2.11. Drogo

2 listopada, dzień 610.

Wpis nr 599

zakażeń/zgonów

3.034.668/77.021

No i sobie zatankowałem samochód. Jest to szok. Inflacja najbardziej dla mnie jest widoczna właśnie na stacjach. Opozycja uderza w PiS coraz bardziej właśnie od strony inflacji, zaś rząd się tłumaczy, że i tak wzrost wynagrodzeń mocno ją wyprzedza i tak mamy być do przodu. Ale jak się wleje za cztery stówy, to robi jednak wrażenie. Coś mi się wydaje, że wszystko się ekologicznie sprzysięga i skończy się wyjazdowe rumakowanie. Będziemy cenami przyspawani na miejscu, bo podróże stają się co raz większym luksusem. Pociągi też nie tanie, po mieście to z samochodem nie ma co i startować, bo to i korki, i za parkowanie można wybulić fortunę. A więc co? Hulajdusze i rowerki? Zimą? Chyba nas przymuszają w imię zielonej ideologii. A właściwie chyba hipokryzji. Mieliśmy przecież jakiś zjazd światowych przywódców w tej sprawie i media, te niezależne, obiegły informacje ile to napsuli odrzutowcami powietrza ci, którzy zjechali się w sprawie jego niepsucia. Nawet nasz (?) postępowy prezydent miasta zadął w miejskie syreny w sprawie klimatu. Nie wiem jak to ma temu klimatowi pomóc i czy czuje on wsparcie.

A benzyna w przykry sposób do góry. Ale spróbuję to obejść na wesoło, a więc dzisiaj będzie obrazkowo. Najlepsze memy o cenie benzyny.

Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.

12 thoughts on “2.11. Drogo

  1. Już dawno temu w ichnich czasach dobrobytu amerykańskiego zrobiono ankietę wśród czarnoskórych ,,skąd się bierze żywność i paliwo .Ano ze sklepu i ze stacji CPN . Pytanie do towarzysza Kaczyńskiego skąd się biorą pieniądze na wypłaty dla pracowników . Ano z naszego banku i mennicy towarzysze . Jak zabraknie to wymusimy haraczem od ludu miast i wsi . Wymuszenia zawsze kończą się w najlepszym przypadku celą ,a w najgorszym ołowianą kulką .
    Ten odrealniony i całkowicie zafiksowany osobnik jest jednoosobowo odpowiedzialny za całość tego syfu .Leśny dziadek żyjący mentalnie w czasach kasztanki Piłsudskiego . Budowa wielkiej armii za pieniądze z mennicy i chmury 🙂 . Szalony to zbyt łagodne określenie . Reszta tego towarzystwa jest odmóżdżonymi drewnianymi pionkami ,którzy już się rozglądają , jak dać dyla z tej Kaczej szachownicy .Tylko nie wiadomo dokąd ,bo naród już ich w całości przejrzał .Wykonywanie rozkazów też będzie ukarane, bo w narodzie słychać już groźne pomruki ,a komuniści z Chin wzywają ludzi do gromadzenia żywności .Złotem i dolarami najeść się nie można .Tylko o tym wiedzą ludzie ,którzy na swoje utrzymanie pracowali .Towarzyszom zawsze podsuwano pod nos ,bez ich wysiłku.

  2. Nasz bardzo DROGI premierze! A co miało wyjść z tego pomysłu ponoszenia kosztów lockdałnu w wielkości iluś tam miliardów zł dziennie? Dobrobyt? Nasz DROGI premier chyba zdawał sobie sprawę w jakie gó…. kieruje swój kraj. Teraz musimy spłacić te ileś miliardów dziennie, na początek w cenach paliwa a potem ogólnie we wszystkim. Teraz, właśnie teraz (a nie pół roku temu) należałoby przed wjazdem na stacje benzynowe ustawiać ankieterów i pytać ludzi czy popierają politykę rządu w walce z pandemią, która to polityka kosztuje miliardy dziennie, które to miliardy właśnie zaczynamy spłacać na stacjach paliw. To jest dobry temat dla „Pyta.pl”.

  3. 6 zł to jest jeszcze tanio. Stawiam, że w przeciągu roku będziemy już 7 opijać. Nie może wszystko drożeć, a benzyna stać w miejscu. Byłoby zbyt pięknie

  4. A ja myslałem, że niczym PiS mnie już nie zaskoczy, a dziś jednak wziął i zaskoczył:
    Właśnie przeczytałem, że PiS szykuje nową ustawę o cmentarzach, gdzie NACJONALIZUJE prywatne pomniki i grobowce wzniesione i należące do Polaków BEZ ODSZKODOWANIA.
    Fajne?

    Przecież ci bolszewicy aż się sami proszą… No aż się proszą…

    1. …a czy państwo WIĄ?…. że ” w związku z pandemią Covid” w Warszawie pozamykano większość urzędów stanu cywilnego a pobierane tam dokumenty ważne są tylko przez trzy miesiące?
      Może ktoś wie jaka jest zależność między kowidem a trwałością farby na papierze ? Chętnie posłucham

  5. Rower? Zimą? Ano. Jako osobnik wątłej konstrukcji zsiadałem z roweru gdzieś tak w połowie października i wsiadałem przy pierwszych +10 C. Maseczkowa kowidoza zmusiła mnie do zmiany przyzwyczajeń.
    Musiałem wyjaśnić mojemu organizmowi, że nie ma co focha strzelać na pogodę, tylko jeździć antymaseczkowo, bo przecież do autobusu nie wejdziesz a do pracy dostać się trzeba…Organizm zrozumiał i dozwolił … Żadnych chorych zatok, żadnych przeziębień. Null. Po śniegu trochę strach ale w sklepach już pojawiło się rowerowe ogumienie zimowe.
    Dlatego informuję. NIE MA ZŁEJ POGODY NA ROWER – jest tylko niewłaściwy ubiór.

  6. W roku 2016 … a może 2017 … poniosło mnie moim starym Mercedesem do Rumunii … przez Słowację , Węgry … trasa ciekawa

    Cena benzyny w Polsce 3,45 za litr. Na Słowacji 0,86€ za litr. Natomiast na Węgrzech i w Rumunii na każdej stacji ceny za litr benzyny 6 zł. I było to w roku 2016 lub 2017.

    Węgrzy opowiadali , ze to skutek polityki Orbana , wyłączenie dużej części samochodów prywatnych z ruchu. Niewiele to pomogło , bo z ceną benzyny jest jak z ceną alkoholu. Kto ma pić , ten i tak będzie pił.

    W Rumunii spędziłem 3 tygodnie sierpnia. Paliwo nauczyłem się kupować pokątnie , o polowe tańsze – z przemytu z Ukrainy. Regiony Maramuresz , Bukowina … z kupnem taniego paliwa nie było najmniejszego problemu.

    … a na stacjach paliw po 6 Lei za litr.

    Pensja nauczyciela 800 Lei na miesiąc , za pełne pensum. Litr paliwa 6 Lei. Litr jagód u babci przy drodze 1 Lei. Kawa na stacji benzynowej w Rumuni 1 Lei. Przejazd ciuchcią parową w górach Maramuresz w regionie Mocanica 180 Lei.

    Jak ci ludzie tam żyli ??? Sam nie wiem. Nie pojmowałem tego umysłem. Spędziłem w Rumunii piękne chwile , polubiłem Rumunów , nabrałem do nich szacunku i podziwu. Nie dałbym w Polsce żadnemu Rumunów krzywdy uczynić.

    Ale głównym tematem mojego – opartego na wspomnieniach – komentarza , miało być zasygnalizowanie , ze ceny paliw po 6 zł za litr na Węgrzech i w Rumunii są już od 5 lat.

  7. No hit czy będzie „tarcza antyinflacyjna”, a jakże dla najbiedniejszych( ale to już szczegół). Sendo jest takie, walczymy z inflacją dając ludziom „bony inflacyjne”. To już PRL miał mniej socjalizmu w socjalizmie niż PIS 🙁

  8. Inflacja swoją drogą, ale cena benzyny będzie rosła niezależnie od tego. Już w 2025 roku koszt utrzymania samochodu na benzynę zacznie przewyższać koszt elektrycznego.

    1. Babo ze wsi. Zastanów się, co składa się na koszt eksploatacji i niby jak samochody elektryczne mają być w eksploatacji (a więc i amortyzacji) tańsze od spalinowych, skoro:
      – Koszt nowych baterii to w elektryku około 60 procent całosci, a te baterie padają po 8-9 latach? Więc dochodzi jeszcze koszt ich utylizacji?
      – Koszt elektryka o zasięgu ok 600-700 km (czyli tyle co przeciętnego benzyniaka) to (głównie dzięki drogim bateriom) około 150-200 tys. zł
      – Lit i kobalt do baterii szybko drożeją, bo ich roczna produkcja wystarcza na najwyżej (a i to w przyszłosci kilkanaście) milionów aut elektrycznych rocznie. A trzebaby ich -naście albo i -dziesiąt razy tyle. Zatem i auta elektryczne nie potanieją tak, jak to się niektórym wydaje. Wręcz przeciwnie.
      – Prąd do ładowania aut podrożeje w ciągu kilkunastu lat, w ramach Zielonego Nieładu – od kilku do kilkunastu razy. Tym samym ładowanie elektryków stanie się równie drogie jak tankowanie benzyną. Albo i droższe.
      – Naprawy powypadkowe aut elektrycznych są obecnie do kilkudziesięciu razy drożesze niż spalinowych.
      – samochód elektryczny po 8-10 latach jest wart mniej więcej 5 proc. ceny wyjściowej (baterie!). Spalinowy – co najmniej 15-20 proc.

      Aha – produkcja i eksploatacja aut na wodór – alternatywę dla elektryków – dziś zostawia KILKUKROTNIE wyższy ślad węglowy niż aut spalinowych. A produkcja wodoru pochłonie kilkukrotnie wyższy ekwiwalent CO2 niż wynikałoby to z wartości energetycznej takiego wodoru. Słowem – to napędzi efekt cieplarniany, a nie ograniczy go.

      No i jeszcze drobiażdżek – jak myslisz – ILE KOSZTUJE budowa infrastruktury ładującej w Polsce, RFN, czy USA auta elektryczne? Np. w Polsce (jak w UE) docelowo WSZYSTKIE elektryki? Np. raz na tydzień…
      I co się stanie z systemem energetycznym w razie podłączenia do ładowania dziennie tylko 10 proc. takich aut? Blackout przy tym to eufemizm!
      Tak że spoko.
      Szaleństwo się skończy, jak przyjdzie prawdziwe życie… Bo niech każdy ekofanatyk już dziś ZAPOMNI że ludzie zrezygnują z własnych samochodów na co dzień!

      1. Panie z Bostonu, pracuję przy produkcji samochodów i wiem co mówię. Elektryki są do kitu, ale choćby nie wiem co, będziemy chodzić na piechotę, hulajnogą, tramwajem czy siedzieć w domu, a spalinowe auta będą tylko dla niepoprawnych ekologicznie bogaczy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

%d bloggers like this: