14.06. Szybkie ścieżki przez NIK odkryte

14 czerwca, dzień 834.

Wpis nr 823

zakażeń/zgonów

321/9

Człowiek czasami zaplata się we własne wątki. Wracają do niego jako przetworzone tropy, co wskazuje, że gdzieś trafił na jakiś ślad, który powtarza się w nowych okolicznościach. Niedawno popełniłem wpis o Kirgistanie, gdzie wyszło, że minister od zdrowia poszedł siedzieć za szczepionki, których nakupował jak Jasiu pączków. Z analizy, ale i z mojego wnioskowania wyszło, że za marnotrawstwo publicznych pieniędzy możesz być pociągnięty tylko wtedy jak w łonie rządu jest konflikt, o co trudno w obliczu demokracji koalicyjnej, bo w imieniu spoistości rządu nie takie rzeczy się przykrywa. Okazało się, że trafiłem na regułę ogólną.

Oto mamy coś takiego w Polsce. Polskiej władzy trafiła się taka wpadka, że na nieusuwalne stanowisko mianowano gościa, którego układ wypluł, co okazało się dość drastyczne, bo pan ten ma dość duże kompetencje kontrolne. Mowa oczywiście o szefie Najwyższej Izby Kontroli. Ten, chroniony przez konstytucję, jako wręcz zaatakowany przez dotąd własny obóz, szaleje w zemście ze swoimi pomysłami na kontrole, coraz to wymierzając swoje ciosy w różne wrażliwe punkty działalności rządu. Czasami przypomina sobie o jego korzystnej w tym względzie roli opozycja i wrażliwe inaczej media i nagłaśnia jego rewelacje, szkodzące obozowi władzy.

Jest tu jednak pewien wyjątek. Szef NIK-u wybrał się bowiem parę razy w rejony szczególnie zakazane, gdzie nie ma wstępu NIKt spoza układu wojny polsko-polskiej. Mowa tu o kontrolach dotyczących kowida. Ostatnio NIK wyciągnął rewelacje (na podstawie punktowej kontroli) dotyczące marnowania i przewalania pieniędzy na kowidową ściemę w służbie zdrowia. I co? I nic. Żadna tam opozycja i jej media „nie pociągły” tematu, a z pandemicznym dymem poszły miliardy. Dowodzi to chyba jakiegoś „porozumienia ponad korytami”, bo byle pismak mógłby to przejechać walcem tak, że nic by nie zostało. Ale nie. Widać, że w kowidzie istniała sztama pomiędzy rządem i opozycja. Niepisany, eksterytorialny temat, obszar, gdzie nie wchodzimy i trzymamy twardy kurs. Pod koniec pandemii, zgodnie z regułą Stalina o zaostrzającej się walce klas w miarę zbliżania się do (sanitarystycznego) zwycięstwa, mieliśmy do czynienia z krótkim epizodem rozejścia się tej sztamy. Wtedy opozycja naruszyła tabu i zaatakowała władzę, że za mało dokręca śrubę obostrzeń, co ma spowodować masowe zgony niewinnych Polaków. Ale to był wyjątek od reguły.

Teraz prezes Banaś odkrył nowe rewelacje. I też nic. Ale do meritum. Na samym początku pandemii Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych w tempie ekspresowym zarekomendował stosowanie na koronawirusa leku opartego na chlorochinie (tym się ponoć wyleczył chorujący na koronawirusa Trump, jeszcze będąc prezydentem). Sprawa jest dęta, bo decyzja urzędu była oparta na opinii eksperta, wydanej na wniosek producenta w jeden dzień po otrzymaniu wniosku o ekspertyzę. W dodatku ekspertyza oparta był nie na badaniach, ale na analizie… artykułów w prasie medycznej. Przypomnieć należy że to tempo wygląd na niezwykłe, bo lek zarejestrowano w dzień, a z taką amantadyną sprawa wlecze się do dziś i to bez względu na co najmniej podobne opinie w piśmiennictwie medycznym, o praktyce nie wspominając. Ale tu była tzw. „szybka ścieżka”.

Kontrolerzy NIK-u poszli za ciosem i popytali w szpitalach jak było ze stosowaniem rekomendacji naszego Urzędu. I wyszło, że słabiutko. Nawet jest śledztwo w sprawie dwóch zgonów powiązanych ze stosowaniem rekomendowanego leku, o niepożądanych odczynach nie wspominając. W końcu lek przestano stosować, bo – co najmniej – nie działał. Co ciekawe Urząd o tym nic nie wiedział. Po prostu wydał rekomendację na podstawie analizy eksperta badającego działanie leku w piśmiennictwie i nie interesował się jak i czy działa lek. Po prostu. No i teraz mamy dwie sprawy w prokuraturze, zgłoszone przeciwko szefowi Urzędu za nadużycie polegające na przestępstwie urzędniczym i poświadczeniu nieprawdy. Ale tu kończy się – chyba – teza Karwelisa, bo prokurator jest w mocy rządu, nie tak jak u Kirgizów, czyli nie ma co liczyć na kontynuację. Nie mniej – sygnał od NIK-u poszedł.

Ale to nam pozwala wrócić do postaci szefa Urzędu, czyli pana Grzegorza Cessaka. O, to duża postać w naszej historii. Nieśmiało stwierdzę, że namierzyłem postać chyba pierwszy. (Potem poszedł tam Braun z widowiskową kontrolą). Po prostu zająłem się cichymi bohaterami kowida, którzy ukryci za urzędniczym biurkiem podejmowali – lub wstrzymywali się – decyzje o wielkich konsekwencjach. Tak było (jest?) i w tym wypadku. Na froncie fruwały Niedzielskie i Horbany, a tu z tyłu trwała pospolita, aczkolwiek ważna robota.

No, bo taki Urząd pana Cessaka to sprawa kluczowa. Tak, to pan prezes zgłosił Polskę jako jeden z nielicznych krajów do eksperymentalnych badań dotyczących szczepienia dzieci od wieku niemowlęcego. Jakoś wyników tych badań nie widać, zaś kwestia szczepień dzieci została w innych badania światowych uznana za bardzo ryzykowną, zaś w co do transmisji wirusa uznana za kompletnie bezużyteczną. W dodatku urząd pana Cessaka jest z samej swej istoty odpowiedzialny za dopuszczanie preparatów do obrotu. Od razu uprzedzam, ze w przypadku składu i działania szczepionek na kowida Urząd nie przeprowadził żadnych badań. Po prostu wprowadził do powszechnego, ba – wymuszonego – stosowania nieprzebadany produkt. Ale szczepionki miały tutaj swoją szybką ścieżkę, coś jak nasz „polski lek na kowida”.

Sobie wpisałem nazwisko prezesa w wyszukiwarkę bloga, bo to już człek nie pomni ile razy to nazwisko wyszło mu w ponad ośmiuset wpisach. I jest. Cichy żeglarz nawy państwowej. Dziś z dwoma zarzutami. Ale spoko. To tylko walka buldogów po dywanem. Kto by na to zwracał uwagę jak mamy takie tematy jak pożar na weselu Karoliny Pisarek (who the f*ck is Alice?).

Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.         

4 thoughts on “14.06. Szybkie ścieżki przez NIK odkryte

  1. Spoko. Kiedy tama puszcza, woda spłukuje WSZYSTKIE śmieci.
    A tama puści za góra nascie miesiecy z powodu biedy, a nie kowida. Lecz wtedy i pan cessak spłynie z nurtem…

    1. .. i żeby nie było, że u nas tak rząd sobie olał sprawę. Tak jak pisano. Temat nie umarł, ale żyć będzie długooooo, jak politycy i urzędnicy MZ będą chcieli, ale przede wszystkim media mogą żerować. Oczywiście to portal tzw. szmatławiec, prasa brukowa, a zatem więcej tam emocji niż rzeczywistego odniesienia, ale jednak:
      https://www.msn.com/pl-pl/wiadomosci/polska/covid-wraca-ujawniono-dramatyczne-dane/ar-AAYugqW?ocid=msedgdhp

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

%d bloggers like this: