12.08. Obyczajowe kowidki polskie. Ilustrowane.

12 sierpnia, dzień 893.

Wpis nr 882

zakażeń/zgonów

4.226/14

Dziś dalsza część kowidków obyczajowych, tym razem polskich. W Polsce spisanych i skomponowanych. Też się dzieje, choć mniej tu ideolo, tylko takie nasze polskie sprawki.

Zaczynamy od owcy z Krakowa. Tamtejszy magistrat wynajął owcę na konferencję prasową mającą promować akcję „Kraków cię zasmoczy”. Pewnie chodziło pokazanie interakcji smoka z owcą, ale o wynajęciu szewczyka Dratewki media nie wspominają. Wspominają za to o kasie. Za wynajęcie owcy na pół godziny właściciel zainkasował 6.150 zł. Komentarze są różne, począwszy od wrednych, że za tyle można kupić stado 20 owiec, aż po takie – eh, ta piłka -, że taka owca zarabia ze dwa razy tyle co Lewandowski w Barcelonie: ten bierze za godzinę tylko 4.355 zł. Może by tak magistrat złożył konkurencyjną ofertę i Lewy by wrócił do Polski? Smoka by się gdzieś wynajęło, za szewczyka może robić prezydent miasta.

Jak już jesteśmy przy kasie to okazuje się, że w ramach KPO zobowiązaliśmy się do gwarantowania pożyczek i mamy także płacić od nich odsetki: 734 miliony euro do 2027 roku. To deal stulecia. Nie dość, że mieliśmy pożyczać tak, że pożyczkodawca miałby nam mówić na co mamy to wydać, to jeszcze wyszło, że kredytu nie dostaniemy, ale za to odsetki – owszem. Jak rząd podpisuje takie umowy, to czemu się dziwić, że obywatel nie wie co z bankiem podpisuje, jak chce pożyczyć chwilówkę? I teraz nie weźmiemy tego KPO, pożyczymy od innych, poza Unią na swoje cele, ale odsetki za takich Czechów, co nam taką Jurovą przysłali, płacić będziemy.

Mówi się że PiS wzgardził tym KPO, choć to taki „nowy plan Marshalla”, przynajmniej tak uważa opozycja. Z tego wyciągane są naciągane analogie, że wtedy za Bieruta nie wzięliśmy kasy na powojenną pożyczkę od Amerykańców, bo Moskwa zabroniła. I tu sugestia prosta – widocznie Kaczyński się słucha Putina bardziej niż Bierut Stalina. A Niemcy (zachodnie) wzięły i proszę – gdzie teraz są? A my, rozumiem z woli szaleństwa PiS-u wziąć nie chcemy, choć to UE nam nie daje,  my zaś staramy się spełnić (obiecać?) coraz to nowe pozatraktatowe warunki. Mówiąc szczerze nie widzę analogii. Ja bym pożyczał gdzie indziej, wydawał na co trzeba a nie na co się chce lewackiej Unii. Tylko te odsetki od KPO…

Jako, że zima idzie – mnożą się absurdalne memy, jednak zdaje się, że oparte na prawdziwych deklaracjach. Czy memy nas rozgrzeją? Bo wojna polsko-polska – do czasu.

Wyskoczył mi w internecie ciekawy Sienkiewicz, nie ten od budki przy ambasadzie, ale ten od Nobla. Nowa (?) matematyczna wizja podziału lewica-prawica

Skoro jesteśmy przy obrazkach – ciekawe zestawienie wartości luk vatowskich w zależności od rządzącej ekipy. Moim zdaniem to będzie grane ostro w zbliżającej się kampanii wyborczej. Bo jest coś na rzeczy:

No, nie ma wpisu bez jazdy w sądach. Teraz kolejny absurd, tym razem kowidowy. „Kolega miał sprawę w sądzie odnośnie nie przyjęcia 8x mandatu za brak namordnika. Wchodzi do sądu a ochroniarz do Niego żeby założył maskę bo nie wejdzie do sądu, a on na to; Nie po to nie przyjmowałem mandatów i nie zakładałem maski, aby teraz ją założyć. Nie został wpuszczony do sądu, sprawa została umorzona i wnioski o karę oddalone. Tyle jeśli chodzi o nakaz noszenia namordników.”

Skoro jesteśmy przy wymiarze, to nie mogłem się powstrzymać. Mamy bowiem okres letni, czyli masowe utonięcia. Popatrzmy jak współpracuje w tej kwestii policja:

Tak, że uważajcie tam na siebie nad tą wodą. I pływając, i ratując.

Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”

2 thoughts on “12.08. Obyczajowe kowidki polskie. Ilustrowane.

  1. Z tym VAtem to ciekawa sprawa. Bo jeśli jakiś produkt kosztuje powiedzmy 100 zł i ja z tego musiałbym oddac państwu 23 zł. Ale jak nie zpąłcę VAT, to tak. Mogę 23 zł podzielić na 11,5 zł i ja zostawiam swojadziałkę w kieseni, a 11 zł daję klientowi i on xamaist 100 zł płąci tylko 88,5. Niby oszczędność mała. Ale jedak .A teraz popatrzmy na te manipulację PIS. Oddaje im te 23 zł z tej 100. I teraz sprzedawca nie dostaje nic. Bo musiał zapłacić VAT, od tego pdoatek dochodowy 18%. Wiec już jest w plecy o więcej niż 23 zł, ale 63,14 zł. Za tem by kupić produkt musi oddać państwo 40% swojego przychodu. Ale to pikuś. Bo kupujący to młody człowiek, który dostał pieniadze zap pierwszą wypłatę. On nie otrzyma nic od państwa, , no może za naukę w szkole, ale to ile wychodzi na dzień pracy nauczyciela 1 zł, może 1,2zł na ucznia. Zatem państwo nei da mu nic lub niewiele. A państwo PIS tylko mówi, ze daje, bo daje tylko konkretnym grupom, a nie wszystkim. Więc mamy zmarnowane niema 37 zł z czego powiedzmy obywatel płaci na utrzymanie państwa 10 zł dziennie. Od 37 zł odejmiemy te 10, czyli 27 zł idzie w plecy dla obywatela(przy założeniu, że on kupił tylko to w tym dniu). Pół biedy , gdyby to państwo było sumienne i naprawdę PIS dbał o nie, jak naczelnik o swoją matkę jak żyła. Ale to kłamstwo. JA wiem, moje obliczenia sa naciągane, jak guma z majtek, ale tak się kłamie. Luka VATowiska to była taka ulga podatkowa, która pozwalała wielu ludziom, firmom żyć i funkcjonować. Jeśli ją zlikwidowano lub zmniejszono, to tak naprawdę podatki wzrosły. Ot tyle o ile spadła luka VAT.

    1. Zawsze podejrzewałem, że za „analizami ekonomicznymi” BMX-a kryje się sama główna ekonomistka PO (po filologii polskiej zresztą) IZABELA LESZCZYNA. Po zapoznaniu się z analizą BMX-a na temat działania podatku VAT i tzw. luki VAT nabieram pewności, że to ONA!
      Kadry PO powalają na kolana! Złotą myśl, że luka VATowska (która była najwieksza za rządów PO) :” to była taka ulga podatkowa” (dla złodziei) na sztandary PO. Z takimi hasłami wygracie każde wybory. W zakładach karnych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

%d bloggers like this: