24.05. Małpowid, czyli powtórka z roz(g)rywki

24 maja, dzień 813.

Wpis nr 802

zakażeń/zgonów

420/16

Gdy pisałem wpis o małpiej ospie, jako „wirusie podstawionym” za kowida, który się znudził – głównie mediom, z powodu wojny – myślałem, że to beka. A tu widzę, że idzie na poważnie. Mało tego, to tak jak z uderzeniem w stół – odezwały się dawno zapomniane nożyce, leżące gdzieś po kątach. I w dodatku odezwały się w ten sam deseń, czyli z punktu widzenia mechanizmu to już jest egal czy to koronawirus, czy jakieś inne świństwo. Role są rozpisane, przetrenowane, scenariusz niezmieniony. Tak jak z kiepskim filmem, który można odgrywać n-razy, zmieniając tylko pasujący za każdym razem tytuł. To taka skrócona powtórka długo wylęganych mechanizmów kowidowych. Popatrzmy.

Pacjent zero, ale kto go tam wie? Ważne, że pacjent medialny. Polsat donosi, że zjawił się taki z ospą małpią, z podstawowymi zatrważającymi objawami (gorączka, wysypka na twarzy). Choroba się roznosi – Belgia ma już ich więcej (wzrost o 300%), bo trzy przypadki, a więc wprowadza 21-dniową kwarantannę dla chorych. Sprawa jest na tyle groźna i bulwersująca, że zajmują się nią media. Znowu Polsat, sprawdzona narracja kowidowa: „Drastyczne zdjęcia dziecięcych ofiar małpiej ospy w Afryce. Krótka wypowiedź Andrusiewicza… Sutkowskiego i na koniec fotka małpy w zoo”.

Pojawiają się pierwsi małpiani płaskoziemcy, wątpiący w pandemiczność zjawiska i negujący alarmistyczne przekazy pandemiostreamowych mediów. Grzebaluchy gdzieś wygrzebały, że nawet ilustracje rzeczonej ospy pochodzą z podobnych alarmistycznych sensacji prasy brukowej sprzed 12 lat.

Zaraz za płaskoziemcami idą szydercy, kpiący ze śmiertelnej choroby. Znowu odwołują się, do nieprzyjętej (jeszcze!) znanej metodzie walki z zakażeniami jaką jest noszenie maseczek. Pojawiają się projekty maseczek małpowidowych.

Pojawia się (cuda, cuda, panie) od razu szczepionka wyraźnie wycelowana w małpiatkę. Po prostu naukowcy przechodzili obok telewizora na wystawie AGD, zobaczyli co się dzieje, ruszyli do labów i na drugi dzień… No i jest jakiś uzysk, bo na kowida zabrało im to, leniom, cały rok, zamiast zwyczajowych 6-8 lat. Bavarian Nordic ogłasza, że podpisał już umowę na preparat zarejestrowany w USA już w 2019 roku, który czekał na swoją okazję. Umowa jest również na dostarczanie specjalnej szczepionki do jednego z europejskich krajów, którego nazwy nie wymienia się (znowu tajemnice jak ze szczepionkami na kowid).

I tu się drogi rozjeżdżają. Bo jedni mówią, że na małpiatkę to zwykła szczepionka na ospę wystarczy. A przecież połowa luda wyszczepiona na ospę, wiec to słabe jest, bo co to za panika, jak połowa się może nie bać. Ale z drugiej strony to przecież nic nie przeszkadza. No bo zaszczepieni na kowid i tak nie mieli żadnych (oprócz obyczajowo-dostępowych) przewag nad niezaszczepionymi. A więc i w tym wypadku szczepionka nie chroni cię w rezultacie przed niczym.

Drugi wariant, nazwijmy go komercyjnym, mówi, że to trzeba od nowa, nowa szczepionka, nowy-stary (bo kowidowy) system szczepień. I okazuje się, że ta nowa szczepionka nie tylko już jest, ale, że ma zacnych udziałowców. No bo to i Vanguard, i Blackrock, ciemne ramiona finansowego globalizmu, w dodatku sponsorujące oczywiście zajazd globalistów w Davos. I zgłasza się Polska. Doktor Grzesiowski, twarz polskiej pandemii, Człowiek mRoku nagradzany przez media (chyba za dostawę świeżych, panicznogennych soundbite’ów i telewizyjnych setek) uspokaja, że szczepionkę nad Wisłą już mamy (czyżbyśmy to my byli tym niewymienionym z nazwy krajem „europejskim”? A więc jednak jesteśmy w Europie!). Artykuł ukazuje się w Rzepie, głównym medialnym nośniku epidemiologicznej złej/dobrej nowiny (niepotrzebne skreślić długopisem sponsora).  

To wszystko co napisałem wyżej to święta prawda, choć wygląda na naciąganą groteskę. Ale tak nie jest. To się dzieje naprawdę. Na serio. I jak się na takie badziewie nabierzemy po raz kolejny, to znaczy, że nie ma już dla nas ratunku. Bo na razie żenujące próby trafiają na coraz bardziej podatny grunt. W niedawnym wpisie wymieniłem powody, dla których małpia ospa się nie nadaje na następcę kowidowego hitu. Teraz widzę, że to nie wystarcza. Od dawna kuję tezę, że tu wirusów coraz mniej, zaś wariactwa coraz więcej.

Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.

3 thoughts on “24.05. Małpowid, czyli powtórka z roz(g)rywki

  1. Prawdą jest, że dla osób poszczypanych KAŻDY wirus i ten nowy i ten stary może być zabójczy.
    To że byliśmy poszczepieni nie ma już znaczenia bo NOWI wyszczepieńcy stracili odporność.
    Ziemię widzę coraz bardziej płaską…

  2. I od razu zrobiło się weselej, bo zapomnimy walcząc z epidemią, że benzyna po 7, węgla ani drewna nie ma na sprzedaż, a wyjście po mleko i chleb do sklepu to 100 zł jak wyjął.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

%d bloggers like this: