18.01. Dzieci i lekarstwa

18 stycznia, dzień 1052.

Wpis nr 1041

zakażeń/zgonów

378/6

Zapraszam do wsparcia mego bloga

Wersja audio

Kiedy jako wydawca, a czasem i naczelny, pracowałem z dziennikarzami, to zawsze ich namawiałem do jednego. Do followup’ów. Żeby sobie odfajkowywali jakieś newsy dnia, chwilowych bohaterów i zakładali szufladkę, w umyśle, biurku czy komputerze. Do takiej zakładki powinny aspirować zdarzenia, które mogą mieć głębsze skutki, niż te chwilowe, trzeba tylko zobaczyć w takich kawałkach część możliwej całości. I czekać. Kiedy przyjdzie następny nawrót wypadków w tym obszarze można zajrzeć do jego źródła, połączyć kropki i wykazać niespodziewane ciągi przyczynowo-skutkowe. A nie ma niczego lepszego w dziennikarstwie niż odkrywanie, wspólnie z odbiorcą, ukrytych prawd, o których się nie wiedziało, siadając nad pustą kartką papieru.

Na tle takiego podejścia widać dziś mizerię mediów współczesnych, kiedy mediaworkerzy już bez żadnej żenady dostarczają uzasadnienia gotowych tez, suflowanych czy to przez politycznych patronów, czy to przez wpływowych sponsorów. Nic dziwnego – dzisiaj media służą już tylko do utrwalania wpajanych aksjomatów plemiennych i wymagają innych zdolności, a właściwie podległości dziennikarskich.

Zrobiłem więc sobie taką zakładkę na lek zwany remdesivirem. Trudno się było tej nazwy nauczyć, ale to i tak małe miki w porównaniu z taką hydrokschlorochiną. Nie bez przyczyny te lekarstwa – obok innych – skleiły się w jedno: w okresie pandemicznym należały do leków, które uznawano za remedium w walce z koronawirusem. Z pewnym malutkim rozróżnieniem. Lekarstwa takie jak hydroksychlorochina, czy amantadyna (ta od doktora Bodnara, okazało się, że całkiem przydatna, a na pewno bezpieczna) należały do leków, których nieliczni lekarze używali w terapiach kowidowych i to z niezłym skutkiem. Z tym, że ten „niezły skutek” okazywał się w dwóch postaciach: wyleczonych chorych natychmiast i badaniach to potwierdzających, tak pod dwóch latach. W międzyczasie były te lekarstwa sekowane przez łekspertów i nałókę. Do czasu, a ten właśnie następuje, aż się sprawy nie wyjaśniły.

Okazało się w kowidzie, że leki znane od dziesiątków lat stawały się nagle śmiertelnie niebezpieczne. Na tyle, że różne gremia zaczęły zabraniać ich podawania, nawet na choroby, dla których zostały stworzone, nie mówiąc już o ograniczaniu dostępu do nich. Leki te miały trzy wady: były za tanie i Big Farma nie zarobiłaby, miały już uwolnione patenty, a więc produkować je mógł każdy bez opłat licencyjnych. Trzeci powód gonienia tych medykamentów był najbardziej zasadniczy. Leczyły. A leczyć nie miały. Powód był jeden – hamowanie wejścia do terapii istniejących i leczących leków powodował, że nie spełniał się podstawowy warunek dopuszczenia szczepionki mRNA w trybie przyspieszonym, bez badań. Tak można zrobić, oprócz jeszcze innych dwóch warunków, tylko wtedy, kiedy nie ma lekarstwa na chorobę, przeciwko której skonstruowana jest szczepionka. A więc wszelkie próby leczenia tym lekami, a w sumie ogólnie – w ogóle leczenia (drugi warunek nadzwyczajnego dopuszczenia) stawały się nielegalne, bo miała być szeroko rozlana pandemia i zgony Z kowidem, by uzasadnić błyskawiczne i pozaproceduralne dopuszczenie szczepień mRNA. Tak przygotowywało się grunt pod szczepionki.

Nasz drugi koleżka, z innej bandy miał same zalety. Remdisivir był i jest drogi (ok. 9.000 zł za terapię, w porównaniu z 20 zł za taką np. amantadynę), a więc Big Farma mogła zarobić. Był opatentowany, jako lek nowy, choć dochodziły mnie słuchy, że to nieskomplikowana rekombinacja istniejącego leku, kombinowana po to, by przydać mu walory nowości, co dawało parasol na ochronę patentową. 

Co do wiedzy o ewentualnej szkodliwości leku, to trudno mi tu znaleźć miarodajne badania. W oficjalne bym nie wierzył, nawet gdyby były (a są?), po doświadczeniach z miarodajnością badań nad szczepionkami kowidowymi, klepniętymi przez oficjeli. Tymi, z których teraz odpadają kolejne warstwy kłamstw, jak stare skorupy z cebuli. Z nieoficjalnych danych, lub z oficjalnych, a mnie nie znanych, wynikało, że remdesivir powodował chociażby spore powikłania nerek.

Ale popatrzmy się jak wygląda skuteczność tego leku, czyli czy leczy kowida. Otóż zaglądnięto do papierów rejestracyjnych i wyszło, że FDA zatwierdziło remdesivir do użytku dla dzieci na podstawie badań, w trakcie których zmarło troje z testowanej 53 dzieci. Pomijam już nawet śmiesznie małą próbkę 53 dzieci. To, że nie było żadnej próby kontrolnej. Ale co wychodzi z tych danych, które wedle FDA umożliwiły dopuszczenie leku? Że śmiertelność po zastosowaniu leku to 5,66%, podczas gdy śmiertelność na kowida wśród dzieci to 0,005%. W kalkulacji dopuszczenia leku zawsze liczy się stosunek korzyści do ryzyk. Jak ktoś ma lupę i zacięcie niech sobie sprawdzi jak ten stosunek wygląda w tym przypadku i ile razy lepiej byłoby przechorować kowida niż ratować się remdesivirem. A potem zadać sobie pytanie – komu to NIE przeszkadzało i dlaczego?    

Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.

7 thoughts on “18.01. Dzieci i lekarstwa

  1. Czytal Pan thriller „Wierny ogrodnik”? O bandytach z Bigfpharmy testujacych trujace medykamenty w Afryce? No to panowie Niedziele, Cessak i 8nni zrobili nam Afrykę w Polsce. Testujac preparaty mrna na niemowlakach.
    To tyle o wstawaniu z kolan.
    A a propos amantadyny: mam pod sześćdziesiatke, latem złapałem covida w wersji delta, bo w Bośni, gdzie się wtedy szerzyła.
    Wieczorem 39 st, rano trzy testy jeden po drugim, dwie kreski jak byk. I z miejsca amantadyna, wzięta w podróż a kupiona od Ukraińców jeszcze w 2021, jako neomitandan, w dawkach ze znanego Schematu z Przemyśla (wielkie dzięki doktorze Bodnar!).
    Dobę później – 27,4. Dwie doby później – 36,2 . Trzy doby później 36,4 i trasa samochodem w roli kierowcy 1700 km. Kaszel przez jeszcze trzy tygodnie, też wg schematu. Atrowent w spraju , witaminy , dużo płynów (do 3 litrów na dobę i heja!
    Oczywiście nie zaszprycowany.
    Znajomi (trzy osoby), którzy zaszprycowani męczyli się z covidem w Polsce w tym samym czasie, z temperaturą 38-39 przez kilka tygodni, z powikłaniami itd… oni nie brali amantadyny.
    Oczywiscie że bandytom i masowym ludobójcom nami rządzacym chodziło o dopuszczenie eksperymentalnych szpryc…
    Dla kasy wybili 200 tys „nadmiarowych ” Polaków. A dziś w osobie wiceministra śmierci (bo nie zdrowia przecież) śmieją się w radio z nas wszystkich otwarcie… Dlatego wieczna hańba im! Nie utoną!

    1. Nie utoną, ale wisieć też nie będą. Takie realia. Zbrodnia doskonała. Sprawiedliwość może dopiero po drugiej stronie? Oby chociaż tam. Sprawiedliwość dla wszystkich.
      Próbując zdobyć hydroksychlorochinę i amantadynę mogłem się przekonać ilu lekarzy to ludzie, a ilu to taborety. Zdobyłem co chciałem. Nawet iwermektynę z Indii ściągnąłem. W naszym rodzinnym domu zdarzył się covid w 2021 roku (chyba, bo kto wie co te testy pokazywały?). Mama lat 80 po amantadynie spektakularne wręcz ozdrowienie. Bratowa lat 40 niemal zabrana do szpitala pomimo, że viregyt leżał w domu i leży nadal, ale zabrakło zaufania, że może pomóc. Efektem było długie dochodzenie do siebie, a wszystko przez większe zaufanie do oficjalnego przekazu, czy też niedowierzanie, że może być nieprawdziwy. Cóż. Był wybór. Największymi ofiarami stali się ludzie łatwowierni i ufni. I za to tych, których symbolem u nas stał się Niedzielski, tak bardzo nienawidzę.

      1. A propos iwermektyny: tak sobie myślę, że wtajemniczeni organizatorzy tego światowego szajsu musieli się jakoś łatwo i długotrwale zabezpieczać przed wynalazkiem SC2. No i jedyne co mi przychodzi na myśl to iwermektyna, którą można latami bezpiecznie brać, a która znakomicie radzi sobie zabójczym (w odpowiednich warunkach nieleczenia) wirusem. Pytanie czy da się prześledzić ścieżki zakupowe poszczególnych instytucji PRZED plandemią, tak jak wyśledzono występowanie przeciwciał na SC2 w próbkach krwi pobranych długo przed. To tylko przypuszczenie.
        Analogicznie przydałby się łatwy i prosty sposób na identyfikację istnienia związków grafenu w ciele człowieka, co ponoć Chińczycy robią na bramkach wejściowych na lotniskach – może ktoś papier przedstawić ale bramka prawdę powie. Nasuwa się myśl o nadajnikach 5G, na rynku są już smartfony z tą technologią – w zamiarze związki grafenu miały magnetycznie i elektromagnetycznie odpowiadać na częstotliwościach sieci 5G. Ktoś wie coś w temacie jak wywołać wilka z lasu?

  2. Na zdjęciach prawdziwi foliarze – zdjęcie poglądowe do pokazywania dzieciom.
    W temacie lekarstw: dr Bodnar i inni, którzy leczyli amantadyną, nadal mają zakaz leczenia nią, mimo że grypa szaleje:
    przychodnia-przemysl.pl /portfolio/wywiad-dla-portalu-tarnogorski-w-dniu-20-09-2022-r/
    A teraz propozycja kolejnego syfu Moderny dla dzieci i starszych pod nazwą „mRNA-1345”:
    medonet.pl /choroby-od-a-do-z/choroby-zakazne,rsv-mocno-uderza-w-te-grupe–to-najlepszy-sposob–zeby-sie-przed-nim-ochronic,artykul,26867769.html

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

%d bloggers like this: