9.08. IV fala nauki greckiego

9 sierpnia, dzień 525.

Wpis nr 514

zakażeń/zgonów

2.884.162/75.285

W mediach pełno spekulacji – czy będzie IV Fala. Jedni mówią (logiczni optymiści, gatunek ginący), że nie będzie, bo nie zaistnieją żadne epidemiologiczne przesłanki. Fali ma nie być, w związku z tym nie powinno być obostrzeń i lockdownów. Ale ja firmuję tezę, że epidemia nie ma z tym nic wspólnego. Jak się zamyka Sydney z powodu kilkunastu testów pozytywnych, to nic nie ma tu sensu. Moim zdaniem wróżona przez władzę, wręcz wyczekiwana fala raczej będzie i to z wielu powodów.

Mamy w pełnym rozwoju wręcz religię „Zero Covid”. Czyli nie ustaniemy dopóki ostatni chory nie zniknie z powierzchni planety. Uwaga – dowolnym sposobem. W ten sposób będziemy ścigać resztki zakażonych jak kiedyś zagoniono ospę do kąta. Ale z tego powodu nie zamykano świata, nie stawiano na krawędzi gospodarki, nie przestawano leczyć po szpitalach. Dziś jest to religia, bo trzeba naprawdę wierzyć w dogmat całkowitego wyeliminowania wirusa o takiej zakaźności z Ziemi. Ta wiara jest napędzana histerią, i szantażem powrotu do „nowej normalności” pod presją, że dopiero jak wszyscy wykosimy to badziewie, to będziemy żyli normalnie. A tęsknota jest tak wielka, że usprawiedliwia każdą nielogiczność i draństwo.      

Najważniejsze teraz jest zaszczepienie wszystkich, choćby nie wiem co. I, ponieważ zatrzymaliśmy się na proporcjach 50/50, trzeba znaleźć motywacyjne uzasadnienie do wzmożenia szczepień, a IV Fala się do tego nadaj jak nic. Dlatego idzie Delta przez świat, choć dojść nie może. I aby uniknąć upadku będziemy coraz szybciej pedałować. Mimo, że jedziemy w przepaść powtórki z rozrywki.

Przyjmijmy na razie wersję szurów, że władza będzie chciała wywołać IV Falę, by znowu zanurzyć się w kolejnej wersji autorytaryzmu, bo to się spodobało rządzącym, również na skalę światową. Że trzeba to zrobić, by Big Farma zarobiła jeszcze więcej na zaszczepieniu opornych i dołożeniu kolejnych dawek 2+. Jak to zrobić? To proste – falę wywołuje się testami. Wystarczy, że zacznie rosnąć liczba zakażonych to włącza się automatyzm obostrzeń, powtórki scenariuszy znanych, choć nieskutecznych. Ale już „zrozumiałych” dla społeczeństwa, no bo jak wirus, to wiadomo – kwarantanny, lockdown, maseczking i dzieci won ze szkoły, zaś chorzy na co innego – do domu. Wtedy rodzice po domach i wchodzimy w kolejny krąg, ciekawe tylko skąd kasa na tarcze. No dobrze – jak podkręcić testy?

Ja zacząłem od tego, że się zapytałem mądrych doktorów o to jak się w ogóle wychwytuje w testach PCR Deltę. I okazało się, że trzeba dotestować dodatkowo próbkę. Teraz się testuje na „zwykłego” koronawirusa z Wuhan, tylko niektóre próbki bada się na okoliczność Delty, a więc wystarczy tylko zwiększyć ilość tych dodatkowych testów, by wysterować poziom zakażeń Deltą.

Teraz, zgodnie z przekazem, trzeba tak testować, żeby wyszło, że to egoistyczni niezaszczepieni roznoszą. I mamy – amerykańska CDC zmieniła wytyczne i szczepionych testuje się używając 28 cykli, zaś nieszczepionych – 35. Chodzi o to, że ilość cykli wpływa na wynik testu. Im ich więcej, tym bardziej prawdopodobny wynik fałszywie pozytywny, bo testując w ponad 30 cykli testy ”łapią” jako pozytywny wynik byle syf, łącznie z zanieczyszczeniami próbek. WHO pisała już o tym, że podwyższony próg cykli stanowi 100% pewności fałszywie pozytywnego wyniku. A nieszczepa łatwo odróżnić od Szczepana, bo przecież wszyscy szczepnięci są w bazie. W związku z tym nietrudno będzie udowodnić, że nieszczepy roznoszą Deltę.

No dobra, załóżmy że szury się mylą co do spiskowych motywacji zachowań władz. Ok, załóżmy. Ale moim zdaniem i tak będzie IV fala, nawet gdyby uczciwe i nieprzekupne władze walczyły z nią na wszelkie sposoby. Amerykańska FDA wykryła, że test PCR nie został opracowany na rzeczywistych próbkach koronawirusa (korony jeszcze nie wydzielono, więc to dość logiczne). Do kalibracji testów PCR wykorzystano „zwykłe” wirusy przeziębienia lub grypy. Może stąd się właśnie bierze ten fenomen, że od czasu koronawirusa grypa gdzieś zniknęła. Moim zdaniem załapuje się na testy, które pokazują wynik dodatni na grypie. I to jest słabe, bo… zbliżamy się do sezonu zachorowań na grypę. Grypę, które testy będą pokazywać jako koronawirus, a media zabiją w dzwony trwogi pokazując rosnące słupki. I wtedy się zacznie – ujednoimiennianie szpitali, przerwane terapie, ponadnormatywne zgony, zamknięte firmy, ludzie po kwarantannach, ranna gospodarka, upadki firm. No bo przecież trzeba „jakoś” zareagować. A repertuar nowych posunięć jest zgrany jak stara płyta pocztówkowa. Sami sobie więc zrobimy falę, która rozkręci spiralę kolejnego kręgu utraty zbiorowej odporności.

I wszystko się zrzuci na nieszczepów, bo na kogoś trzeba. My byliśmy przecież zaszczepieni, a więc wirus przetrwał, bo się schował u tych seryjnych morderców, co nie dbają o zdrowie innych. Nawet jak się nie da ukryć, że zaszczepieni chorują nawet częściej i ciężej niż nieszczepnięci, to zrzuci się to na specyfikę Delty, bo szczepionka na Wuhan jej nie szkodzi, choć za trzecim-czwatym-piątym (niepotrzebne skreślić) razem, to jak Boga kochamy (to my, Big Farma) zabije i Deltę. Ale spokojnie, idą już Kappa i Lambda, które nie reagują na żadne szczepionki. Ale wtedy będziemy mieli kolejne szczepnięcia na kolejne wersje. Tak jak na grypę do tej pory, o jeden sezon do tyłu, ale za to inaczej, bo na grypę szczepił się kto chciał a teraz to będzie przymus dobrowolny.  

I nie mają się co foliarze cieszyć, że nieszczepnięci i szczepnięci zakażają (i zakażają się) równie często. To wątpliwa satysfakcja, bo w takim wypadku… wszyscy będziemy dalej chodzili w maskach i to na poziomie przełomu tego roku, a więc praktycznie wszędzie. I nawet zaszczepieni, którym obiecywano przywilej zdjęcia masek, nie będą mogli narzekać, że zostali oszukani. To wszystko przez tych nieszczepów, którzy roznieśli Deltę.

It’s all about jab. Nie widzę innego wytłumaczenia. Nie wiem, tyle im tego zostało i trzeba to gdzieś upłynnić? Myślę, że główna batalia odbędzie się o dzieci. Zbliża się połowa sierpnia i pora na obiecane przez władze decyzje obostrzeniowe. Podjęte przy praktycznie zamarłej transmisji wirusa. Ale data jest nieprzypadkowa. Trzeba ruszyć ze szczepieniem dzieci na rok szkolny. Zaszczepimy ostatnią, najbardziej bezradną grupę, w dodatku w ogóle nie chorującą. I tu też będą dramaty segregacyjne, bo zapowiada się, że dziecięce nieszczepy będą miały „przywilej” zdalnej nauki.

W dodatku już kompletnie odjechano z kryteriami zamknięć poszczególnych regionów. Będą one nie epidemiologiczne tylko szczepionkowe, czyli zamykamy rejony nieszczepów. To kolejny dowód na moją tezę, że tu już dawno nie chodzi o dane zakażeń. Ciekaw jestem np. takiego regionu, w którym poziom zaszczepienia będzie wysoki, zaś taki sam zachorowań, czego możliwości dowodzi choćby przykład takiego Izraela, gdzie 85-90% hospitalizowanych to podwójnie zaszczepieni. I co będziemy mieli pootwierane regiony z zapchanymi kowidowcami szpitalami, zaś zamknięte te, gdzie być może niewielu choruje, tak samo jak niewielu się zaszczepiło? Regionalne niezaszczepienie jest tu wyłącznie zbiorową karą, nie ma żadnego znaczenia epidemiologicznego. Przecież to absurd. Kolejny.

Skoro taka ma być nagroda, to będzie to to samo, co wskazał w żarcie pewien internauta: „Władza powinna dawać regionom, gdzie spłonął punkt szczepień dodatkowy, darmowy wóz strażacki”. Ciekawe czy to by wpłynęło pozytywnie na liczbę pożarów? Może samorządy w ten sposób chciałyby doinwestować swoją infrastrukturę bezpieczeństwa?  

Obstawiam IV Falę, ze słabą dynamiką zakażeń, dużą dynamikę obostrzeń. Wygląda na to, że świat tak się przyzwyczaił do koronawirusa, że zapomniał jak bez niego się żyje. Będziemy mieli kolejne powroty do „nowej normalności”.     

Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.       

18 thoughts on “9.08. IV fala nauki greckiego

  1. Zaklada Pan biernosc wszystkich Polaków. Marsz Wolnosci w Katowicach i klęska rządowego programu szczypania dowodzi ze 4 fala to bedzie, ale dla PiSu. Wiecej wiary w mądrość ludzi mieszkajacych na Podhalu , Podkarpaciu i na terenach bylego zaboru ruskiego

    1. Oczywiście. Na marszu byli ludzie z całej Polski. Niektórzy tak jak ja byli zwolennikami PiSu, a teraz, również jak ja sa ich śmiertelnymi wrogami.

  2. W końcu wychodzi szydło z worka, ale nie wiem czy na czas to do ogółu dotrze, że w tej całej zabawie okrutnej nie chodzi by kogoś leczyć, zapobiegać itd, ale by zamykać i „lokdałnować”…
    PS
    Nie wiem czy to prawdziwe zdjęcia widziałem, ale plakaty jakie rozwieszane są we Francji a nakazujące i zakazujące miejsca dla osób z „paszportami szczepionkowymi” były drukowane w styczniu 2020.

  3. No cóż, jak ruszą dzieci, trzeba bedzie też się ruszyć. Przykre to, ale po to właśnie dziadek z AK uczył tego i owego. Żeby ratowac nasze polskie dzieci przed ludobójczymi akwizytorami i ich bandyckim holokaustem, faszystowską covidovą segregacją i bezprawną gettyzacją.
    Ratować skutecznie i do krwi ostatniej, jak już też kiedyś w Polsce bywało.
    Bo jak historia uczy, dobry morderca polskich dzieci to wyłącznie martwy morderca polskich dzieci!

  4. Myślę, że Podlasiak ma rację. Przy tym marsz w Katowicach, który zgromadził kilka tysięcy ludzi odbył się bez prowokacji, a policji prawie nie było widać. I obawiam się, że rządzący nieco się wystraszyli i już radzą jak przekonać naród, by ich błagał o izolacje, lockdowny i getta dla nieszczepów. Tyle, że może nie zdążą.

    1. Poza tym te kanalie pisowskie chyba zaczynają łapać że najbardziej są w tej chwili znienawidzeni wśród swych (byłych) zwolenników.
      Ja do takich należę, co prawda bardzo umiarkowanie ich popierałem, ale na Marszu spotkałem takich którzy przyznawali się do niemal fanatycznego poparcia tej pisowskiej bandy. Gdy raz zdali sobie sprawę jak bardzo byli oszukiwani stali się ich zawziętymi wrogami.
      Widać że często za poparciem dla pisu nie stało „umiłowanie” dla wodza, „zbawcy narodu” tylko naiwne kalkulacje ze ci są uczciwsi. Ale maska już opadła, wielu następnych przetrawia w sobie trudną prawdę o tym że jest się ofiara oszustwa. Wielu z nich też dołączy do sprzeciwu.

  5. Kilka tysięcy?!!!
    A Ty widziałeś ten marsz?
    Kilka tysiecy to było w prorządowych kupionych szczujniach.
    Marsz mial okolo 2 km długosci, i lekko licząc 25-30 tys. uczestników. Wiem, to nadal mało.
    Ale dynamika tych protestów szybko rośnie. W całej Europie

    1. Rzeczywiście, użycie liczby kilka tysięcy, może wydawać się lekceważeniem istoty rzeczy. Faktycznie na zdjęciach i filmach widać tłumy, na pewno kilkunasto-, jeśli nie kilkudziesięciotysięczne. Zresztą, nawet propaństwowe szczekaczki mówią o 15 do 20 tys. I nie jest to nadal mało. Tak licznych manifestacji, w jednym miejscu, nie było u nas od kilkudziesięciu lat. I na pewno będą następne. Byle tylko nie skończyło się jak we Francji: ponad dwumilionowe (w sumie) manifestacje w wielu miastach, a rząd i tak robił, co chciał. Ale myślę, że w naszej rzeczywistości będzie jednak inaczej.

      1. Owszem, we Francji rząd wpowadził to, co chciał. Jednak wolni Francuzi nie złożyli broni, oprócz kolejnych – zapewne – demonstracji „marszowych” okazują też „szacunek” wobec wymogu okazania paszportu sanitarnego np. w restauracjach czy kawiarniach. Po prostu tam nie chodzą. 🙂 Co więcej, na chodnikach czy placach powstają „mobilne” kawiarenki. 🙂 Ciekawy pomysł…

        1. Fakt, dobry pomysł, taki na kółkach, widziałem w parku. Będzie popyt na taki biznes. Trzeba wypromować. Może jakieś burgerownie? A jak jest w foodtruckami? Chyba też będzie można zjeść bez paszportu?

          1. Pewnie że dobry pomysł. Opór na zasadzie wozu Drzymały. Na każdym takim ruchomym punkcie, proponuję, wymalować „gest Kozakiewicza”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

%d bloggers like this: