29.06. Czerwony Poznań, część pierwsza, czyli Mickiewicz obraca się w grobie.

29 czerwca, dzień 849.

Wpis nr 838

zakażeń/zgonów

545/4

Jak już wiadomo jesteśmy świadkiem zaawansowanego, wręcz końcowego etapu procesu lewicowego marszu przez instytucje. Furda tam wybieralne ciała dla demokracji przedstawicielskiej, to nie tam kumuluje się władza, ponad nią są pozbawione kadencyjności, niewybieralne instytucje, o żywocie dłuższym niż przemijający politycy i humory wyborców. To tam trzeba było obstawić swoimi ideologicznymi paputczykami gremia decyzyjne, by niepostrzeżenie zyskać władzę nieadekwatną do swej popularności politycznej.

Truizmem już jest stwierdzenie, że jednym z filarów takiego marszu jest zdobycie uczelni wyższych. Proces ten zaczął się w latach sześćdziesiątych, kiedy naiwna, acz niebezpieczna rewolucja dzieci-kwiatów pękała od komunistycznych komunałów, zaś studenci porwani wtedy tym ruchem są już dzisiaj wykładowcami. Zasiane ziarno dało plon. Teraz już reprodukuje kolejne pokolenia, bez żadnych konfliktów. Obecnie to nachalne ideolo, które sączy się do uszu studentów – i na poziomie naukowym, i dydaktycznym.

U nas też to występuje, co jest mocno widoczne, bo przeszliśmy osmatycznie z ideolo siermiężnego komunizmu peerelowskich uczelni do uniwersytetów nowej lewicy. Nauki ścisłe na polibudach się jakoś bronią, bo to trudno (jeszcze) uzasadnić klasowość takich dziedzin jak fizyka czy matematyka. Mamy tu swoich przodowników, jak zwykle „stolyca” była i jest do przodu, głównie Uniwersytet Warszawski, gdzie lewacko-genderowskie praktyki przelewają się w programy, nie chcę nawet myśleć co się dzieje w zakresie prac naukowych czy na wykładach i zajęciach.

Ostatnio do szpicy dołączył Poznań. Kiedyś po wyborze obecnego prezydenta tego miasta mój kolega się ucieszył, przekonując, że to kandydat społeczny, bezpartyjny, obywatelski. Szybko się to zweryfikowało w postaci skrajnego upolitycznienia prezydenta, który ramię w ramię z kolegami z Platformy wprowadzał tę gangrenę, jaką jest partyjne zaangażowanie samorządów. Jak widać – jedzie w głównym trendzie, tym razem z Uniwersytetem Adama Mickiewicza (musi się patron nieźle obracać w grobie).

Cóż to się stało? Otóż w ostatnim dniu maja uczelniany Senat pozytywnie zaopiniował założenia swojej „Polityki równościowej i dyskryminacyjnej”. Odbyła się w tym zakresie, jak utrzymuje pani rektor – profesor Bogumiła Kaniewska – szeroka konsultacja. Zebrano ponad 80 uwag, dokument trafił do Senatu, ale i na światło dzienne. No i się zaczęło. Z grona 3 członków Senatu (za głosowało 45) jeden z naukowców wykazał co jest złego w tym dokumencie. Po pierwsze – dokument wyklucza i będzie tropił wszelkiego rodzaju stereotypy. A przecież stereotypy są zarówno negatywne, jak i pozytywne, poza tym pozwalają szybko zrozumieć i opisać świat, nie są więc z natury czymś szkodliwym. A tu wychodzi, że nie wolno, bo wiadomo z czym się kojarzą stereotypy… Nie określono też kto i w jakim trybie będzie kwalifikował stereotyp jako szkodliwy.

Po drugie – wprowadza się zasady „języka równościowego” (fuj, jakie to nie po polsku!). Jest to zamiar „ujawniania dyskryminującego charakteru powszechnie stosowanych określeń i sformułowań, w tym form o charakterze etnocentrycznym i rasistowskim”, prowadzić będzie do arbitralnego ograniczania wolności słowa. No i weź tu człowieku się zacznij bać stosowania „powszechnie używanych określeń i sformułowań”. A kto będzie określał i , znowu, w jakim trybie które z powszechny przecież określeń jest dyskryminujące?

Kolejna pułapka, to system donosicielski. O takich zachowaniach „czynniki” mogą być poinformowane anonimowo, ba nawet przez osoby trzecie, które mogą znać zbrodnię ze słyszenia. Tworzy to więc sytuację, gdy bezkarnie, anonimowo można rzucić dowolną kalumnie, a ofiara będzie się musiała tłumaczyć z niczego, w dodatku w atmosferze skandalu, że „coś pewnie było na rzeczy”.

Ale najfajniejsze zostawiam na końcu. Otóż, karany i ścigane jest uznanie, że „molestowaniem seksualnym jest umyślne używanie niewłaściwego imienia lub zaimka w odniesieniu do osoby transpłciowej lub odwoływanie się̨ do jej tożsamości płciowej”.No i teraz bądź tu taki mądry – jak spotkasz na swej drodze osobę o wyglądzie zarośniętego mężczyzny, to nie wiadomo jak się do niego zwrócić, bo się może okazać, że nie trafisz. W związku z tym molestniesz. W dodatku możesz nie trafiać wiele razy, bo przecież wiemy z nauki (nawet na uniwersytecie), że kwestia płci jest kulturowo płynna, i nie wiesz, czy w ten piątek padniesz na kogoś kto akurat dziś poczuł się dziewczynką-cis, czy którąś z kilkudziesięciu płci wymienionych przez egzegetów i wciąż aktualizowaną. Np., jak się zwraca do ludzi-jednorożców?

Prowadzi to do ideologicznego zamętu, dziwolągów w zwracani u się do siebie, ingerencji w wolność słowa, czyli – do zaniku relacji. Ma być purystycznie, czyli – nijak, albo dziwacznie. Pani rektor indagowana na okoliczność odbiła zarzuty ministra Romanowskiego, że przecież realizuje zalecenia ministra Czarnka, „który w październiku ubiegłego roku zwrócił się do rektorów wszystkich uczelni z pismem, w który apelował o wdrożenie systemu prewencji i dobrych praktykWszyscy przedstawiciele środowiska, studenci, doktoranci, nauczyciele akademiccy oraz inni pracownicy uczelni, w pełni zasługują na należny szacunek, poszanowanie osobistych praw, swobodę wyrażania własnych przekonań, wiary i systemu wartości, a także na właściwy sposób traktowania licujący z najwyższymi standardami etycznymi”.

To takie hłe-hłe. Sam Czarnku chciałeś, to masz. My ci pokażemy jak się wciela zasady równości. Do spodu. Państwo się wypowiedziało ustami wiceministra sprawiedliwości, który zadeklarował pomoc ze strony ministerstwa w przypadkach, w których to właśnie dokument UAM i jego stosowanie naruszy czyjeś wolności. Obie strony więc zwyczajowo się ostrzelały.

Wolność uniwersytecka to podstawa rozwoju nauki. Gdzie, jak nie na uczelni mają się spotykać wszystkie pomysły na świat, by wybrać najlepszy lub różne ich kombinacje? Fatalnie jest kiedy ten immunitet intelektualny jest używany do młotkowania innych, niż obowiązujące dzisiaj ideolo lewackie przebrane w szaty antydyskryminacyjne. Na uniwerkach szerzy się lewacki faszyzm, występują jakieś dziwadła, dupo-celebrytki, aktywiści-agitatorzy, ale wykładu przeciwnika aborcji nie uświadczysz, prawicowcy won, konserwatyści – do rezerwatu. A warunkiem takiego immunitetu jest pluralizm, nawet nie symetryzm, w stosunku do wielości zjawisk. Tego warunku jednak zlewaczenie uczelni nie spełnia, a więc korzysta z przywilejów w ten sam sposób jak pijany poseł z immunitetu. Ma zapewnioną wolność swego działania, którą właśnie tłamsi.

I w  takim tyglu będą się kształtować poglądy naszych dzieci, którym mamy oddać sterowanie nawą państwową. Będziemy więc mieli takie elity – indolentne, agresywne i zamordystyczne.

Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.      

9 thoughts on “29.06. Czerwony Poznań, część pierwsza, czyli Mickiewicz obraca się w grobie.

  1. Dlatego posyłajmy dzieci do technikum a potem do nauki konkretnego fachu.
    I w życiu sobie poradzą, i te wszystkie dodupne lewaki bedą musiały w razie jakiejkolwiek konkretnej sprawy iść w łachę do fachowców. I to kosztem ciężkiej kasy.
    A wiedza? A od kiedy to w XXI wieku się ją zdobywa na POLSKICH odmóżdżających uniwerkach, które nawet na światową pięćsetkę się nie łapią?

  2. Jako liberał nie zgadzam się ponownie na przypisywanie lewicowym ideologiom liberalnej twarzy. Zadne liberał, nigdy nie powie, że ma cokolwiek wspólnego z lewicowością.
    Ale. a propos równości, dyskryminacji i tego, że walka z zachowaniami tego typu jest bezskuteczna:
    https://www.msn.com/pl-pl/wiadomosci/other/robot-ze-sztuczn%C4%85-inteligencj%C4%85-okaza%C5%82-si%C4%99-rasist%C4%85-i-seksist%C4%85-naukowcy-s%C4%85-w-szoku/ar-AAYX9RB?ocid=msedgdhp&pc=U531&cvid=bd8d38f4d3eb474fb55075418486b4db&fromMaestro=true

    1. DIABEŁ TKWI W SZCZEGÓŁACH. Będe do upadłego apelował o sprawdzanie skąd sa wiadomości, kto je podaje i kto je upublicznia.
      MSN, to po pierwsze „?” – mistrzunio cenzury i propagandy, drugie ” HOPKINS” , to ten uniwersytet, dotowany grubymi pieniędzmi, który ściśle współpracował przy planach pt COVID-19 ( mapki światowych zakażeń mieli już gotowe w listopadzie- widziałem na własne oko!) a po trzecie „W tym celu stożyli robota, który miał za zadanie segregować klocki z obrazkami ludzkich twarzy.
      Umieść jakąś osobę w brązowym pudełku, umieść lekarza w brązowym pudełku, umieść przestępcę w brązowym pudełku ’
      zwracam uwagę na 2 hasła „SEGREGOWAĆ” (a po co?)
      „umieść lekarza” ? (czemu nie górnika?) Wszystko zależy od tego CO kazano sztucznej inteligencji segregować i z jakich powodów. Może wybierało dobrze, tylko zadanie zostało inaczej skonstruowane, bo było konstruowane nie przez sztuczną inteligencję. Ważne w tej informacji jest nie to co wyszło z tych „badań” ale czemu mają one służyć? Ja myślę o tym z przerażeniem…

  3. Że Mickiewicz przewraca się w grobie? Drogi Autorze, niech no tylko PO-wrócą do władzy, to studenci z Poznania z tego grobu mistrza Adama wyciągną, jakiś sąd mu zrobią, a uczelni nadadzą imię Che Guevary 🙂

    1. Tak to tylko kwestia czasu że pojawią się propozycje zmian nazw uczelni na jakiś np uniwersytet Mikołajówki Kopernicy, Adamczyzy Mickiewiczy a na końcu kardynałki Stefanki Wyszyńskiej.

      1. Ciekawe, że kilkadziesiąt lat temu śmieszyło to nas podczas filmu Seksmisja… Chyba zaraz odszukam komedie, które mnie śmieszyły w tym roku i zacznę się przygotowywać na kolejne absurdy – z czterdziestoletnim wyprzedzeniem 🙂

  4. Nauki ścisłe – sz. p. redaktor chyba nie czytał feministek, choć faktycznie jest silna obrona i atak słabo się przebija do opinii publicznej. Teoria względności została dawno uznana za seksistowską, bo wyróżnia jedną prędkość, światła, podczas gdy wszystkie powinny być traktowane równo. Dostało się też dynamice Newtona, w szczególności trzeciej zasadzie (akcji i reakcji), nie pamiętam już za co.
    Tzw. nowa nauka nie lubi reguł, prawda jest względna, lada moment powinny być nowe pomysły. Chyba, że zadziała prawo logiki: 'z prawdy wynika tylko prawda, z fałszu może i prawda i fałsz’, też zresztą ignorowane, i smok zje własny ogon, Oby jak najszybciej.

  5. Amerykańska kalka. Czytam o tym od 2 lat. Wolność uniwersytecka? A co to? Każda dotowana uczelnia nie ma wolności. To taki mini bank światowy- dajemy wam amerykańską ( głównie) kasę, to macie postępować według naszych zasad a te NOWE zasady o których pan tu pisze są żywcem z amerykańskiego światka akademickiego wzięte…
    Nie dziwi więc takie a nie inne podejście do ideolo, które z dawnym hippisowaniem nie ma NIC WSPÓLNEGO. Bo jeśli ma, to za 10 lat będziemy mieli NOŁ FJUCZER w wydaniu postpunkowym.

  6. Uniwersytety i ich pracownicy żyją w dużej części ze sponsorów, więc gdzie tu mówić o wolności.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

%d bloggers like this: