenia będą wskazywać jako ikonę naszych czasów? Co to będzie? Jakiś artefakt, jak ta sanitarystyczna popielniczka publiczna? Jakiś rytuał? Trębacz z dziurką w masce na ustnik? Niemowle w przyłbicy? Jakiś przepis, np. zakaz wstępu do lasu? Brazylijski środkowy w maseczce, ścinający nad siatką na olimpiadzie w Tokio? A może odwrotnie – będą o nas mówili: to były fajne czasy, w porównaniu z tymi, powiedzmy za 10 lat. Albo jeszcze gorzej – nie będą nawet wiedzieli, lub chcieli pamiętać, że było kiedyś inaczej. Że będziemy mieli do czynienia z ciągłym obniżaniem się progu normalności kolejnych „nowych normalności”?

Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.

10 thoughts on “17.01. Luksemburska popielniczka, czyli co po nas zostanie?

  1. Zainspirował mnie ostatni akapit. Jak kultura masowa będzie wspominała czasy sprzed pandemii lub z czasu obecnego. Być może tak jak w tej chwili kino przedstawia dawne czasy – XVI w. królowa Anglii może być Murzynką? Więc za 10 lat Henryk VIII w filmach będzie paradował w koronkowej maseczce. Ryszard Lwie Serce zdejmie hełm a tam… przyłbica. No chyba, że śledzić będziemy już tylko seriale indyjskie i telenowele z Chin.

  2. Przyszłość? Podzieli się na dwa etapy: sanitaryzm i czas po nim. Będzie jak z komuną. Będziemy śmiać się po kątach z wymyślanych głupot, jak teraz, ale gdy upadnie (a upadnie, ze 100% pewnością)
    będą się oficjalnie nabijać z naszej nowomowy, naszych nie-obyczajów i ogólnej naszej głupoty codziennej i będą się zastanawiać – jak mogliśmy do tego dopuścić? Tak jak my się zastanawiamy od lat nad „cudem” dojściem Hitlera do władzy. Tylko nas już wtedy nie będzie.

    Jakby na to nie patrzeć- zmarnowali nam starość!

  3. Mam bardzo podobne przemyślenia co prorocznia. Nasze czasy zostaną zapamiętane jak narodziny nowego ustroju faszystowsko-komunistycznego czyli sanitaryzmu.
    Następne pokolenia będą się zastanawiać jak mogliśmy swoją biernością dopuścić do takiej sytuacji.

  4. A u mnie jest tak. Otrzeźwienia (smutne plusy?): 1. Kompletny upadek nauki. Myślałam, że to tylko w niektórych dziedzinach (humanistyka), ale okazało się, że we wszystkich. 2. Rządy państw, w tym naszego – myślałam, że chcą ogólnie dobra swych wyborców, co nie wyklucza chciwości i braku kwalifikacji. Nie, nie chcą. Dla własnych korzyści są w stanie nawet ich pozabijać. 3. Upadek zawodów zaufania publicznego, zwłaszcza lekarzy i dziennikarzy, ileż tam hien… Chyba jeszcze tylko kasta trzyma się jakoś 4. Upadek autorytetu i misji Kościoła i jego funkcjonariuszy, co mnie osobiście szczególnie boli. Zastanawiam się, skąd ta zmiana, przecież biskupi ci sami co za komuny… A może to trochę taki mit, że kościół wtedy był z ludźmi, ja nie pamiętam tych czasów, ale zaczynam wątpić w oficjalny przekaz. 5. Zrozumiałam, jak możliwy był holocaust…
    Prawdziwe plusy pandemii: 1. Ludzie się mniej pchają, ja serdecznie nie znosiłam tego sapania w twarz w kolejkach albo tłoczenia się do pociągu, chociaż każdy miał numerowane miejsce. 2. Moje dzieci od pierwszego lokdownu ani razu nie zachorowały, nie ma tego zarażania się w szkołach, przychodzenia z gorączką, na „różowym syropku” do przedszkola, itp. , kto jest chory, ten siedzi w domu i tak powinno być od zawsze 3. Mąż nie musi dojeżdżać do pracy do Krakowa, pracuje z domu i jest to super wygodne, mamy o wiele więcej czasu dla siebie nawzajem i dla dzieci. 4. Kwarantanna pierwsza, dla wielu ludzi depresja i strata pracy oraz siedzenie w zamknięciu, dla mnie wiosna, zapuszczony ogródek, śniadania z rodziną na tarasie o 11.00, mnóstwo rozmów z lampką wina przy świecach, słuchanie śpiewu ptaków i cykania świerszczy, zakup teleskopu i obserwowanie gwiazd, najwspanialszy czas i tylko było szkoda, że ( jak mówili) skończy się za miesiąc i trzeba będzie wracać do rzeczywistości😂
    Największe lęki – o to, w jakim świecie będą żyć moje dzieci, jeszcze nie mają 10 lat, całe życie przed nimi, ale jakie życie, jako niewolników? Oni już prawie nie pamiętają świata sprzed pandemii. Staramy się chronić ich przed informacjami związanymi z kovidem, ale do końca nie da się, bo przecież chodzą do szkoły. Ostatnio przeczytałam mojemu synkowi informację, że umarła najstarsza kobieta świata, miała coś ponad 130 lat, a on na to: ” a była zaszczepiona?” Normalnie załamałam się. Co zrobiliśmy swoim dzieciom??

  5. Boczna ścieżka ewolucji społecznej, po to by sanitarystyczne sq…ny robiły deale życia.
    Wszyscy np zastanawiają się dlaczego poseł faszysta Hoc i jego opiekunowie robią ustawę o segregacji.
    Nie dlaczego, ale PO CO!
    Po to, by poszło więej zajzajeru? Tak.
    Ale przede wszystkim, by koledzy PiS zarobili okrągły MILIARD na dostawie testów kupowanych przez nierzad na potrzeby ustawy. Interes życia!
    Że niezależni dziennikarze jeszcze tego pod tym kątem nie rozpracowują, a do tego Konfa nie zgłasza tego do NIK i ABW, to aż żenuje…

  6. Fajny argument za szczepieniem. Moje dziecko nie ma autyzmu to jest bezpiecznie. A jak ja mowię że nie znam nikogo kto umarł na kowid to nazywają mnie idiotą.

  7. Njus z ostatniej chwili: jacyś brytysjcy „naukowcy” orzekli z poważną miną że niektórym po kowidzie skraca się to co normalnie każdy by wydłużał. Niektórym aż o 1,5 cala! Myślę sobie – przyroda nie znosi pustki, jak komuś od zalewu kowidiańskich wiadomości w mózgu powstała próżnia, to wciągnęło ptaka.
    Czego to nie wymyślą…

    1. Nie skraca, ale erekcja jest słabsz. I ma to sens. Wirus atakuje serce, które może pracować nierówno, zbyt małe ciśnienie wytwarzać i w konsekwencji erekcja może być słabsza. Plus problemy z układem krążenia. Ileż to ludzi ma zatory wskutek powikłań po Covid. Niemniej dotyczy to mężczyzn. A co jeszcze odkryją u kobiet? To poznamy już wkrótce. Moją żonę przez niemal rok noga bolała, po Covidzie. Jakby zator miała.

  8. Nie będzie żadnej normalności. Już była. Historia i polityka przyspieszyły, powoli wyłaniają się pierwsze skutki. Chiny się rozwijają, Europa zwija, USA kompromituje. Ruscy przykręcają kurek, produkcja zwalnia i rwą się łańcuchy dostaw, turystyka siada. Europa staje się zaściankiem, z nami w środku; ważna tylko dla tych, co chcą tu realizować swoje zbójeckie interesy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

%d bloggers like this: