7.09. Campus fugit, czyli koniec pewnego mebla.

7 września, dzień 553.

Wpis nr 542

zakażeń/zgonów

2.891.079/75.392

Wyprztykał się już powoli temat Campusu Polska. Jak zwykle przepuściłem w liny bieżące komentarze i relacje, by nabrać do tematu dystansu. A było do czego, bo wieści z tego zlotu młodzieży opozycyjnej wciągały w narracje, które same się narzucały. Pora więc na bilansik z oddali, kiedy już inne tematy poprzykrywały ten hit kończącego się sezonu.

Była to inicjatywa Rafała Trzaskowskiego, w dodatku zrobiona w dużej mierze za niemieckie pieniądze. Ja wiem, że żyjemy w czasach, gdy obce kraje mogą bezkarnie finansować polityczne spędy sprzyjających im młodzianów w towarzystwie polityków bardziej zstępujących niż wstępujących. Było więc na bogato, w dość ciekawych formułach – wiadomo po sponsorach: wymagająco.

Z tych obrad, a właściwie konferencji wyniknęło jednak kilka rzeczy. I to nie najciekawszych dla opozycji. Miało być merytorycznie nowe otwarcie, w dodatku w kierunku młodzieży. Wszyscy myśleli, że to cios w dziaderski image PiS-u, nie do odrobienia, ani nie do podrobienia. Wyszło jednak coś w rodzaju narady z młodzieżówkami partyjnymi w otoczeniu wahających się młodzianów, czyli inwestycja na przyszłe wybory w strukturę plakatowo-ulotkową. Utwierdziło mnie w tym kilka rzeczy.

Po pierwsze – nie było żadnego dialogu. Tylko monologi, tym razem dziadersów opozycyjnych. Młode pokolenie nie wstąpiło na scenę, było tylko widownią, i to widownią ustawioną w relacji autorytet mówi – młodzież słucha. Bo jak który z widowni wyskoczył z jakimś niewygodnym pytaniem, to dostawał bęcki a młodzieżowy kolektyw go wygwizdywał. Po drugie, tak jak w anegdocie jak wywrócić krowę (dać jej łyżwy i puścić na lodowisko i sama się wy********) – warto było oddać politykom opozycji głos, by wreszcie móc ich wysłuchać do końca. I nie w taktycznych wywiadach ad hoc, ale monologach, Boże żeby, programowych. I znowu, tym razem w całej rozciągłości ujrzeliśmy mizerię programową formacji opozycyjnych. Ukrywany i chyba jedyny postulat ***** ***, nabożny , wręcz bardziej brukselski niż Bruksela, stosunek do Unii Europejskiej, kalki pojęć i wnioskowania jak z TVN i zero pomysłów na Polskę.

Gwoździem programu (złośliwi mówią, że do trumny imprezy) był dialog-pojednanie Tuska z Trzaskowskim. Wiadomo było, że tam się wcześniej pojawiła jakaś rywalizacja o przywództwo, co szybko Panu Rafału wyjaśniono, więc wypadało się publicznie pogodzić, lub chociażby „ładnie poróżnić”, by publiczność zobaczyła, że nie ma wojny na tej górze. I wyszło miałko, bo to ani różnice takie wielkie, ani pomysły takie zajmujące. Ot, kokietowanie młodzieży jako przyszłej, decydującej być może grupy elektoratu.

Nie tak jak na widowni, tu próby kontry ze strony młodzieży były szybko niwelowane, ale w mediach społecznościowych wokół Campusu ujawniła się jednak radykalnie lewacka twarz młodzieży. To oni krytykowali Balcerowicza za bezduszny kapitalizm początku III RP, to tu biło źródło lewicowych postulatów. I gdyby opozycja starała się wsłuchać w głos młodzieży to musiałaby jeszcze bardziej skręcić na lewo. A to – przynajmniej jeszcze dzisiaj i jeszcze w Polsce – dla politycznych emerytów po Okrągłym Stole droga donikąd. I dlatego tak się niektórzy z nich opierali przed tym wirażem. Ale tu nic innego nie będzie. Tego młodego elektoratu nie da się dziś, po tylu latach lewicowych treści w mediach, poderwać inaczej niż na radykalizm pustosłowia o lewackich pseudowartościach. A to oznacza, że nie tylko po prawej stronie, ale i w środku zostaje… PiS.

Wypowiedziane słowa poszły w świat, szary Polak usłyszał co go czeka po utracie władzy przez PiS i znowu wzmocniła się jego pozycja. Jak do tego doszedł jeszcze kryzys z granicą i to w większości po naszej jej stronie, to PiS dostał również nowe punkty. Ofensywa Tuska się załamała, inicjatywa straciła tempo i ugrzęzła. Teraz to już tylko została eskalacja kryzysu z Unią, co to ma nam zabrać nie dane jeszcze pieniądze na rozwój za to, że jesteśmy niepraworządni. Zobaczymy jak to będzie, czy taka pokazucha zapracuje na konto Unii czy PiS-u.

Ale ja mam jedną refleksję z tego Campusa, co prawda wywiedzioną a rebour tego co tam się stało. Otóż uważam, że formuła III RP jako dziedzictwa politycznego kompromisu przy Okrągłym Stole się już ostatecznie wyczerpała. Oczywiście system ten ewoluował, ale jego zręby funkcjonują do dziś, zatopione ówczesną kontraktową tymczasowością w konstytucji. Gdy się ogląda te same od 30 lat twarze przemawiające tamtymi pojęciami do widowni, która takich dylematów dzisiaj nie tylko nie rozumie, ale i nie usprawiedliwia, to widać bezsens ciągnięcia tego w obecnych czasach. I dotyczy to zarówno obu plemion politycznych, jak i, nie tylko ich młodzieżówek, ale całego młodego pokolenia, dla którego dylematy Okrągłego Stołu są dla jednych nieaktualne, dla drugich zaś oportunistycznie niemoralne.

Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.     

5 thoughts on “7.09. Campus fugit, czyli koniec pewnego mebla.

  1. Może jednak Tusk rzeczywiście został wysłany tu wbrew własnej woli i chce jak najszybciej pokazać Makreli że się nie da, że choć zrobił wszystko, to się jednak nie udało. I że musi znowu wrócić do siebie do tej Brukseli na jakiś wygodny fotel gdzieś tam w bocznym skrzydle budynku, za regałem za skromne 20 tyś euro.

    1. Może? A Pan zamieniłby nicnierobienie za sto tysi ojro na miesiąc na użeranie się z Kaczyńskimi, Trzaskowskimi i innymi zarazami tego świata za dziesięć tysi PLN?

  2. Porozumienie Merkel – Biden jest jednym z elementów globalnej zmiany strategii USA i skoncentrowaniu wszystkich sił i środków w celu powstrzymania ekspansji Chin. W ramach tego Ameryka ” odpuszcza ” sobie rywalizację z Niemcami w Europie w zamian za poparcie w rywalizacji z azjatyckim kolosem. Czy nam się to podoba czy nie takie są fakty. Tusk ma za zadanie „spacyfikować ” Polskę swojej patronce spokój na wschodniej granicy. Dostał , pewnie , wolną rękę i zapewnienie o nieograniczonej pomocy ( co zresztą już się zaczyna realizować ). W tej sytuacji uważam ,że jest tylko kwestią czasu wywrócenie PiS- u.

    1. re: krzysiek pisze:
      8 września, 2021 o 10:05 am
      Szanowny Panie. Z całym szacunkiem, ale ma Pan trochę mylne informacje – polecam zapoznać się z „KOB” i tym co mówi Piakin – na przykład…

      „Globalna zmiana strategii USA i skoncentrowanie wszystkich sił i środków” – polega jak teraz widać na kontynuacji tego co robił Trump. Czyli „nowa Jałta” i podział świata na strefy ekonomiczne. Najwyraźniej Amerykanie już ustalili z Federacją i Towarzyszem Si jak to ma być, a casus Afganistanu jest tego najlepszym dowodem. Afganistan jest już „chiński”, tak jak i Tajwan. Chiny nie wyjdą poza „swoje okolice” i nie dokonają natychmiastowego bankructwa USA.
      Trzeba patrzyć na fakty a nie na to co mówią „politycy” i piszą „dziennikarze”.

      Nie wiem jakie zadanie dostał niejaki Tusk, ale wszystkim raczej zależy na spokoju i pacyfikacji naszego bantustanu. Co po nagłych i zdumiewających umizgach i zupełnym przenicowaniu „polskiej” polityki wobec ChRL, świadczy dobitnie o jakichś ustaleniach pomiędzy Jewropą a towarzyszem Si i WWP.
      A te „partyjki” które „rządzą” naszym bantustanem plemiennym wykonują te same rozkazy. Reszta to zwykły, medialny „pic-błysk i fotomontaż” dla aborygenów…

      1. To są tylko moje wnioski na podstawie dostępnych powszechnie informacji i oczywiście mogą być błędne :-)). Co do rywalizacji chińsko – amerykańskiej : taka fundamentalna zmiana polityki nie odbywa się , rzecz jasna , z dnia na dzień. Trump ją zapoczątkował ,ale słabo mu szło, co do Bidena to , jak już widać , nie będzie lepiej. Też uważam , że Jankesi są, najprawdopodobniej, ” po słowie ” z Rosjanami ale co do towarzyszy chińskich to już nie. Państwo Środka za bardzo urosło w siłę i ( mimo ogromnych problemów strukturalnych ) nie da sobie bez walki narzucić statusu mocarstwa regionalnego . A suweren może być tylko jeden. Co do reszty , to oczywiście tak, z małą uwagą , że Polska w ogóle nie miała / nie ma polityki zagranicznej. Jedni sprzedali się bezwarunkowo Niemcom , a drudzy to samo zrobili w stosunku do Ameryki. Przy takim podejściu każdy , kolejny minister SZ jest figurantem , nie mającym nic do gadania, co zresztą potwierdzają dobitnie zdarzające się, od czasu do czasu, kuriozalne kryzysy dyplomatyczne

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

%d bloggers like this: