24.04. Kowidki. Walczyłbyś za swój kraj? Czyli lagun a sprawa polska.

24 kwietnia, dzień 418.

Wpis nr 407

zakażeń/zgonów

2.751.632/65.222

Niedziela, a więc pora na kowidki, czyli ułamki absurdów z lustra rzeczywistości rozbitego pandemią. Dziś sporo, więc będziemy się skracać.

Pamiętam, że zawsze Polacy trochę drwili z Czechów, że to takie tchórzyki, że się nie stawiają, ale tak może mówić ktoś, kto w czeskiej Pradze nigdy nie był. Dziś są oni na pierwszym froncie stawiania się Putinowi. Zaczęło się od oskarżeń, że za wybuchami w fabryce amunicji w 2014 roku stał wywiad rosyjski. Czesi wydalili Rosjan, to Rosjanie wydalili Czechów. W końcu Czesi zagrozili, że jak Ruskie nie wrócą do Moskwy 20 wydalonych dyplomatów czeskich, to Czesi będą redukować rosyjski personel w Pradze (130 osób) do aktualnego poziomu Czechów w Moskwie (5 osób). Jako że Rosjanie wzgardliwie przemilczeli propozycję Czesi spełniają obietnicę i wydalili kolejnych 60 Rosjan. Ciekawe obrazki z wyprowadzek obu nacji. Czesi po ludzku, Rosjanie jakby wyjeżdżali z trofiejnym dobytkiem z okupowanego kraju. Pewne rzeczy pozostaną wieczne.

Skoro już jesteśmy przy Putinie. Parlamentarny obrazek polskiej polityki zagranicznej. Posłanka Jachira z mównicy sejmowej wygraża piąsteczką Putinowi zaś Nawalnemu w więzieniu wysyła serduszko. Tak to wygląda w całej klasie politycznej z tymi naszymi relacjami zagranicznymi. Piąsteczka albo serduszko. Żal Jachirę ściska…  

Hiszpania zorientowała się, ile kosztują imigranci. To znaczy zorientowała się publika, bo rządzący to wiedzieli od dawna (właśnie, ile to już lat minęło od mojej wizyty w Madrycie, gdzie na wielkim budynku ratusza powiewał nie mniejszy transparent „Refugees welcome”?). Partia VOX ujawniła, że jeden nieletni imigrant kosztuje budżet państwa 4.741 eurasów… miesięcznie, zaś minimalna emerytura wynosi w Hiszpanii euro 426. No i jak tam Hiszpanie, dalej „welcome”? A te głupie Polaki to się stawiali z takimi Węgrami w czasie kryzysu i co teraz? Kto powie sorry, entschuldigung, perdome? I komu, nam czy własnemu narodowi?

Mamy ramadan i trzeba do niego podejść jakoś po kowidowemu, szczególnie wobec nacji, które kulturowo ubogacają nasz kontynent. We Francji, która nie odpuściła godziny policyjnej katolikom nawet na Wielkanoc w stosunku do zramadowanych muzułmanów mamy poluzowanie zakazu przemieszczania. Policja będzie rozpoznawać muzułmanów na ulicach po… twarzach. A są jakieś specjalne maseczki dla czcicieli Mahometa, po której wiesz, że to pod spodem to nie katofaszysta?

W Irlandii zmiany. To znaczy tam zmiany to od dawna, kiedyś kraj katolicki w podobie do Polski poległ po dwóch filmach o pedofilii w tamtejszym kościele, taka droga przetarta dla Polaków. Ponieważ tam jest ostry lockdown w przypadkach kultu religijnego to jest on w formach zbiorowych zakazany od grudnia, teraz zaś nawet za spowiedź na świeżym powietrzu możesz trafić do kicia. W tym samym czasie wesela są dozwolone, nawet rozmowa z księdzem, ale spowiedź już nie. Nie ma to żadnego znaczenia epidemiologicznego, co jeszcze podkreślił Steven Donnelley, irlandzki minister zdrowia, że przecież nie zakazał kultu religijnego, bo ten – łaskawca – jest w prywatnej domenie własnych domostw – dozwolony. W ten sposób religia trafia tam, gdzie wedle lewackich postępaków powinna być – w domu. Na razie.   

Za to gubernator stanu Południowa Dakota, Kristi Noem, wprowadziła zakaz używania na terenie jej stanu jakichkolwiek paszportów szczepionkowych.  Południowa Dakota najmniej dała się zwariować co do strategii lockdownów i jest dyżurnym przykładem w porównaniach z innymi stanami, które poszły ostro w zakazy a ich wyniki epidemiologiczne są słabsze niż wyluzowanej Dakoty Południowej. Znowu przez panią gubernator zobaczymy za jakiś czas kto miał rację, ale będziemy musieli tropić te wieści, bo – jeśli będą niewygodne dla głównego ścieku – to nieprędko się o tym dowiemy.

Zatoczyliśmy kowidowe kółko po świecie i wylądujemy na wyspie kompletnego odjazdu. Otóż okazało się, że podobno kobietom po Astra Zenece rozregulowuje się cykl miesiączkowy i pojawiają się jakieś krwawienia. Pojawili się badacze, którzy utrzymują, że szczepienie mRNA roznosi się kropelkowo i może oddziaływać na inne, niezaszczepione kobiety. Mamy panikę wśród jeszcze bardziej spanikowanych kobiet, że te zaszczepione przenoszą na nie swe nieregularne periody i krwawienia. Ja mówiłem, że to się skończy segregacją, ale teraz to kobiety zaszczepione powinny nosić jakieś widoczne znaki, by inne przez nie nie krwawiły. Niezły czad, co? Ale sami chcieliście to macie…

I na zakończenie tematu „z kowidem po świecie” – ciekawe wieści. Pamiętacie BLM w Stanach, taki ruch wszechogarniający świat, karzący klękać przed winami praojców, co to zabrali ichnich praojców, którzy bez tego do dziś by hulali po afrykańskim polu i pili kakao? Trochę tam przycichło po fali (głównie finansowych) sukcesów. Idzie nowe. Nowy ruch – ZeroCovid. Jest to kalka BLM, tyle, że nie za czarnoskórymi, ale za koronawiarusami przeciw foliarzom. Mamy już aktywistów, szczepionkową solidarność ponad rasami i kontynentami i plany wywalczenia świata wolnego od kowidu. Będzie to samo – nie wiem czy tylko niezaszczepieni będą klękać przed zaszczepionymi. Teraz tylko potrzebny jakiś zaszczepiony Floyd, który zginie przez foliarza i mamy gotowy modus operandi.  A jako, że medycy donoszą chętnie o nowych wariantach, to postulat tytułowy ruchu (ZeroCovid) jest planem na nieskończoność i pewnie o to chodzi. Bojóweczki młodzieży i szalonych staruszków na ulicach będą sprawdzać kowidowe paszporty? Może jakieś palenie sklepów niezaszczepionych właścicieli? Wzorce są, trzeba tylko podmienić kolor skóry na kolor paszportu.

A w Polsce? W Polsce po staremu: właśnie minęło 26 tygodni od zamknięcia restauracji na dwa tygodnie. Ciekawe czy i kiedy inne branże dadzą się zamknąć na kowidowe dwa tygodnie a potem się… zobaczy?

W internecie symulacje, które wykazały to o czym mówię od miesięcy – ludzkość jest już od dawna w większości zakażona, no a znając wirusy i „sposoby walki” z nimi to już jest po ptokach. I jeśli się urealni wzwyż liczbę zakażonych a zgonów zostaje tyle ile mamy, to zmienia się ułamek śmiertelności. Do lutego było od 1,5 do 2 mld zakażonych, a więc liczba zgonów wskazuje na współczynnik IFR na poziomie śmiertelności – 0,15%. Tak że tak to jest z tą pandemią. W Polsce przy tych założeniach to góra 0,3%, jeśli przyjąć, że zgony Z kowidem to w 100% zgony nim spowodowane.

Okazało się w Wielkiej Brytanii, że chlorowana woda w basenie załatwia się z koroną w 30 sekund. Skąd więc te pomysły z zamykaniem basenów? Wychodzi, że to nie ogniska zakażeń, ale ogniska… terapii. Pewnie się znowu okaże, że decyzję z basenami podjęło coraz mniej już anonimowe grono doradców na podstawie artykułu z „Elle”, przyniesionego z domu przez któregoś z ekspertów. Trzeba więc bardziej uważać, co czytają żony doradców i może im coś podrzucić, ale to już będą chyba ulotki, bo koronarealiści już zeszli do podziemia.

Mają pecha ci od szczepionek. W trakcie konferencji prasowej duńskiej agencji leków poświęconej Astra Zenece, że niby wszystko jest ok, jej szefowa zemdlała i padła. Trwa seria śledztw dziennikarskich, którą szczepionką ukłuła się wcześniej szefowa. (U nich tak jest bez polskiej hipokryzji, która nam każe zaszczepiać osoby kluczowe w państwie razem z obywatelami i zarabiać im na poziomie operatora koparki). Zlecenia firm szczepionkowych dla dziennikarzy, mających udowodnić, że to konkurent szczepił najbardziej w telewizji chciałbym zobaczyć.

Doktor Basiukiewicz (panie doktorze, wywiaduuuu!) zadał wcale nie akademickie pytanie. Jaka by była w 2019 roku kara dla lekarza, który by odmówił osłuchania pacjenta i przepisał mu antybiotyki na podstawie rozmowy telefonicznej? Może ktoś z jastrzębi etyki lekarskiej powie? Bo na razie milczki tych pierwszym to wręcz zalecają taką procedurę (o tym jutro napiszę), to jeszcze tych lekarzy, którzy przeciwko temu protestują Izby Lekarskie ciągają na przesłuchania i grożą karami wydalenia z zawodu.  

To już jakieś psychiczne. Główny dostarczyciel złych, a najczęściej nielogicznych wieści dla narodu – profesor Horban poszedł już w bekę. To coś takiego, jak z tym tłumaczeniem, że Kopaczowa z nerwów śmiała się w rosyjskim prosektorium. Tu widać to samo, tyle że na prawdę. Pół biedy, że profesor uważa (coraz częściej pytają o to dziennikarze), że 100.000 dodatkowych zgonów niekowidowych Polaków to efekt, że ci palą i chleją. I jak my mamy wierzyć w autorytet głównego doradcy premiera? Czyli, co – Polacy sobie pili i palili przez całą III RP, aż nadszedł październik 2020 i wszystkim się nagle i naraz pogorszyło. Toż to kpina z logiki i zawodu. Ale ostatnio profesor zażartował (?) że jest oskarżany o to, iż jest za noszeniem maseczek bo sam nie chce być rozpoznany na ulicy bo by mu ludzie… A co, jeśli to nie żart? Spokojnie, ja myślę, że profesor rzadko kala swoje buty polskim trotuarem.

Z tymi ekspertami to kłopot taki, że doradcy są nie od przemawiania tylko doradzania w zaciszu. A tak głupki dają się robić w konia, wystawiając się na pierwszy front, twarzując obostrzeniom jak swoim decyzjom. A jak przyjdzie co do czego, to będą podręcznymi winnymi, do zrzucenia z sań na nowe otwarcie.  Ale skoro pan profesor taki żartowniś to nic łatwiejszego niż napisać nazwisko na swej maseczce i przeprowadzić eksperyment. Wiele osób nań przyjdzie, byleby był w formule „obserwacji uczestniczącej”.  

A tymczasem kowid „wyleczył” kolejną chorobę. Teraz chodzi o odrę. Badania wykazały, że w krajach lockdownowych praktycznie wstrzymane jest szczepienie dzieci na odrę. W związku z tym jako cywilizacja straciliśmy najpewniej odporność grupową. A więc to samospełniająca się przepowiednia. Modny wirus wykosił większość dotychczasowych procedur i ludzkość jest bezbronna, dodajmy na własne życzenie – dziś już byle odra pójdzie po nas jak ogień po suchej słomie. I będzie jojczenie nad strasznymi czasy, zaś decydenci, którzy o tym zdecydowali nigdy się nie odnajdą.

W Niemczech pierwszy raz od 1992 roku zaginęła coroczna epidemia grypy. Nie ma, a była co roku od 20 lat. Czyli wirus jednak leczy. Nie jest więc bez korzyści. Ja już o tym pisałem – ile to gryp ukrywa się pod płaszczykiem pozytywnego testu PCR? I ląduje w kwarantannach, albo co gorsze przy komplikacjach w szpitalu, gdzie dopiero grypowiec dostaje „prawdziwego wirusa” i respirator.

Pojawiły się niedyskrecje mego ulubieńca – Millera. Super wgląd jak działają media z polityką, myślę, że modus aktualny do dziś. Tym razem o tym jak po powrocie z pijanym prezydentem Kwaśniewskim na smoleńskich grobach już w samolocie naradzali się z towarzyszami jak to upupić medialnie. Podzielili się – Siwiec pogadał z TVN, a Miller z Polsatem. Chodziło się z szefami po zmroku alejkami parku saskiego. I się załatwiło, że jak jeden nie puści to drugi też nie. Do TVP, czyli towarzysza Kwiatkowskiego, wystarczył telefon, ale ten i bez niego „powinność swej służby rozumiał”. Nie wytrzymał Lis, wtedy w TVN, i puścił jednak co mniej drastyczne fragmenty, upupiając temat, że media śledzą w imieniu obywateli i „Polacy, nic się nie stało”. Ciekawe, dlaczego nie spotkali się z Michnikiem…

Z obyczajówki – dotarło do Polski. Cała ta zabawa z tym jak się mamy zwracać do osoby w czasach rewolucji tożsamościowej, żeby nie urazić jego płynnej tożsamości jest już u nas. Sędzia Katarzyna Wesołowska-Zbudniewek, członkini sędziowskiej partii pod przykrywką Forum Współpracy Sędziów stwierdziła, że nie będzie się zwracać do podsądnych według zaimków wynikających z ich metrykalnej płci. Polski język trudna język, bo ma nie tylko zaimki, ale rodzaje gramatyczne ukryte są w czasownikach i przymiotnikach (nie tak jak np. w angielskim), a więc to będą łamańce. Aż ja filolog chciałbym to zobaczyć. To będzie jakoś tak: „Czy osoba widziała (i tu się zaczyna) jak (no kto, jak to był jakiś facet, albo babeczka) druga… osoba uderzyła trzecią osobę broniąc czwartej osoby?”. Jakoś tak, czy inaczej? Istnieje, przynajmniej w USA, instytucja kary za obrazę sądu. Ciekaw jestem, czy jest odwrotnie – czy można ukarać sąd za obrazę obywatela? Ale kto sąd osądzi, jak się okazało, że Izby Dyscyplinarnej nie ma, dopóki nie ogłosi, że sędzia będący memem hasła strajku kobiet (Tu leją) jest niewinny. Wtedy to Izba istnieje, jak kot Schrodingera. Ale jak trafić ontologicznie w odpowiedni moment ze skargą?

Zanim dojdziemy do końcowej, a zwyczajowej beki, trochę poważności. W internecie ciekawa mapka Europy w podziale na kraje z odpowiedzią na pytanie – czy walczyłbyś o swój kraj? Super baza do wniosków. Po pierwsze – lewicowy plan wyzucia europejskich społeczeństw z przynależności państwowej został wykonany. Większość (około 80%) nie powalczy, a widzi to Putin, w gronie liderów w rankingu walki za ojczyznę. Toż ta mapka to jak danie na talerzu podane lewą ręką przez czerwonego kelnera z zachętą „smacznego!”. Widać też, że w Polsce nieciekawie – poniżej 50% by powalczyło. Przypomnę postawę Kolumbów rocznika 1920, po niecałych 20 latach wychowania w II RP stanęli przeciwko najazdom obu totalitaryzmów. Dziś po glajszachtowaniu PRL i „młodzieży chowaniu”, jakie zafundowała nam slalomowa w tym względzie III RP nie ma za bardzo co zbierać. A więc 123 lata zaborów zrobiły mniejsze spustoszenie w naszych duszach niż siermiężny patriotyzm PRL-u i pedagogika wstydu III RP. Smutne. A Putin ze swymi 59% patrzy na nas, a u nas słabiej nawet niż w… Szwecji.

I kończymy w Polsce. W Krakowie afera z lagunem. Nie wiecie co to jest? Nikt nie wie. Spanikowana kobieta zgłosiła na służby, że vis a vis jej balkonu na drzewie wisi od kilku dni legun. I nie rusza się. Mieszkańcy boją się wyjść na balkon, a tu wiosna, panie. Dopytywana przez dyspozytora pani wynegocjowała z podpowiedzi, że to może legwan. Ale jak legwan, w Krakowie? Po przyjeździe okazało się, że to rogal wyrzucony przez kogoś z bloku. Niech mi nikt nie mówi, że nie panikujemy. Ciekawe czy przyszłe pokolenia będą się z nas śmiały, czy odwrotnie – będą już tak generacyjnie spanikowane, że trzeba będzie stworzyć dodatkowe służby antylagunowe?

Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.  

8 thoughts on “24.04. Kowidki. Walczyłbyś za swój kraj? Czyli lagun a sprawa polska.

  1. Jutro idę ze świeżym rogalem do banku. W razie gdyby pracownicy okazali się jednak z tych 47%, będę udawał kota Schrodingera

  2. ” że jeden nieletni imigrant kosztuje budżet państwa 4.741 eurasów… miesięcznie,” – ojej, Panie Jerzy!
    Przecież nie urodził się Pan wczoraj i chyba rozumie że tu chodzi o poważne interesy poważnych ludzi? Nie o jakieś pomaganie różnym nędzarzom…
    Od tego to są tacy jak np. niejacy Michał Misiak i Wiesław Raczyński w Tanzanii. Założyli całkiem niedawno, bo kilka albo kilkanaście miesięcy temu misję na wybrzeżu. Nauczają tam miejscowe dzieci i pomagają ludziom stanąć na nogi mając do pomocy miejscowych ale też wolontariuszy z Polski i skromne sumy pieniędzy od darczyńców z Polski. Biednej kobiecinie z czwórką małych dzieci wybudowali dom, rodzinie remontują dach, naprawiają drogi… Dostarczyli nawet komputer do MSZ Tanzanii, najlepszy w całym resorcie..
    Obserwując ich, to mogę się założyć o stado krów i kilka tuzinów koni że ci dwaj za kwotę 4 741 EUR to by wyżywili tam ze setkę dzieci i jeszcze je ubrali…

  3. A jeśli chodzi o tę mapkę która tak Pana przygnębiła, to proponuję spojrzeć tak:
    83 000 000 Niemców x 18% = 14 940 000 chętnych do ew. walki,
    38 000 000 Polaków x 47% = 17 860 000 chętnych do walki.
    Wychodzi na to że w razie czego nakrywamy ich czapkami :)))

  4. Podlinkowany materiał o przenoszeniu kropelkowym mRNA ze szczepionek prowadzi do informacji o gubernator Dakoty. Bardzo ciekawi mnie źródło. Czy mogłabym prosić o przesłanie lub poprawienie hiperłącza w tekście?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

%d bloggers like this: