27.04. Oczekiwany koniec wojny. Wersje.

8

27 kwietnia, dzień 786.

Wpis nr 775

zakażeń/zgonów

1.041/21

W mediach dużo spekulacji o końcu wojny. Jak pisałem, szybki świat trochę się nuży tym tematem, wyeksploatowany jednopolówką pandemiczną. Ale widać, że jest wiele scenariuszy zakończenia wojny, które różne strony widziałyby jako optymalne. Niewiele można na razie wykoncypować co do stanu po wojnie, bo nie wiadomo jak się ona skończy, ale można zobaczyć komu zależy na jej podstawowej cesze – długości trwania. Widać tu kilka grup „interesariuszy”.

Pierwsza to niestety wspólna grupa Rosji i Zachodu, w szczególności – Niemiec. Tym zależy na jak najszybszym zakończeniu wojny. Ale w pewnym stopniu z różnych powodów. Kreml chce by szybko skończyć to jakąś formą poniżającego dla Ukrainy pokoju, w którym zdobędzie jakieś ziemie, ogłosi zwycięstwo, że właśnie o to mu chodziło. Dlatego tak eskaluje wyrzynanie ludności cywilnej. Ma to podkopać morale walczących, skłonić do szybkiego pokoju, by zakończyć ludobójstwo. W dodatku trzeba skrócić ten blamaż, bo im dłużej to trwa, tym bardziej ujawnia się słabość rosyjskiej armii i Rosji w ogóle. W dodatku długa wojna jednoczy Zachód i osłabia popleczników Kremla. Efektem długości jej trwania jest np. akcesja Szwecji i Finlandii do NATO.

Zachodowi też zależy żeby to się skończyło jak najszybciej. Tak właściwie to są źli na Żełeńskiego, że się tak dobrze opiera. Wojna wciąż eksponuje Zachód, zwłaszcza Niemcy, jako współwinnych całej sytuacji. W dodatku w trakcie jej trwania trzeba wycinać piruety by być i za, i przeciw. A to tylko ujawnia coraz większą hipokryzję i (byłe?) skłonności do koncertu mocarstw. W dodatku, szczególnie dla Niemców, wojna NA Ukrainie, to powrót USA (i Wielkiej Brytanii) do Europy, a to miało być załatwione przy okazji dealu z Putinem. Ameryka odchodzi ze swymi geopolitycznymi problemami na Wschód, pozostawiając jako strażnika swoich interesów – Niemcy. Ale okazało się, że są to Niemcy za bardzo zdilowani z Rosją. Poza tym Zachód chce jak najszybciej wrócić w koleiny dawnych relacji, wrócić do handlu po staremu, z jakimiś tam kosmetycznymi już wtedy sankcjami.

USA zależy znowu na jak najdłuższym trwaniu tej wojny. Osłabia to Rosję, jako ewentualnego sojusznika Chin w potencjalnym konflikcie z USA. Dlatego będą tę wojnę przedłużać ile się da. Nie poskąpią pieniędzy i sprzętu, nawet za cenę rozszerzenia się konfliktu na inne kraje, w tym NATO-wskie. Rosja traci na znaczeniu w regionie, tworzą się nowe scenariusze. Każdy z osłabioną pozycją Kremla w stosunku do stanu sprzed wojny. Putin stał się łatwym do wskazania Czarnym Ludem, winnym nawet inflacji w Ameryce, a więc, choćby i z przyczyn propagandowych wartym kontynuowania.

Polsce zależy z podobnych powodów na jak najdłuższej wojnie. Osłabienie Rosji, odwiecznego wroga Europy Środkowej, jest w naszym interesie. I wreszcie nie musimy tego robić własnymi rękoma. Ukraińcom idzie dobrze, a więc warto ich wspierać na wszelkie sposoby, bo ta wojna – długa – jest w naszym interesie. Gdyby Rosjanom udały się plany zdobycia Kijowa w 3 dni i załatwili by sprawę, to dziś mielibyśmy ostre zagrożenia na granicy ukraińskiej, do czego włączyłaby się Białoruś. Nie wyglądałoby to dobrze. A teraz możemy wspierać osłabianie Kremla ile się da.

Jednak przedłużająca się wojna ma spory negatywny wpływ na sprawy polskie. Fala uchodźców, pomoc rządu, a przede wszystkim heroizm Polaków, ma swoje granice wyporności. A Europa nie pomaga i nie pomoże. Unia, wroga wobec Polski rządzonej przez PiS, ociąga się z pomocą w sprawie uchodźców, cynicznie wykorzystując sytuację do wywierania presji na rząd. Stawiane są warunki: już teraz nie tylko powiązania „praworządności” z odblokowaniem należnych funduszy w ramach pokowidowych programów, ale uzależnia się od tego pośrednio pomoc materialną w sprawie uchodźców.

Najgorzej z kwestią wojny ma sama Ukraina. W pewien sposób im dłużej ona trwa, tym lepiej, bo Rosjanie dostają łupnia. Ale każdy dzień wojny dłużej, to tysiące ofiar, szczególnie wśród ludności cywilnej. Dlatego uderza w nią Putin. Z jednej strony jak najszybszy pokój miałby znamiona rozejmu, czyli zachowania nowego status quo. Rosjanie zostaliby z tym co już zdobyli, z grubsza. A to prosta droga do rozpalenia się konfliktu na nowo. Kijów jest w pułapce – z jednej strony warto przerwać tę hekatombę ludności, z drugiej, wszelkie koncesje wobec niepokonanej i nie wywalonej z kraju Rosji noszą znamiona niezałatwienia sprawy. I pytanie – jaki był rezultat dotychczasowego oporu?

Ale moim zdaniem to jeszcze potrwa, głównie z powodu uporu Putina. Na razie to co „zdobył” nie daje mu propagandowego paliwa do ogłoszenia zwycięstwa. Zdaje się, że nie miał planu B, a więc teraz improwizuje następny. Mam nadzieję, że ogłosi jakąś lokalną potyczkę jako swoje zwycięstwo i odbędzie się parada 9 maja. Zwycięzców, pokazujących zdobyczne pralki.

Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.      

About Author

8 thoughts on “27.04. Oczekiwany koniec wojny. Wersje.

  1. Zacytuję pana Łukasza Warzechę:

    @lkwarzecha

    11 g.
    Rząd wpisał sobie firmę Novatek na listę sankcyjną. Bo mógł.
    Novatek obsługiwał w Polsce 8 gmin. Te gminy, jak rozumiem, z dnia na dzień zostały bez gazu (chyba że gdzieś udało się błyskawicznie znaleźć innego dostawcę).
    A rząd co? Nic. Bo rząd dzielnie walczy z ruskim.”

    Albo inny nagłówek w prasie:

    „Ekogroszek i orzech już praktycznie nie do kupienia. Polacy: obowiązuje nieoficjalny zakaz sprzedaży węgla”

    Na zwałach zalega ruski węgiel, którego nie sprzedają w obawie przed milionowymi karami, jakimi zagroził nasz patriotyczny rząd.

    Od siebie dodam, że Nasi Ukochani Przywódcy naprawdę dzielnie walczą z ruskim najeźdźcą. To, że części biednego pospólstwa zmarzną tyłki zimą, to jest to poświęcenie, na które rząd jest gotowy. Jest to moralnie słuszne. Co do ropy naftowej, nie można kupować jej od ruskich, bo jest to niemoralne. Co innego kupować droższą ruską ropę od Niemiec. Wiem, wiem, jestem tylko ruską onucą, drogie bolce, deceiksy i inne herbatniki. Nie musicie mi przypominać.

    1. nie jesteś na bieżąco z najnowszymi trendami czytelniku.
      Teraz nazwanie kogoś ruską onucą czy trollem Putina to wyniesienie na najwyższy poziom nobilitacji, to uznanie Twego wybitnego intelektu, oddanie czci niezłomności Twego charakteru i wysokim walorom moralnym.
      Witaj w naszym szczupłym gronie!
      Ale dobra wiadomość jest taka że nasze grono szybko się powiększa!
      Ludzie otwierają oczy.

  2. To raptem z wczoraj, ale poczytać warto:
    https://www.msn.com/pl-pl/wiadomosci/polska/rosja-szokuje-moskwa-grozi-atakami-na-przyw%C3%B3dc%C3%B3w-zachodu/ar-AAWDFQf?ocid=msedgdhp&pc=U531&cvid=fa7e668f0850450c88e01db00d724819

    Dla mnie walka Ukrainy jest ciekawy wyznacznikiem tego, ze można być wielkim w teori, w gębie, a na polu walki już to tak rózowo nie wygląda. Rosja zrobiła najgorsza rzecz dla siebie. Ujawniła swoje WSZYSTKIE słabości, które teraz USA i NATO będą mogły wykorzystywać do woli. Odkryła się jak w Smoleńsku w 2010 roku Polska. W sumie, dla nas, to dobrze. Rosja odkąd w XVII wieku urosła w potęgę, cały czas jest dla nas wrogiem i zagrożeniem. Może czas ją osłabić i zwasalizować. Wiem, teraz pieski Putina mnie obskoczą. Ale to tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że miałem rację.

  3. 2 rocznica przedmajówkowego ZAKAZU WSTĘPU DO LASU.
    Nowa świecka tradycja- ZAKAZ ŁAGODZENIA KONFLIKTÓW ZBROJNYCH

    „Polacy! Nic się nie stało…”

  4. Z podziękowaniem a rebours napiszę tylko, że jak na tak rozumnego i inteligentnego Aurora, artykuł tak paskudny i kłamliwy, że wydaje się być zwykłą prowokacją…

    Zbyt mało miejsca na napisanie komentarza, zdanie po zdaniu…

    1. Szkoda czasu na tę gnidę karwelisa, Panie Brusek.
      Jednak parę słów od Pana zawsze mile widziane.
      Nawet jeśli Pan trochę przesadza z tą pro-rosyjską euforią, to jednak pańskie doniesienia w dużym stopniu znajdują potwierdzenie w faktach ustalanych innymi drogami.

  5. Gnida karwelis przebił swoje dno.
    Już cały Świat, przynajmniej ten cywilizowany wie że wyrzynaniem ludności cywilnej zajmuje się banderowski reżym żelenskiego.
    Na Zachodzie Europy ludzie już otwarcie pacyfikują ukraińskie* wystąpienia, zresztą właśnie dlatego tamtejsze rządy nie kwapią się z wpuszczaniem tej ukraińskiej bestialskiej dziczy.
    W Polsce świadomość sytuacji rośnie, jednak powoli, tak powoli że możemy nie zdążyć na koniec akcji rosyjskiej na ukrainie. Jest to bardzo ważne abyśmy zdążyli przygotować się na ukraińską napaść.
    Ich piąta kolumna już tu jest…
    Są w zwartych formacjach, bądź rozproszeni wśród milionów oportunistycznych turystów wojennych z zachodniej ukrainy czerpiących pełnymi chochlami ze szczodrości ogłupiałych Polaków.
    Co do rzeczywistych uchodźców: są albo w Rosji, albo w środkowej części ukrainy, czasami na zachodniej (ale to teren dla nich bardzo niegościnny), nieliczni dostali się do Polski.
    Po prostu uniemożliwia im się ucieczkę, bo powiedzieliby prawdę.
    Wtedy Polacy dowiedzieliby się że pomagają tak naprawdę ludobójcom i oszustom.
    Na to banderowcy nie mogą sobie pozwolić, a również ich pachołki polskojęzyczne z rządu zdrajcy morawieckiego i kaczyńskiego, w ogóle pisiorstwo (Półgłówki i szubrawcy).
    * – pisząc ukraina, ukraińcy mam na myśli tylko zachodnią, banderowską część populacji i terytorium występującym pod nazwą Ukraina.
    Ludność zamieszkująca pozostałą część ma niewiele wspólnego z bestialską dziczą zachodniej ukrainy, często nawet nie określają się mianem Ukrainiec, a jeśli już to tylko jako wyznacznik przynależności państwowej. Na pewno nie jest to ten sam naród.

  6. Wielkie wzmożenie ruskich sqwysynów w „komentarzach”. Widać jak się wam w gaciach pali. A miało być tak pięknie… Witane kwiatami putinole zajmują Ukr w 4 dni. Kradną i wywożą stary sprzęt gospodarstwa domowego, russija staje się bogata. Taki piękny plan wojenny, a tu kicha i ogórek. Nawet bimbru brakuje.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *