28.02. Złoto dla ospałych

28 lutego, dzień 728.

Wpis nr 717

Znowu się pojawia motyw z czasów kryzysu na granicy polsko-białoruskiej. Coraz więcej opozycyjnych ultrasów twierdzi, że wojna Rosji z Ukrainą to złoto, czyli super układ dla PiSu. Władza sprzed wojny miała być (i była) pogrążona w wielu aferach, Pegasusach, fiaskach Nowych Ładów, wojny z UE czy drożyzny. Teraz wojna zdmuchnęła wszystko, ba – dała rządowi szanse na odkucie w najsłabszej chyba dotąd dziedzinie, czyli dyplomacji.

Słychać w tych pojękiwaniach… zazdrość, a właściwie zawiść, że znienawidzona (przez nich) władza miała szczęście. Że to złoto właśnie. Czyli się udało chłopakom. Jest to cyniczny sposób patrzenia na wojnę, bo nie widzi się ofiar i ogólnego kontekstu. Ot, polskie piekiełko sprowadzania wszystkiego, również na świecie, do prymitywnego rachunku strat i korzyści w lokalnej wojence polsko-polskiej.

Rzeczywiście to sprzyja władzy, ale od takiego biadolenia bardzo już blisko (ja pamiętam) do tego co mieliśmy w kryzysie na granicy z Łukaszenką. Do podejrzeń, że to się pisowcy z Łukaszenką ułożyli, bo to nie mógł być przypadek. Pan Bóg aż tak nie może lubić tego Kaczora, mówiła opozycja. Ale Pan Bóg upatrzył sobie chyba PiS nie dlatego, że daje mu szansę w ostatniej chwili jakimś wydarzeniem, które jednoczy naród wokół władzy, tylko opozycją, którą mu zesłał. Dla wszystkich już dzisiaj jest chyba jasne, że gdybyśmy żyli pod rządami PO, to wczytywalibyśmy się w ruch warg władzy niemieckiej, która w tej wojnie nie popisuje się. Poszlibyśmy na dno wraz z blamażem międzynarodowej polityki Niemiec. A tu PiS zręcznie wykorzystał sytuację, by pokazać narodowi (i pierwszy raz światu) swą antyniemiecką postawę, w dodatku z papierami, że ostrzegał tak od dawna.

Bo Morawiecki swym ostrym, i medialnie odnotowanym, wystąpieniem w Berlinie pokazał różnice. Wreszcie wszystkie nagle wybuchłe pretensje do Niemiec znalazły swego wyraziciela. Stwierdzenie premiera, w Berlinie, że obecnie Nord Streamem płynie nie gaz, ale krew ukraińskich kobiet i dzieci jest już ikoniczne. Ta retoryczna figura jest okrutnym skrótem niemieckiej polityki. I dobrze, że Niemcy, i nie tylko, to usłyszeli. Premier ostro zapunktował, ale nie przestał mówić. Niestety.

A było już tak dobrze – a tu polski premier wzywa do stworzenia w trybie pilnym europejskich wojsk. W strukturze wplecionej, ale wyraźnie równoległej do tej natowskiej. Czyli mamy zgrzyt.

Przypomnijmy o czym tu jest mowa. Powołanie wojsk europejskich, oddzielonych od NATO to stara piosenka ideologii europeizacji Europy, czyli mówiąc w skrócie – wykopsania Amerykanów z Europy. Jawnie prorosyjska. Czyli Yankee go home. Ćwiczyliśmy to w wydaniu czy to niemieckich, czy to francuskich polityków. Dla wielu Amerykanie w Europie pilnowali swoich interesów, dla (innych) wielu – pilnowali porządku w Europie przed zakusami Rosji, politycznie zaś zapobiegali sojuszowi Niemiec z Rosją, który od lat wisi nad Starym Kontynentem. Obecnie Amerykanie może i by się z chęcią wycofali z tej flanki, by się skupić na Chinach, ale wtedy co? Zostalibyśmy, my Europa,  sam na sam z Putinem. A więc lepiej mieć już te swoje wojska a nie wisieć na łasce i tak niechętnych Amerykanów.

No, tego by nam jeszcze brakowało. Premier chyba nie wie co mówi. Nie dość, że już poprzekazywaliśmy większe kawały swej suwerenności Unii Europejskiej, to jeszcze oddalibyśmy pod jej zarząd wojsko nasze? Jakie tamo ono jest, takie jest. Pewnie nie kiwnie palcem bez konsultacji z NATO, czyli Jankesami. Ale oddanie się pod dowództwo militarnemu formatowi UE wpędziłoby nas w spore kłopoty. Widać to zwłaszcza dziś. Wyobraźmy sobie, że dowodzą takim tworem jacyś mianowani przez Berlin generałowie. I odpowiedzią byłoby nie 5.000, ale 50.000 hełmów wysłanych na Ukrainę? Pamiętajmy, że – co widać jest wyraźnie w tej wojnie – nie ma już jednolitego Zachodu. Są tylko gry interesów aspirantów do koncertu wielkich mocarstw. Nie dość, że politycznie mieliśmy do czynienia ze skrajnie różnymi postawami, od Niemiec czy Włoch, aż do, powiedzmy, Polski. To w przypadku NATO Bis (brawo Lechu, pierwszy tego inicjatorze!) mielibyśmy przełożenie tego chaosu na działania militarne. Paraliżujące.

Moim zdaniem nawoływanie do wspólnej armii to proszenie się o kolejne, po klimatycznych, sądowych, genderowych, kłopoty. Jeszcze tego by brakowało, byśmy poszli pod wspólne dowództwo. I przyjechaliby jakieś Timmermanse przebrane w urocze mundury i wydawaliby nam pacyfistyczne rozkazy. Głównie z armii niemieckiej, której (emerytowani) generałowie zorientowali się właśnie, że tak się zahandlowali z bandytą, że zapomnieli, iż nie mają armii.

Róbmy swoje. Trzymajmy się NATO, ale dołóżmy do niego nie nasze sojusznicze zobowiązania podległości polityki, która nie zawsze będzie nam na rękę, tylko budujmy swoje własne autonomiczne zdolności. Mogą na nas przyjść ciężkie czasy, NATO może nie zdążyć, nie chcieć, kluczyć. I chodzi o to, żeby wtedy mieć na czym stanąć. A nie czekać aż się zbiorą grona i coś ustalą. Jak pisał Jacek Bartosiak, kiedy mówił o Armii Nowego Wzoru – musimy być gotowi walczyć samodzielnie, zanim NATO przejdzie do realizacji artykułu piątego. Bo jak do tej pory się nie utrzymamy, to żadnego wejścia w wojnę NATO nie będzie, zostaną już tylko negocjacje Zachodu by kompromisowo ratować resztki podbitego kraju. Musimy mieć moc do samodzielnego utrzymania się samemu, tak jak to czyni obecnie Ukraina.

A więc – żadnych armii europejskich, pliz. Musimy mieć moc i możliwość powiedzieć: ruskij karabl’ – idi ty na h.j!  

Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.     

15 thoughts on “28.02. Złoto dla ospałych

  1. Tak właśnie.
    Dokładnie.
    I mamy ba to bardzo mało czasu, a własciwie już musimy zacząć.
    Bo wojna jest juz ogólnoeuropejska.

  2. No właśnie. Gdyby tylko premier Morawiecki mógłby się powstrzymać. Moim zdaniem miesza się pewne elementy. UE powinna być stabilizatorem politycznym i gospodarczym w Europie, a od wojskowości powinno być NATO. Niepotrzebnie UE wchodzi w buty NATO. Dobrze, że Niemcy się przebudzili i w końcu zrozumieli, ze Putin ich za nos wodził. Że oni mu ofiarowali swoje „wiano”, a on im spluwę przy skroni. Nie będę się tu znęcał nad komentarzem o dowództwie niemieckim, bo nawet jeśli to dowództwo niemieckie by powstało, to w NATO jest mało widoczne. Wiec kto? Nie wiem czy jest jakiś poważny generał w NATO? Nie znam dokładnie szefostwa NATO, ale takie mam wrażenie, że USA wiodą tam prym. I tez nie zawsze wiodą tam gdzie by reszta chciała. Ileż to było kłopotów i utyskiwań przy Iraku, ileż przy afrykańskich atakach 10 lat temu? Ile płaczu przy Syrii? Uważam zatem, ze obecna sytuacja jest w pełni politycznie poprawna. UE od spraw społecznych i gospodarki, NATO od wojskości.

  3. Tworzenie wojsk UE to tak jakby w początkach XVII w. w Rzeczpospolitej zaproponować oparcie się na pospolitym ruszeniu zamiast tworzenia regularnych wojsk zawodowych i zaciężnych. W razie nagłej potrzeby zacznie się deliberowanie, negocjacje, uchwalanie nowych przywilejów dla szlachty europejskiej, upominanie się o swoje przez poszczególne kraje, przypominanie że u nas biją murzynów i genderów. Ale w tym jest oczywiście metoda. Oczywiście niemiecka. Bo jak unię Niemcy chcą sobie całą podporządkować i z niej czerpać profity tak samo w sprawie wojska nie mając za dużo własnego chcą stworzyć wojsko „europejskie” którym jakby co będą się bronić lub załatwiać swoje interesy. Proste. Ciągle mam niejasne przeczucie, że na tej wojnie najwięcej skorzystają Niemcy, ba nawet Ukraina się odkuje i tylko my zostaniemy jak zwykle z ręką w nocniku. Bo mamy takich geniuszy strategów i do tego sprzedawczyków.

  4. O Franku Sterczewskim od dawna cisza, ktoś słyszał, czy dziś jest na granicy z Ukrainą, z pełnym plecakiem dla uchodźców?

  5. Unia to powinna co najwyżej Obronę Terytorialną przy NATO tworzyć (zresztą bardzo potrzebną we współczesnej wojnie, niejeden Krym, Donbas, czy – odpukać – Pribałtykę, bo dalej wyliczać nie będę, może kosztować jej brak). Chociaż do tego to i formacje narodowe wystarczą, no chyba że UEOT miałaby być po to, żeby hiszpańska nie stała z wiadrem u nogi, kiedy będą płonąć fabryki czy rafinerie na Litwie.

    A Morawiecki, cóż… Być może w języku dyplomacji było niezbędne, aby danie Niemcom w twarz osłodzić jednoczesnym podaniem jakiegoś cukierka, ale czy to musiał być akurat TEN cukierek? Inna sprawa, że na każdy inny też byśmy narzekali, może nawet bardziej. W każdym razie nieraz okazywało się, że rzucone niezobowiązująco w jakiejś sytuacji słowa okazywały się kluczowe po jej zmianie, ale tego akurat nie da się przewidzieć. „Armia Europejska”, jakby nie patrzeć, jest póki co projektem tylko na papierze i może takim zostanie. Wydaje się chwilowo, że tutaj można słodzić ;-).

    Chyba że były jakieś rozmowy zakulisowe uzgadniające kanałami dyplomatycznymi treść przemówienia i Niemcy zażądali dokładnie tego cukierka jako rekompensaty, ale takich szczegółów to raczej nie poznamy.

    A tak po za tym, to w rozmowach z Unią już parę razy zgodziliśmy się na rozmaite zakulisowe „gentlemen’s agreement” (niczym świeżo wpuszczeni na salony nuworysze, nieświadomi istnienia koterii, dworskich intryg i walk koterii, wierzący za to w takie „przestarzałe” na gnijącym i zepsutym dworze pojęcia jak honor) i powychodziliśmy na tym (Nicea, gwałtownie rosnące ceny za CO2) jak imć Zabłocki na mydle. Dlatego wycofajmy się z żyrowania wspólnego długu, korzystając z tego że nie chcą nam wypłacić naszej części, póki się da. Bo inaczej premier Morawiecki, cudowne dziecko pomnażające kasę w budżecie, wyjdzie na agenta wrażych sił, nasłanego aby objąć tron po Kaczorze (albo przynajmniej na pożytecznego idiotę) i wtedy nawet wojna na Ukrainie, ani żadna następna, nawet z Chinami, może nie pomóc (a tak po za tym, to uważam że Kartagina powinna być zburzona ;-).

  6. Putin, już trzy dni temu przegrał wojnę na Ukrainie pod jednym aspektem . Wojsko wchodzi do akcji po to , żeby siłą wymusić korzystne dla agresora rozwiązania których nie udało się osiągnąć środkami politycznymi. Jakie , moim zdaniem ,są cele Ameryki , opisałem wczoraj. Putin , próbując zająć miejsce Jankesów na naszym kontynencie, po przesunięciu ich sił na kierunek chiński, miał swój , zupełnie dla niego kluczowy, projekt . Rozmawiać z UE o zmianie dotychczasowej pozycji Rosji , ze zwykłego dostarczyciela surowców, na pełnoprawnego partnera gospodarczego , czyli wymusić inny podział zysków z marży. I , to się właśnie zakończyło katastrofą . Zachód niezdolny , przez lata do rozstrzygnięcia odnośnie czasu letniego czy zimowego, nagle stał się decyzyjny i odrzucił ( oczywiście , przy ogromnym nacisku Ameryki , ale jednak ) żądanie Putina. Dziesięciolecia budowania relacji z zachodem poszły , jak to mówią Ukraińcy, ” na ch.j „

    1. Zgadzam się co do tego, ze Putin przegrał wojnę zanim na dobre się rozpoczęła . Sądził , ze tak jak w 1956 czy 1968 wjedzie na czołgach do swoich sąsiadów i im przetrze nosa. Ale tam nie ma rządów chętnych Rosji. Ludzie przed wojną jeszcze anty rosyjscy nie byli. Dziś nie ma mam już złudzeń. Nawet jeśli zapanują nad władzą, postawią tam swoich, będą ich musieli chronić dzień i noc do końca świata. Społeczeństwo jest przeciwko. Nie mają szans na legalne wolne wybory, ale wszystko będą musieli fałszować i podkręcać. Inaczej nic nie zrobić. Mnie ich zachowanie dziwi. Jak chcesz iść do lóżka z fajną dziewczyną to dajesz jej kwiatka czy spluwę do skroni? A Putin woli zabić niż przekonać do siebie .To źle wróży.

  7. Dzisiaj oddajemy WHO kompetencje MSWiA do zarządzania sytuacjami kryzysowymi. Ciekawe, czy będą „emisje” w zakresie zdrowia, np. Polska buli kasę, bo ma za mało zaszczepionych, a limity są 80%. Kogoś dziwi, że armię też mamy oddać pod zarząd światowy? Morawiecki to globalista. Ktoś jeszcze uważa, po tylu nadmiarowych zgonach, że on reprezentuje interesy Polaków? Ja jestem najbardziej ciekawa, czy to tak miało od początku być z Putinem, czy jednak coś nie pykło we wdrażaniu NWO.

    1. To akurat DUŻO ważniejsza sprawa dla Polaków niż wojna na Ukrainie.
      gdyby byli w stanie to pojąć, tak zresztą jak tutejsze rozwielitki uważające się za inteligencję.

      1. A propos rozwielitek…
        Do kilku zidentyfikowanych tutejszych trolli putlerowskich coś w sam raz i na czasie:
        🤣🤣🤣

        Andrzej Bursa
        Pantofelek

        Dzieci są milsze od dorosłych
        zwierzęta są milsze od dzieci
        mówisz że rozumując w ten sposób
        muszę dojść do twierdzenia
        że najmilszy jest mi pierwotniak pantofelek
        no to co
        milszy mi jest pantofelek
        od ciebie ty skurwysynie.

    2. Możliwe że rzeczywista jego rola to postawić zasłonę dymną.
      Co najwyraźniej się udało.
      Nawet tutejsi (z tego forum) których dotąd uważałem za inteligentnych ludzi okazali się rozwielitkami.
      Ludzie zapatrzeni w medialny spektakl, w którym dominuje totalna ściema, podobna do słynnych zdjęć z rzekomego Bergamo, a w rzeczywistości z Lampedusy, nie widzą że właśnie odbierane są im resztki wolności.

  8. Witam i z tradycyjnym podziękowaniem za codzienny trud, muszę napisać: „szanowny i szanowany Redaktorze Naczelny! Nie idźmy tą drogą! Drogą histerycznej rusofobii, przypominającej już żydofobię lat 30-stych XX wieku w Niemczech.”

    Pasuje też napisać: „nie idźmy drogą niewłaściwych wniosków wyciąganych ze złych i sfałszowanych informacji”. To odnośnie wczorajszego linka Bostońskiego na jednego gościa który mnie do łez rozśmieszył wyciąganiem złych i nielogicznych wniosków z informacji które zapodaje, nie mówiąc o braku umiejętności dodawania na palcach dwóch rąk!

    Ciekawe że media nie piszą o krwi płynącej gazociągami: dzieci i kobiet od ośmiu prawie lat zabijanych na Donbasie. Dzieci, kobiet i mężczyzn, obywateli Ukrainy a zabijanych przez „wojsko ukraińskie”. Często w okrutny i wymyślny sposób. Ja to notuję od mordu w Odessie! Codziennie! Zginęło już 15 TYSIĘCY obywateli Ukrainy ZAMORDOWANYCH przez rządy Ukrainy!

    Codziennie też informuję o zwierzętach w ludzkiej skórze które za amerykańskie pieniądze mordują dzieci, kobiety i mężczyzn w Syrii.

    Skupił bym się na rozwiązaniu zagadki listu Ławrowa wysłanego do „Zachodu” i „zachodniej” odpowiedzi. Do tej pory to jest sekretne i tajne!

    A efektem jest sytuacja na Ukrainie i to że po raz pierwszy od niepamiętnych czasów zarówno USA jak i Federacja postawiły w stan najwyższej gotowości swoje strategiczne (nuklearne) „zasoby”…

    PS1
    Dziś byłem na dworcu kolejowym w moim mieście. Uchodźcy z Krainy na U – strasznie opaleni! Chyba wszyscy ostatnio spędzali wakacje w Gabonie lub w Kongu?

    PS2
    Widziałem pyszne memy, mówiące że WWP dostał noblowską nagrodę w dziedzinie medycyny za „wyłączenie kowidła”.

    PS3
    Donieck dalej bombardowany i giną ludzie. Ale jest nadzieja: banderowskie wojska są już w kotle i zaczynają się gotować!

  9. A laboratoria USA to jednak są: geekweek.interia.pl/nauka/news-ukrainskie-laboratoria-zagrozone-grozne-patogeny-wydostana-s,nId,5863010
    „nie są obiektami, w których pracuje się nad bronią biologiczną” – znaczy są.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

%d bloggers like this: