11.06. Płaskoziemcy – duma.

11 czerwca, dzień 831.

Wpis nr 320

zakażeń/zgonów

263/2 (plus jedna osoba zakażona małpią ospą)

Człowiek to się dziwi innym. Ja na przykład tym, którzy mają kłopoty z własną tożsamością. Ja mam ich (tożsamości, nie kłopotów) w nadmiarze. Bo od najmłodszych lat cały czas wysłuchuję kim to ja nie jestem. Po prostu mainstream zapisuje mnie wszędzie, tylko nie do siebie. I teraz też, piszę sobie tu taki dzienniczek i czytam, widzę, słyszę, że jestem to tu, to tam. Że i w PiS-ie, i w PO, to oczywiste dla symetrysty, którym też zostałem mimo woli. Ale że jestem płaskoziemskim antyszczepionkowcem to już jest ciekawe, zwłaszcza jak się to upachnie ruską onucą. A właściwie zacząłem się orientować, że wszystko to można przecież (i jest to robione) połączyć w całość. Co szokujące – takie połączenie jest rzadkim fenomenem porozumienia ponad podziałami (dowcipny Braun określa je jako „porozumienie ponad korytami”). Pełowiec i pisowiec mogą sobie skakać do gardeł z byle powodu, ale orkiestrują się w temacie płaskoziemstwa i ataku nań, niemal odruchowo. A więc niosę z innymi durniami jak ja jakąś nadzieję na porozumienie w wojnie polsko-polskiej. Dobre i to.

Najbardziej bawi mnie moja rola (pewnie nieuświadomionego) antyszczepionkowca. Informuję więc po raz kolejny, że nie uważam tematu moich terapii za kwestię publiczną i każdego, kto mnie do tego namawia będę banował z życia osobistego. Mogę odkryć rąbek, że za prawdę, do kowida wziąłem wszystko co było nakazane. A więc nie jestem antyszczepionkowcem, tylko (być może) antyPfizerowcoAztekoZenekowcoJohnsonem. A to duża różnica, zresztą większość dzisiejszych antyszczepionkowców jest takich jak ja, ale poniżające określenie ma ich wrzucać do wora negujących oczywistości medycyny. Głównie po to, by nie musieć w ogóle rozmawiać z takimi wyrzutkami.

W dodatku ci antyszczepionkowcy to ewoluują, co oznacza, że mainstreamowe porozumienie ponad strzykawkami natrafiło na komunikacyjnego Gralla. Wszystko można wytłumaczyć. Krótka, acz intensywna historia antyszczepionkowców bierze swe początki od „antymaseczkowców”, pierwszych co się stawiali reżimom kowidowym. A jako że jeszcze wtedy nie było szczepionek, by się im sprzeciwiać, to wróg publiczny został określony za pomocą innego atrybutu – opuszczonej maseczki, widomego znaku mordu starszych i dzieci. Jak się pojawiły szczepionki, to automatycznie, ta sama grupa została przeniesiona do antyszczepionkowców. Stygmatyzm był ten sam, dręczenie wzmożone, tropienie zaś i wyławianie – systemowe. To już nie był pan policjant z mandatem, albo paralizatorem, a tylko system zachęt przymusowej dobrowolności.

Po zniknięciu korony, która wyraźnie minęła się w obrotowych drzwiach medialnych z tematem wojennym, myślałem, że to już koniec mojej nowej tożsamości. Ale nie – takich sukcesów nie można zmarnować. Jednym susem stałem się ruską onucą, promotorem działań Kremla. Mechanizm przeniesienia był prosty i polegał na subtelnej kontynuacji. Ja w swoim płaskoziemstwie, o czym się dowiedziałem z mediów dowcipnie zwanych społecznościowymi, byłem już za kowida poplecznikiem Putina. Bo osłabiając morales polskiego narodu przyczyniałem się do kośby kowidowej, która wycięła naszą tkankę narodową. Spełniałem więc ukryte, depopulacyjne cele Kremla. W epoce wojennej pasowałem więc do przeniesienia do obozu ruskich onuc. Zmienił się tylko temat wpisów płatnych w rubelkach – z kowidowych na wojenne. A więc grupa ta sama, ostracyzm ten sam.

I już się z tym pogodziłem, nawet sobie pomyślałem, że teraz będę winny małpiej ospie. Ale piszę o niej z rzadka, pogardliwie, ale może to tak ma być, że ja ją tu będę bagatelizował, a ona nas – za poduszczeniem Putina – zajdzie z tyłu. Ale pal licho, pogodziłem się z tym. Ale to, że nasza grupa (taka to konspiracja, że nie znam nikogo – ideał konspiry!) ma zorganizować najnowsze akcje blokowania stacji benzynowych Orlenu w proteście przeciwko cenom paliw, to już mnie tak zafrapowało, że sięgnąłem do źródeł tych rewelacji. I muszę powiedzieć, że po przeczytaniu tej argumentacji miałem do czynienia w swym umyśle z mieszanymi dwoma, rzadko się spotykającymi uczuciami – śmieszności i… dumy. Dumy dlatego, że nie wiedziałem, że należę do tak dobrze zorganizowanej grupy, obdarzonej niebywałymi wpływami, zdolnymi przekraść się do jąder (sorry) wszystkich partii i tam rozbijacko narozrabiać. Ale do źródeł czytelniku, za mną!

Autorem analizy jest Instytut Badań Internetu i Mediów Społecznościowych. Samo wnioskowanie autorów jest ciekawe: ponieważ temat blokad Orlenu lawinowo rośnie, to oznacza, że… winni są antyszczepionkowcy. Czytamy: „To co może wydawać się anomalią to fakt masowej, półautomatycznej dystrybucji informacji według ustalonego wzoru, który można było zaobserwować w wypadku szczepień, a później przy dezinformacji na temat ukraińskich uchodźców”. No, to fajne jest. Pojawia się wzór, linia papilarna, z opisu której można poznać właściciela. Ale na takiej zasadzie to wychodzi, że WSZYSTKIE akcje w społecznościówce są zrobione przez nas. To tak, jakby powiedzieć, że zrobił to Kowalski, bo ma dwie nogi, a sprawca zostawił na miejscu zbrodni ślady niezidentyfikowanych butów.

Ale tu idzie najlepsze – zapowiadane wpływy nas, antyszczepionkowców (a to się chłopaki z oddziału Gryfa ucieszą…): „W czasie pandemii największym problemem strukturalnym Prawa i Sprawiedliwości były działania grup antyszczepionkowych, które systematycznie torpedowały kampanię szczepień oraz utrudniały walkę z pandemią. Jednocześnie politycznie podzieliły one klub parlamentarny PiS. We wszystkich badaniach sondażowych liczba antyszczepionkowców w elektoracie PiS wahała się od 40 do 50%. Mając na uwadze uspokojenie od czasu inwazji Rosji na Ukrainę grup antyszczepionkowych oraz spadki poparcia sondażowego dla Konfederacji (która konwertowała niezadowolenie z pandemii na swoje poparcie), PiS musi się liczyć z ponownym uruchomieniem procesu oderwania części własnego elektoratu na rzecz ruchów narodowych i wolnościowych.”

Aha, jeszcze się okazało, że za nami stoi Konfederacja, która „konwertowała niezadowolenie z pandemii na swoje poparcie”. Czyli zostaliśmy konwerterami. Duma. I kolejna tożsamość. No i na koniec clou, chyba będę kandydował więc: „Operacja […] tematu blokady Orlenu ma głównie na celu odbudowę wpływów grup antyszczepionkowych, które stanowiły przed inwazją Rosji na Ukrainę silną i znaczącą grupę polityczną. Dzięki odbudowie zaangażowania i zasięgów ww. grup będą one miały wpływ nie tylko na bieżące decyzje polityczne, ale także na ostateczny kształt wyników wyborów.”

Kurczę, jak tu teraz, pomijając kwestie pieniężne, zatankować na takim Orlenie? Zobaczy ktoś, trzaśnie fotkę i cały pogrzeb na nic. Że niby w czele antyszczepionkowo-stacyjnego ruchu, a tu kolaboruję na całego. Ale jest duma. Znowu jestem w centrum obrotów świata. Rozbijam rządzących, oddziałuję na opozycję, będę miał w ręku klucz do wyborczej urny. Ja, z kolegami. Idę więc na miasto, na piwko. Trzeba obgadać skład nowego rządu.

Albo się umówić po prostu na stacji? Na Orlenie. Przy okazji doglądniemy poziomu organizacji blokady.

Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.     

7 thoughts on “11.06. Płaskoziemcy – duma.

  1. Sprawa Orlenu mnie o tyle dziwi, ze Orlen od dawna był stacją dosyć drogą. Jak ktoś chciał tankować wybierał stacje inne, np przy supermarketach lub sieci lokalne. My na południu mamy taką sieć Krab. I tam jest paliwo z Orlenu, ale cena dużo niższa. Jeśli bym już podejrzewał o protesty, to małe firmy, które kupiły karty paliowe Orlenu by płacić faktury zbiorczo, a teraz musza ekstra płacić wyższe ceny za swoje „fanaberie”. Jeżdżę intensywni autem służbowo m.w. od 2001 roku, kiedyś więcej, dziś mniej, ale nadal tankuje i widzę, na przestrzeni lat, że Orlen jest w czołówce drogich stacji, ale najdroższa jest stacja w pobliżu Skoczowa, na S52, gdzie ceny już przebiły 9 zł. Ta stacja była kiedyś Petrochemią, potem Orlenem, teraz to Lotos. Ale drogo jak było tak jest. I dziwi mnie to nagłe zdziwienie ludzi.

  2. A wyjaśnienie tych konotacji szerzonych przez rządowych prowców jest trywialnie proste:
    KAŻDA autorytarna/totalitarna waaadzuchna, już od czasow rewolucji francuskiej i rzezi Wandei, już nie mówiąc o hitlerowcach, stalinowcach, genderowcach i covidowcach MUSI mieć swojego własnego, na swą własną miarę tępą siekierą propagandową ciosanego, Emmanuela Goldsteina.
    I tyle.

  3. Płaskoziemcy, foliarze, antyszczepionkowcy to z definicji ludzie mądrzy. Natomiast blokujący stacje orlenu to debile. W polsce paliwa produkuje orlen i lotos. Jak ktos chce zaszkodzić orlenowi to powinien zablokowac bazy magazynowe (https://www.orlenpaliwa.com.pl/PL/Kontakt/Strony/Baza-paliw.aspx). Bo na shellu czy BP mają również paliwo z orlenu. Blokada stacji to tylko strata dla przedsiębiorcy który prowadzi stację a orlen swoje i tak zarobi bo to czego ludzie nie zatankują na orlenie to wleją na BP. Zresztą jak popatrzeć na ceny hurtowe to na stacjach jest taniej tzn ze właściciel stacji zarabia goowniane pieniądze.

  4. A ja się nie mogę nadziwić, że oni, z tego „Instytutu” napisali to na serio. Jestem od tak dawna dorosły, że jeszcze pamiętam tego rodzaju publikowaną w oficjalnych źródłach gadkę, ale tamci robili to zgrabniej, może dlatego, że bardziej otrzaskani byli. Nowe „Instytuty” dopiero się wprawiają. Z malejącym rozbawieniem i rosnącym niepokojem my spiskowcy będziemy się przyglądać ich rozwojowi.
    Ps. skoro już jest taka konspira, to może chociaż jakieś hasła i pseudonimy operacyjne trzeba by wprowadzić? Dla zmyłki Panu Karwelisowi proponuję pseudonim „Redaktor”. Nikt się nie domyśli.

  5. Dołączam do elitarnego klubu. Zresztą niewiele trzeba aby zostać dokooptowanym, wystarczy np. zapytać: „ile TO będzie kosztowało?”

  6. Pan Redaktor to odważnie jak przystało na prowodyra. My, płotki, często musimy się chować po kątach. Powiesz Pan w pracy „zimno za oknem, gdzie to globalne ocieplenie” i już szef krzywo patrzy. A pracować na tonę węgla trzeba coraz dłużej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

%d bloggers like this: