15.10. Co poszło nie tak?

15 października, dzień 592.

Wpis nr 581

zakażonych/zgonów

2.345.678/12.345

Coś nie pykło. Właściwie to nie wiadomo kiedy to się stało, że się nam cywilizacja sfeminizowała. Szło to krok po kroku, bez większych skoków i się człowiek nie zorientował. A właściwie to była raczej strategia oskubywania kury pióro po piórze. Można przegapić. W końcu machało się ręką na kolejne ekscesy, które stawały się powoli obojętne, aż stawały się normą. W dodatku niepisaną, zaś w wielu krajach postępowych zawartą także w prawie, lub co najmniej praktyce orzeczniczej.

Myślę, że to widomy znak upadku naszej cywilizacji. Taka zamiana ról. Po pierwsze jest w tym coś z dyskryminacji pozytywnej, to znaczy faceci są wypychani z ról do tej pory zarezerwowanych dla nich – nie przez tych okropnych samców – ale przez właśnie cywilizacyjny podział ról. Robi się to po to, by poprzez poniżenie uzyskać wywyższenie. Bo, po to by wyrównywać jakieś prawa i obyczaje można pójść dwiema drogami. Pierwszą poprzez podciąganie wykluczonych, drugą – poprzez poniżanie dominujących. Tylko ta pierwsza droga prowadzi do rozwoju, bo równa się w górę, zaś ta druga prowadzi w dół i jest realizacją chęci pewnej zemsty – zobacz samcze jak myśmy się tu męczyły. Na dole.

Po drugie – życie nie znosi pustki i na opuszczony (często dla świętego spokoju) przez okropnych samców teren wkraczają… kobiety. I mamy tego pełno. Ja tam nikomu rozwoju nie bronię, uważam, że akurat Polska ma tu nieźle, jak pokazują statystyki. Pamiętam kiedy byłem na zebraniu kierownictwa całego Axla w Berlinie i na trybunach zasiadało tak ze 400 takich gostków, to wyszedł szefo wszystkich szefów i powiedział, że najważniejszym celem Axla jest inkluzywność kobiet w ramach organizacji. I (zmaskulinizowany, rozumiem) zarząd Axla wziął na siebie postulat zwiększenia udziału kobiet w ciałach zarządczych do 20%. U nas, w polskim oddziale, oznaczałoby to konieczność… zwolnienia kilku pań z zarządu, bo parytety wyglądały jak 50/50. Ale do rzeczy. A więc panie wypełniają tę pustkę. I czasami widać takie kuriozalne rozwiązania, kiedy imają się często męskich zadań i zawodów, z wyjątkiem – jak piszą cyniczne samce – wniesienia lodówki na 4. piętro.  

Jest to pewien rytm. Cywilizacja, jeśli ma sukcesy w dobrobycie – niewieścieje. Bogaci, z dużą ilością wolnego czasu odjeżdżają. Z nudy. Wtedy podstawy takiego konstruktu się walą, nie ma komu bronić systemu, który stworzył takie cudo. Zapieszczeni i obżarci kończymy swój świat w ułudzie nieustannej konsumpcji, teraz – obietnicy totalnego bezpieczeństwa. I wtedy przychodzą barbarzyńcy, którzy nie mają szans na takie dylematy. Z jasnymi podziałami ról społecznych, z silną armią, męską. I jest po ptokach. I znowu zaczynamy ten krąg, powolne wspinanie się co do jakości i organizacji życia, stan nasycenia, degeneracja i degradacja, samozagłada.

Ja myślę, że dziś kobiety na tym tracą. Często utyskują, że muszą się za coś to zabrać, bo faceci skapcanieli i nie ma komu tego zrobić. A czemu skapcanieli? Ano najczęściej, bombardowani feministycznymi zaśpiewami, wycofali się do swoich jaskiń i zlewają już wszystko, skoro są tacy niepotrzebni. Jest to więc samospełniająca się przepowiednia. Bo z drugiej strony, jak się feminizują, to do postaw, które są karykaturami roli kobiety sprzed fali feminizmu, z czym walczą zaangażowane panie. Czyli feministki mają postawy babo-chłopskie, zaś udający kobiety mężczyźni pełni są zwiewności i kobiecej nieporadności, która właśnie wyszła z mody.

W końcu najśmieszniejsze jest to, że to są wszystko ekstrema, oboczności. Myślę, że tak z góra 5% ma takie dylematy. Ale w mediach i polityce jest to grane jakby nic na świecie innego nie było. Jak się parę feministek położy w sprawie aborcji na ulicy to mamy trzy stacje telewizyjne, a ulicę obok idą tysiące demonstrantów na niemodny temat (np. przeciwko obostrzeniom) i medialnie nic. Czemu tak jest? Ja myślę, że tego rodzaju postawy są promowane, ponieważ cywilizacja idzie w kierunku postępowej zagłady. To znaczy obecny jej stan nie podoba się mediom i części polityki i dążąc do jego zmiany atakują podstawy porządku, jakim jest m.in. rodzina i jasne podziały ról pomiędzy mężczyzną i kobietą. No, bo żeby powstało nowe, to trzeba te fundamenty zniszczyć. I będziemy mieli biadolenia nad niebinarnymi nieletnimi samobójcami, reportaże dwóch gejów, którzy muszą brać ślub aż w Berlinie, pchanie tego do szkół, a jak się jakaś gmina postawi to jej zabierzemy unijne środki.

Czyli mamy znowu, jak w poprzedniej rewolucji – proletariat, tyle, że zastępczy. I ludzie bez takich problemów nie robią nic innego tylko się użalają nad strasznym losem niebinarnych, kibicują im w ich walce. I wygląda, że grono jest spore. Ale ja znam wielu niebinarnych i wiem, że oni są przerażeni nadgorliwością binarnych w niechcianej obronie ich praw. Oni uważają kwestię swojej płciowości i relacji seksualnych ze sferę mocno prywatną i intymną. I przerażają ich mówiący w ich imieniu „aktywiści” z piórkiem w d…e, bo wrzucają ich, „prawdziwych” gejów czy lesbijki do jednego, eskalującego wora.

Ale mam przeczucie, że pod tym całym oficjalnym obrazem kryją się prawdziwe, naturalne i przeszłe intencje. Że kobieta to jednak chciałaby być podziwiana, szanowana, zaś mężczyzna mieć okazję do wykazania się swoją siłą i odpowiedzialnością. Tyle, że wielu się męczy, bo odrzuca te naturalne role i brnie w jakieś erzace, zawieszenie pomiędzy płciami, zwłaszcza w kwestii ról społecznych. Ja wiem, słyszałem, że role społeczne to bzdura i każdy powinien móc realizować się jak chce. Ale role społeczne są właśnie dlatego, że to nie opresja jednej płci tak chciała, ale, że odzwierciedlały one cywilizacyjne predyspozycje podzielone między płcie. Mężczyzna był większy i silniejszy, kobieta mniejsza i słabsza.

Pamiętam, że kiedyś chciałem pomóc nałożyć palto swojej koleżance, pobrane z jakiejś szatni. Ofuknęła mnie, że chcę tu jej zademonstrować jakieś „stare” zachowania, bo przecież ona – kobieta – sama sobie spokojnie takie palto założy. Było mi głupio i przykro. Długo walczyłem, żeby się przemóc i dalej oferować innym paniom tego rodzaju szarmanckość, nawet nie wiedziałem jak to teraz z puszczaniem pani przodem. Jednak się przemogłem i dalej jestem w tych sprawach staroświecki. I muszę powiedzieć (zbieram punkty bo to rzadkość), że widzę wtedy w oczach niewiast, gaszony poprawnością polityczną, błysk w oku. Wspomnienie starych dobrych czasów, kiedy wyższość kobiet nie była poniżana przez chęć dorównania mężczyznom. Czyli zejścia w dół międzyludzkich relacji.

Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.         

4 thoughts on “15.10. Co poszło nie tak?

  1. Historia się powtarza – wielokrotnie. Mnie przypomina to unicestwienie państwa Lidiów, opisane przez Herodota. Lidiowie byli silni, a ich król Krezus był jednym z najbogatszych ludzi na świecie. To dobre podstawy do budowania silnego państwa zdolnego odeprzeć inwazję. Jednak na wojnie z Persami Lidiom nie poszło i dostali się pod panowanie Persów. Parokrotnie wszczynali powstania – bez sukcesu, ale z pewnością byli ością w gardle imperium perskiego. Co tuz takimi zrobić? Wyrżnąć? Szkoda by było, bo każdy zdrowy niewolnik zawsze był w cenie.
    Wtedy Krezus, który stał się doradcą króla perskiego Cyrrusa, podpowiedział mu, aby wszystkich chłopców w Lidii nie uczyć odtąd zajęć silnie męskich (np. władanie bronią), ale takich, które były zarezerwowane raczej dla kastratów lub mężczyzn… mniej męskich – czyli mieli być uczeni grać na lutni, wygłaszać poematy itd.
    Problem Lidii został rozwiązany – nie było więcej powstań, bo cały naród się rozpłynął jako rzesza posłusznych i bezwolnych niewolników Persji. A Krezus… tą swoją podpowiedzią podobno chciał ocalić życie wielu Lidyjczyków, więc pewnie myślał, że robi dobrze. Ale komu było dobrze? Przede wszystkim panującym Persom. A niewolnik – jak to niewolnik. Póki dobrze pracuje, albo zabawia pana, póty się o niego dba. Jak go siły opuszczą można się go pozbyć. I nikt się za nim nie wstawi.
    ERGO:
    Eliminacja męskiego pierwiastka ze społeczeństwa (bo zastępowanie go zmaskulinizowanym pierwiastkiem żeńskim to tylko wprowadzanie atrapy) ułatwia docelowe przekształcenie wolnych ludzi w stado wystraszonych, uzależnionych od pana niewolników. Taka będzie nasza przyszłość (a jeszcze bardziej: naszych dzieci i wnuków), jeśli się temu poddamy.

  2. a ja coraz częściej muszę dla spokoju przepuszczać przodem wpychających się do kolejki czy pasa ruchu panów, Może jeszcze się zdenerwuje taki ?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

%d bloggers like this: